dzisiaj: 4 lipca 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

komiksowe

więcej »

growe (wybrane)

więcej »

muzyczne

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 70 »

„Nawet wtedy, gdy Dobbs sugeruje, że będzie mówił o ciemnych kartach pontyfikatu, robi to nad wyraz oględnie i w taki sposób, by można je odczytać – zwłaszcza jeśli jest się konserwatystą – na opak, jako zasługi papieża” — ciekaw jestem: o jakie przykłady chodzi?


Achika, 01-07-2020 21:40:
Heh, celne spostrzeżenie. :-) Teoretycznie mogłabym napisać "wszystkie kręgowce", ale nie wiadomo, co mają w środku...

Pluskwiak, 01-07-2020 19:31:
>Wszystkie stworzenia w tym świecie mają trzy pary kończyn, co też dużo daje na rzecz obcości i niesamowitości
A co w tym takiego obcego? Prawie wszystkie zwierzęta na Ziemi mają trzy pary kończyn. Opisano już ponad milion gatunków owadów.. (Dla porównania, na Ziemi występuje zaledwie około 30 tysięcy gatunków czworonogów.)


Beatrycze, 30-06-2020 10:51:
Ha, dążenie do nieistnienia jest poza moją zdolnością pojmowania...
Ja się nie upieram, co do swojej definicji, pisze tylko, że tak rozumiem to słowo mniej więcej.
A nie twierdzę, że to zgodnie ze słownikiem. Parę lat temu przypadkiem dowiedziałam się, że "tawerna" to karczma w porcie, a nie każda karczma (inna sprawa, że w wielu książkach fantasy tawerny trafiają się w głębi lądu), a już zupełnie niedawno, że teoretycznie krzewy nie mają gałęzi (sądziłam, że gałąź to zdrewniały pęd a wychodzi na to, że to to, co wyrasta z pnia) oraz że wodze i lejce to nie to samo.
Zastanawiam się, ile jeszcze słów takich prostych właśnie używam inaczej, niż to podaje słownik.

freynir, 30-06-2020 09:37:
@Beatrycze- buddyści zen raczej by się z tobą nie zgodzili. Dla nich żadne pismo nie jest w pełni prawdziwe i objawone, a jedyna przekonania, co do których są w pełni zgodni to:
-nie czyń krzywdy innym, to zbliży cię do nirwany (czyli w zasadzie nieistnienia)
- Budda jako jeden z pierwszych osiągnął nirwanę.
PS- co do snu, to dla Aborygenów cały czas przebywamy w wielkim śnie, chociaż obecne czasy to jakiś koszmar ;-p

Beatrycze, 28-06-2020 13:22:
Poza tym, gdyby ktoś kazał mi podać definicję słowa "wiara", to nie powiedziałabym "przekonanie, że istnieje jakiś bóg/nadistota" tylko "przekonanie że istnieje ten właśnie bóg/bogowie, te pisma są prawdziwe i objawione i to a to trzeba w życiu robić, żeby zostać nagrodzonym w zaświatach".

Beatrycze, 28-06-2020 13:19:
@Ugluk
Tak, ja to pisałam na zasadzie, że zawsze będzie pytanie o przyczynę o to, co poza, co przedtem, potem i dlaczego, niezależnie od tego, czy włączy się do rozważań istnienie Boga, bogów, czy nie.
Mnie też się podoba koncepcja wszechświata cyklicznie wybuchającego i kolapsującego.
Podoba mi się też koncepcja wieloświata, gdzie powstaje mnóstwo wszechświatów o "losowych ustawieniach" a w naszym te ustawienia złożyły się tak, że mogło powstać życie. Ale ta wizja po prostu do mnie przemawia, nie mamy szans jej potwierdzić.
Zdarzyło mi się (choć rzadko i na krótko) zdać sobie sprawę że śnię, co było miłe, bo parę razy w takich momentach udało mi się wzbić w powietrze. Niemniej samego zasypiania nigdy nie pamiętam.
@dk i El Lagarto
Zgadzam się z "Elem" - większośc ludzi została wychowana w konkretnej kulturze, której elementem jest praktykowanie określonych rytuałów religijnych.

