dzisiaj: 5 kwietnia 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 140 »


Krzysztof, 02-04-2020 11:58:
Niestety Recenzent kompletnie nie rozumie gatunku. Merytorycznie wszystkie argumenty za przedstawił powyżej Michał. Bardzo udana polska produkcja w tej niszy.
Mam nadzieje że pierwsza i nie ostatnia. Brawa dla Reżysera.


El Lagarto, 31-03-2020 23:57:
Nie oglądałem "Biutiful", "Birdman" całkiem mi się podobał, lecz mnie aż tak nie zachwycił. "Zjawa" przemówiła do mnie bardziej. Może dlatego, że wolę dzikie pejzaże od miejskiej dżungli.
Chociaż z drugiej strony... taki "Babel" jest pięknie sfilmowany i dobrze zagrany, lecz fabułę ma do tego stopnia dętą, egzaltowaną i żenującą, że aż chcę się płakać z powodu zmarnowanego potencjału ... Ładne widoczki i przyroda nie uratowały go w moich oczach.
A tak na marginesie:
Wracając do oryginalnego tytułu "Zjawy" słowo "Revenant" jest dwuznaczne i pochodzi z francuskiego. Po francusku "revenant" to po prostu "powracający", ale jak słusznie wskazano w recenzji może też być rodzajem upiora. Czasy "Zjawy", to okres kiedy język angielski zapożyczał z francuskiego, a nie odwrotnie. Francuzi chociaż już wtedy oddawali pole Anglikom w Ameryce, wciąż jeszcze mieli tam spore wpływy.

Nie jestem pewien, kiedy zaczęto stosować termin 'slasher' w stosunku do literatury. Ale raczej niedawno. Te wcześniejsze, a zwłaszcza przedwojenne, były raczej po prostu kryminałami/thrillerami. A jeśli w ogóle rozpatrywać jako wyznacznik slashera literackiego antagonistę lubującego się w zarzynaniu ofiar, to podejrzewam, że swobodnie znajdzie się coś Edgara Wallace'a, a zapewne i w XIX wieku da się coś odszukać. Tylko chyba niezupełnie o to chodzi w wypadku poszukiwań korzeni filmowego slashera. ;)

Leń Marcowy, 31-03-2020 09:01:
"za pierwszy slasher uważa się włoski film „Krwawy obóz” z 1971 roku"
Zaryzykowałbym tezę, że pierwszym slasherem była powieść „Ten Little Niggers” Agathy Christie z 1939 roku.
@Michał:
"można powiedzieć do czego nawiązań nie ma" - w tym problem, że brakuje przy tym własnej oryginalności
"Oczywiście to nie są bohaterowie z głębią psychologiczną, ale mają w sobie swojskość i polskość" - poza Julkiem, listonoszem na Wigry-3 i Lubaszenką mało było tej polskości. Reszta jest dość uniwersalna. Nawet zabójca. Bardziej czułem islandzkość w "Islandzkiej masakrze harpunem wielorybniczym", czy norweskości w "Zombie SS".
"blondyna nie jest taka głupiutka, jak się początkowo wydaje" - wręcz przeciwnie, swoim "głębokim" monologiem jeszcze bardziej wychodzi na postać groteskową
"Punkt wyjścia też jest super" - tu się zgodzę
"największym plusem jest muzyka" - dobrze, że sobie o niej nie przypomniałem w czasie pisania recki bo bym chyba obciął o jeszcze jedną "dziesiątkę". Muzyka mnie wyjątkowo irytowała w tej produkcji.
"Nie przeszkadza mi też geneza potwora, bo jest to nawiązanie np. do Archiwum X, wole coś takiego niż jakaś elektrownia z której coś wyciekło" - fajniejsze by było, gdyby dzieciaki znalazły np. rozbity radziecki sputnik, który promieniował, albo coś w tym stylu, można było wykorzystać fakt, że początek filmu rozgrywa się w schyłkowym PRL.
Generalnie jeśli chodzi o polskie slashery, to jestem fanem "Piotrek trzynastego". Może i słabszego technicznie, ale zabawniejszego i nakręconego z większą pasją.

