Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kadr, który…: Biegnij, Lola, biegnij!

Esensja.pl
Esensja.pl
Czytelnicy komiksowego magazynu Relax dobrze pamiętają ten kadr, bowiem zdobił on okładkę jednego z numerów. Ach, ta dynamika, bieg, wystrzały w tle – to były emocje! Zresztą pomimo pewnej staroświeckości rysunku nadal jest to znakomity obrazek.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Biegnij, Lola, biegnij!

Czytelnicy komiksowego magazynu Relax dobrze pamiętają ten kadr, bowiem zdobił on okładkę jednego z numerów. Ach, ta dynamika, bieg, wystrzały w tle – to były emocje! Zresztą pomimo pewnej staroświeckości rysunku nadal jest to znakomity obrazek.
W latach 70. w Polsce ukazywało się czasopismo Relax, zawierające komiksy polskich twórców (to na jego łamach po raz pierwszy ujrzeliśmy Thorgala). Jak na tamte czasy był to luksus: wszystkie strony kolorowe 1), choć na lichym, szorstkim papierze. Kolory były oczywiście nakładane akwarelą, często – z powodu niedoskonałego druku – ograniczone do podstawowej, niezbyt subtelnej palety barw.
Historyjkę „Ludziom trzeba wierzyć” narysował Jerzy Wróblewski do scenariusza nieznanego bliżej z imienia Chlebowskiego. Opowiada ona o przygodach pewnego Polaka w okupowanej Francji i zawiera między innymi scenę brawurowej ucieczki z gestapowskiego aresztu. Bohater dostaje w butelce spuszczonej na sznurku przewodem kominowym w piecu pilnik do krat oraz wiadomość, że w nocy partyzanci przypuszczą pozorowany atak na posterunek gestapo, by odwrócić uwagę Niemców.
Na obrazku widzimy scenę kulminacyjną: w tle wre strzelanina, na pierwszym planie bohater pędzi ile sił w nogach wiedziony przez piękną Brigitte z Ruchu Oporu. Ukośne kadrowanie wzmaga dynamikę kadru, a rozwiane włosy dziewczyny i powiewające poły jej kurtki dodatkowo zaznaczają szybki ruch, podobnie jak ułożenie rąk, znamionujące wysiłek przy biegu. Oszczędna, brunatna gama kolorystyczna tu akurat doskonale pasuje do dziejącej się w nocy sceny. Rysunek jest wyrazisty, grube kreski przypominają raczej malunek tuszem, a duże plamy czerni służą do wydobycia trójwymiarowości – spójrzmy choćby na pochyloną postać mężczyzny, którego cały tułów i jedna noga pogrążone są w głębokim cieniu.
koniec
12 lutego 2011
1) Informacja dla młodego pokolenia: mówimy o czasach, w których potrafiono wydać album malarstwa impresjonistycznego z czarno-białymi reprodukcjami.

