Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

wyGDAKane komiksy

Esensja.pl
Esensja.pl
sabat
Gdańskie Spotkania Komiksowe IV

sabat

wyGDAKane komiksy

Gdańskie Spotkania Komiksowe IV
Heh, czy czwarta edycja Gdańskich Spotkań Komiksowych mogła zaskoczyć fanów dymkowych opowieści rysowanych? Zdecydowanie mogła. I zrobiła to w naprawdę wielkim stylu. Zapowiadała się zupełnie nieźle - zresztą jak wszystkie wcześniejsze GDAK’i.
Rozkład jazdy całodziennego spotkania z komiksem mógł przyprawić o drżenie serca i portfela każdego miłośnika polskiego odcinka komiksowej twórczości. Przede wszystkim Christa - wielki nieobecny i jedna z większych porażek Egmontu. Nie pojawił się ani w Warszawie, ani w sopockim Empiku (gdzie stosunkowo niedaleko mieszka), ani rzecz jasna na GDAK’u. Lipa. Ale to już przed gdańskim - WHAM! - konwentem przewidywał Bogdan Kowalewski (jeden z organizatorów). Twórca postaci m.in. Kajka i Koka ma problemy ze zdrowiem - tłumaczył Bogdan. Zablokowane stawy nie pozwoliły pojawić się Mistrzowi Polskiego Stripu również w Domu Harcerza.
W zamian można było dostać, fantastycznie wydany, jubileuszowy album sygnowany przez egmontowy Klub Świata Komiksu - "Kajtek i Koko w kosmosie” (nasza recenzja). Przez sieć przetoczyły się już setki kilobajtów pochwał i nagan za ten komiks. Ale, jak przytomnie zauważyło wielu gości GDAK’a, jest to po prostu pozycja, którą mieć i przeczytać trzeba. Jakby nie było, potężny kawał naszej historii komiksu.
Nietrudno było zauważyć, że „KiK w kosmosie” (zobacz kilka plansz) cieszy się wśród czytelników sporym zainteresowaniem. Był co prawda o 10 groszy droższy niż w KŚK ;), ale za to prawie dychę tańszy niż w legendarnym (również gdańskim) Empiku.
Spotkania z twórcami oraz ludźmi związanymi z pisaniem i wydawaniem komiksów to mocno strona gdańszczan. Mocna, bo w programie wyglądało to naprawdę nieźle (m.in. Ola Czubek, Jakub Rebelka, Benek Sznajder, Tomasz Kołodziejczak, Robert Adler, Rafał Skarżycki, Śledziu, Filip Myszkowski, Jerzy Szyłak). Niestety nie wszyscy z zaproszonych dotarli na miejsce. Taki już urok GDAK’a ;).
Za dużo na jeden raz.
Moim zdaniem lekkim nieporozumieniem jest mariaż giełdy z salą projekcyjną, czyli stały punkt programu dotychczasowych GDAK’ów. To prawda, że w ten sposób klimat jest specyficzny, ale na dłuższą metę raczej się to nie sprawdza. To jednak zmieni się prawdopodobnie przy najbliższej okazji - gdańscy komiksiarze pracują nad organizacyjnymi niedoróbkami. O szczegółach - jak twierdzą organizatorzy - jest jeszcze zbyt wcześnie by pisać.
Ciekawym rozwiązaniem natomiast jest połącznie w jednej sali wystawy z panelem dyskusyjnym. (Organizatorzy zafundowali też perełkę: z najnowszym „Produktem” w ręku można było porównywać, jak w oryginale wygląda pierwsza plansza drugiej części „Ballady o Bystrym”). I tu naprawdę nie przeszkadzali goście chodzący za plecami i cichaczem komentujący wystawione prace. Spory plus za ten pomysł.
Mogli się poczuć zdziwieni ci, którzy przygotowali na akredytację 3 zł - czyli tyle, ile trzeba było zapłacić na poprzednim, trzecim z kolei GDAK’u (teraz 2 zł więcej). To jednak nie stanowiło przeszkody dla fanów. Jak się dowiedziałem po imprezie przekroczono już magiczną trzycyfrówkę. Na GDAK’u było ponad stu gości, którzy legalnie dostali się do Domu Harcerza.