Michał, 30-03-2020 17:40:
Całkowicie nie zgadzam się z recenzją. Prawda, że film czerpie garściami z wielu klasycznych slasherów, ale też nie tylko, bo są sceny nawiązujące do Evil Dead, do horrorów z podgatunku survivalu, do polskiego kina, można powiedzieć do czego nawiązań nie ma. Film oczywiście, że jest schematyczny, czyli wiadomo że wszyscy zginą, a na koniec zostanie final girl, która załatwi mordercę, ale tak miało być. Prawda że bohaterowiesą postaciami wziętymi prosto ze slasherów, czyli outsiderka, blondyna, sportowiec, nerd, ale udało się tym postaciom dodać coś więcej. Oczywiście to nie są bohaterowie z głębią psychologiczną, ale mają w sobie swojskość i polskość.
Nie jest tak, że nic z nimi Kowalski nie robi, bo np. nerd okazuje się być najbardziej rozsądną osobą w całym towarzystwie (i też służy za meta komentarz, trochę jak bohaterowie "Krzyku"), blondyna nie jest taka głupiutka, jak się początkowo wydaje, itd. Nie zgadzam się że grają słabo aktorzy grający młodych, wszyscy grają dobrze. Postacie są delikatnie naszkicowane, ale aktorzy sporo im dodają.
Oczywiście najlepszy jest Julek, ner, ale też podobała mi się Zosia, outsiderka, w którą wcieliła się dobrze Julia Wieniawa. Nie rozumiem skąd ta krytyka aktorki się wzięła, bo wypadła spoko. Reszta młodzieży też jest dobra, na czele z Wiktorią Gąsiewską w roli blondyny. Plusem jest to że bohaterowie budzą emocje i sympatie, dzięki czemu im kibicowałem, więc nie chciałbym ich zabić jak pan recenzent. Starsze pokolenie też daje radę, choć pojawiają się głownie w epizodach Wojciech Mecwaldowski, Mirosław Zbrojewicz, Olaf Lubaszenko, Piotr Cyrwus, najwięcej jest Gabrieli Muskały.
Punkt wyjścia też jest super, czyli dzieciaki wyjeżdżają na obóz bez internetu i komórek, więc nie trzeba tłumaczyć dlaczego nie używają współczesnych technologii. Dziwne że w amerykańskich slasherach nikt na to nie wpadł, a przynajmniej nie kojarzę. Oczywiście można było zrobić z tym coś więcej, ale punkt wyjścia jest i tak ciekawy. Widać miłość reżysera do slasherów i ogólnie do śmieciowego kina klasy B, tandetnych pulpowych filmów.
Oczywiście można narzekać na to, że nie próbowali twórcy bardziej zabawić się gatunkiem, ale reżyser przyznał, że nie chciał pierwszym polskim slasherem wywracać cały gatunek, tylko otworzyć tym filmem drzwi innym próbom kręcenia kina gatunkowego. Zresztą może powstanie dwójka, co zapowiada zakończenie i ja nie miałbym nic przeciwko, w części drugiej Kowalski może bardziej zaszaleć. Więc nie jestem rozczarowany seansem skoro reżyser zrobił dokładnie taki film jaki chciał, a trailery nie obiecywały nic oryginalnego. Nie przeszkadza mi też geneza potwora, bo jest to nawiązanie np. do Archiwum X, wole coś takiego niż jakaś elektrownia z której coś wyciekło, pewnie tak byłoby w amerykańskim filmie.
Dużym plusem, oprócz obsady,  jest strona techniczna, bo wizualnie film wygląda ładnie, ale największym plusem jest muzyka, która jest inspirowana soundtrackami Johna Carpentera, ale też muzyką jak z włoskich horrorów, takich jak Cannibal Holocaust.Soundtrack to taki miks syntezatorowych dźwięków Carpentera i przeróbki Cannibal Holocaust.
Kolejnym plusem są efekty praktyczne, to jak wyglądają kreatury. Sceny morderstw też wyglądają spoko, jest sporo obrzydliwych scen, więc należy się za to plus. Oczywiście film w ogóle nie straszy, ale tak szczerze mnie żaden slasher nigdy nie straszył. To są campowe, kiczowate odmóżdżacze, które ogląda się ze znajomymi dla zabawy, pełne krwi (i seksu) i podobnie jest z polską wersją. A film jest dokładnie taki jaki chciał by był reżyser, więc slasher ale z przymrużeniem oka, nie taki jak Krzyk, który wywraca do góry nogami cały gatunek, ale na poważnie i dodane jest trochę humoru. To że jest humor nie znaczy, że chcieli zrobić komedię. Postawiłbym 6+/10.


Marcin Knyszyński, 28-03-2020 18:36:
Oczywiście, że to nieprawidłowa forma. Pisałem początkowo "wydostał się" i zmieniałem potem. Jak widać - za szybko.
Osobiście wolę Inarritu bez Ariagi - trzy ostatnie filmy są lepsze niż trzy pierwsze. A "Zjawa" jest najsłabsza z tej "lepszej trójki" - nie znaczy to jednak nic ponad to, że "Birdman" jest genialny, a "Biutiful" niemal.