Komentarze

12 II 2011   21:24:26

W tamtych czasach kolorowy komiks to był luksus, szczególnie że fabularnie te komiksy (spora ich część) były całkiem niezłe. Ale już przy tak dużych nakładach zdarzało się, że partia któregoś albumu miała ciemny odcień pomarańczowego koloru, a inna partia znacznie jaśniejszy. Niemniej był to porządny magazyn, który przez pierwsze 2,5 roku ukazywał się regularnie. W 1976 wyszły pierwsze 3 numery, ale w każdym z dwóch kolejnych lat ukazało się 10 numerów, tak że w latach 77-78 jeden numer magazynu ukazywał się prawie co miesiąc. Niestety w roku 1979 ukazały się tylko 3 numery, podobnie jak w 1980. W roku 1981 ukazały się ostatnie 2 numery. Pewnym problemem dla kolekcjonerów było zdobycie pierwszego numeru oraz - co ciekawe - ostatniego. Pierwszy numer czytelnikowi spragnionemu komiksu mogło być trudno go kupić z prostego powodu - kupiło go przez ciekawość sporo czytelników niekoniecznie interesujących się komiksami, którzy np. Relaxu nr 2 już nie kupili. Natomiast ostatni numer ukazał się ze sporym opóźnieniem w stosunku do przedostatniego (początkowo to przedostatni miał być ostatnim, ale nie dokończono w nim kilku historii), tak że wiele osób mogło zwyczajnie przestać go szukać w kioskach "RUCH-u". Poza tym w tym czasie już zaczynała kuleć dystrybucja tego przedsiębiorstwa (rodzice wówczas prowadzili taki kiosk i ja im pomagałem, więc znam temat od tej drugiej strony barykady) i do niektórych kiosków Relax (szczególnie ten ostatni, 31-y numer) mógł już nie dotrzeć. Jednak ukazać się ukazał, dzięki czemu nie pozostawił żadnej historii niezakończonej, jak to się na przykład przytrafiło komiksom z serii wg Danikena, których wyszło siedem (na przestrzeni 9-u lat..., więc można śmiało powiedzieć, że w ciężkich bólach KAW tę serię wydawał) i wydawca zaprzestał jej wydawania. Nie wiem, czy inny wydawca wydał później ten ostatni, ósmy album.
Może i dziś seria Relax sprawiać może wrażenie nieco - bo ja wiem - staroświeckiej, ale w czasie, gdy się albumy ukazywały, na pewno taka nie była. Dlatego każdemu, kto lubi komiksy i kupuje je czasami, poradziłbym skompletowanie wszystkich numerów Relaxu, bo to spory wycinek historii komiksowego rynku wydawniczego w Polsce. Relax był bowiem pierwszym chyba regularnie się ukazującym w Polsce (przynajmniej prze pierwsze 2,5 roku) magazynem komiksowym.

24 IV 2015   13:51:32

Rysunek bardzo udany, chociaż postać kobieca przywodzi na myśl raczej Skandynawię lat sześćdziesiątych niż okupowaną Francję - miniówka, blond burza i wielki dekolt.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Za wysoką cenę
Wojciech Gołąbowski

20 II 2020

We „Wrześniu pułkownika Maczka” niewiele jest kadrów przykuwających wzrok. Ale „niewiele” nie znaczy „nie ma”.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Komiks nadmiaru
Marcin Knyszyński

16 II 2020

„Top 10” Alana Moore’a nie zawiera żadnych poważnych, filozoficznych treści. Nie próbuje nawet aspirować do miana wielkiego, ponadczasowego dzieła, czyli takiego statusu, jakie zupełnie mimowolnie osiągnęło kilka jego wcześniejszych powieści graficznych. „Top 10” to bezpretensjonalna rozrywka i zabawa gatunkiem – najzabawniejszy i najlżejszy w przekazie komiks „Maga z Northampton”.

więcej »

Kadr, który…: Bez zbędnych linii
Wojciech Gołąbowski

13 II 2020

Czy happy end może być szary, rozpływający się w strugach deszczu? Tak, jeśli to udana ucieczka tych, którym kibicujemy.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Za wysoką cenę
— Wojciech Gołąbowski

Bez zbędnych linii
— Wojciech Gołąbowski

Rejtan w kosmosie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Troll żywemu nie przepuści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Można jej zaufać w jednym
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Normalnyłeb Typoworęki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przez przednią szybę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie każdy bohater nosi pelerynę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

I dziesięć tuzinów pompek!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podnieść taki kamień to nic niezwykłego, czyli asteriksowe wspominki
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podróż na wschód: Przez bezdroża Tybetu z chińskim malarzem i nudną narracją
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mmm? Eee… Ach!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tęczówki rozgrzane do czerwoności
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gdyby Dilbert pracował w Mordorze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Najwięcej rozumu ma papuga
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który… może cię przygnieść
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Azaliż jestem stróżem brata mego? No nie bardzo, bo mam dopiero 10 lat…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Brokat, kocięta i tajni agenci
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (26)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.