dzisiaj: 9 kwietnia 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 101 »


Beatrycze, 08-04-2020 12:26:
Też słyszałam, choć gdzieś indziej czytałam, że żeby powstawały długie stabilne łańcuchy atomy krzemu powinny być przeplatane tlenem, ale chemikiem nie jestem,żeby się na ten temat wypowiedzieć. To by nakładało pewne większe ograniczenia na dynamikę makrocząsteczek, jak sądzę, ale nie chcę spekulować.
Twórcy SF najbardziej lubią inteligentnych obcych, ale odkrycie jakiejkolwiek formy życia na innej planecie - czy to mikroskopijnej, czy wyglądającej jak, że tak to ujmę, pełzający glut, byłoby fascynującym odkryciem i ogromnym skokiem nauk biologicznych.
Beckett dość swobodnie podszedł do sprawy i potraktował obcy ekosystem jak ładny rekwizyt. Bohaterowie czują, że z jedzeniem jest "coś nie tak", ale nie mają problemów z trawieniem obcych białek.
@Beatrycze
Czytałem gdzieś, że życie mogłoby powstać równie dobrze na bazie związków krzemu, a nie węgla. Tym bardziej taka konwergencja ewolucyjna jaką zaplanował Beckett to abstrakcja.
Ale jako pole do zabaw socjologicznych planeta działa dobrze.

freynir, 07-04-2020 14:32:
@Beatrycze- ewentualnie statek kolonizacyjny zawierający cały zestaw biomu niezbędnego do zapewnienia trwałości życia ludzkiego. Hmm, tylko w takim przypadku odpada „tak po prostu sobie żyjemy”, bowiem trzeba całą tą masę biologiczną wychodować i rozmnożyć.

Beatrycze, 07-04-2020 11:59:
@dk
Tak, może. Niemniej rośnie wtedy wolno i raczej nie byłoby możliwości produkowania tlenu. Więc taki ekosystem może funkcjonować, ale byłby problem z funkcjonowaniem w nim ludzi.
A zresztą, jak już tak dokładniej sie zastanawiamy, to żeby ludzie mogli ot tak sobie żyć na danej planecie to np. jej organizmy też musiałyby być zbudowane z białek i to o identycznym (albo niemal identycznym składzie aminokwasowym), oczywiście musiałyby to też być L aminokwasy.
To czyni wszelkie książki spod znaku "lądujemy na innej planecie i tak po prostu sobie tam żyjemy" bardzo nierealistycznymi, chyba, żeby jednak założyć panspermię i uznać, że życie na obu planetach miało wspólnego przodka.

Magiczny Mariusz, 06-04-2020 20:20:
Bardzo ciekawy cykl, liczę na więcej recenzji.
Życie może się rozwijać bez dostępu do światła, o czym świadczą mikroorganizmy żyjące na dnie oceanów czy archeony pod powierzchnią ziemi.

"Troja północy" była dla mnie niezapomnianą lekturą, która pokazała fragment historii nie tylko nie uczonej w szkole, ale zgoła niewidzialnej dla edukacji szkolnej. Gdy dziś opowiadałem córce przy okazji "przerabiana" Mieszka I o Wieletach, grodach w Brennej i Kopaniku, o bitwie, w której Słowianie Połabscy rozbili w puch trzecią część sił zbrojnych cesarza... Opierałem się na tym, czego nauczyłem się z ich książki. I widziałem to zdziwienie w oczach córki, której "pani od historii" mówiła, że tam byli tylko Niemcy...

a tu moje pierwsze amatorskie haiku :)
głęboki oddech
jesiennego wiaterku
podrywa suche liście
Na wzmiankę o haiku trafiłam w romansie (trochę filozoficznym) i zaintrygowało mnie to. Bardzo ciekawy artykuł, dzięki niemu ta japońska forma wypowiedzi zostanie ze mną na dłużej :)

Przy okazji "Wiecznej wojny" warto wspomnieć, że to pierwowzór popularnego u nas komiksu.

El Lagarto, 16-03-2020 12:55:
Aleppo nie jest stolicą Syrii. Był i jest nią Damaszek.


freynir, 02-03-2020 08:20:
@Achika- no właśnie, nie dość że cały, to pójdą dopiero jak wypiją. A u mnie w ogródku właśnie cysterna stanęła: co robić, jak żyć?!
Czy kiedyś poznamy wyniki?

