dzisiaj: 28 lutego 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

komiksowe (wybrane)

więcej »

muzyczne

więcej »

Zapowiedzi

książkowe

więcej »

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 1202 »


malliam, 27-02-2020 20:24:
witamy w świecie iluminatów, gdy przyprowadzamy biednych, utalentowanych w świetle reflektorów iluminatów, pomagamy Ci spełnić twoje marzenia, płacimy naszym menbersom 20000,0000,00 USD za rzeczywistość, jeśli interesujesz się nami na Illuminibrotherhoodkindom @ gmail.com
willam


Wojciech, 26-02-2020 21:04:
Serwisem z mapą występowania nazwisk był MoiKrewni.pl, ale nie istnieje już chyba od paru lat. Są serwisy genealogiczne z bazami danych archiwalnych (tworzone na podstawie zindeksowanych ksiąg metrykalnych), są serwisy z rozkładem nazwisk bazujące na danych współczesnych, ale sprzed paru lat.
Kowalskich znam, Nowaków znam, ale więcej Krawczyków i Bochenków :)

freynir, 25-02-2020 15:53:
W Rosji otczestwo jest ciągle używane oficjalnie i administracyjnie (sprawdzone właśnie na paszporcie jednego znajomego). Jeżeli chodzi o nazwiska latynoamerykańskie w Polsce, nie jest to dużym problemem, o ile rodzice zgłoszą wcześniej, że córka będzie nosiła podwójne nazwisko.
PS- Kowalskich: żadnego nie kojarzę, ale znam dwóch Nowaków :-P

Beatrycze, 25-02-2020 14:58:
Moj matka ma koleżankę Kowalską.
A z kolei Wrony żadnego nie znam osobiście, choć Banach zdaje się nazywała się moja nauczycielka.
Tak, pamiętam taką mapkę, kiedyś się nią bawiłam, ale nie kojarzę adresu i faktycznie - występują tam "zagłębia" danych nazwisk, np. Nowickich faktycznie jest zatrzęsienie niedaleko Gniezna, skąd pochodził mój ojciec.
Nawet liczbę oób z danym nazwiskiem wyświetlałam, na wtedy np. osób noszących panieńskie nazwisko jednej z moich babć było tylko 44.


pszemeq, 25-02-2020 11:21:
Nie mogę niestety zgodzić się z recenzją. Ten ostatni tom wypada bardzo słabo.Odniosłem wrażenie zamykania wątków na siłę i byle szybko. Wiele elementów nie zgadza się z wcześniejszymi informacjami - np. statek eksploracyjny miał być w fatalnym stanie - teraz po prostu odlatuje ...


Achika, 25-02-2020 09:25:
A tak przy okazji: zna ktoś z Was jakiegoś Kowalskiego? :-) Bo ja nigdy w życiu nie spotkałam - mam wrażenie, że najpopularniejszym nazwiskiem jest Wrona (oczywiście z pewnością są różnice regionalne). A taki Banach wcale nie wydaje się być popularnym nazwiskiem, tymczasem znam trzy niespokrewnione osoby, które je noszą.
Kiedyś trafił w moje ręce link do strony, gdzie można było na mapie Polski wyświetlić "gęstość" występowania danego nazwiska, ale nie wiem, czy jeszcze istnieje.

El Lagarto, 25-02-2020 00:57:
Podwójne nazwiska, jedno od ojca, drugie od matki występują nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale też w Hiszpanii, skąd pochodzą. Problem zaczyna się, gdy Hiszpan poślubia np. Polkę i mają córkę, która inaczej powinna nazywać się w systemie polskim, a inaczej w hiszpańskim.
Z kolei w obu Koreach większość mieszkańców nosi nazwisko Kim (coś jakby u nas 3/4 ludzi nazywało się Kowalski), zaś przy przedstawianiu się Koreańczycy zaczynają od nazwiska. Kim Dzong Un ma na nazwisko Kim.

