dzisiaj: 6 czerwca 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

komiksowe (wybrane)

więcej »

muzyczne

więcej »

Zapowiedzi

książkowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe (wybrane)

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 11 »


Spriggana, 14-01-2020 13:03:
Jakby ktoś chciał sobie niedrogo zalegalizować nostalgię to muzykę z „Szagmy” można kupić tu: https://play.google.com/store/music/album/Vladimir_Cosma_Les_mondes_engloutis_Biniki_le_drag?id=Bi3xxpt5zubzikchmhfh6xbxjny

Syd Mead - legenda, pomijajac jego potezna prace przy ww filmach polecam poszukac jego wczesniejsze prace - prawdziwe perly retrofuturyzmu.
Podczas gdy w Szwajcarii jest parę kantonów francuskojęzycznych i ewentualne podczepienie się pod nie wykonawcy z takiej Kanady nie jest niczym zaskakującym, o tyle w Czechach język niemiecki raczej nie jest powszechnie używany.
Notabene konkurs Eurowizji z 1968 był dość specyficzny, bo i RFN był wówczas reprezentowany przez zagranicznego wykonawcę - Norweżkę Wenche Myhre, nie mającą szczęścia w eliminacjach w swoim własnym kraju (a próbowała w 1964, 1966 i - później - w 2009). Co ciekawe, piosenka Wenche zdobyła 6. miejsce, podczas gdy reprezentujący Norwegię Odd Børre wylądował na miejscu 13., ex-aequo z Gottem oraz Giannim Mascolo, Włochem śpiewającym w imieniu Szwajcarów.
I nie, znaczenie podczas Eurowizji miewał (1966-72 i 1977-99) język wykonania piosenki, a nie narodowość jej autora.
Taka ciekawostka: Giancarlo Giannini, który zagrał główną rolę w „La tarantola dal ventre nero” wystąpił jako René Mathis w „Casino Royale” i „Quantum of Solace”.
> Karel Gott, Reprezentant Austrii (!) na konkursie Eurowizji
Z tego co mi wiadomo, W konkursie Eurowizji liczy się kompozytor piosenki, a nie wykonawca. W 1988 r. Eurowizję wygrała kanadyjka Céline Dion reprezentująca Szwajcarię.

Beatrycze, 11-01-2020 19:48:
Nie byłam jakąś wielką fanką Roxette, ale na wieść o śmierci pani Fredrikssonpoczułam jakieś "tąpnięcie w sercu".


Bartek, 10-01-2020 09:10:
Ugluk, Jale, zyx => dzięki za przypomnienie, to wspaniałe muzyczne wspomnienia z dzieciństwa :-)
Michel Legrand stworzył tez znakomitą muzykę do serii "Był sobie..." co jakiś czas słucham sobie kawałków z "Był sobie kosmos", bo to mój ulubiony serial animowany z dzieciństwa. No, obok "Szagmy albo zaginione światy", zresztą tam jest chyba jeszcze lepsza muzyka, tym razem Vladimira Cosmy.
:-) to było jedno z większych przeżyć mojego dzieciństwa, do dzisiaj pamiętam słowa lektora: "muzyka - Michel Legrand", chyba nawet "Załoga G" nie pozostawiła takich wspomnień
Przyznam, że przez chwilę kusiło mnie, żeby wstawić klip właśnie z Delfina...
Może to głupie ale Michel Legrand najbardziej kojarzy mi się z magiczną czołówką "Białego Delfina Uma"


Miłosz, 04-12-2019 20:17:
Chronologicznie najpierw była przeglądarkowa gra "Fallen London", później "Sunless Sea" (plus dodatek), następnie "Sunless Skies" i wreszcie opisywany "Skyfarer".
Super sprawa. Czy gra na pc "Sunless sea" nie jest przypadkiem jej "egranizacją"?

