dzisiaj: 5 kwietnia 2020
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CXCIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 59 »

Tak, trochę uogólnilem - ale wrażenie, że główne postaci w kolejnych tomach są ze znanej już sztancy, zawsze mi doskwierało. Czasem Pratchett fajnie się tym bawił, np. wersjami Dibblera w innych stronach - co pokazuje, o ile ciekawsze były w jego książkach właśnie postacie tła. Czy w ogóle samo tło. O dziwo, właśnie "Muzyka Duszy" i "Ruchome Obrazki" dla mnie pod tym względem wygrywają. Sparodiowana historia kręcenia filmów była dużo ciekawsza niż walka z takim czy innym Złem. Nie wiem, czemu akurat u Pratchetta tak mnie to gryzło - bo miałem też, jeszcze w czasach studiów, fazę na Kinga i Koontza - ale finalnie z Pratchettem i mną jest jak z niedobranym małżeństwem: mój jego odbiór to wynik całkiem sporej liczby bardziej i mniej uświadomionych osobistych preferencji i awersji, tym dokuczliwszych, im dłużej upierałem się czytać te Discworldy.

Achika, 18-02-2020 10:18:
@Fitz
No, nie nazwałabym Vimesa czy Ridcully'ego ciapowatymi... Natomiast istotnie, w pewnym momencie powieści zaczęły jakby zjadać własny ogon: fabuły "Muzyki duszy", "Kosiarza" i "Ruchomych obrazków" są niemal identyczne: na Dysku pojawia się coś wziętego z naszej współczesności, co okazuje się groźne lub przynajmniej niepokojące, ale w końcu bohaterowie to pokonują / usuwają. Na szczęście autor wyszedł z tego impasu i potem było już o wiele lepiej.
Ja się uparłem Pratchetta lubić od czasu fascynacji pierwszą grą Discworld ;) I pod wieloma względami lubiłem jego prozę: fantastyczna wyobraźnia, inteligentny humor. Ale z jakiegoś powodu wolałem te z jego historyjek, które działy się współcześnie - jak Dobry Omen, trylogie o Nomach i o Johnnym. Nie wiem, czy chodziło o sam schemat fabularny, emocje, które budziły historie, czy sam klimat miejsc przedstawionych. Bo np. dziejące się w podobnie karykaturalnie, groteskowo brudnym i nikczemnym co Ankh-Morpork świecie Pachnidło absolutnie mnie urzekło.

Beatrycze, 15-02-2020 23:22:
Przyznam, że ja też od Ptratchetta się odbiłam.
Choć mój facet i moja matka lubią i czytają.
To coś, co uświadomiłem sobie z pełną mocą po dwudziestu latach kompulsywnego czytania kolejnych części "Świata Dysku": odbierałem je jako strasznie przygnębiające. Sam klimat, sam tamten świat przedstawiony przybijał mnie bardziej niż to, że - przy całej niezwykłej wyobraźni Pratchetta - fabuły i konstrukcje kolejnych powieści były z grubsza na jedno kopyto: ciapowaty bohater męski i/lub silna postać kobieta pokonują takie czy inne Zło. Obecnie na fali zaciekawienia netflixowym serialem próbuję "ugryźć" Sapkowskiego - i u niego gryzie mnie ten język ach, kwiecisty jakże, i jego uparte podkreślanie kobiecych drugorzędnych cech płciowych. Za to kupił mnie totalnie Dainty Biberveldt. Sapkowski jest z wykształcenia ekonomistą - i przy tej postaci czuć, że jest w swoim żywiole. I tego właśnie szukam w literaturze: takiej czystej pasji.
Niedawno pod innym esensyjnym tekstem pytałem, czy jest jakieś fantasy kompletnie nie-tolkienowskie i nie-średniowieczne. Bez królów, rycerzy, dworów, magów, smoków, trolli, całej tej menażerii. I czy takie coś w ogóle liczyłoby się jako fantasy? A tymczasem chyba znalazłem coś takiego w "Księdze M" - historii dziejącej się współcześnie, ale wychodzącej od zdarzenia czysto magicznego, i rozkręcającej się w piękny, wielobarwny obłęd :D Ostatnim, co porwało mnie aż tak, była bodaj trylogia "Maddaddam" Margaret Atwood.

