dzisiaj: 30 listopada 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

growe (wybrane)

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 1244 »


El Lagarto, 29-11-2020 23:38:
Nie czytałem, więc jak zwykle się wypowiem.
Cóż, to był brutalny świat. Może w dresach Aztekowie nie chodzili, ale prowadzili wojny tylko w celu zdobycia ofiar do złożenia na ołtarzu. Robili rzeczy, których nie powstydziliby się naziści.
Podbój Meksyku przez Hiszpanów był możliwy dzięki temu, że Aztekowie byli znienawidzeni wśród podbitych ludów.Pomogły też choroby sprowadzone nieświadomie przez przybyszy z Europy.
Pojawiła się niedawno w księgarniach inna alternatywna opowieść pt. (…)


El Lagarto, 29-11-2020 23:19:
W sumie niewykluczone, że obie teorie są prawdziwe.


Miss Antropia, 29-11-2020 21:27:
Marek, Paweł M.
Nie jestem więc sama :-)
Paweł M.
Masz rację co do tych popisów. Pierwszy rozdział rzeczywiście był przekombinowany pod tym względem, później jest znacznie lepiej. Odnośnie świata – mi spodobała się jego melancholia, taki skryty pod śmiesznością smutek. Pasował do ogólnego tonu powieści.
Co do poleceń, „Głodne Słońce” już skończyłam, wrzuciłam opinię. Nogal wygląda ciekawie, poszukam go.


Miss Antropia, 29-11-2020 21:18:
Dylogia Zembatego z jednej strony przypadła mi do gustu, z drugiej zniechęciła. Światotwórstwo świetne, w natłoku oklepanych pomysłów na tło, Mezoameryka to naprawdę powiew świeżego powietrza. I w dodatku opisana z takim polotem i dbałością o szczegóły. Akcja w pierwszym tomie chaotyczna, ale w drugim bałagan wątków i postaci w końcu zaczyna się układać w przekonującą całość. Sami bohaterowie zaczynają przeciętnie, by nie powiedzieć płytko, jednak też ostatecznie udaje się autorowi wysublimować z nich (…)


Marcin, 29-11-2020 20:38:
@El Lagarto
Albo scenarzystka uznała, że jest to na tyle ważny i symboliczny, że trzeba go tutaj umieścić.

El Lagarto, 29-11-2020 19:53:
W rzeczywistości opowieść o niewidomym synu władcy u Galla dotyczyła Mieszka I, a nie Ziemowita (Siemowita). Przywrócenie dziecku wzroku miało być symbolem otwarcia się na chrześcijaństwo.
W Nowym Testamencie Jezus nieraz przywracał wzrok ślepcom. Szaweł zanim zmienił się w apostoła św. Pawła tez jakiś czas był niewidomy. Sam św. Paweł odebrał potem wzrok czarnoksiężnikowi Elimasowi.Historia o Mieszku to prawdopodobnie tradycja nawiązująca do Biblii,a nie słowiańska.
Komiks połączył dwie opowieści,pewnie dlatego, że w legendzie za mało było materiału na pełny scenariusz.


