dzisiaj: 12 lipca 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe (wybrane)

więcej »

muzyczne

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

komiksowe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 40 »


freynir, 07-07-2020 19:36:
@Achika- jak dla mnie tak, zwłaszcza Calvin&Hobes i Blacksad, a z polskich Micropolis czy Wilq. Co ważniejsze, wiele z ówcześnie nominowanych ma ciągle spory wpływ nie ty;ko na komiks, zaczynając od Ghost in the Shell, a kończąc na Nikipolu, że o V, Corto Maltese, Mieczu Nieśmiertelnego nie wspomnę

Achika, 06-07-2020 14:53:
Przetrwały próbę czasu? :-)


Krzysztof, 05-06-2020 14:09:
Kwapiszon w 2009 roku miał kontynuację: "O Kwapiszonie, niezwykłym Poznaniu, tajemnicy listu i…”. I po staremu dwa typy w oprychówkach goniły harcerza po dachach i piwnicach. Tylko z przyczyn mi nieznanych Faworyt zmienił ksywę na Glukowit (WTF?). Kompan pozostał odporny na zmiany.


Małkinia, 31-05-2020 23:51:
Brak Praga Gada Wiechem dwa! z obłędnymi szortami - jeden wylepiony nawet w technice plasteliny, a inny to robota Lutczyna. Zero sztampy.

Ba! Lord Hokus Pokus jeszcze w pierwszej swojej komiksowej odsłonie na chwilę zamienił się w bohatera pozytywnego. W czarnej dziurze :-)

El Lagarto, 24-05-2020 14:31:
A propos Lorda Hokusa Pokusa, warto wspomnieć, że po reedukacji, już jako bohater pozytywny, otrzymał własny komiks ("Podróż smokiem Diplodokiem").
Dyskusyjne czy Satham jest łotrem z polskiego komiksu . Scenarzyści i rysownik byli Polakami,ale już sam komiks oryginalnie został wydany w Niemczech.
Zawsze zastanawiało mnie co się stało z pomocnikiem Sathama Tamielem. Łysy Azael pojawia się później w jakimś albumie, zaś Tamiel całkowicie wyparował z komiksu. Satham to oczywiście Szatan, zaś Azael i Tamiel to w tradycji hebrajskiej imiona upadłych aniołów.
Ale Jolsky to nazwisko raczej słowiańskie...


Marcin, 19-05-2020 21:15:
@Mateusz
Ciekawe spostrzeżenie. Chociaż wydaje mi się, że to prawej stronie to nie barek tylko telewizor czy tam holowizor.

Mateusz, 19-05-2020 20:16:
Warto zauważyć, że to delikatnie zfuturyzowana typowa kawalerka rodem z PRL-u. Z prawej strony kuchnia z barkiem, z lewej okno z żaluzjami. Zatem czytelnik / oglądacz czuje, żę to historia w dużej mierze mówiąca o ówczesnym Polskim tu i teraz. Notabene pracowania Bogusia na Ursynowie wyglądała niemal identycznie. Lącznie z porożami, bronią i rozłożonym futrem, tyle że w kolorze bialym :)

Niby Darkseid taki potężny, a z Mikołajem nie ma szans https://imgur.com/gallery/pSsxJ


Sebastian, 11-05-2020 00:10:
Kilka motywów znalazło się w Samuraj Jack. W zasadzie tylko brak wszczepów u Jacka nie zgadza się z tym opisem. Jest demon, samuraj, miecz zdolny pokonać zło, potężne korporacje, dehumanizacja.

Rzeczywiście - logice twojego wywodu nie da się nic zarzucić. Jestem pewien, że profesor Nerwosolek, znany odkrywca i przykrywca byłby z ciebie dumny :)

El Lagarto, 21-04-2020 22:26:
No skoro się trzyma, to było dobrze zszyte grubymi nićmi :D W ten błyskotliwy sposób nawiązałem do wywodów prof. Nerwosolka.
@El Legarto
O, a skąd to przypuszczenie, jeśli wolno spytać?

El Lagarto, 21-04-2020 12:23:
Przypuszczam, że to drugie wydanie było szyte grubymi nićmi.
Były dwa wydania "Wody...", w 1980 i 1983, ja miałem to drugie i może ono było szyte. "Na co dybie..." też mam do dzisiaj, nawet w niezłym stanie, również drugie wydanie. Swoja drogą, trochę natrzepali wtedy tych komiksów - nakład 300 000 egz.
Oczywiście miałem na myśli "Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa".
"W pustyni i w paszczy" był szyty, swój egzemplarz, też kupiony przez mamę, mam do dzisiaj. Natomiast "Skąd się bierze woda sodowa i nie tylko" był klejony i się całkowicie rozpadł.
Genialna strona z genialnego komiksu autorstwa genialnego rysownika. Gdy mama kupiła mi ten komiks to jeszcze nawet nie umiałem czytać, to był chyba w ogóle mój pierwszy komiks. Ten albo może "Zamach na Milusia" Christy albo któryś Tytus... Aha, co do klejenia - głowy sobie uciąć nie dam, ale on chyba nie był klejony, tylko szyty? Za PRL - u komiksów z klejonym grzbietem prawie nie wydawano. W każdym razie z mojego egzemplarza zostały same strzępy, wiadomo, co kilkuletnie dziecko potrafi zrobić z książką...
Kuczę, pamiętam premierę tego komiksu w Świecie Młodych. Ależ to było przeżycie - człowiek kompletnie nie wiedział czego się spodziewać w kolejnych odcinkach. Tylko raz Baranowski popełnił błąd - gdy bohaterowie przekraczali równik, stwierdzili, że jest on na mapach zaznaczony linią przerywaną.

1 2 3 40 »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.