Beatrycze, 15-02-2020 22:04:
Dziękuję :)
Tych dla nastolatków to akurat czytywałam najmniej.
Ale czemu wstrętu?
Również gratuluję okrągłej rocznicy :) Fantasy znam mniej niż słabo (i budzi we mnie coś na pograniczu niedosytu i wstrętu), sci-fi takowoż jedynie po łebkach, tak więc nie czuję się uprawniony udzielać się w dyskusji pod recenzjami i inszą Twoją publicystyką - ale czytuję! Nawet laika bawią chociażby Twoje parodie zupełnie nieznanych mi autorów. Ale najbardziej podziwiam niezłomny zapał i optymizm w mierzeniu się z young adult fiction ;)

Beatrycze, 13-02-2020 17:18:
Dziękuję za dobre słowa, miło mi :)


Beatrycze, 13-02-2020 17:16:
Dziękuję za wyjaśnienie i link - obejrzę sobie w całości na spokojnie, narazie przeklikałam
Ktoś w takim razie nieźle (choć pytanie, czy legalnie)dobrał ten film i zmontował go pod muzykę.
Ciekawe, jak całość zmienia wydźwięk - w oryginalnej animacji służby jak rozumiem to "ci dobrzy", tymczasem wersja pocięta sprawia, że kibicuje się dziewczynie i odbera się to jako opowieść o systemie, który gnębi w ludziach wyobraźnię i moce twórcze.
Inna sprawa - kolejna już japońska animacja, w której najbardziej przerażającą istotą jest amorficzny glut (vide "Akira", "Księżniczka Mononoke", bohater tracący formę pojawia się także w "Ruchomym zamku Hauru" i "W krainie bogów").
Najwidoczniej Japończycy najbardziej boją się nie zorganizowanego zła, tylko utraty kontroli.


El Lagarto, 12-02-2020 23:32:
Kapelusz z głowy. Dziękuję zwłaszcza za recenzje książek fantasy (lubię to i w 95% zwykle zgadzam się z oceną). Mam mało czasu na czytanie, szkoda mi go na słabe i przeciętne rzeczy.Recenzje pozwalają te gorsze produkty omijać łukiem.


Graf Zero, 12-02-2020 18:23:
To nie jest oryginalne wideo. Tu jest cały film: https://youtu.be/Ro-Mci1XLoA


Beatrycze, 12-02-2020 12:15:
Dziękuję za miłe życzenia!
@ zyx - był taki czas, kiedy stać mnie było na kupno książki raz na kilka miesięcy.
Pomysł z bazą niezły - zajrzę tam.
Na razie w wolnych chcwilach chciałabym potłumaczyć trochę moich opowiadań na angielski.

Bartosz, 12-02-2020 09:47:
Kolejnych jeszcze ciekawszych i lepszych 10 lat !!!!!
"Przyznam, iż aspekt finansowy w postaci darmowych egzemplarzy recenzenckich także był kuszący..." Godna pochwały szczerość ;) Życzę kolejnych 10 lat (co najmniej). A co do braku nowych wartościowych lektur to można np. wejść sobie na fantasta.pl. W bazie danych są listy najwyżej ocenionych książek czy opowiadań. Sporo oczywistych pozycji, ale też autorzy mniej znani czy trochę zapomniani, a warci poznania.

Jest — być może nie dość wysoko, przyznaję — „Cień wielkiej góry”, o tyleż od „Ostatniego grosza” ciekawszy i ważniejszy.
szkoda że zabrakło tu pomijanej wciąż budki Suflera i albumu"Za ostatni Grosz"


Achika, 09-02-2020 11:06:
Najlepszy komentarz to ten o RODO :-)

Sebastian, 08-02-2020 23:39:
@Beatrycze
Gwarantuję Ci, że Pi i tak był subtelny. Gdyby tak przeanalizować okładki zespołów z pogranicza gore'u i death metalu - to by się dopiero działo.

Beatrycze, 08-02-2020 22:54:
Hmm, czy to, że okładki metalowe nie zdominowały zestawienia wynika z tego, że jenak jest ciut lepiej, czy może po prostu mniej metalowyhc płyt wyszło w ubiegłym roku.
Uwielbiam opisy z tego cyklu zestawień :)

Batiuszek jest już około 70. ;)

1 2 3 59 »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.