El Lagarto, 29-11-2020 19:41:
>Czyli kryterium złożoności. To się wydaje dosyć klarowne, choć jak się zagłębić w temat, to co dokładnie brać. Taki np. trawy można by uznać za odpowiednik naczelnych - to młoda i wysoko wyspecjalizowana grupa ewolucyjna.
Hmmm… Powiedzmy, że oprócz tego, że jestem antropocentrystą, w dalszej kolejności jestem ssakocentrystą oraz ptakocentrystą.
Dżiniści w Indiach unikają krzywdzenia wszystkich żywych istot, ale nawet oni nie są w stanie nie zadeptać przypadkiem jakiejś roślinki albo owada. A czy jeśli obsiądą Cię komary, cierpliwie czekasz aż się napiją i pozwalasz im odlecieć?
>Las Pando (może już o nim pisałam) to tak zwana kolonia klonalna, dawno temu jedno drzewo rozmnażało się tworząc wegetatywnie kolejne osobniki (kolejne pnie wyrastające ze wspólnego korzenia) […]Na ile "wycenisz" życie takiego lasu?
Z punktu widzenia biologa to życie jest bezcenne, tak jak z punktu widzenia archeologa czy historyka sztuki bezcenny jest artefakt sprzed iluś tysięcy lat. Jednak już z punktu widzenia przeciętnego strażaka, w razie pożaru cenniejsze będzie życie biologów, którzy badają ten las. W pierwszym rzędzie będzie myślał o ewakuacji ludzi, dopiero potem o ratowaniu flory i fauny.
Owszem, człowiek należy do świata przyrody i ma wiele wspólnego ze zwierzętami, parę rzeczy jednak go różni (jak wspomniał wyżej red. Marcin).
Jeszcze niedawno grzyby zaliczano do roślin, a jednak wyodrębniono dla nich osobną jednostkę taksonomiczną.
Biolodzy mają powody, by zaliczać człowieka do zwierząt. Socjolog, filozof, psycholog, językoznawca, teolog mogą mieć powody, by go do nich nie zaliczać.
> Tych wszystkich ginących gatunków i zdewastowanych ekosystemów mi po prostu szkoda, choć wiem, że życie ma potencjał odbudowania różnorodności nawet po takiej demolce.
Też mi szkoda. Ale jak w Meksyk pierdyknęła asteroida, wywołując globalny kataklizm i masakrując dinozury, to było znacznie gorzej, a życie odrodziło się. Zatem długofalowo możemy być optymistami :-)
Rozwój technologii może zresztą sprawić, że niektóre gatunki będzie można przywrócić do życia. Niedawno w Rosji znaleziono zamrożone i dobrze zachowane cielsko niedźwiedzia jaskiniowego, z którego może uda się wyodrębnić jakiś materiał genetyczny…
A na koniec argument „religiancki” 2 cytaty z Jezusa. Zwykle przemawiał za pomocą przypowieści, ale tu wykłada kawę na ławę. Mamy tu nie tylko stwierdzenie wprost, że człowiek jest ważniejszy od zwierząt i roślin, ale też zachętę do szacunku i brania z nich przykładu.
Mt: „Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.
Łk: „Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichlerzy, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia? Jeśli więc nawet drobnej rzeczy [uczynić] nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne? Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary!”

Jak to "minęło 200 lat", skoro Baldwin IV zmarł w 1185 roku, niespełna 100 lat po odbiciu Jerozolimy?


Beatrycze, 28-11-2020 17:42:
@El Lagarto
Czyli kryterium złożoności. To się wydaje dosyć klarowne, choć jak się zagłębić w temat, to co dokładnie brać. Taki np. trawy można by uznać za odpowiednik naczelnych - to młoda i wysoko wyspecjalizowana grupa ewolucyjna.
Las Pando (może już o nim pisałam) to tak zwana kolonia klonalna, dawno temu jedno drzewo rozmnażało się tworząc wegetatywnie kolejne osobniki (kolejne pnie wyrastające ze wspólnego korzenia). Zatem można go traktować jak jeden organizm. Szacuje się, że ma maksymalnie 14 000 lat - czyli jest starszy niż starożytne cywilizacje, ba - nawet niż rewolucja neolityczna, razem to około 40 tysięcy pni. Dodajmy do tego, że rośliny mogą przesyłać sygnały elektryczne na zasadzie potencjałów czynnościowych podobnie jak neurony - więc cały ten las tworzy ogromną sieć neuronalną przetwarzającą informacje.
Na ile "wycenisz" życie takiego lasu?
Zwykle bardziej żal nam z powodu śmierci dziecka, niż starego człowieka, bo zakładamy, że dziecko miałoby przed sobą całe życie. Człowiek żyje kilkadziesiąt lat, dąb może i 1000. A jest świerk, który bodaj 9950 lat żyje.
To w sumie wręcz filozoficzne zagadnienie.
Tak, też nie będę hurtem wychwalać innych ludów i kultur.
Tych wszystkich ginących gatunków i zdewastowanych ekosystemów mi po prostu szkoda, choć wiem, że życie ma potencjał odbudowania różnorodności nawet po takiej demolce.
@Marcin
Ja po prostu widzę raczej podobieństwa, niż różnice.
Byłoby fajnie, gdyby ludzkości udało się osiągnąć taki stopień rozwoju technologicznego, że mogłaby zawieźć życie na inne planety. Ale wątpię, by to się udało.