El Lagarto, 27-06-2020 20:51:
PAWEL M. "Nie - najpierw musiały się ukształtować chociaż pierwociny narodu. Niektórzy historycy uznają, że takowym początkiem były wojny Chrobrego umożliwiające styczność wojów z różnych terenów (czyli lata 1002-1018). Osobiście sądzę, że to optymistyczne założenie"
Niektórzy historycy uznają? No proszę. Czyli to co wcześniej napisałem, to jednak nie są herezje? Czyli miałem prawo to napisać, co napisałem? Nie posiadam się ze szczęścia.
PAWEL M. "To co widział poganin patrząc na św. Wojciecha jest poza tematem tej dyskusji - masz wielki talent do rozmywania tematu licznymi off topami. Nie za bardzo mam czas na gmatwanie się w milion wątków pobocznych".
Przepraszam, a jaki jest temat tej dyskusji, bo gdzieś go przeoczyłem? Zdawało mi się, że cały czas mówimy o jakimś komiksie, ale tytuł mi wyleciał z głowy.
Musisz bardzo nienawidzić fantastyki (sarkazm, wiem, że ją czytasz). Esensja jest w dużej części poświęcona fantastyce, a tam jest pełno spekulacji, gdybań, retellingu, historii alternatywnych. Jeśli Cię to odrzuca, poprzestań na portalach i forach historycznych.
PAWEl M.:"Ja widzę, że zamek to "château fort", a pałac to "palais" - dość bliskie naszemu "palatium", czyli budowli łączącej cechy zamku z cechami pałacu, a na dodatek jeszcze z cechami kościelnymi"
Zwracam uwagę, że francuski wobec polskiego nie jest zero-jedynkowy (czytałem kiedyś podobne mądre zdanie o języku rosyjskim, jakiś historyk to napisał). "Palais" odpowiada polskiemu "pałac" tylko w niektórych kontekstach. Jeśli rozumiesz cytat, który wkleiłeś, to wiesz, że w niczym nie przeczy temu co napisałem. Nawet w przeszłości francuskie terminy nie pokrywały się z tym jak rozumiemy i rozumieliśmy "zamek" i "pałac" po polsku.
"Fort" to przymiotnik. Silny, mocny, a w tym kontekście umocniony, ufortyfikowany. Niuansuje, ale nie zmienia znaczenia "le château".
Pomijam fakt, że Wikipedia bywa pomocnym, ale też zawodnym źródłem informacji.
PAWEL M. "Ale nie dyskutujemy tu o języku francuskim"
Rozmawiamy o synonimach, o Wielkim Wybuchu, słoniach i małpach (chociaż z biologii miałem trójkę), fantasy, wojach, św. Wojciechu... Ba! Nawet rozmawialiśmy o staro-cerkiewno-słowiańskim? A o francuskim нельзя? Podałem to jako ciekawostkę. Tak jak z rosyjskim, tłumaczenie, nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać.
Jeśli temat Cię nudzi, to i tak jutro znikam na jakiś czas z sieci... Odpoczniesz od moich wpisów, odpocznie też Esensja. I'll be back. Jako duch Mocy będę unosił się nad Esensją.

El Lagarto, 27-06-2020 20:04:
Lwia część oczywiście, nie lwia większość.

El Lagarto, 27-06-2020 20:03:
@dk Może dlatego, że wiara i religia przeplatają się też w życiu codziennym? Lwia większość wierzących to jednak nie filozofowie-deiści, tylko wyznawcy konkretnych religii (zaraz Pawel M. każe mi przytoczyć statystyki historyczne na ten temat).
Ale co innego filozoficzne czy naukowe dywagacje nad jakąś (nad)świadomością stojącą za początkiem wszechświata, a co innego kwestia kultu tej rzeczy lub tej postaci, rytuały przeplatające się przez religie, wreszcie wszelkiego rodzaju mity i legendy z tym związane. Wiara to jedna rzecz, natomiast religia co innego, dlaczego tak często miesza się w dyskusjach jedno z drugim?
@Beatrycze
ad Wielki Wybuch - ale przy braku nadistoty, tak samo można się zastanawiać skąd się wziął Wielki Wybuch, są teorie, że Wybuchy są powtarzalne, ale to nadal nie tłumacz skąd się wziął pierwszy.
ad sen - a nie miałaś nigdy (bardzo rzadko ale jednak) poczucia, że jednak zapadasz w sen, albo, że właśnie śnisz?

