dzisiaj: 20 stycznia 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 169 »


Miłosz, 13-01-2020 12:19:
@freynir, dziękuję i polecam nie tylko Wiki, ale przede wszystkim polską Federację Bibliotek Cyfrowych, gdzie znajduje się mnóstwo kapitalnych skanów książek sprzed lat.

freynir, 13-01-2020 11:52:
A ja gratuluję autorowi zarówno recenzji, jak i autorowi tłumaczenia uporu w poszukiwaniach. Lata temu chciałem właśnie zapoznać się z reportażem Sieroszewskiego z pobytu w Japonii. Niestety wydawnictwo owo było w tamtych czasach białym krukiem, do którego zarówno na wydziale Etnograficznym UW, jak i w BN trzeba było zapisywać się pół roku naprzód. Potem o nim zapomniałem, a nie przyszło mi do głowy szukać w Wiki.

Achika, 12-01-2020 17:33:
Ooo, dzięki!

Cóż, czytałem w latach siedemdziesiątych Niziurskiego, ale nigdy nie doszukałem się takich szerokich paraleli. To była dla mnie czysta rozrywka. Jednak dziś jak patrzę na naszą rzeczywistość to widać, że jak nie Blokerzy i Matusy to Gnu i Kudu i na tej spirali się dziś wszystko opiera, to podziwiam autora za jego spojrzenie na świat.


Beatrycze, 12-01-2020 12:58:
A ja zachęcam do obejrzenia sobie inau, choćby na obrazku z wikipedii:
https://en.wikipedia.org/wiki/Inau#/media/File:Inaw.jpg
Sama byłam bardzo zaskoczona, jak efektownie i dekoracyjne wyglądają. Bo najpierw pomyślałam sobie - no dobra, ostrugane patyczki, co w tym specjalnego. W życiu bym nie pomyślała, że można uformować z nich takie "czuprynki"

O tak! Zwłaszcza na to najgorsze się cieszę, książkowa fantastyka zna wiele sposobów spaskudzenia ilustracji :D

freynir, 08-01-2020 17:19:
@Fitz- skoro konkurs, to mamy dla ciebie zadanie bojowe :-)
Zilustrujesz najlepsze i najgorsze opowiadanie!

El Lagarto, 07-01-2020 21:58:
Stosunek wikingów do homoseksualizmu też nie był jednoznaczny. Pomijając Lokiego, który potrafił zmieniać płeć, sam Odyn zajmował się kobiecymi rytuałami seidr, co prawdopodobnie było równoznaczne z praktykami homoseksualnymi
W "Eddzie" Loki w kłótni z innymi bogami stara się obrazić Odyna przypominając o tym fakcie.

El Lagarto, 07-01-2020 21:50:
@Beatrycze
CYTUJĘ: "Zastanawiam się czasem, czy nie dałoby się przeprowadzić korelacji pomiędzy stosunkiem do homoseksualizmu a warunkami życia, tj. im trudniejsze warunki, tym bardziej negatywny stosunek, społeczeństwo naciska na swoich członków, żeby się efektywnie rozmnażali. Ale za mało mam danych, tu by trzeba było spytać antropologa (albo etnologa?)"
Nie jestem ani antropologiem, ani etnologiem, ale myślę, że można odrzucić tę hipotezę. W starożytnej totalitarnej Sparcie homoseksualizm był wręcz mile widziany. Rodzinę zakładało się po osiągnięciu pewnego wieku. A warunki lekkie tam nie były, skoro prawdopodobnie zdarzało się Spartanom porzucać małe dzieci na pewną śmierć.

El Lagarto, 07-01-2020 21:40:
Tu można zobaczyć wizerunki germańskich bóstw nie przetrawione przez popkulturę. Są tam też postaci w rogatych hełmach:
http://www.germanicmythology.com/works/EARLYART.html

