Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Na Hawajach...

Esensja.pl
Esensja.pl
Ignacy Trzewiczek
Z Ignacym Trzewiczkiem rozmawia Igor „Ingwar” Kalat.

Ignacy Trzewiczek

Na Hawajach...

Z Ignacym Trzewiczkiem rozmawia Igor „Ingwar” Kalat.
Ingwar: Długo musieliśmy czekać na Neuroshimę. Co kilka miesięcy słyszeliśmy o kolejnych terminach, kłopotach z wydawcą (którym na początku miało być Studio Sarmatia), wreszcie – o zmianie nazwy z pierwotnego Necropunka na obecną Neuroshimę i rozpoczęciu prac praktycznie od nowa. Jakie były kulisy powstania systemu?
Ignacy Trzewiczek: Szczegółów nie chcę podawać, bo część z nich to rzeczy prywatne, a to, co możemy powiedzieć, zostanie opublikowane w materiale dołączonym do najbliższego dodatku do NS pod tytułem „Suplement”. Dość powiedzieć, że dawno, dawno temu gra Necropunk była gotowa, lecz nie została wydana. Kilka miesięcy temu dwóch młodych ludzi z Gliwic trzasnęło ręką w stół i w cztery miesiące napisało inną grę. Lepszą i, co najważniejsze, wydaną.
Ingwar: Skąd wziął się pomysł na nazwę systemu?
IT: Z zeszytów Michała Oracza. Jeśli potrzebujesz czegokolwiek, co ma związek z RPG, zaglądasz do zeszytów Michała. Tam jest wszystko. Michał ma nieskończoną liczbę zeszytów zapisanych maczkiem. Wyglądają jak handout do sesji Zew Cthulhu.
Neuroshima to system autorski Moracza z dawnych lat. O tym też będzie artykuł w „Suplemencie”.
Ingwar: Co może skłonić do zabawy w Neuroshimę świeżych graczy, a co starych wyjadaczy?
IT: Hm… pewnie świat, cóż innego. Jeśli ktoś lubi postapokaliptyczne klimaty – polubi tę grę. Jeśli ktoś zagrywał się w Fallouta, pokocha NS. Zresztą to widać na stronach poświęconych Falloutowi – na większości z nich mówi się o Neroshimie.
Ale ja na przykład nie lubię takich klimatów, więc nie gram w NS, mimo że jestem jej autorem, mimo że uważam, że jest fajnie napisana, że ma fajną mechanikę…
Ingwar: Jak dotąd większość rodzimych produkcji kręciła się wokół fantasy. Wy zdecydowaliście się na świat postapokaliptyczny. Czy zainspirowała Was popularność Strefy Śmierci, publikowanej dawno temu w Magii i Mieczu?
IT: Do pisania postapokaliptycznej gry namówiło nas oczywiście Studio Sarmatia i chwała im za to. Jak wspomniałem – razem z nimi napisaliśmy grę Necropunk. Niestety, z niezrozumiałych dla nas powodów, Sarmatia odkładała premierę gry i w końcu szanse na jej wydanie spadły do 0. Więc usiedliśmy i napisaliśmy inną grę postapokaliptyczną. Zdolna z nas ekipa, nie?
Ingwar: Neuroshima pobudziła graczy do twórczych wysiłków. Coraz więcej osób chce pisać dodatki, teksty źródłowe itp. Jak Wydawnictwo Portal zamierza wykorzystać ten zapał?
IT: Nie uwierzysz, jak powiem, że tekst na dobre 15 tys. znaków, zachęcający do pisania materiałów do NS i wskazówki dla młodych autorów znajdują się w Suplemencie, co?
W każdym bądź razie, strony www powstają jak grzyby po deszczu – to prawda. Na konkursy też przychodzi niewiarygodnie dużo tekstów. Cóż, NS to polska gra, więc Polacy muszą do niej pisać. Nie mamy gotowej linii 30 dodatków. Trzeba je dopiero stworzyć. Więc narodzie, do dzieła!
Ingwar: Jakiś czas temu na Valkirii pojawiły się ilustracje z Wyścigu, pierwszego dodatku do Neuroshimy, które wywołały oskarżenia o seksizm twórców systemu. Twoje odpowiedzi na forum bynajmniej sytuacji nie załagodziły, a wręcz dolały oliwy do ognia. Dlaczego drażnisz graczki?
IT: Czy w ciągu ostatnich czterech lat moich publicznych wypowiedzi przeczytałeś choć jedno zdanie, które coś załagodziło? Co się odezwę, to awantura.
Natomiast ta draka z oskarżaniem nas o seksizm to chyba jednak żart, trudno mi uwierzyć, by ktoś poważnie miał do nas o to pretensje. Jak weźmiesz do ręki CD Action to 30 procent gier reklamowanych jest postaciami roznegliżowanych kobiet.
Większość graczy RPG to młodzi faceci i promowanie produktu w ten sposób jest całkiem rozsądne…
Ingwar: Neuroshima jest pierwszym systemem na polskim rynku, który wyszedł także w wersji limitowanej – numerowanej i oprawionej w twardą okładkę. Fani RPG w naszym kraju nie są najbogatsi, skąd zatem taka decyzja? Jakie nakłady miały obie edycje?
IT: Wersja limitowana ukazała się w nakładzie 300 egzemplarzy. Wśród wszystkich graczy w Polsce znajdzie się 300 miłośników kolekcjonerstwa – byliśmy tego pewni i się nie pomyliliśmy. Edycja limitowana jest na wyczerpaniu!