Pawel.M., 27-06-2020 16:38:
"Zaczynał się kształtować to bardzo ogólnikowy termin, nieprawdaż? A jak sobie to wyobrażasz? Jakiś książę albo król zadekretował w XII wieku"
Nie - najpierw musiały się ukształtować chociaż pierwociny narodu. Niektórzy historycy uznają, że takowym początkiem były wojny Chrobrego umożliwiające styczność wojów z różnych terenów (czyli lata 1002-1018). Osobiście sądzę, że to optymistyczne założenie, a początki narodu należy widzieć w czasach po kryzysie lat 30. XI w. - państwo odbudowane na nowych zasadach, z nową, innego typu elitą, z większą równowagą między dzielnicami, a przede wszystkim ze zmienianą stolicą, bo najpierw był Kraków, potem Płock, potem pewnie Wrocław (kiedy Krzywousty władał tylko na Śląsku i w Małopolsce, ale prowadził politykę zwróconą głównie na zachód i północ, więc Wrocław zdaje się lepszym miejscem, niż Kraków).
To co widział poganin patrząc na św. Wojciecha jest poza tematem tej dyskusji - masz wielki talent do rozmywania tematu licznymi off topami. Nie za bardzo mam czas na gmatwanie się w milion wątków pobocznych.
"Wzburzyło Cię, że nazwałem "zamek" i "pałac" synonimami. Być może zaciekawi Cię fakt, że w języku francuskim oba te obiekty określamy tym samym terminem czyli "le château"
Ja widzę, że zamek to "château fort", a pałac to "palais" - dość bliskie naszemu "palatium", czyli budowli łączącej cechy zamku z cechami pałacu, a na dodatek jeszcze z cechami kościelnymi. A jeśli znasz francuski, to ichnia Wiki tak tłumaczy różnicę między tymi typami budowli: "Il faut noter la différence entre le palais et le château. À l'origine, le château était le domicile du protecteur de la région, il avait donc une utilité protectrice, le palais représentait le pouvoir d'un homme politique, économique ou autres. Par la suite, l'appellation de palais fut réservée à une résidence urbaine, alors que le château était généralement rural: ainsi on parle du palais du Louvre ou du Palais-Royal, mais des châteaux de Versailles ou de Fontainebleau". Ale nie dyskutujemy tu o języku francuskim.

Beatrycze, 27-06-2020 13:47:
Odnośnie Wielkiego Wybuchu.
To prawda, ale po dodaniu nadisototy to tylko przesuwa pytanie na wyższy poziom - skąd z kolei ona się wzięła, jaka jest, dlaczego taka, a nie inna.
Cóż, może po śmierci się dowiemy. A może nie.
Jedynie żal, że jeśli nic nie ma, to się nie dowiemy, że nic nie ma, tak, jak nie pamiętamy, kiedy zapadamy w sen.

El Lagarto, 27-06-2020 13:24:
@Pawel M.
Wzburzyło Cię, że nazwałem "zamek" i "pałac" synonimami. Być może zaciekawi Cię fakt, że w języku francuskim oba te obiekty określamy tym samym terminem czyli "le château" (słowo powszechnie znane z etykietek francuskiego wina).A we Francji (jak wiesz lepiej ode mnie) zamki budowano znacznie wcześniej niż w Polsce.
Le château możesz powiedzieć na średniowieczny Krak des Chevaliers w Syrii, na pałac królewski w Wersalu i na Château de Frontenac w Quebeku, któy jest neogotyckim hotelem zbudowanym w XIX wieku.
Żeby odróżnić budowlę obronną od innego "le château" używa się terminu "le château fort" (zamek mocny, ufortyfikowany). Niemniej jest to nadal le château.
Słowo "le palais", tłumaczone jako pałac (z łącińskiego palatium) jest używane w zupełnie innym kontekście. Są to budynki użyteczności publicznej (np. le Palais de la Justice Pałac Sprawiedliwości albo Palais de l'Élysée Pałac Elizejski siedziba głowy państwa).

