Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Kadr, który…: Skrajny kwadrant gwiazdozbioru Liry

Esensja.pl
Esensja.pl
Gwiazdy! Planety! Mgławice! Czyli kiczowate kosmiczne widoczki kontratakują.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Skrajny kwadrant gwiazdozbioru Liry

Gwiazdy! Planety! Mgławice! Czyli kiczowate kosmiczne widoczki kontratakują.
W tekście „Kiczyk… ale udany” wspominałam o moim upodobaniu do słodkich obrazków przedstawiających dwa księżyce, mały i duży, skąpane w rozproszonym świetle. Z powodu tej słabości szalenie przypadła mi do gustu scenografia komiksu „Kukabura” (ściślej – pierwszego tomu „Planeta Dakoi”, bo tylko z nim miałam okazję się zapoznać, wygrawszy go w jakimś konwentowym konkursie).
Oczywiście każdy, kto ukończył szkołę podstawową wie, że kosmos wcale nie wygląda tak, jak na fantastycznych grafikach. Planety tego samego układu to zaledwie świecące okruchy zagubione w czarnej otchłani, nie ma mowy o oglądaniu ich w postaci szeregu efektownie podświetlonych kolorowych kulek (koniecznie ze światłem odbitym, choć dalibóg – od czego?!). Światło rozproszone nie istnieje (bo też w czym ma się rozpraszać – w próżni?). Zamiast malarskiego widoczku mielibyśmy zatem morze czarnego tuszu z kilkoma jasnymi półksiężycami i zarysami pojazdów kosmicznych.
Na szczęście świat „Kukabury” ewidentnie rządzi się innymi prawami fizyki – bo choć wspomina się tam o Ziemi, przestrzeń kosmiczna najwyraźniej zawiera eter lub jakiś jego odpowiednik, który nie tylko powoduje atrakcyjne efekty świetlne, ale umożliwia życie lamentynom – gigantycznym niby-wielorybom, na które polują łowcy nie posiadający bynajmniej skafandrów próżniowych.
Didier Crisse ma ciekawą kreskę, jego postaci balansują na cienkiej krawędzi między lekką deformacją a karykaturą. Jednak to nie przedstawienie bohaterów zrobiło na mnie największe wrażenie, lecz kilka dużego formatu kadrów przedstawiających przestrzeń kosmiczną. Światło centralnej gwiazdy rozprasza się, tworząc mgiełki i rozbłyski (kiczowate, ale taka już ich uroda), planety są starannie wycieniowane, a rozrzucone tu i ówdzie zygzaki mgławic dodają całości smaczku. W tym obrazku naprawdę czuje się głębię, przestrzeń – co byłoby znacznie trudniejsze przy realistycznym przedstawieniu międzygwiezdnej otchłani. Przecież najsłynniejsze Lemowskie zdanie otwierające: „Niezwyciężony”, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru kochamy za ten magiczny nastrój Wielkiej Przygody, który tworzy, nie za zgodność z terminologią naukową…
koniec
11 listopada 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Marzec 2020
Esensja

31 III 2020

Tradycyjny miesięczny przegląd naszych recenzji, odcinek kolejny.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Magia w przewodach
Marcin Knyszyński

22 III 2020

„To najbardziej kretyńska historia, jaką w życiu słyszałem” – tak mówi jedna z postaci występujących w komiksie „Ronin”. Usłyszała właśnie krótkie streszczenie tego, co się do tej pory wydarzyło. Czy rzeczywiście jest aż tak dziwacznie? Zajrzyjmy do pierwszego, w pełni autorskiego komiksu Franka Millera – sześcioodcinkowej opowieści, wydanej przez Detective Comics między lipcem 1983 a sierpniem 1984 roku. Cyberpunk spotyka średniowieczną Japonię.

więcej »

Po komiks marsz: Marzec 2020
Esensja Komiks

7 III 2020

W marcowej odsłonie naszego cyklu, znalazło się aż dwadzieścia pięć pozycji, a to przecież zaledwie część tego co znajdziecie w księgarniach.

więcej »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Za wysoką cenę
— Wojciech Gołąbowski

Bez zbędnych linii
— Wojciech Gołąbowski

Rejtan w kosmosie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Troll żywemu nie przepuści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Można jej zaufać w jednym
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Normalnyłeb Typoworęki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przez przednią szybę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie każdy bohater nosi pelerynę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

I dziesięć tuzinów pompek!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podnieść taki kamień to nic niezwykłego, czyli asteriksowe wspominki
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Na Bieszczady nie ma rady…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krew, seks i zaczarowane smartfony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak rozpoznać nerwicę lękową
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mamuśka górą! (erpegowcy trochę też)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podróż na wschód: Waiguoren w Ogrodzie Pokornego Zarządcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podróż na wschód: Przez bezdroża Tybetu z chińskim malarzem i nudną narracją
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mmm? Eee… Ach!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tęczówki rozgrzane do czerwoności
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.