Cieszy mnie, że pomorska impreza zyskuje coraz większą popularność.
Bonus dla wybrańców.
Przedstawiciel „AQQ” - największego drukowanego komiksowego medium informacyjnego w naszym ślicznym kraju - mówił m.in. o ich najnowszym dziecku, czyli „Komiksoramie”. Ta kolorowa wkładka ma zacząć żyć swoim osobnym, rynkowym, życiem - zapowiedział.
Witold Tkaczyk, naczelny „AQQ”, zagadnięty przez Łukasza Jagielskiego (jeden z gdańskich twórców komiksowych młodego pokolenia), opowiadał o kolorowych plakatach dołączanych do pisma. Ten pomysł przypadł czytelnikom do gustu, dlatego kolorowy poster będzie się ukazywał w kolejnych numerach. Wśród plakatowych rysowników znajdzie się m.in. Filip Myszkowski znany z produktowych łamów.
Dalej: bonusy dla prenumeratorów - każdy plakat opatrzony będzie własnoręcznym podpisem jego twórcy. Wiadomo, że duże i kolorowe postery będą drukowane tylko jednostronnie (czyli wzór Egmontu - z Thorgalem i Sioban po każdej ze stron - nie zostanie powielony) i na lepszym papierze. Kto widział Jeża, wie o co chodzi.
Będą też wychodziły postery w dwóch wersjach - każdy, kto będzie chciał skompletować oba, będzie musiał wyłożyć pieniądze na dwie sztuki „AQQ”. Sprytne to, ale kosztowne.
Wszystko na sprzedaż.
Po raz kolejny okazało się, że z polskim rynkiem komiksowych twórców (rysownicy & scenarzyści) nie jest najgorzej. Na poznański adres redakcji przychodzi sporo prac - więc materiałów do druku z pewnością nie powinno zabraknąć.
Nie najgorzej ma się również rynek gotowych już komiksów. Tym razem na giełdę - czynną jak zwykle od samego rana - przyjechało wielu handlarzy. Pojawił się też gdański Comics Universum, słynący m.in. z dość wyśrubowanych cen. Tym razem zaskoczył kupujących pozytywnie - na ten przykład archiwalne „Heavy Metal” można było kupić za stosunkowo niską (jak na nasze warunki) cenę.
Pojawiło się - jak zwykle niezawodne - warszawskie Komiksowo. Jeżeli chcecie się nauczyć jak profesjonalnie zarabiać na komiksach - polecam rozmowę z właścicielami.
Lekkie rozczarowanie: tym razem Arkadiusz Salomoński nie przywiózł ze sobą „najdrożeszgo Batmana” (jak błędnie i z upodobaniem powtarzają media), czyli egzemplarz „Detective Comics” z 1939 roku (wartość rynkowa ponad 300 tys. dolarów). Archiwalny DC leżał spokojnie zabezpieczony w sejfie - a jego skany powinny już się pojawić na internetowej wwwitrynie Komiksowa.
Rzecz jasna nie będzie całej historii z Nietoperzem - jak wyjaśnił mi jego szczęśliwy posiadacz - z marketingowego punktu widzenia byłoby to nieopłacalne. Dwie strony tego numeru można pooglądać na stronie http://sabat.of.pl.
Heh, nie było zeszytu DC, ale oczywiście perełek komiksowych nie zabrakło. Żbiki, Tytusy, Janosik - ich ceny mogły przyprawić o zawrót głowy. Kto chce kupić je na Pomorzu - jeszcze nic straconego. Jak się dowiedziałem Komiksowo przyjedzie na gdański Jarmark Dominikański.
Sporym rozczarowaniem był konkurs, który się nie odbył. Trudno mówić o pytaniach, które miały paść, ale nagrody były prześliczne - od komiksowych plakatów, przez egmontowe albumy i mangowe zeszyciki. Wszystko mogło trafić do ludzi, ale stało się inaczej.