El Lagarto, 27-06-2020 13:00:
@Pawel M. Miło, że się znów odezwałeś.
JA"Nadal nie rozumiesz co to jest synonim częściowy."
TY"Oczywiście, że rozumiem, tylko akurat twoje użycie terminu "woj" jako synonimu do "nobiles" było nieprawidłowe".
Akurat w sprawie "nobila" w końcu przyznałem Ci rację i wycofałem już wcześniej. Miałeś jednak nadal wątpliwości co do pałacu, szlachcica i tym podobnych.
JA "W czasach Mieszka Słowianie dzielili się już na podgrupy językowe, choć język polski dopiero się zaczynał kształtować".
TY"Nie, nawet jeszcze się nie zaczynał kształtować. To, że napisałem ogólnie o kształtowaniu języka w ramach państw słowiańskich od IX do XII w. nie oznacza, że dotyczy to też Polski i języka polskiego".
Zaczynał się kształtować to bardzo ogólnikowy termin, nieprawdaż? A jak sobie to wyobrażasz? Jakiś książę albo król zadekretował w XII wieku "Od dziś zaczynamy kształtować nasz własny język" . Kształtowanie języka to długotrwały proces, konsolidacja państwa zapewne była po prostu dobrym punktem wyjścia. Lepszego chyba nie było? A o to czy coś jest dialektem, czy osobnym językiem spierają się naukowcy nawet odnośnie współczesnych żywych języków.
TY: "Twoje dywagacje o "prehistorycznych" świętych nie mają znaczenia, bo akurat w przypadku św. Wojciecha nie doszło do "przerobienia" go na świętego wojownika. A już dywagacje o utożsamianiu świętych chrześcijańskich z pogańskimi bogami, zupełnie odklejone od tematu. Tak piszesz morze słów, konkretów niewiele - pustosłowie".
To prawda ze św. Wojciechem do tego nie doszło, ale w przypadku św. Jakuba, ściętego mieczem, (jak wspomniałem wcześniej) jednak doszło.
Tu raczej chodziło mi o to co widział niepiśmienny poganin patrząc np. na rzeźbę św. Wojciecha z włócznią w ręką. Otóż widział woja.
Figury świętych miały zastąpić pogańskie bałwany i tego nie możesz zakwestionować.
TY"twoją główną wadą jest wypowiadanie się i to z wielkim uporem o sprawach, o których masz pojęcie niewielkie lub wręcz zerowe"
Cóż, korzystam z wolności słowa w Internecie. Na pewno da się to rozwiązać. Esensja powinna przy wpisywaniu komentarzy wprowadzić ankietę typu: jakie tytuły uniwersyteckie i z jakich dziedzin masz. Jeżeli ktoś nie ma co najmniej doktoratu z dziedziny o której jest artykuł, jego komentarze będą uwalane.
TY Bo widzisz, ja nie wypowiadam się - jak napisałeś z właściwym sobie lekkim podejściem do wypowiadanych słów - o "wszechdziedzinach". Nie, wypowiadam się tylko w tych dziedzinach, w których mam jakąś orientację, np. o historii średniowiecza, gdzie orientację dały mi lata studiów na kierunku historia, historia sztuki, i historia na poziomie doktoranckim.
W tej dyskusji wypowiadasz się też na temat językoznawstwa, religii i mitologii. Wiedza historyczna jest w tym przydatna, tak jak matematyka dla fizyka. Niemniej matematyka nie jest fizyką.
TY Co do językoznawców, to jak dobrze poszukasz, to wszystko uzasadnisz (jak słowiańskie pochodzenie Hunów - patrz Bańkowski). Więc nie chodzi tu o jednego językoznawcę i jego wypocinę, ale raczej o coś, co ma poparcie w środowisku.
Nie podaję uzasadnienia: źle. Podaję uzasadnienie: też źle. Otóż nie mam w zwojach mózgowych skatalogowanych cytatów i książek, które kiedyś czytałem, w dodatku z przypisami. O konotacjach słowa "mir" czytałem pewnie w innych źrółąch i to powtórzyłem (zaznaczając, że jest to "możliwe"). Cytat, który podałem znalazłem ad hoc i zgadza się z tym, co czytałem gdzieś wcześniej.
Stety/niestety, wbrew powszechnej opinii, nie wszystko jest w Internecie.

