Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 października 2022
w Esensji w Esensjopedii

Reiner Knizia
‹Modern Art›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułModern Art
Data produkcji9 marca 2009
Autor
Wydawca Rebel.pl
Cena139,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Evviva l’arte!
[Reiner Knizia „Modern Art” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Co tu kryć – „Modern Art” zalicza się do gier udanych. Dzięki sporej grywalności, przyjaznym regułom i przyjemnej dla oka szacie graficznej potrafi zachęcić nawet tych, którzy znajomość planszówek zakończyli na „Chińczyku”.

Miłosz Cybowski

Evviva l’arte!
[Reiner Knizia „Modern Art” - recenzja]

Co tu kryć – „Modern Art” zalicza się do gier udanych. Dzięki sporej grywalności, przyjaznym regułom i przyjemnej dla oka szacie graficznej potrafi zachęcić nawet tych, którzy znajomość planszówek zakończyli na „Chińczyku”.

Reiner Knizia
‹Modern Art›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułModern Art
Data produkcji9 marca 2009
Autor
Wydawca Rebel.pl
Cena139,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Niewielka liczba elementów gry każe się na początku zastanowić, czy to aby w zupełności wystarcza, by dobrze się bawić. Cóż bowiem otrzymujemy w pudełku? Poza instrukcją w pięciu językach jest tam plansza, zestaw kart z obrazami, żetony pieniędzy, żetony wartości obrazów oraz pięć zasłonek domów licytacyjnych, za którymi każdy skrywa swoje oszczędności. Gdyby nie kolory i przepiękne wykonanie można by pomyśleć, że zamiast z planszówką samego Knizi mamy do czynienia z kolejną Dobrą Grą. Obrazy na zasłonkach domów licytacyjnych są tak nietypowe, że niekiedy może nawet dochodzić do starć między graczami o to, kto będzie miał swoją ulubioną. Z kartami nie jest aż tak dobrze, jednak i one prezentują wysoki poziom wykonania. Kilkukrotnie spotkałem się ze zdumieniem współgrających, gdy dowiadywali się, że to nie reprodukcje prawdziwych artystów, a jedynie wymysł ilustratora.
Same zasady są banalnie proste. Każdy z graczy reprezentuje dom licytacyjny, który ma na sprzedaż obrazy. W każdej kolejce można wystawić jeden lub dwa dzieła na sprzedaż, zaś licytacja o nie jest uzależniona od symbolu aukcji na danej karcie. Są zatem aukcje otwarte, czyli standardowe proponowanie coraz wyższych cen do czasu, gdy nikt nie będzie już chciał dać za dany obraz więcej. Są aukcje jednorazowe, w których każdy może podać tylko raz swoją stawkę. Są aukcje zamkniętej dłoni, w których każdy potajemnie decyduje, jak wiele jest skłonny zapłacić i wygrywa ten, kogo oferta będzie najwyższa. Są wreszcie aukcje wyznaczonej ceny, w których gracz wystawiający obraz decyduje sam ile chce za dane dzieło sztuki, a pozostali mogą to albo zaakceptować, albo spasować. Istnieją również aukcje łączone, w których zamiast jednego, licytuje się dwa obrazy. Pod koniec każdej tury określana jest wartość rynkowa obrazów danych artystów (jest ich pięciu) w oparciu o liczbę sprzedanych płócien. Następnie każdy z graczy musi sprzedać do banku zakupione obrazy, inkasując za nie określoną kwotę (trzydzieści, dwadzieścia lub dziesięć tysięcy, w zależności od popularności artystów).
Celem gry, jakże by inaczej, nie jest zgromadzenie jak najlepszej kolekcji obrazów, ale zarobienie jak największej ilości pieniędzy. Niekiedy trzeba zdrowo się nakombinować, by sprzedać je drogo, kupić tanio, a na koniec jeszcze zdobyć dodatkowe fundusze z ich sprzedaży do banku. Nie zawsze się udaje, ale po kilku partiach można już z dużą dozą prawdopodobieństwa określić, który z przeciwników snuje plany obłowienia się na obrazach Koriko, a któremu marzy się sukces Nexa. Przez fakt, iż koniec tury następuje zawsze wtedy, gdy na stole pojawia się piąty obraz jednego z artystów, można w sprytny, a niekiedy bezczelny sposób psuć innym szyki. Jednak dopiero w okolicach trzeciej i czwartej tury gra nabiera rumieńców, kiedy stawki są naprawdę wysokie, a gracze gotowi niemal na wszystko, by zdobyć wymarzone dzieła. Jednocześnie rzadko kiedy pojawiają się sytuacje konfliktowe, w których gracze rzucają się sobie do gardła. Z drugiej strony często wynik rozgrywki już w trzeciej turze okazuje się przesądzony – kogoś kto w niej porządnie się obłowił, nie zostanie strącony z piedestału lidera nawet przez skoncentrowane wysiłki pozostałych graczy.
Gra została bardzo dobrze zbalansowana, a jedynym elementem losowym, jaki w niej występuje, są dobierane na początku każdej tury karty z obrazami. Zwykle to w zależności od tego, jakimi będziemy dysponować, zależy nasza taktyka podczas rozgrywki. Jednak dalsze działania to już kwestia tylko i wyłącznie zależna od nas. Neutralny i pokojowy temat „Modern Art” sprawia, iż jest to idealna gra rodzinna, do której można zaprosić wszystkich krewnych i znajomych królika by sprawdzić, jak dobrze radzą sobie w dysponowaniu pieniędzmi. Prostota zasad w połączeniu z szybkością rozgrywki to jej solidne plusy. Jednocześnie nie jest to nic tak ciężkostrawnego jak logiczna „Mozaika”, ani nierodzinnego jak choćby „Wojny Ryżowe”. Jedynym minusem gry jest jej cena, za którą można zdobyć o wiele bardziej rozbudowane i klimatyczne gry zapewniające dobrą zabawę na dłuższe godziny, a nie tylko na popołudniową sjestę.
koniec
20 kwietnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Erpegi ze starej szafy: Żegnajcie, przygody groszowe!
Miłosz Cybowski

