Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kadr, który…: Veve Papy Legby

Esensja.pl
Esensja.pl
Małpa naciera czymś kozła śnieżnego leżącego na kozetce. Eee, tego… wróć. Kapłanka wudu próbuje uzdrowić właściciela wytwórni płytowej. W „Blacksadzie” jest mnóstwo interesujących i świetnie narysowanych kadrów. Więc dlaczego akurat ten?

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Veve Papy Legby

Małpa naciera czymś kozła śnieżnego leżącego na kozetce. Eee, tego… wróć. Kapłanka wudu próbuje uzdrowić właściciela wytwórni płytowej. W „Blacksadzie” jest mnóstwo interesujących i świetnie narysowanych kadrów. Więc dlaczego akurat ten?
„Blacksad. Piekło, spokój” (recenzja tutaj) przedstawia śledztwo prowadzone przez kota-detektywa w Nowym Orleanie lat 50. XX wieku. Miasto to kojarzy się przede wszystkim z trzema rzeczami: jazzem, religią wudu oraz Mardi Gras (odpowiednikiem naszych Ostatków). W komiksie pojawiają się wszystkie – los pewnego muzyka jazzowego jest podstawą fabuły, w trakcie parady karnawałowej oczywiście odbywa się pościg, zaś obrzędy wudu mają uzdrowić śmiertelnie chorego Fausto Lachapelle.
Podobnie jak przy poprzednich trzech tomach cyklu „Blacksad”, tak i przy czwartym najchętniej opisałabym do cyklu „Kadr, który…” przynajmniej jeden obrazek na stronę. Po dłuższym namyśle wybrałam scenę odprawiania uzdrowicielskiego obrzędu. Widać w niej wszystkie zalety rysunku Juanjo Guarnido: precyzję w oddawaniu szczegółów, idealne dopasowanie zwierzęcych pyszczków do wyglądu rozmaitych typów ludzkich, wreszcie – tworzenie atmosfery miejsca za pomocą koloru i oświetlenia. Barwy są nanoszone akwarelami, co daje nieporównanie lepszy efekt od przesadnie gładkiego, „plastikowego” kolorowania wielu współczesnych komiksów. Autor używa koloru z wielkim wyczuciem, często tworząc niemal monochromatyczne kompozycje o dużej sile oddziaływania. Tutaj całość utrzymana jest w ciepłych oranżach, podkreślających przytulność gabinetu właściciela wytwórni muzycznej. Jest dzień, ale w pomieszczeniu palą się świece – aby wydobyć ich blask, rysownik użył zabiegu przypominającego efektem zdjęcie zrobione na wydłużonym czasie naświetlania: rozsłonecznione okno stanowi jedną plamę oślepiającej bieli, która kładzie się również na fałdach ubrań, twarzach i przedmiotach.
Imponujące bogactwem detali tło to również znak rozpoznawczy Guarnido. Na ścianach gabinetu widzimy plakaty muzyczne (nie zdziwiłabym się, gdyby Amerykanie mogli w nich rozpoznać nawiązania do realnie istniejących gwiazd jazzu) i nagrody, natomiast w kącie opanowanym przez Madame Gibraltar stoją kapiące woskiem świece, posążki świętych oraz veve służące przyzywaniu Papy Legby (veve to ten symbol przypominający ozdobny ażurowy krzyż, widoczny w lewym górnym rogu, tuż pod dymkiem z kwestią). Zwraca też uwagę staranne zakomponowanie dymków, które nie tylko wzajemnie równoważą się kompozycyjnie, ale w dodatku umieszczenie wypowiedzi detektywa w dolnej części kadru sprawia, że obrazek nie jest przytłoczony dymkami, a pomieszczenie staje się przestronniejsze.
W precyzyjnie narysowane tło wpasowują się z równą maestrią narysowane postaci. W cyklu „Blacksad” wszyscy bohaterowie są zwierzętami, a hiszpański grafik w idealny sposób dobiera ich wygląd do rysów twarzy i osobowości postaci. Na dodatek rysunek jest tak staranny, że czytelnicy obeznani w faunie bez trudu rozpoznają konkretne gatunki: na przykład Lachapelle to kozioł śnieżny (Oreamnos americanus), czego wprawdzie na tym obrazku nie widać (Fausto jest zbyt wyniszczony chorobą), ale rzuca się to w oczy natychmiast przy pojawieniu się jego syna. Na podziw zasługuje też sposób, w jaki Guarnido potrafi wiele powiedzieć jednym gestem czy pozą postaci – spójrzmy choćby na znamionujący najwyższe wyczerpanie układ rąk Fausto, pełną skupienia postawę Blacksada czy celowe i pewne siebie ruchy Madame Gibraltar.
Blacksad jest komiksem, który mogę czytać niemal w kółko. Spodziewajcie się więc jeszcze wielu opisów kadrów, które zrobiły na mnie wrażenie.
koniec
28 października 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Po komiks marsz: Czerwiec 2021
Esensja Komiks

10 VI 2021

W czerwcu, z okazji Komiksowej Warszawy wydawcy przygotowali bogatą ofertę. Jako czytelnicy możemy mieć tylko problem z zasobnością portfeli.

więcej »

Nie przegap: Maj 2021
Esensja

31 V 2021

Jeśli szukacie lektury na nadchodzący długi weekend to sprawdźcie, czy coś ciekawego nie ukazało się na naszych łamach w maju.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Kolejny spektakl w teatrze końca świata
Marcin Knyszyński

23 V 2021

Jeden z najdziwniejszych i najoryginalniejszych bohaterów świata Detective Comics już raz gościł w naszym cyklu. „Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata” – to tu właśnie, przy dźwięku rozpadającej się rzeczywistości, zajęliśmy się „Sagą o potworze z bagien” Alana Moore’a. Run „Maga z Northampton” jest najważniejszy i najlepszy w dziejach rzeczonego Potwora, ale warto zwrócić uwagę na inne interpretacje tejże postaci. Jak chociażby na tę autorstwa Scotta Snydera – jego „Potwór z (...)

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Przelała się czara goryczy
— Marcin Mroziuk

Włoski temperament
— Marcin Mroziuk

Kulinarne wyzwania
— Marcin Mroziuk

Czasem słońce, czasem deszcz
— Marcin Mroziuk

Nieślubny półhobbit
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Vader kiwa giczołami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwie postaci w oszukiwaniu autora
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kot dachowiec bez ogona
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona sprawnie fechtuje miotłą
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Od gór do morza
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż twórcy

Odbicie w lustrze
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Styczeń 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Każda piękna kobieta musi być kotką
— Agnieszka Szady

Trzy spojrzenia na tom trzeci
— Wojciech Gołąbowski, Agnieszka Szady, Robert Wyrzykowski

Blacksad: Lepsze niż ciepłe bułeczki
— Artur Długosz

Krótko o komiksach: Styczeń 2002
— Marcin Herman, Paweł Nurzyński

Tegoż autora

Tęczowa magia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skok w fabułę bez spadochronu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Poprzebierani za samurajów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dziewczyna mojej przyjaciółki nie jest moją przyjaciółką
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Maszyna, która nie robi „ping”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To życie mija, nie ja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bezimienna pani ceramicznych robotów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tony Stark jako syrenka w ciąży
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Urwisy z Piekarskiej i rewolucja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.