El Lagarto, 25-02-2020 00:40:
Islandzki system o tyle się różni od rosyjskiego otczestwa, że jest używany oficjalnie i administracyjnie. U Rosjan teraz jest to już chyba (?) tylko forma grzecznościowa.
U nas z kolei czasem używa się jeszcze końcówki -ówna na określenie córki lub -owa na określenia żony (w Rosji i Czechach -ova jako końcówka żeńska jest oficjalna i wpisywana do dokumentów)

El Lagarto, 25-02-2020 00:33:
Chciałem napisać o tych islandzkich nazwiskach, ale freynir mnie ubiegł. Dodam zatem, że podobny system obowiązywał niegdyś też w innych krajach nordyckich. Wszelkie skandynawskie nazwiska zakończone na -sen albo -son mają właśnie takie pochodzenie.
Z tego com czytał w islandzkich spisach ustawia się wszystko alfabetycznie wg imion, a nie nazwisk, bo imię jest ważniejsze dla identyfikacji osoby (przynajmniej tak było kiedyś w książkach telefonicznych).
Akurat z drzewami genealogicznymi Islandczycy nie mają problemów, bo ich rodowody są dokładnie udokumentowane do czasów średniowiecza.
@Achika
To mi przypomina scenę z "Trzynastego wojownika", gdy Banderas się przedstawia ibn... ibn... ibn, a Wikingowie na to: "to będziesz Iban", albo jakoś tak.

Achika, 23-02-2020 19:46:
Długo się zastanawiałam, dlaczego w paszportach studentów z Arabii Saudyjskiej pojawia się zawsze jakaś litera, np. K, M albo A, i w końcu się dowiedziałam, że to pierwsza litera imienia dziadka, które już by się nie zmieściło. Miałam też interesanta bodajże z Nepalu, który w ogóle nazwiska nie miał, bo jego plemię nie używa.
A otczestwa uwielbiam. Bardzo ładny sposób zwracania się do kogoś.

freynir, 23-02-2020 19:24:
Trudne nie jest, dopóki ktoś nie chce skonstruować drzewa genealogicznego albo zweryfikować pokrewieństwa. Myślę, że bez skrupulatnie prowadzonych ksiąg metrykalnych byłoby to sporym kłopotem. Na pewno za to rozwiązuje problemy z identyfikacją konkretnej osoby, podobnie jak starohiszpańskie i (poprawcie, jeżeli się mylę) staroniemieckie nazwiska pełne von, con, und, itd, itp, gdyż określały pochodzenie na trzy-cztery pokolenia wstecz.

Beatrycze, 23-02-2020 13:05:
Hmm, dla mnie to już w zasadzie nie jest nazwisko, tylko odpowiednik rosyjskiego "otciestwa".
W sumie to trudne przeciez nie jest.
Ja przez lata myślałam, że Bjork to pseudonim, dopiero potem dowiedziałam się, że to po prostu jej imię.

Cenzura nie tylko usunęła opis tego, co znajdowało się za wschodnią granicą - faktycznie bardzo, bardzo negatywny. Zmieniono też jedno wydarzenie, kluczowe dla akcji i losów Topsy'ego.
Miałam przyjemność przeczytać tą książkę w wersji zmienionej, a potem dostać w swoje ręce wydanie przedwojenne - jako dziecko nie orientujące się jeszcze w cenzurze byłam zdumiona rozbieżnościami.

Wojciech, 22-02-2020 19:25:
Cenzura PRL-owska polegała na skróceniu trasy na wschód do Przemyśla. Wycięto Kresy i zapewne negatywny stosunek do tego, co za wschodnią granicą.


freynir, 22-02-2020 18:47:
I tak mamy łatwo. Np. na Islandii dziecko dostaje nazwisko na bazie imienia ojca (z rzadka matki), coś jak w Rosji otcziestwo. Np. córka Jona Noerssona będzie się nazywać Ohraf Jonsdottir.

