dzisiaj: 21 lipca 2019
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXXXVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

książkowe

więcej »

kinowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 162 »

Wniosek: podczas czytania recenzji Jarosława Loretza nie pić i nie jeść (oddychać można, a nawet trzeba).

Beatrycze, 17-07-2019 12:06:
PS. A nie, czekają nawet dwie, ta bardzo śmieszna pewnie pojawi się później.

Beatrycze, 17-07-2019 11:47:
Też lubię recenzje Jarka.
A następna już czeka na liście, mało się nie ochlapałam herbatą ze śmiechu, jak ją czytałam :)
No, takie recenzje to ja lubię. Więcej poproszę.

freynir, 16-07-2019 18:29:
Chłyści zamieniający się po śmierci w Rasputina- wegetarianie i abstynenci, dodatkowo silnie wstrzemięźliwi seksualnie? Kogoś moocno fantazja poniosła.
I jeszcze ci źli bioenergoterapeuci, pewnie przekazujący pozyskaną energię przez telewizję.


Beatrycze, 05-07-2019 12:31:
Jasne (na listę prośbę posłałam)
Problem z nowotworami jest taki, że są bardzo różnorodne, bo różne zestawy genów mutują. Oczywiście są geny których mutacje bardzo sprzyjają rozwojowi nowotworu, więc ich mutacja będzie się powtarzać w wielu nowotworach.
W ogóle główny, moim zdaniem, problem jest taki, że istnieje swego rodzaju równowaga - na jednej stronie mamy starzenie, na drugiej proliferację komórek, która, jeśli wymknie się spod kontroli prowadzi do nowotworzenia.
Dobra, nie przynudzam, wracam do pracy.
Tak, jest taka reżyserka, ale nie mam z nią absolutnie nic wspólnego ;)
Co do efektów neurodegradacji, to ciężko podchodzić do tematu liniowo, na zasadzie "w tym wieku będzie tak i tak". Są przypadki degradacji mózgu po pięćdziesiątce, są i stuletni profesorowie wykładający nadal na uczelniach. W tekście założyłam, że to społeczeństwo oferuje wysoką - z naszego punktu widzenia - jakość prewencji i leczenia takich problemów, ale też że cudów nie ma i większość ludzi jednak może dojść do etapu takiego, jaki tam opisałam.
Jeśli chodzi o leczenie nowotworów, to na fachową dyskusję brakuje mi wiedzy, jestem elektroenergetykiem, z naukami biologicznymi nie miałam nic wspólnego. Z tego co pamiętam, pisząc tekst poczytałam o nowych badaniach i wybrałam na chybił trafił jeden koncept, który potem po swojemu opisałam. Prawdopodobnie było to właśnie to, co co piszesz o hamowaniu unaczynniania guzów i odcinaniu im tlenu.

Beatrycze, 05-07-2019 12:07:
Sorry, nie wiem, skąd mi się ta Małgorzata wzięła, teraz sprawdzam na sieci, że jest taka reżyserka, więc pewnie jakieś autouzupełnienie się włączyło. Poproszę na liście, żeby ktoś to zmienił.
Tak, jest tam wspomniane, ale też i ci staruszkowie nie są aż w takim złym stanie. Moja babcia nie ma 90tki, a już jej się wszystko miesza, aż smutno słuchać.
Jakby były jakieś pytania, to ja mogę spróbować odpowiedzieć w miarę możliwości, choć ja się nowotworami nie zajmuję, ledwo kilka kursów miałam na studiach i to już dawno.
Co ciekawe np. na jednym kursie nam mówiono o perspektywach terapii, która miałaby hamować unaczynianie guzów - właśnie, żeby ogranicznyć dostęp tlenu do komórek nowotworowych, co miałoby hamować ich wzrost.
Na drugim - że odwrotna strategia jest lepsza, bo ułatwia dostęp leków to raz a dwa najbardziej złośliwe linie komórek rakowych tworzą się w warunkach hipoksji. Bardziej mnie przekonano na tym.
Nie śledzę tego, więc nie wiem, czy doszli do konsensusu.
Moim zdaniem, sensowna terapia antynowotworowa to byłaby spersonalizowana terapia oprata na narzędziach edytowania egnomu (CRISPR/Cas). Tylko jest jedno wielkie ale - wydaje mi się, że nadal nie ma skutecznej metody wydajnej transfekcji nazwijmy to ogólnoustrojowej.

Marta Potocka, 05-07-2019 10:54:
Marta, nie Małgorzata Potocka. I właśnie o chorobach neurodegradacyjnych jest fragment w domu opieki dla starszych ludzi. A za uwagi na temat samych komórek nowotworowych dziękuję.


Beatrycze , 30-06-2019 21:01:
Zaglądam sobie od czasu do czasu tak czy tak, ale widzę, że poszła kolejna część.
Wkurza mnie, że Zysk odpuścił sobie dwa ostatnie tomy "Korony gwiazd" - jestem ciekawa, jak to się skończy. Nie do końca rozumiem, czemu to się nie sprzedało, bo przecież dwa razy zaczęto to wydawać - najpierw pierwsze 3 tomy, potem 5.
W tych drugich wydaniach okładki często brzydkie, a tłumaczenie, zwłaszcza tych kolejnych dwóch, tragiczne, ale jak już człowiek zdążył się wciągnąć i akurat w tym momencie zaprzestali, w którym autorka przełamała schemat typowego fantasy (pradawny a wygnany lud wraca)i było ciekawe, co w takim razie wydarzy się potem.
A "Ostatniego jednorożaca" nie uwzględniłam na swojej liście najważniejszych, bo choć ładnie napisany, to jakoś mnie szczególnie nie porwał.
Ciekawa jestem części poświęconej fantasy najnowszej.
Ech, chciałabym móc napisać część z uzupełnieniem swojej listy, ale niestety nie uzbierało mi się od tamtej pory nawet i 5 pozycji, które by się nadały :(
Z czystym sumieniem mogłabym dołożyć do kanonu cykl urban fantasy o Matthew Swifcie.

