dzisiaj: 4 lipca 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

komiksowe

więcej »

growe (wybrane)

więcej »

muzyczne

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 176 »


Piratka, 18-06-2020 20:13:
Poglądy Sokratesa nie są znane z pierwszej ręki, trzeba je odtwarzać z dialogów Platona, a wyniki bywają rozbieżne (Karl Popper w "Społeczeństwie otwartym" przeciwstawia Sokratesa Platonowi). Po za tym nie każdą rzeź można uznać za ludobójstwo (vide Ryszard Kulesza "Polis apolis").


Pawel.M., 16-06-2020 22:43:
Moja nie rozumieć - recenzja być krytyczna, ocena być entuzjastyczna...


freynir, 08-06-2020 11:14:
Tak bardziej wchodząc w szczegóły, to obecny kszałt Polski został określony już w Teheranie w 1943, gdy namówiono Churchilla do odpuszczenia sobie 2 frontu na Bałkanach. W Jałcie zatwierdzono tylko zachodnią granicę na Odrze i Nysie, chociaż Sowieci jeszcze długo wahali się, czy oddać nam np. Pomorze Zachodnie i Mazury.


Karolek, 08-06-2020 10:55:
W końcu jakaś recenzja twórczości Pani Tokarczuk, która wzbudziła u mnie chęć sięgnięcia po książkę. Szacun dla autora.

Wspaniała recenzja, ale czy rozwiążę zadanie potwierdzające, że nie jestem robotem i dodam ten komentarz?


El Lagarto, 30-05-2020 16:44:
No u mnie tez nie zaiskrzyło. Niby solidnie wykonana robota, ładny język, przemyślany świat i parę barwnych postaci, ale Williams niestety ma tendencję do przynudzania. Końcowy twist jest całkiem oryginalny, ale żeby do niego dojść trzeba się trochę przemęczyć.
Czytałem to niedługo po "Pieśni Lodu i Ognia" i jak na dłoni było widać, że Martin sporo z tego świata zapożyczył.
Niedawno wyszła kontynuacja, ale jakoś mnie nie ciągnie.
Jestem jak najbardziej za "etnicznymi tłami". To co było świeże i tajemnicze w XX wieku, czyli motywy celtycko-nordyckie, teraz często trąci stęchlizną.

Beatrycze, 30-05-2020 15:27:
Z "Pamięci..." przeczytałam pierwszy tom, ale chyba za późno, bo choć był ładny świat, to jakoś mnie trochę znudziło i już dalej nie czytałam. Pewnie, jak bym przeczytała tę książkę w czasach podstawówki, to by mi się bardziej spodobała.
Natomiast widzę, że jest ostatnimi laty trend, żeby fantasy osadzać w bardziej róźnorodnych, że tak powiem "etnicznych tłach", więc może doczekamy się więcej.

El Lagarto, 30-05-2020 00:41:
Może "Saga o Ludziach Lodu"? ;-) Niee... chyba nie.
Pewnie czytałem to opowiadanie w "Fantazji", ale nic z niego nie pamiętam.
W trylogii "Pamięć, Smutek, Cierń" Williamsa trolle są niewielkiego wzrostu, a ich kultura wyraźnie jest inspirowana "ludami Dalekiej Północy" Eskimosami, względnie Lapończykami.
Nie znam eskimoskiej fantasy, ale też bym chętnie coś takiego przeczytał.

Beatrycze, 30-05-2020 00:00:
A w sumie... Jest jakieś fantasy rozgrywające się, że tak to ujmę wśród "ludów lodu"? (mam nadzieję, że Mag wyda także drugą, niedawno rozpoczętą, trylogię Lawernce'a ze świata Abethu, bo to jedyny przykład, jaki mi na razie do głowy przychodzi, choć pewnie było więcej).
Pamiętam, że w pierwszym czasopiśmie fantastycznym, jakie do moich rąk trafiło ("Fantazja" to sie nazywało) była eskimoska baśń o "dziewczynie, która widziała magię", która bardzo mi się spodobała. Całkiem dobrze je pamiętam, o wiele lepiej niż większość tekstów, które czytałam później.