El Lagarto, 28-03-2020 13:33:
Brak tego filmu w rankingu Esensji "najlepszych westernów XXI wieku" aż boli.
BTW wypełzł się z grobu to forma niepoprawna. Wypełzł albo wyczołgał się.
Opis zacny i przemyślenia ciekawe, ale nie dowiadujemy się ostatecznie co sądzi autor recenzji (?) o filmie - udany,nieudany,słaby, przeciętny, dobry, znakomity(???).

Potwierdzam piękny film.


Achika, 19-03-2020 14:00:
Zapomniałam napisać, że na napisach jest śliczna piosenka country:
https://www.youtube.com/watch?v=ow3m_aZngvU


Kornak, 18-03-2020 14:37:
Ryś to mniej niż zero.

Słusznie Kiwi, słusznie. Ja tylko zaznaczę, że dzielni chłopcy z Armii Czerwonej tak się garnęli do "wyzwalania" Polski, że zaczęli już 1939. Co prawda wtedy "wyzwolili" tylko połowę naszego kraju, ale w 1944-1945 już fuszerki nie było i "wyzwalanie" zakończyło się pełnym sukcesem. Wdzięczny lud pracujący polskich miast i wsi witał ich chlebem i solą. Tak było.
W sumie, jak tak się zastanowić, to próbowali nas już "wyzwolić" w 1920...

El Lagarto, 16-03-2020 17:07:
@Kiwi W recenzji nie pada ani razu słowo Bóg, ani razu honor i ani razu ojczyzna. Za to jest w nim zdrowy rozsądek.
Radzieccy żołnierze zginęli za ideę rozszerzania imperium Stalina, a nie za nas. Cześć się należy tym poległym chłopakom, którzy zostali siłą wcieleni do Armii Czerwonej, ale już nie samej Armii Czerwonej. Osobna sprawa to mordy, gwałty i rabunki na cywilach dokonane przez krasnoarmiejców.
Równie bez sensu i ahistorycznie można pisać, że hitlerowcy wyzwolili nas od zagrożenia komunizmem.
Komentarz to pieprzenie w stylu Bóg Honor Ojczyzna - zero szacunku dla tych co zginęli aby pan mógł żyć... i mógł pieprzyć takie kawałki. Moja rodzina dzięki nim żyje i ja mam do nich szacunek. A "wyzwalanie" przez "żołnierzy wyklętych" które teraz jest lansowane - to dopiero horror.


Alfred, 16-03-2020 09:44:
"Czas trwania: 1 min"
...co za tempo musi mieć ten kryminał - zero szans na dłużyzny :)


Sebastian, 05-03-2020 19:48:
@freynir
Też niezłe. I też prawdopodobne.

freynir, 05-03-2020 13:32:
Ja znałem inne wyjaśnienie „pisz pan na Berdyczów”: gdy ktoś chciał sądownie uzyskać coś od Radziwiłłów/miał do nich jakieś żale, cała familia odpowiadała, by pisać do ich skrzynki pocztowej w Berdyczowie, czyli tam, gdzie nikogo z nich nigdy nie ma.

Z dużą satysfakcją przeczytałam powieść Głuchowskiego, dlatego zaciekawiła mnie informacja, jak wypadła ekranizacja tego utworu. Tymczasem co mamy w powyższym tekście? Najpierw krótki życiorys pisarza, potem historia powstania filmu a potem...bardzo dokładny opis wydarzeń. Autor powyższego artykułu powinien sięgnąć po jakiś podręcznik do języka polskiego i przypomnieć sobie na czym polega pisanie recenzji, bo najwyraźniej zapomniał, że to zupełnie coś innego niż streszczenie. Ewentualnie z tytułu artykułu można usunąć słowo recenzja.

lol kuźwa... "hurr durr, Esensja publikuje recenzje staroci, jest reliktem którego nikt nie czyta! okropieństwo! wejdę tam raz jeszcze, żeby im to napisać i znowu ponarzekać!"
Czy tylko ja czegoś tutaj nie rozumiem? Zastanawiam się czasem, czy to ludzie są dzisiaj tak pokręceni, czy to ja jestem dziwny i do tego świata nie pasuję. Na ten przykład nie angażując się masochistycznie w coś, co mi się nie podoba.

@Ugluk - w pierwszych minutach filmu jest wszystko wyjaśnione ;)

1 2 3 140 »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.