Achika, 22-02-2020 16:30:
Kazano by mu napisać oświadczenie, że niezgodność nastąpiła na skutek nieporozumień językowych, czy jakoś tak. Akurat pracuję w zezwoleniach na pobyt i nierzadkie jest to, że ktoś podaje np. inne miejsce urodzenia niż poprzednio, bo poprzednio podał nazwę wsi, w której mieszkali rodzice i on jako dziecko, a teraz podaje nazwę pobliskiego miasteczka, w którym był oddział położniczy. Zwykle nawet nie dopytujemy.
Ze stwierdzeniem, że "ale matka jeszcze żyje" nie spotkałam się, natomiast istotnie Azjaci (szczególnie z Indii i Bangladeszu) mają czasem problem z załapaniem definicji nazwiska panieńskiego, nawet jeśli ogólnie nieźle mówią po angielsku.


Achika, 22-02-2020 13:48:
Yay, Topsy i Lupus!!! Uwielbiałam tę książkę i wypożyczałam z biblioteki chyba ze cztery razy. Tylko że... kompletnie nie pamiętam, że tam była jakaś wędrówka jakichś dzieci! Pamiętam tylko rozmawiające między sobą zwierzęta (bardzo realistycznie - porozumiewały się w dużej mierze fuknięciami i prychnięciami), okrutnego dyrektora cyrku i owszem - poszukiwania pieska, chociaż mam wrażenie, że prowadzone głównie przez jego czworonożnego kumpla... Czy to możliwe, że wydano jakąś wersję okrojoną? Skoro piszesz o cenzurze?
...nawiasem mówiąc, kto tej pięknej książce dał taką infantylną okładkę, ratunku, to powinno być karalne. "Moje" wydanie miało śliczne, realistyczne grafiki, chyba Janusza Grabiańskiego.


Beatrycze, 21-02-2020 15:20:
Jeszcze mi się taka anegdota przypomniała odnośnie nazwisk - opowiedziana mi przez matkę, której krewna pracowała w urzędzie miasta, czy też urzędzie imigracyjnym.
W każdym razie w jakimś tam formularzu rejestracyjnym była rbryczka "nazwisko rodowe matki"
Podobno imigranci z Azji (nie wiem, którego kraju konkretnie) na to pytanie odpowiadali "ale moja matka jeszcze żyje" i denerwowali się na dalsze nagabywania.
(sie zastanawiam, jakiego rodzaju to nieporozumienie, czy np. "nazwisko rodowe" to miano twojej linii przodków, a w poczet przodków zaliczają po śmierci - jeśli ktoś wie, chętnie o tym przeczytam :)
W każdym razie owa pani, aby w papierach cokolwiek było, w takich sytuacjach wpisywała tym ludziom w rubryczkę "Li".
Tylko teraz sobie myślę - co jeśli taki imigrat spędzi parę lat w Polsce, dojdzie wk ońcu do tego, o cochodzi z nazwiskiem rodowym i np. będzie potrzebował dokumentów innych. Wpisze tam co innego niż "Li" i naraz okaże się, że papiery się nie zgadzają...

Beatrycze, 21-02-2020 14:02:
W takim razie prawo nie dyskryminuje.
Bardziej mi chodzi o względy praktyczno-zwyczajowe. Sądzę, że przyjmowanie nazwiska przez męża się powszechne nie stało.
Inna sprawa, że nawet jakby się stało - nadal jedna osoba ma zagwozdkę (o ile ma pracę, gdzie dorobek jest ważny).
Słyszałam, że w krajach latynoskich (ale nie wiem, których dokładnie), dziecko dostaje podwójne nazwisko po obojgu rodzicach. Zastanawiam się jednak, jak to potem jest redukowane, gdy ono z kolei ma potomstwo - czy wybiera sobie, który człon przejdzie dalej, czy są jakieś zasady.
Gdzieniegdzie nie ma też nazwisk, co też stwarzać może problemy w przypadku formularzy (np. rejestracji na konferencję, systemów deponowania publikacji) gdzie np. jest okienko na imię i okienko na nazwisko i oba np. są ustawione jako obowiązkowe do wypełnienia, żeby przekliknąć dalej. Niby drobiazg, a potrafi pewnie zirytować, jak jest tych formalności dużo do wypełnienia.

1 2 3 1202 »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.