Tak, trochę uogólnilem - ale wrażenie, że główne postaci w kolejnych tomach są ze znanej już sztancy, zawsze mi doskwierało. Czasem Pratchett fajnie się tym bawił, np. wersjami Dibblera w innych stronach - co pokazuje, o ile ciekawsze były w jego książkach właśnie postacie tła. Czy w ogóle samo tło. O dziwo, właśnie "Muzyka Duszy" i "Ruchome Obrazki" dla mnie pod tym względem wygrywają. Sparodiowana historia kręcenia filmów była dużo ciekawsza niż walka z takim czy innym Złem. Nie wiem, czemu akurat u Pratchetta tak mnie to gryzło - bo miałem też, jeszcze w czasach studiów, fazę na Kinga i Koontza - ale finalnie z Pratchettem i mną jest jak z niedobranym małżeństwem: mój jego odbiór to wynik całkiem sporej liczby bardziej i mniej uświadomionych osobistych preferencji i awersji, tym dokuczliwszych, im dłużej upierałem się czytać te Discworldy.

Achika, 18-02-2020 10:18:
@Fitz
No, nie nazwałabym Vimesa czy Ridcully'ego ciapowatymi... Natomiast istotnie, w pewnym momencie powieści zaczęły jakby zjadać własny ogon: fabuły "Muzyki duszy", "Kosiarza" i "Ruchomych obrazków" są niemal identyczne: na Dysku pojawia się coś wziętego z naszej współczesności, co okazuje się groźne lub przynajmniej niepokojące, ale w końcu bohaterowie to pokonują / usuwają. Na szczęście autor wyszedł z tego impasu i potem było już o wiele lepiej.
Ja się uparłem Pratchetta lubić od czasu fascynacji pierwszą grą Discworld ;) I pod wieloma względami lubiłem jego prozę: fantastyczna wyobraźnia, inteligentny humor. Ale z jakiegoś powodu wolałem te z jego historyjek, które działy się współcześnie - jak Dobry Omen, trylogie o Nomach i o Johnnym. Nie wiem, czy chodziło o sam schemat fabularny, emocje, które budziły historie, czy sam klimat miejsc przedstawionych. Bo np. dziejące się w podobnie karykaturalnie, groteskowo brudnym i nikczemnym co Ankh-Morpork świecie Pachnidło absolutnie mnie urzekło.

Beatrycze, 15-02-2020 23:22:
Przyznam, że ja też od Ptratchetta się odbiłam.
Choć mój facet i moja matka lubią i czytają.
To coś, co uświadomiłem sobie z pełną mocą po dwudziestu latach kompulsywnego czytania kolejnych części "Świata Dysku": odbierałem je jako strasznie przygnębiające. Sam klimat, sam tamten świat przedstawiony przybijał mnie bardziej niż to, że - przy całej niezwykłej wyobraźni Pratchetta - fabuły i konstrukcje kolejnych powieści były z grubsza na jedno kopyto: ciapowaty bohater męski i/lub silna postać kobieta pokonują takie czy inne Zło. Obecnie na fali zaciekawienia netflixowym serialem próbuję "ugryźć" Sapkowskiego - i u niego gryzie mnie ten język ach, kwiecisty jakże, i jego uparte podkreślanie kobiecych drugorzędnych cech płciowych. Za to kupił mnie totalnie Dainty Biberveldt. Sapkowski jest z wykształcenia ekonomistą - i przy tej postaci czuć, że jest w swoim żywiole. I tego właśnie szukam w literaturze: takiej czystej pasji.
Niedawno pod innym esensyjnym tekstem pytałem, czy jest jakieś fantasy kompletnie nie-tolkienowskie i nie-średniowieczne. Bez królów, rycerzy, dworów, magów, smoków, trolli, całej tej menażerii. I czy takie coś w ogóle liczyłoby się jako fantasy? A tymczasem chyba znalazłem coś takiego w "Księdze M" - historii dziejącej się współcześnie, ale wychodzącej od zdarzenia czysto magicznego, i rozkręcającej się w piękny, wielobarwny obłęd :D Ostatnim, co porwało mnie aż tak, była bodaj trylogia "Maddaddam" Margaret Atwood.

Beatrycze, 15-02-2020 22:04:
Dziękuję :)
Tych dla nastolatków to akurat czytywałam najmniej.
Ale czemu wstrętu?
Również gratuluję okrągłej rocznicy :) Fantasy znam mniej niż słabo (i budzi we mnie coś na pograniczu niedosytu i wstrętu), sci-fi takowoż jedynie po łebkach, tak więc nie czuję się uprawniony udzielać się w dyskusji pod recenzjami i inszą Twoją publicystyką - ale czytuję! Nawet laika bawią chociażby Twoje parodie zupełnie nieznanych mi autorów. Ale najbardziej podziwiam niezłomny zapał i optymizm w mierzeniu się z young adult fiction ;)

1 2 3 101 »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.