Gdy już miał się rozpocząć okazało się, że… zabrakło chętnych. Lwia część GDAK’owych gości opuściła już imprezę. Jak później powiedział mi Bogdan Kowalewski, następnym razem konkurs będzie i to o zdecydowanie wcześniejszej porze.
Zaskoczyło Waneko, które również miało swoje niewielkie stoisko w Gdańsku. Jeżeli kupujący stanowić mogą miernik popularności wydawnictwa, oznacza to, żeWaneko jest na fali. Frekwencja przy stoliku zwiększały nastoletnie fanki wielkookich postaci rodem z Japoni. Za to stoisko z najnowszymi produkcjami Egmontu (m.in. „KiK”, „Piotruś Pan: Londyn”, „Thorgal”) cieszyło się sporym powodzeniem - konkurencyjne i obiecujące ceny zrobiły swoje.
Egmont zapowiada także zmianę coraz częściej krytykowanego Świata Komiksu. Ma być grubszy, lepszy i w ogóle konkurencyjny dla pozostałych pism poświęconych komiksowych historiom. W zapowiedziach przewinął się m.in. wyczekiwany przez wielu „Western” Rosińskiego, pocięty na części i pokolorowany „Szninkiel” oraz „Hellboy”. Wakacyjną zmianę zapowiadają również produkciarze. Latem ma się pokazać połączony numer - ale o tym można przeczytać było m.in. w najnowszym numerze czy na liście pl.rec.komiks.
Nie zawiódł największy polski komiksowy autorytet: dr. Jerzy Szyłak. Tym razem pracy miał multum: sprzedawał, podpisywał i rozmawiał. W Gdańsku można było kupić jego „Zgwałcone oczy” i "Komiks i okolice kina”. Mocne książki.
Recenzję „Komiksu” zamieściła ostatnia Nowa Fantastyka. Niewiele mniej pracy mieli też komiksiarze obecni na GDAK’u. Bogdan Kowalewski zatrudnił ich do rysowania pamiątkowych, hmm, autografów. Dobra rzecz, taka inwestycja na przyszłość :).
Czy GDAK - jako nieformalne stowarzyszenie i impreza - jest popularny w rodzimym środowisku? Zdecydowanie tak. Cały czas zgłaszali się ludzie, którzy rysują, czy też chcą rysować komiksy. I choć sprawa rejestracji stowarzyszenia komiksowego utknęła, GDAK’ów coraz więcej.
koniec
1 czerwca 2001

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Gdy zło zwycięża…
Marcin Knyszyński

19 VI 2022

Wielkie rewolucje na skalę uniwersum to chleb powszedni w DC Comics – przynajmniej w dwudziestym pierwszym stuleciu. Dziś zajmiemy się wydarzeniem o dość kategorycznej nazwie – „Final Crisis” z 2008 roku. Był to najbardziej skomplikowany a także najlepszy „kryzys” swoich czasów i… naprawdę ostatni. Dwa kolejne wydarzenia, wywracające do góry nogami świat DC, nie zostały już bowiem nazwane „kryzysami”.

więcej »

Po komiks marsz: Czerwiec 2022
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

10 VI 2022

Po niezwykle intensywnym maju, wydawcy nie zwalniają tempa, w wyniku czego szykuje się równie ciekawy komiksowy czerwiec. Poniżej garść naszych propozycji odnośnie premie w bieżącym miesiącu.

więcej »

Komiksowe Top 10: Maj 2022
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

8 VI 2022

Esensja wznawia współpracę z warszawską księgarnią Centrum Komiksu, by przyjrzeć się temu, jakie pozycje najchętniej kupują miłośnicy historii obrazkowych. Pierwsze zestawienie po długiej przerwie wygląda co najmniej intrygująco.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.