El Lagarto, 27-06-2020 12:24:
@mbw i @Beatrycze
Niezbyt oryginalna i kulawa analogia (jak wszystkie analogie) jaka mi przychodzi do głowy, to relacja dziecko-rodzice. Dziecko zaczyna rozumieć niektóre działania swoich rodziców dopiero gdy dorośnie.
Nawet jeśli przyjmiemy czysto materialistyczne podejście do świata, to nadal pozostaje masa "głupich" pytań. Np. jeśli przed Wielkim Wybuchem czas nie istniał, to jak to się stało że zaistniał?

Pawel.M., 27-06-2020 01:24:
"Nadal nie rozumiesz co to jest synonim częściowy."
Oczywiście, że rozumiem, tylko akurat twoje użycie terminu "woj" jako synonimu do "nobiles" było nieprawidłowe.
"W czasach Mieszka Słowianie dzielili się już na podgrupy językowe, choć język polski dopiero się zaczynał kształtować".
Nie, nawet jeszcze się nie zaczynał kształtować. To, że napisałem ogólnie o kształtowaniu języka w ramach państw słowiańskich od IX do XII w. nie oznacza, że dotyczy to też Polski i języka polskiego, bo u nas ten proces zachodził z pewnym opóźnieniem.
Twoje dywagacje o "prehistorycznych" świętych nie mają znaczenia, bo akurat w przypadku św. Wojciecha nie doszło do "przerobienia" go na świętego wojownika. A już dywagacje o utożsamianiu świętych chrześcijańskich z pogańskimi bogami, zupełnie odklejone od tematu. Tak piszesz morze słów, konkretów niewiele - pustosłowie.
"Niestety Pawel M. ma swoje wady a są nimi"...
twoją główną wadą jest wypowiadanie się i to z wielkim uporem o sprawach, o których masz pojęcie niewielkie lub wręcz zerowe. Bo widzisz, ja nie wypowiadam się - jak napisałeś z właściwym sobie lekkim podejściem do wypowiadanych słów - o "wszechdziedzinach". Nie, wypowiadam się tylko w tych dziedzinach, w których mam jakąś orientację, np. o historii średniowiecza, gdzie orientację dały mi lata studiów na kierunku historia, historia sztuki, i historia na poziomie doktoranckim.
Resztę twojej gołosłownej argumentacji w tym wątku pomijam, bo nie warta jest reakcji.
Co do językoznawców, to jak dobrze poszukasz, to wszystko uzasadnisz (jak słowiańskie pochodzenie Hunów - patrz Bańkowski). Więc nie chodzi tu o jednego językoznawcę i jego wypocinę, ale raczej o coś, co ma poparcie w środowisku.
@Beatrycze
Zmieniłbym tylko „narzędzie służące do uzyskiwania” na „wzorzec pozwalający odnajdywać” — i już się zgadza ;-)
Oczywiście, że mógł zmienić zdanie, tyle że wówczas nie poruszałby przyrodzonych ludziom odczuć. I oczywiście — idąc dalej — ludzie mogliby nie mieć takich odczuć ni takiej natury, mogliby nie przeżywać żadnych nieszczęść ani nie czynić nic złego, ale wtedy jaką zasługą byłoby czynienie dobra, skoro nie byłoby innego wyboru albo nie byłoby to trudne? A czy możliwość zasług nie jest większą zaletą niżeli wadą — możliwość cierpienia? Tak ogólnie, bo przecież cała masa osobistych przypadków zdaje się świadczyć o czymś innym. W każdym razie chyba właśnie dlatego najlepszy z możliwych światów musi wiązać się z całą masą problemów, że tak sobie po leibnizjańku pogdybam ;-)

El Lagarto, 27-06-2020 00:21:
Gdybym wiedział dlaczego, pewnie byłbym Bogiem.

1 2 3 70 »

Polecamy

Szczęśliwy finał

Pilot śmigłowca:

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.