Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Gry

Magazyn CLXXXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Hobbity.pl DriveThruRPG.com Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

growe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

growe (wybrane)

więcej »

Mateusz Rakowski
‹Dragon’s Ordeal›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDragon’s Ordeal
Data produkcji2010
Autor
Wydawca Raku Games
EAN5908228925011
Info2-6 graczy, od 12 lat
Cena149,–
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zostań smokobójcą!
[Mateusz Rakowski „Dragon’s Ordeal” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Fantasy kojarzy się nam w dużej mierze z potężnymi bestiami, jakimi są smoki. Przyjmują one różne role poczynając od bezwzględnych bestii, na dobrotliwych gadach ucieleśniających mądrość kończąc. W „Dragon’s ordeal” wcielamy się w antagonistów smoka. Smoka, który pogrążył krainy w mroku i którego łeb ma się znaleźć u naszych stóp.

Kamil Sambor

Zostań smokobójcą!
[Mateusz Rakowski „Dragon’s Ordeal” - recenzja]

Fantasy kojarzy się nam w dużej mierze z potężnymi bestiami, jakimi są smoki. Przyjmują one różne role poczynając od bezwzględnych bestii, na dobrotliwych gadach ucieleśniających mądrość kończąc. W „Dragon’s ordeal” wcielamy się w antagonistów smoka. Smoka, który pogrążył krainy w mroku i którego łeb ma się znaleźć u naszych stóp.