El Lagarto, 07-01-2020 21:37:
Z rogami na hełmach wikingów sprawa jest bardziej skomplikowana.Na pewno dawni Germanowie i Celtowie nosili rogate hełmy ceremonialne. Możliwe, że wikingowie też. Oczywiście nie byłyby to hełmy bojowe. W rogatym hełmie przedstawiano też Odyna.
Tu jest dyskusja na temat rogów na hełmach: http://www.historycy.org/historia/index.php/t8298.html
Beatryce: "Pieść Karczmarza"... Cudne! Czy to jakiś spin-off "Władcy Pierś Ceni"? ;) Tak czy owak, pewnie istnieje - a ja, szczerze mówiąc, przeczytałbym chętnie taką historię zamiast sztampowego dla takiego settingu "Hej, Mroczny Przybyszu Ewidentnie Nie Z Tych Stron, chcesz w ryło?" albo "Słyszałem, Waść, że zabijasz potwory..." ;) A jak nie istnieje, to trzeba napisać! To co, robimy tajny wewnątrzredakcyjny konkurs? ;) Achika?
Achika: trochę poczytałem z nurtu new weird. "Dworzec Perdido" to takie właśnie fajne "nie wiadomo gdzie, nie wiadomo kiedy" z pewnymi archaicznymi stylizacjami i absolutnie fantastyczną menażerią - a Ambassadoria jeszcze bardziej oryginalna (chociaż to już sci-fi). Cykl o fizjonomiście Jeffreya Forda też był ciekawy - przynajmniej część pierwsza i druga, bo trzecia mnie wymęczyła. Ciekawe są w nich te dziwne, niestandardowe profesje głównych bohaterów. Podobnie w "Palimpseście" Katherynne M. Valente czy "Koniec Świata i Hard-Boiled Wonderland" Murakamiego - gdzie świat tworzony jest poprzez kilka oryginalnych, prostych założeń z których wszystko rozwija się organicznie w nieoczekiwanych kierunkach, nie zaś wpasowywanie się w jakiś ustalony kanon historyczno-społeczny. Ale znowu: to pewnie po prostu nie jest fantasy. Są one bardziej baśniowe - u Valente wręcz przesadnie malarski kalejdoskop, u Murakamiego oszczędnie, bardziej celujące w zbudowanie klimatu niż spójnego, wewnętrznie logicznego świata. I chyba to mnie pociąga w takiej literaturze - jakaś niespodzianka, i podróż w nieznanym kierunku. Z ciekawych rzeczy obecnie na tapecie "Księga M" Peng Shepherd - umiejscowiona w naszych realiach, współcześnie, a punktem wyjścia jest zgoła magiczna, surrealistyczna rzecz: utrata przez kolejnych ludzi cienia - a wraz z nim wspomnień. To prowadzi do całego mnóstwa komplikacji i tworzy całkiem nową rzeczywistość. Rzecz niesamowicie wciągająca i pomysłowa, którą porównałbym do trylogii "Maddaddam" Margaret Atwood.

Beatrycze, 06-01-2020 14:38:
"Pieść karczmarza" - tjaaa, nie wiem, czemu zawsze tyle literówek robię, jak piszę. Znaczy takiej powieści nie polecam. W świetle naszych wcześniejszych rozważań może powstał taki fanfik. Wiecie, przychodzi bohater do oberży, samotny, sterany przeciwnościami losu. Karczmarz - dobry, współczujący, kolejne napitki podsuwa, w nich zaś "magiczny porszek gwałtu"... Dobra, wyobraźnio, wyłącz się, zanim zabrniesz za daleko.

Beatrycze, 06-01-2020 14:33:
@freynir - aż sobie poggoglałam. To w sumie zgadza się z tym, co pisze Fitz. Przyznam, zawsze mam spory ubaw z japońską manierą do kategoryzowania. Jak ostrze miecza - to podkategorei ze względu na wzór na ostrzu, jak bonsai, to podkategorie, czy i jak bardoz wygięty jest pień i ile razy itp.
@Fitz
Prawdopodobnie tak jest, po prostu ja tego jakoś nie mogę przyswoić. Dla mnie najprzystojniejszy nawet facet, jeśli zaczyna się wdzięczyć do innego faceta, dostaje z automatu -50 do męskości, co oznacza utratę erotycznych konotacji. Raczej bym się więc nie dała rady podniecić wizją dwóch romansujących chłopków.
Cóż, nie każdemu każda konwencja podchodzi. Jeśli szukasz czegoś co jest fantasy, ale inną niż wszystkie, to najbardziej do tego pasuje mi "Pieść karczmarza" ("Pieśń oberżysty" - dwa wydania były) Beagle'a. Chociaż tam jest karczma. Ale fabuła rozwija się inaczej. Jeszcze mi "Akwaforta" Bishop przychodzi na myśl, tak na szybko, ale to już nie jest klasyfikowane jako fantasy.
@R.F. - w takich chwilach zastanawiam się, po co robić serial "Wikingowie" a nie serial fantasy z nacją inspirowaną wikingami.
@Beatrycze:
W sumie to nie jest tak źle, wątek homoseksualny (a właściwie biseksualny, bo najpierw poznajemy ją jako oddaną żonę i matkę) ogranicza się do jednej z głównych bohaterek, która otwarcie obnosi się ze swoim związkiem z inną kobietą. W kontekście historycznym jest to równie absurdalne co fakt, że ta sama kobieta jest jarlem osady.
Serial ogólnie sympatyczny choć z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Jak powiedział mój znajomy Duńczyk, kustosz w kopenhaskim muzeum: "Jestem zaskoczony, że nie kazali im nosić hełmów z rogami". :D

Achika, 06-01-2020 11:11:
No, jest jeszcze tak zwane urban fantasy, próbowałeś kiedyś? Ostatnio w Polsce tworzą to na kilogramy.