Marcin, 28-11-2020 10:39:
Jako nie-biolog, a inżynier, przeczytałem starannie cały komiks i bardzo starałem się nie przypisywać autorom tez i wypowiedzi, których nie wyrazili. I wydaje mi się, że nigdzie nie napisałem, że człowiek jest lepszy od zwierząt. Napisałem, że jest inny od zwierząt (z wielu powodów), a najbardziej obiektywny i nie podlegający dyskusji, to ten, że człowiek wyrwał się z okowów ewolucji. Zdobywa nowe tereny nie dlatego, że zmienia się jego organizm, ale dlatego, że pomagają mu w tym kolejne wynalazki i odkrycia dokonane dzięki umysłowi. A czy cała cywilizacja idzie w dobrym kierunku czy złym, to zupełnie inne pytanie.

El Lagarto, 27-11-2020 17:19:
Dla mnie jako nie-biologa, a HUMANisty sprawa jest jasna:
-życie osy jest ważniejsze niż życie bakterii, które codziennie niszczę myjąc zęby pastą
- życia psa lub kota jest ważniejsze niż życie osy, która mnie użądliła
- życie człowieka jest dużo ważniejsze niż życie psa lub kota. Mając do wyboru potrącenie samochodem psa/kota albo człowieka raczej nie miałbym wątpliwości.
Poczucie większej wartości nie implikuje niszczenia przyrody. Ludy, które żyły "w harmonii z przyrodą" niszczyły tak samo jak "ludy cywilizowane". Mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej wycięli wszystkie drzewa, nie mogli więc zbudować łodzi, żeby się z wyspy wydostać.
Indianie w Amazonii wypalali połacie lasu tak samo jak robi to teraz biały człowiek, tyle że teraz robi się to na większą skalę.
Zresztą jeśli przyjmiemy czysto darwinowskie podejście, to hulaj dusza, przecież wygrywa gatunek najlepiej przystosowany. Skoro człowiek po darwinowsku najlepiej się przystosował i wyparł inne gatunki, to o co się czepiać? Nastąpi selekcja naturalna. Jeśli przegniemy, przyjdzie inny gatunek na nasze miejsce.

Beatrycze, 27-11-2020 14:28:
Ja z kolei jako biolog z wykształcenia nie rozumiem tego oburzania na nazywanie człowieka zwierzęciem.
Zresztą, już od dzieciństwa mnie to dziwiło - myślałam sobie - nietoperz posługuje się echolokacją i na jej podstawie tworzy sobie w głowie obraz, ośmiornica odróżnia polaryzację światła, gepard biega 100 km na godzinę - i tak dalej. Człowiek ma duży mózg. Czemu miałby być z tego powodu jakoś lepszy, wyjątkowy, bardziej wartościowy, bardziej godny życia, szczęścia. Uprawniony do tego, żeby niszczyć środowisko życia innym żywym istotom.
Choć oczywiście nasze niszczycielskie zapędy też wynikają z naszej natury - jeśli jakiś gatunek bardzo się rozmnoży to zużywa zasoby, co może doprowadzić do wyniszczenia ekosystemu, jeżeli jakiś inny gatunek/gatunki nie doprowadzą do ograniczenia jego liczebności.
Paradoksalnie, chęć do bycia "kimś więcej" mogłaby zostać powiązana z myśleniem o przyszłości, planowaniem. Ale nie jest.
Męczy mnie i smuci ten antropocentryzm, ale nie widzę szans na zmiany. W końcu myślenie, że jest się lepszym od wszystkiego innego ma długą tradycję - i też tak właściwie wynika z naszej stadnej natury, która skłania nas do tworzenia hierarchii.