Dziękujemy wydawnictwu Raku Games za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Mateusz Rakowski
‹Dragon’s Ordeal›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDragon’s Ordeal
Data produkcji2010
Autor
Wydawca Raku Games
EAN5908228925011
Info2-6 graczy, od 12 lat
Cena149,–
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nad tym produktem ciążą dość poważne oskarżenia: „kalka Talismanu”, „gra o słabej grafice”, „słaba podróbka gry przygodowej”. Przy tak ciężkich zarzutach i licznych głosach niechęci ja również byłem wyjątkowym sceptykiem. Wręcz doszukiwałem się dziury w całym, nawet gdy gra znalazła się już w moich rękach.
Jak gdyby na przekór tym wszystkim zarzutom gra okazała się nad wyraz dobra i jest udanym debiutem wydawnictwa Raku Games. Niezbyt często wydawnictwo zaczyna od wypuszczenia na rynek własnej, dość sporej gry, jaką dostajemy w przypadku „Dragon’s ordeal”.
To smocze wezwanie, a nie przebrzmiałe echa przeszłości…
W grze wcielamy się w postaci, których celem jest zgładzenie smoka uwięzionego w innym wymiarze, zanim ten wyrwie się na wolność i na nowo spustoszy krainy. By tego dokonać, potrzebujemy zdobyć dwa z 4 smoczych artefaktów.
Aby osiągnąć ten cel, będziemy przemierzać świat i rozwijać naszą postać tak, by była zdolna pokonać przerażającą bestię. Niby jest to standardowy schemat gier przygodowych, jednak wiele elementów wchodzących w skład tejże gry zdecydowanie ją wyróżnia. Po pierwsze – plansza, po której się poruszamy, jest modułowa, więc co rozgrywkę wygląda inaczej. Kolejną rzeczą jest to, że nie znamy na początku gry ułożenia wszystkich krain względem siebie. Jedynie obszary startowe oznaczone na zielono są odsłonięte. Poza tym eksploracja, czyli odsłanianie kart zakrytych, jest nagradzana punktami doświadczenia.
Innym elementem wyróżniającym tę grę są zadania rodem z dobrych starych gier cRPG: zdobądź przedmiot A i zanieś go do miejsca B, oddając go postaci C. Dla mnie jest to wyjątkowo ciekawy element rozgrywki. Tym bardziej, że zadania są dla wszystkich losowane w kilku konkretnych miejscach; mogą także zostać nam zlecone przez postaci, które napotykamy w czasie podróży. Dodatkowo rozgrywkę urozmaica konieczność zapamiętania, czego tyczyło się zadanie i gdzie znajdował się zleceniodawca. Jest to o tyle trudne, że zadania leżą na planszy zakryte i by je odczytać pierwszy czy powtórny raz, należy odwiedzić to miejsce. Zabawa rozkręca się, gdy na planszy jednocześnie jest wystawionych kilka zadań na raz.
W przeciwieństwie do większości gier przygodowych, to właśnie różnego rodzaju zlecenia są elementem umożliwiającym wygranie gry, a poszukiwanie przygód na obszarach poprzez ciągniecie kart z talii wędrówki jest tylko elementem podróży po krainie, schodząc na dalszy plan.
Skoro już poruszyłem temat rozwoju postaci, należy wspomnieć o tym, że nie następuje on losowo jak w większości gier przygodowych, nie jest też podpięty do niego jakiś szczególny schemat. Każda z postaci jest ciekawie wymyślona i osadzona w konwencji fantasy. Niziołek łatwiej wytrenuje swoją zręczność niż magię, w dodatku zamiast stawać do konfrontacji będzie uciekał i się ukrywał, a następnie atakował z dystansu. Troll zaś nie będzie nosił zbroi, gdyż chroni go kamienna skóra.
Te wszystkie czynniki są oddane na karcie postaci. Bohater posiada dwie wartości przypisane do każdej z cech: siły, magii, zręczności, wytrzymałości i punktów umiejętności. Pierwsza z wartości jest odzwierciedleniem faktycznych zdolności postaci, druga zaś pokazuje, ile punktów doświadczenia potrzeba, aby rozbudować dany współczynnik. Kolejnym elementem jest to, że każda z postaci posiada 3 poziomy rozwoju, do których są przypisane różne umiejętności dla nich charakterystyczne. Każdy z poziomów znacznie zwiększa potęgę bohatera, a umiejętności są wyjątkowo przydatne. Sam rozwój zaś następuje poprzez wydanie odpowiedniej ilości punktów doświadczenia, które możemy otrzymać za pokonane monstra i za wykonywanie zadań.
Następnym rozwiązaniem godnym uwagi jest oznaczanie wielkości cech poprzez przesuwanie krążka po odpowiednich torach karty. Dodatkowo w zestawie znajduje się dość spory plik kartek z nadrukowaną tabelą, w której również można zapisywać swoje statystyki.
Smocze oko, łuska, szpon i ząb: Voilá!
By pokonać smoka, otrzymujemy całkiem ciekawe zaplecze w postaci kart postaci i specjalnego toru do oznaczania jej cech. Poza tym w grze występują talie zaklęć, które różnią się od tych przedstawianych w „Talismanie”, będąc o wiele bardziej przydatnymi w trakcie rozgrywki. Czarowanie nie jest w „Dragon’s Ordeal” domeną postaci parających się głównie magią – także inni bohaterowie mogą wykorzystywać zaklęcia. Oczywiście magowie lepiej rzucają czary, posiadają umiejętności zdolne je wymieniać czy też potrafią rzucać większe ich ilości w czasie jednej rundy.
Zaklęcia są podzielone na 2 kategorie: lekkie i ciężkie. Lekkich możemy rzucać dowolną ilość w czasie jednej rundy, natomiast ciężkich – zaledwie jedno na rundę. Wśród zaklęć znajdują się takie, które wzmacniają naszą postać, przywołują chowańce różnej maści (podróżujących wraz z nami po krainie) oraz czary utrudniające rozgrywkę innym graczom.
Prócz talii zaklęć mamy też talię z przedmiotami, które można kupować w osadach, klasztorach czy innych kramach i karty umiejętności, które można zdobywać poprzez wykonywanie zadań lub poprzez trening w odpowiednim miejscu. Na specjalną uwagę zasługują talie łupów. W zależności od obszaru, na jakim stoimy (a te dzielą się na obszary zielone, żółte i czerwone), otrzymujemy odpowiednie nagrody za wykonanie zadań lub po prostu za ubicie maszkary. W tych kartach możemy znaleźć zwykłe i magiczne przedmioty – czy towarzyszy.
Ostatnią z potrzebnych talii jest talia wędrówki – przypomina ona po prostu zwykłe talie wydarzeń z wielu innych gier przygodowych. Również karty są bardzo podobne. Z tego stosu dobieramy w momencie, gdy znajdziemy się na odpowiednim polu planszy. Jedynym faktem zasługującym na uwagę jest wprowadzenia postaci dających zadania i to, że każdy z przeciwników posiada wypisane trzy warianty jego siły lub magii. W zależności od koloru pola, na którym się znajdujemy, dane monstrum posiada określony parametr.
Do smoczego więzienia: tam i z powrotem
W zasadzie, znając wszystkie elementy, z których się składa gra, wypada teraz wyjaśnić w dużym skrócie przebieg rozgrywki. Każdy z graczy rozpoczyna turę od dobrania zaklęcia. Następnie rzuca kostką i porusza się w dowolnym kierunku. Ruch może odbywać się w czterech kierunkach z danego pola i jest on dość ciekawie rozwiązany. Dzięki odpowiednio dużej zręczności lub środkom lokomocji możemy, zwiększać wynik rzutu kostką o 1 lub 2. Skutkuje to tym, że nasza postać nie ląduje na całkiem przypadkowym polu.
Solą wielu z gier przygodowych są epickie pojedynki. Tu pojawia się znów kilka modyfikacji. Podobnie jak w „World of Warcraft: Gra planszowa” najpierw odbywają się tu pojedynki strzeleckie, a dopiero potem walka w zwarciu. Kolejna rzecz to możliwość ucieczki z walki, gdy jesteśmy dość zręczni, a wiemy, że nie mamy szans na wygraną. I ostatni, dla mnie dość ciekawy, element to możliwość wystawiania chowańców do walki zamiast samego bohatera. Pojedynki rozstrzyga się w oparciu o określoną cechę i o rzuty kośćmi.
Reasumując, otrzymujemy grę inną niż „Talisman”; grę, która broni się sama dzięki wielu przemyślanym elementom. Na szczególną uwagę zasługuje sposób rozwoju postaci i liczne zadania, które są bardzo ciekawym rozwiązaniem. Dzięki nim gra nie polega tylko na wyciąganiu kolejnych kart ze stosu spotkań. W dodatku sam system ruchu nie jest całkowicie losowym elementem i dzięki temu możemy się poruszać po planszy w sposób w miarę zorganizowany.
Jednak wśród wielu ciekawych elementów pojawia się kilka wad. Autor mógł uniknąć oskarżeń o kopiowanie „Talismana”, po prostu usuwając niektóre z kart wędrówki, zmieniając opisy paru pól. Te wręcz kosmetyczne zmiany zdecydowanie pozwoliłyby grze stać się bardziej samodzielną. Na pewno „Dragon’s Ordeal” jest jedną z lepszych gier przygodowych. Chętniej po niego sięgnę niż po „Talisman”, mimo sentymentu do tego drugiego. Przemawia za nim możliwość dostosowania czasu rozgrywki do naszych wymagań dzięki kilku trybom (cel ogólny pozostaje podobny). Nie trzeba za każdym razem szykować się na pięciogodzinną rozgrywkę – można ją skończyć już w około 2 godziny, nawet przy 4-6 graczach.
Gra ta zdecydowanie wnosi kilka nowości do gatunku, co zasługuje na uznanie. Korzysta też z kilku sprawdzonych i dobrych schematów, ale przy tym powiela te słabe i archaiczne. Dlatego z czystym sumieniem daję jej 80% – mogła być lepsza, jednak to dopiero pierwszy tytuł tego wydawcy. Oby tak dalej!
koniec
14 kwietnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o grach: Mała rzecz, a cieszy
Miłosz Cybowski