Takich pomysłów mamy więcej – najbliższy w grudniu, czyli niespodzianka na święta.
Ingwar: Ledwo ukazał się podręcznik główny, a już dało się słyszeć o planowanych dodatkach, Suplemencie oraz kalendarzu. Czy Neuroshima będzie intensywnie wspierana? Czy ma szansę stać się flagowym produktem Wydawnictwa Portal?
IT: Neuroshima jest flagowym produktem, najważniejszym i najpopularniejszym. Ukazał się Wyścig, zaraz po nim Suplement i Gladiator (jeszcze w czerwcu!), potem Detroit i następne. Będzie tego dużo, bo zapotrzebowanie jest olbrzymie.
Gracze w Polsce chcą systemu, do którego będą wychodziły dodatki. Każdy, kto kupił i przeczytał podstawkę, z przyjemnością przeczyta suplementy – bo to przecież jak dalszy ciąg powieści – ten sam świat, ci sami bohaterowie…
Ingwar: Od premiery Neuroshimy minęło kilka miesięcy – czy jesteś w stanie określić, jak duży osiągnęła sukces?
IT: Osiągnęła większy sukces, niż się spodziewałem, a to oznacza, że „neuroshima kosi”. Będąc współautorem gry i osobnikiem zarozumiałym, byłem pewny, że wydajemy świetny produkt. No, ale tak ciepłego przyjęcia nawet ja się nie spodziewałem. Wystarczy zresztą przejść się do dowolnego sklepu RPG w Polsce i zapytać ludzi o Neuroshimę. Na pewno będzie tam wielu jej fanów.
Ingwar: Nie tak dawno cieszyliśmy się z sukcesów, jakie odniosło za granicą De Profundis. Zastanawiałem się, czy Portal będzie miał ambicję wydawać za granicą także inne swoje produkty. I oto nagle pojawia się Neuroshima, bazująca na chwytliwym pomyśle i przy okazji pięknie wydana. Wydaje mi się, że jak na nasz rynek, nakład kosztów jest niewspółmierny do potencjalnych zysków. Czy zatem Neuroshima pojawi się niedługo na półkach zachodnich sklepów?
IT: Z publikowaniem naszych produktów na Zachodzie mamy bardzo konkretne plany, a De Profundis to nie jedna jaskółka. Ukazało się w USA, Anglii, Hiszpanii, a jesienią ukaże się w Niemczech. Z kolei Faktoria Frankensteina ukazała się już w Hiszpanii i wkrótce będzie jej angielska edycja. Inne nasze gry także chcemy wydać na rynku zachodnim. Portal krok po kroku staje się sławniejszy i choć daleko nam do gigantów – fama o małej firmie z Polski produkującej ciekawe gry powoli się niesie…
Z Neuroshimą tak łatwo nie będzie, bo to olbrzymi kawał tekstu – 500 stron nabitych czcionką tak, jak żaden inny RPG. Przetłumaczenie tego, czy choć zaprezentowanie fragmentów, to olbrzymie koszty i nakład pracy. Trudno zaś znaleźć wydawcę tylko na podstawie deklaracji: „We have a great game, you have to believe us.”
Ingwar: Wydawnictwo Portal, w przeciwieństwie do innych obecnych na naszym rynku, stawia na publikację własnych gier, a nie sprowadzanie zachodnich hitów. Czy planujesz w najbliższym czasie wydać jakiś znany zachodni system?
IT: Nie, nie planujemy wydawania zachodnich gier RPG. Stawiamy na polskie tytuły i polskich autorów.
Ingwar: Następną grą Wydawnictwa Portal, według zapowiedzi, ma być również z dawna oczekiwany Monastyr. A co potem?
IT: A potem długo, długo nic. Napisanie Neuroshimy to był niewiarygodnie ciężki kawałek chleba. Napisanie Monastyru to jeszcze poważniejsza sprawa.
Po wydaniu tych dwóch gier idziemy z Moraczem na urlop i nie piszemy nic przez długi czas.
Neuroshima i Monastyr będą się świetnie sprzedawały, a my na Hawajach…
koniec
1 lipca 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Detektyw: Kryminalna Gra Planszowa - wywiad z autorem
Agata Hanak, Ignacy Trzewiczek

13 X 2018

Zapraszam na wywiad z Igacym Trzewiczkiem z Wydawnictwa Portal – porozmawiamy o jego najnowszym tytule: „Detektyw: Kryminalna gra planszowa”.

więcej »

Wszystkie gamebooki są literaturą
Mikołaj Kołyszko

7 II 2013

O rynku wydawniczym gamebooków, literaturze i rozwoju gier paragrafowych rozmawiają Adrian Kuc i założyciel magazynu „Masz Wybór” oraz Wydawnictwa Wielokrotnego Wyboru Mikołaj Kołyszko.

więcej »

Osiemnaście lat na rynku
Andrzej Karlicki

9 I 2013

W wywiadzie z Andrzejem Karlickim, założycielem wydawnictwa Copernicus Corporation, rozmawiamy o początkach fascynacji Cyberpunkiem 2020, niedawnym wydaniu Castle Falkenstein oraz przejściu z wydawania gier fabularnych na gry paragrafowe z serii „Lone Wolf”.

więcej »

Polecamy

Ale jak to: zablokowane?

Online:

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

Portal do przyszłości
— Ignacy Trzewiczek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.