Na tej stronie można zagrać w pytania i wyzwania. Są tam i wariackie pytania o tematyce 18+ https://www.facebook.com/groups/318420875347665/


Bartosz Makświej, 14-02-2018 23:58:
Witam Szanowną Koleżankę i Szanownych Kolegów z działu gier,
"Race For The Galaxy" wymaga - moim zdaniem - większej uwagi niż dwie partie, żeby wyciągnąć z tej gry esencję. To tak tytułem wstępu.
Teraz chciałbym odnieść się do tez zawartych w recenzjach. Dodam, że rozegrałem ponad 60 partii w Race'a: w wersję standardową, w wersję online, a także mierząc się z SI komputera i SI komórki. Niestety, od lat nie ma wznowień, nad czym mocno ubolewam, bo chętnie dodałbym ten tytuł do kolekcji, by dysponować nim na stałe. Grałem również kilkanaście partii w "Artefakty obcych".
Najpierw dwa cytaty.
"„Race for the galaxy” oferuje o wiele bardziej złożone zasady za cenę o wiele prostszej rozgrywki." - przykro mi, ale kompletnie nie rozumiem tego zdania.
"Grę pamiętałem jako bardzo prostą i przyjemną karciankę, po odkurzeniu jej mam wrażenie, że ta gra bardziej od prostej jest prostacka." To w końcu prosta, prostacka czy ze złożonymi zasadami? Na pewno graliście Państwo razem w tę samą grę?
Teraz kilka zdań ode mnie. Wydaje mi się, że - by poważnie grać w Race'a i czerpać z niego przyjemność - dobrze jest opanować dość skomplikowaną ikonografię, zapamiętać treść sporej liczby kart (by tworzyć odpowiednie kombinacje wygrywające i nie odrzucać potrzebnych technologii/planet bez sensu), nauczyć się, jak sprowokować przeciwnika do wywołania akcji, które są nam potrzebne, żeby samemu nie tracić ruchu. Jest to jedna z gier, której trzeba poświęcić trochę czasu, by dała odpowiednią satysfakcję. Tym bardziej dziwny wydaje mi się pomysł oceniania jej po kilku rozgrywkach.
Ponadto, tak się zastanawiam, skąd koncepcja na wyższe oceny dla w sumie dość losowych "Artefaktów obcych" w odniesieniu do "Race...", w którym - mimo niesprzyjającej fortuny - zwykle można jakoś wybrnąć z opresji, dzięki strategicznym i taktycznym posunięciom lub dzięki umiejętnej grze "nad stołem". Jeśli kluczem do takiej oceny jest "prawo nowości", to jest to bardzo dyskusyjny argument, bo za kilka miesięcy może stracić na znaczeniu. Szczególnie, jeśli używa się mocnych określeń typu "prostacka gra".
Niestety, nie przekonaliście mnie Państwo do swoich opinii. Może warto zastanowić się nad wydłużeniem uzasadnień ocen kolejnych tytułów oraz bardziej je dopracować merytorycznie i językowo.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Matko bosko. Co Wy ludzie tutaj wypisujecie??? Co to za herezje i głupoty? Master of Orion lepiej oceniony niż RftG??? AA lepszy od RftG?? Pograjcie w MoO trochę wiecej, zrozumiecie że ta gra już po kilku rozgrywkach nic nie oferuje. O AA nie chcę już nic mówić, ale to chyba największe rozczarowanie 2017 roku.

Pyrkosz nie grał przypadkiem w Janosiku Pyzdry a nie Kwiczoła?


freynir, 14-01-2018 11:37:
@Jale- there is no YT what i lurking for.
Przy takich starociach częściej przydatne okazuje się archive.org, biblioteka Senatu USA.
PS- zauważ, że jednak udało się wstawić bardziej reprezentatywny filmik
Zupełnie nie wiem, jakim cudem umknął mi Kaye...
Zaś co do Hatcha - to jeden z aktorów, których na Youtubie trudno odłowić w jakimś sensownym klipie. Gorzej jest chyba tylko z Japończykami, których nie ma tam praktycznie wcale.

Wojciech, 13-01-2018 22:33:
Dziękujemy, poprawki naniesione.

1 2 3 11 »

Polecamy

W końcu to komiks

Pilot śmigłowca:

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.