16 V 2019

„Preludium” to najmniejszy z dotychczasowych dodatków do „Terraformacji Marsa”, ale nie dajcie się zwieść – kilkadziesiąt dodatkowych kart poważnie modyfikuje i przyspiesza rozgrywkę.

więcej »

Krótko o grach: Nie tylko Mars i Wenus
Miłosz Cybowski

15 V 2019

Nie wiem do końca, co myśleć na temat „Kolonii”. Z jednej strony dodatek ten wprowadza o wiele więcej ciekawych rozwiązań niż „Wenus”, ale z drugiej strony znacząco zaburza balans rozgrywki.

więcej »

Krótko o grach: Nowa, lepsza „Machina”
Miłosz Cybowski

14 V 2019

Bardzo wiele elementów „Gizmos” przywodzi na myśl leciwą „Machinę”. I nawet jeśli grze brakuje tego samego klimatu, którym charakteryzowała się jedna z pierwszych gier Wydawnictwa Portal, to jest to wciąż tytuł wart uwagi.

więcej »

Polecamy

Ale jak to: zablokowane?

Online:

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

W trzy lata do potęgi
— Kamil Sambor

Innowacyjny rozwój gry karcianej
— Kamil Sambor

Wojna z prawdziwym rozmachem
— Kamil Sambor

Zbuduj, zasiedl, wymrzyj
— Kamil Sambor

Fantastyczna menażeria
— Kamil Sambor

Noc w muzeum
— Kamil Sambor

Groooaaarrr… nom… nom…
— Kamil Sambor

Samotność poza planszą
— Kamil Sambor

Sese Seko Mobutu vs Moise Czombe
— Kamil Sambor

Uduchowiona logika
— Kamil Sambor

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.