1 X 2022

Z perspektywy czasu trzeba powiedzieć sobie wprost: czwarta przygoda wydana w Polsce (ósma z kolei w oryginalnej serii) należy do najsłabszych. Dotyczy to również opowiadania, w którym zupełnie brak klimatu. „Adios, A-Mi-Go” sprawdza się kiepsko także jako crossover między Martwymi Ziemiami a Zewem Cthulhu.

więcej »

Erpegi ze starej szafy: Zasoleni Hiszpanie
Miłosz Cybowski

24 IX 2022

Po całej trylogii „Unharrowed Moon”, siódma przygoda groszowa stanowi prawdziwy powiew świeżości. Co prawda nie można powiedzieć, by była czymś unikatowym, ale „Forbidden God” spełnia swoją rolę jako intrygująca historia, choć pozostawia sporo do życzenia.

więcej »

Erpegi ze starej szafy: Zero sensu
Miłosz Cybowski

17 IX 2022

„Ground Zero” stanowi finał trzyczęściowej mini-kampanii – finał równie słaby, co jej poprzednie części.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Szkoła dorzucania do stosu
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Sprzątanie poprzez odkładanie na bok
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Zielone kozaczki kontra fioletowe trampki
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Skąd to mięsko?
— Miłosz Cybowski

Mała Esensja: Dywersyfikacja i wstrzemięźliwość
— Wojciech Gołąbowski

Logiczna zmiana nastroju
— Marcin Mroziuk

Ilu piratów, tyle map
— Miłosz Cybowski

Dla wytrwałych
— Miłosz Cybowski

Uczłowieczanie przez granie
— Marcin Mroziuk

Łupieżcza wyprawa
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Samotność wśród gwiazd
— Miłosz Cybowski

Wiek obliczeń, obserwacji i wykresów
— Miłosz Cybowski

Amonity, łodziki i spółka
— Miłosz Cybowski

Coś ty Italii zrobił, Alighieri?
— Miłosz Cybowski

Wypisy z historii antysemityzmu
— Miłosz Cybowski

Statek kosmiczny z naczepą
— Miłosz Cybowski

A jeśli to wszystko symulacja?
— Miłosz Cybowski

Conan to za mało
— Miłosz Cybowski

Dialogi i monologi
— Miłosz Cybowski

Między wschodem a zachodem
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.