8 nawet


wstrętny homofob, 27-11-2020 08:16:
Co złego w tym, że na rysunku jest "biała, heteroseksualna para"? Powinni narysować dwóch trzymających się za ręce Murzynów? Wtedy rasa HOMO-sapiens na pewno by przetrwała :)


Beatrycze, 25-11-2020 18:27:
A co do tych najbardziej odjechanych, to ja się zastanawiam, czy ich autorzy/autorki mieli od razu pomysł "a teraz opiszę Starka jako syrenę", czy raczej "napisałem/łam opowiadanie ptakach i zwierzątkach, ale pewnie nikt się nim nie zainteresuje... hmmm, te fanfiki mają szerokie grono odbiorców... to może pozmieniam imiona swoich bohaterów, kruka nazwę Tony Stark..."


Beatrycze, 25-11-2020 18:22:
Blisko :)
Planowany tytuł części trzeciej to "The Burning God"


freynir, 25-11-2020 17:13:
A co na to jeż? Że on chciałby też.
Pod wpływem artykułu i imaginacji na temat opisanych fanfików rozsądna część mojego umysłu zwinęła się w kulkę, podkuliła porośnięte gęstą sierścią skrzydła i zaczęła z cicha skowyczeć.


El Lagarto, 25-11-2020 16:40:
I JESZCZE PARĘ SPOJLERÓW
To prawda,fizyczna zagłada ze strony Federacji raczej już nikaryjskiemu ludowi nie grozi, ale mogą jeszcze trochę namieszać w scenografii.
My snujemy przypuszczenia, a połowa albo wszystkie te domysły można pewnie zweryfikować czytając "Republikę Smoka"...
Zgadzam się, jest całkiem prawdopodobne,że to sama Rin stanie się widmem zagłady.
Mam nawet pomysł na tytuł kolejnego tomu: "Feniks odrodzony". ;-)
Mogliby tez nakręcić blockbustera o Rin, tu też wymyśliłem chwytliwy tytuł: "Mroczna Feniks" ;-)

Beatrycze, 25-11-2020 13:09:
there can be spojlers
Rozumiem, że wojna się nie skończyła, ale myślę, że widmo całkowitej zagłady z tej akurat strony już jest nieaktualne (się po prawdzie obawiam, że pod koniec to sama Rin stanie się widmem zagłady i jak na razie niestety nie umiem sobie wyobrazić zakończenia trylogii, w którym ona przeżywa).
Ciekawi mnie wątek cesarzowej, na podstawie pierwszego tomu mogłam jedynie snuć mgliste przypuszczenia odnośnie jej motywacji.
Mnie się podoba "bez przeznaczenia" i wizja, że Rin wybiera sama. Chodziło mi tylko o to, że wielu innych mimo szczerych chęci nie mogłoby aż tyle osiągnąć w kwestii magii. Ale, jak się zastanowić, to w sumie w życiu też tak jest - do wielu rzeczy trzeba mieć tę iskrę talentu, do której potem trzeba dołożyć ogromną pracę.
Ha, racja z tymi ziarenkami, nie zwróciłam na to uwagi :D


Wojciech, 25-11-2020 00:14:
Racja, przepraszamy.

1 2 3 1244 »

Polecamy

Umarł król, niech żyje król!

Legendarna Historia Polski:

Umarł król, niech żyje król!
— Marcin Osuch

Gryzonie zemsty
— Marcin Osuch

Zanim pojawił się wiedźmin
— Marcin Osuch

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.