Achika, 06-01-2020 11:08:
Takie rzeczy to raczej w opowiadaniach a nie w powieściach - tak na szybko przychodzi mi do głowy coś bodajże Przewodasa, gdzie było plemię koczownicze podążające w tę stronę, w którą wiał wiatr. Króla nie mieli, wojen nie było. Aczkolwiek nie wiem, czy to nie była część jakiegoś większego świata. O ile fantasy bez magii i stworów mogłoby funkcjonować jako świat quasihistoryczny, o tyle nie bardzo sobie je wyobrażam bez monarchii, skoro jest to gatunek (nurt?) oparty właśnie na ogólnie pojętym "dawno temu". W SFFiH poszło kiedyś moje opowiadanie o elfach i krasnoludach w kosmosie, gdzie nie było ani magii ani monarchii, ale właśnie - wojna i nie-ludzkie rasy (no, gatunki). Czyli albo-albo. :-)
W takich fanfikach jest pewna logika - pokrętna bo pokrętna, ale jest: skoro pisareczki są zorientowane na mężczyzn, to "two is better than one" - a element żeński pomijany jest zupełnie jako seksualnie nieciekawy i nieistotny. Oczywistej analogii do pornografii nie muszę tu chyba rozwijać ;)
Z zupełnie innej beczki: a propos tego, co Beatrycze pisała o "Skrytobójcy" - mnie ogólnie fantasy zawsze jakoś tak przygnębiało. Nie wiem, z czego to się brało - ale nawet Pratchetty potrafiły mnie zawsze zdołować tak, że w końcu, mając niemal pełną kolekcję Discworld, stwierdziłem, że już nie mogę. Za to książki Pratchetta dziejące się bardziej współcześnie - Dobry Omen, trylogię Johnny'ego czy Nomów - odbierałem na wskroś pozytywnie. Ki diabeł? Może w poprzednim życiu byłem jakimś giermkiem albo innym posługaczem i mam jakieś nieuświadomione traumy? Hm... Tak czy inaczej nie udało mi się nigdy wgryźć głębiej w gatunek. Hobbit, opowiadania LeGuin, coś Brzezińskiej - wszystko to dwadzieścia lat temu - a potem nic. Filmowy Władca Pierścieni zmęczył mnie tak, że powtórki na tvn zawsze przesypiam. Gra o Tron o dziwo całkiem przyjemna (za drugim podejściem, oglądana jednym ciągiem) - ale książek się boję, bo cegły. Netflixowy Wiedźmin takowoż - ba, nawet z ciekaowści odświeżam sobie teraz polski serial i też nie jest aż taaaak zły - ale znowu: Sapkowa proza, którą próbuję ugryźć, jakoś mnie odstręcza. Przegadana i jakoś tak za bardzo skupiona na walorach zerlikanek ;) I zastanawia mnie, czy ten gatunek jest po prostu nie dla mnie - czy też istnieje jakieś fantasy zupełnie na przekór: gdzie wojownicy nie są spoconymi pakerami, karczmarki nie mają bujnych biustów, ba, nikt nie chodzi do karczm (karczem?) i nie żłopie piwa, nie ma czarownic, tradycyjnych systemów władzy (królowie i tak dalej), bitew, smoków ani trolli (czy inszych trolloków), i nikt nie nazywa się Draken ani Flavaflav?

Achika, 06-01-2020 01:40:
Ja się pokusiłam o analizę ilościową i opublikowałam to niedawno w Fenixie, do Esensji pójdzie wersja rozszerzona, bo tu nie mamy ograniczenia w długości tekstu.
Analiza, nawiasem mówiąc, zajmuje dwa kliknięcia (przynajmniej na Ao3, bo na ff.necie nie mają systemu filtrowania).

1 2 3 169 »

Polecamy

Śledztwo trwa!

Niekoniecznie jasno pisane:

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.