El Lagarto, 29-05-2020 23:47:
@Pawel M.
Napisałeś: "Eskimosi grenlandzcy i syberyjscy posługują się różnymi językami, nawet z dwóch różnych grup - grenlandzcy z zachodniej (konkretnie język: kalaallisut), syberyjscy ze wschodniej (język yupik syberyjski)"
A oto co przeczytałem w "Opowieściach eskimoskich"Machowskiego:
"Pomimo rozproszenia i izolacji, wszyscy Eskimosi porozumiewają się bez większego trudu w swoim języku, mającym wiele lokalnych dialektów, narzeczy i gwar, dzielących się na dwie podstawowe grupy yupik i inupiak".
Wygląda więc na to, że rozmowa Eskimosów z dwóch rożnych zakątków świata może przypominać rozmowę Polaka ze Słowakiem, a w najgorszym przypadku z Chorwatem.
Tylko co to ma wspólnego z recenzją "Wojny makowej?" ;-D

El Lagarto, 29-05-2020 23:34:
@freynir Emotikon wskazuje, że to taka mała prowokacja, ale jako esensjonalny komentator-gaduła i tak wyjaśnię. Być może w jakimś języku słowo Eskimos brzmi obraźliwie, w języku polskim jest całkowicie neutralne. Jacek Machowski (którego "Opowieści eskimoskie" właśnie czytam) terminów Inuit i Eskimos używa wymiennie (Inuit w ogóle nie jest tam odmieniany zresztą).
Podobny problem poprawność polityczna ma z Indianami. W Ameryce Łacińskiej termin "indio" (Indianin) jest często postrzegany jako obraźliwy, więc zamiast tego używa się słowa, które z grubsza oznacza "rdzenny mieszkaniec". Podobnie unika się słowa "indian"/"indien" w USA i Kanadzie. Dodatkowe zamieszanie wynika z tego, że podobnie nazywa się mieszkańców i przybyszy z Indii.
Po polsku Indianin kojarzy się ze szlachetnym i mądrym wojownikiem typu Winnetou, więc nie ma powodu żeby to zmieniać i kruszyć o to tomahawki. Dla mnie Eskimos jest OK, Polakom też kojarzy się sympatycznie.
W ramach poszerzania wiedzy na ten temat polecam "Na co dybie, w wielorybie, czubek nosa Eskimosa" Tadeusza Baranowskiego

freynir, 29-05-2020 18:14:
@Voight- w oryginale, dobrnąłem do siódmego tomu.
@El Lagarto- nie mówi się Eskimos, tylko Inuit, to pierwsze jest podobno bardzo obraźliwe ;-p

Voight, 29-05-2020 09:21:
@freynir: „Jeżeli chodzi o „Czarnoksiężnika z Oz”, to nie polecam zapędzać się dalej niż poza 3 tom- wtórność za wtórnością i wtórnością pogania.”
Z ciekawości: czytałeś tylko te 5 wydanych u nas części czy w oryginale wszystkie 14? Przyznaję, że ja tylko te pięć, bardzo je lubię do dziś i miałbym ochotę zapoznać się z pozostałymi, ale skoro przez tyle dekad się u nas nie pokazały... Smutne.

El Lagarto, 27-05-2020 21:48:
@Pawel M.
SMOKI W zasadzie zgadzam się z powyższym, choć z pewnymi zastrzeżeniami.
Jeśli popatrzysz na wyobreżenia smoków perskich, to łączą one elementy chińskie i europejskie - np. wężowaty kształt i zianie ogniem. Persja leżała po drodze na Jedwabnym Szlaku i dwie tradycje zlały się tam w jedno.
Europejskie smoki tez dawniej były wężowate, wizerunek smoka jaki znamy ukształtował się w średniowieczu - (podobne do dinozaurów smoki-jaszczury we wcześniejszej sztuce to rzadkość; pojawiają się np. w sztuce babilońskiej).
Nawet Fafnir z legendy o Nibelungach był wielkim wężem (jak twierdzi Artur Szrejter w "Herosach mitów germańskich"). Jaszczurowatego smoka zrobiono z niego dużo później. "Smoki" z mitologii greckiej też były wielkimi wężami.
Wszystko to zatem jest bardziej skomplikowane i jest to temat na dłuższą dyskusję.
TUPILAK Dzięki za podrzucenie informacji o tej arcyciekawej istocie. Czytałem coś wcześniej tylko o wierzeniach Eskimosów kanadyjskich. O tupilaku nie wiedziałem/pamiętałem, nawet jeśli coś się kiedyś obiło o oczy. Parę dni temu nabyłem (bez związku z tą rozmową) książkę "Inuit. Opowiadania eskimoskie" J. Machowskiego. Miały czekać w kolejce, ale zachęciłeś mnie do poczytania więcej na ten temat. Książka obejmuje wszystkie regiony geograficzne, gdzie żyją Eskimosi.