Pawel.M., 30-06-2019 19:41:
Beatrycze
Podziękować :)
Przy okazji, zrobiłem swój kanon fantasy - w jakiś sposób dyskutując z Sapkiem, Sedeńką i Tobą. Jak Ci się chce rzucić okiem, to tu pierwsza część, a niżej linki do kolejnych:
https://seczytam.blogspot.com/2019/05/moj-kanon-fantasy-pozycje-sprzed-1970.html

Beatrycze, 30-06-2019 13:43:
@Paweł M.
Przyznam, że nie sięgnęłam jeszcze po żadną książkę z tych ostatnio wydanych SQNowych pozycji fantastycznych polskich autorów.
Po Fedyk raczej nie sięgnę, bo ostatnio czytałam jej dwa opowiadania w darmowych antologiach ("Skafander i melonik", "Zabawa w boga" - recka tej drugiej też już napisana, czeka na liście na swoją kolej) i sposób - chciałam napisać "w jaki autorka konstruuje fabułę" ale właśnie chodzi o to, że ja tu "konstrukcji" nie widzę, a raczej wyciąganie z kapelusza kolejnych królików, które potem sobie hasają luzem.
Z powyższej recenji wynika, że w powieści ta maniera zostaje utrzymana.
W "Zabawie w boga" jest opowiadanie (jak sądzę po nazwach, które padają w nim i w recenzji Ani) z tego samego świata.
Proponuję sobie ściągnąć (wersja pdf też jest dostępna, więc można czytać i z komputera, co w przypadku krótkiej formy nie jest aż tak męczące i spobie sprawdzić, czy taki sposób pisania odpowiada i czy warto w związku z tym wydawać pieniądze)
Tu link:
http://www.sekcjalogrus.slask.pl/antologia/

cranberry, 30-06-2019 10:29:
Ja to ogólnie pieję, niezależnie, czy autor, czy autorka. Sama się zorientowałam, że jak już dzielnie książkę przeczytam, to wolę się nią cieszyć, niz krytykować, a im dłużej się nad nią zastanawiam, tym bardziej mi wychodzi szklanka do połowy pełna.
Jak na mnie to i tak jest wyważona recenzja ;)

Pawel.M., 30-06-2019 01:24:
Beatrycze
A Ty to czytałaś? Podobało się? Bo jesteś tu jedyną recenzentką, do której mam jakieś zaufanie - panie Nieznaj, Marduła i Kubasiewicz z zasady pieją chórem z zachwytu, jeśli książkę popełniła polska pisarka (+30% w decybelach, jeśli pisarka należy do Hardej Hordy).

Beatrycze, 30-06-2019 01:10:
PS. Przepraszam za literówki, powinnam przeczytać, co tam wyklikałam nie patrząc na klawiaturę.

Beatrycze, 30-06-2019 00:35:
Hmm, może autorzy uważają, że dzięki temu pomysłu starczy na dłużej. No i z marketingowego punkty widzenie to lepiej, bo nie muszą "przekonywac"czytelników do czegoś nowego?
Ale też mnie refleksja naszła niedawno - ilu autorów fantastyki nie zostało tak naprawdę autorami jednego dzieła (tym razem przez "dzieło" rozumiem także cykl jako całość)- jednego świata, grupy bohaterów...
Mam wrażenie, że wielu (z tych lepszych, nie mówię o dbeiutantach-porażkach) wrzuca wszystko w swoje pierwsze książki - przemyślenia, rozmaite złote myśli, ciekawe, dopieszczone przez lata postaci, pomysł na świat. A potem już nie ma tej świeżości, zaczynają w koło Macieju powtarzać te same motywy, problemy, typy postaci.
W gruncie rzeczy tylko nieliczni pozostają znani jako autorzy wielu różnorodnych kreacji.
Więc może współcześni autorzy są tego świadomi, i wychodzą z założenia, że 1jeśli już błysnąć raz, to przynajmniej długo.

Achika, 29-06-2019 13:17:
Cranberry tak ładnie pisze o książkach, że czasem mam ochotę po którąś sięgnąć, a potem trafiam na zdanie "...w następnych tomach..." i mi przechodzi. Czy nikt już nie potrafi napisać powieści, która zaczyna się i kończy? (nie licząc kryminałów, ale to trochę nie moja bajka). Zadawałam to pytanie kilku osobom i czasem słyszałam, że jeden tom to za mało, żeby wykreować świat, co jest oczywistym absurdem, bo świat można pokazać nawet w opowiadaniu, na co każdy z nas przytoczy dziesiątki przykładów. Więc co? Nieumiejętność streszczania się? Zbytnie przywiązanie do świata i/lub bohaterów? Wyniesione ze szkoły przekonanie, że im tekst dłuższy tym lepszy? Za dłuższe książki więcej płacą??


freynir, 27-06-2019 18:37:
Wszak benzyna czy inne ciecze łatwopalne mają gęstość mniejszą od wody. Z kolei dla np. fosforu woda to świetny utleniacz.


Chomik, 19-06-2019 23:30:
Opowiadania ok,ale ten felieton Oramusa to jakaś pomyłka....


Pawel.M., 19-06-2019 04:28:
Interesujące streszczenie - tylko dlaczego w dziale recenzji?

1 2 3 162 »

Polecamy

Dwanaście i pół fortepianu

Kadr, który…:

Dwanaście i pół fortepianu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nadchodzą złodupcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ludzie nietoperze
— Paweł Ciołkiewicz

Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000-2019 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.