Pawel.M., 27-05-2020 17:41:
"tupilak mógł/może istnieć pod inna nazwą także na Syberii"
Jeśli pod inną nazwą, to nie był tupilak :D To jak z małymi ludzikami - są w wielu mitach, ale nie każdy mały człowieczek to nasz skrzat. Tak samo ze "smokami" - niby chińskie lùhng też u nas zwie się smokami, ale to przecież coś zupełnie innego. Nie jaszczur ze skrzydłami, a raczej wąż z nogami, związany nie z ogniem, a wodą i raczej nie permanentnie "zły". Nie mówiąc już o mezoamerykańskim quetzalcoatlu, który też do smoczej rodziny jest wrzucany - to pierzasty wąż, będący raczej po stronie "dobra".
Więc to tylko nasze uproszczenia. W każdym razie tupilak pod nazwą tupilaka raczej na Syberii wystąpić nie mógł, nawet u syberyjskich Eskimosów, bo wszędzie podkreśla się jego pochodzenie z podań konkretnie grenlandzkich (czyli z drugiego końca świata eskimoskiego). Eskimosi grenlandzcy i syberyjscy posługują się różnymi językami, nawet z dwóch różnych grup - grenlandzcy z zachodniej (konkretnie język: kalaallisut), syberyjscy ze wschodniej (język yupik syberyjski).
Natomiast tupilaka znali tez Eskimosi z północnej Kanady (bliscy językowo grenlandzkim), ale było to zupełnie inne stworzenie - najczęściej niewidzialna istota demoniczna, która potem u niektórych grup nabrała cech chrześcijańskiego diabła. Syberyjscy Eskimosi analogicznego stwora (diabelskiego) zwali tunraki. Wobec tego trzeba przyjąć, że tupilak z Rudej Sfory (a także Dzieci wodnika) - takie zombie stworzone z części ciał rożnych istot - jest typowy dla Inuitów grenlandzkich. Że zacytuję "Rudą sforę", czym był tupilak Iwaszka: "Istota zrobiona z ludzkich kości, ożywiona potężnym zaklęciem".
Taka ciekawostka, w grenlandzkiej lidze piłkarskiej (tak, mają coś takiego) występuje klub o nazwie Tupilak-41.

El Lagarto, 26-05-2020 23:17:
@Pawel M.
Religie pierwotne, które przetrwały w izolacji wykazują wiele zbieżnych elementów nawet w odległych rejonach geograficznych. Niewykluczone, że taki tupilak mógł/może istnieć pod inna nazwą także na Syberii.
Zresztą w bardziej zorganizowanych systemach wierzeń też mamy sporo podobieństw. Smoki, krasnale i olbrzymy pojawiają się w mitach bardzo odległych od siebie ludów. Oczywiście najsensowniejszym wyjaśnieniem tego zjawiska jest hipoteza, że istniały naprawdę ;-)

freynir, 25-05-2020 19:24:
PS- całą=jedną, poloniści proszeni są o nie kopanie leżącego

freynir, 25-05-2020 19:23:
@Paweł M.- to co ja próbowałem przeczytać, to była właśnie wersja XVIII wieczna. Co do objętości i ilości tomów mogłem się pomylić, a bardziej zapomnieć :-P
Zapamiętałem dokładnie tylko to, że całość zajmowała całą półkę na bibliotecznym regale.
„Dzieci wodnika”- coś przez mgłę się przebija, trzeba będzie zobaczyć, czy jeszcze jest w bibliotece.

Pawel.M., 25-05-2020 00:12:
freynir
"polska wersja bardzo obszernego francuskiego tłumaczenia zajmuje bite dziesięć tomów po 800-900 stron"
A gdzie tam, właśnie patrzę na półkę z tym wydaniem - to gdzieś po 350-500 stron. I nie dziesięć tomów, tylko dziewięć. I nie polska wersja wydania francuskiego, a bezpośredni przekład z arabskiego. I chyba jest to wydanie kompletne. To bardzo dobre wydanie - pod redakcją arabisty i historyka średniowiecza Tadeusza Lewickiego.
Polska wersja wydania francuskiego też była, ale w pradawnych czasach - w XVIII wieku w dwunastu tomach.
"A Baśni w całości (nawet polskiego tłumaczenia) to chyba nikt poza zatwardziałymi lingwistami, nie przeczytał".
Ja czytałem. I to dwa razy. I mam zamiar po raz trzeci - specjalnie po to kupiłem w antykwariacie wszystkie IX tomów w 2018 r. :)
""Ruda sfora"- kompletnie o tym zapomniałem, całkiem przyjemnie się czytało, a i mitologia ludów syberyjskich dosyć dobrze zaprezentowana"
Z tą mitologią to różnie bywa, to raczej taki miszmasz, bo np. odgrywający dużą rolę tupilak pochodzi z podań grenlandzkich Eskimosów (nota bene, polecam "Dzieci wodnika" Andersona - też jest tupilak).

Może chciał być polskim Murakamim? Spora część recenzji, zwłaszcza ostatni akapit, pasuje jak ulał do drugiego tomu "Śmierci komendanta" - które było tak spektakularnym literackim harakiri, że ja temu panu już dziękuję ;)

1 2 3 176 »

Polecamy

Szczęśliwy finał

Pilot śmigłowca:

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.