Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

O tych, co z kosmosu

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 3 4 »
Nostalgia, seksowna Ais, rysunki Bogusława Polcha, pomysły Arnolda Mostowicza i Erich von Daeniken z fajeczką na okładce. O niedawno wznowionej kultowej „Ekspedycji” Górnego, Mostowicza i Polcha rozmawia redakcja „Esensji”.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Komiks i nostalgia
Marcin Osuch: W księgarniach pojawiło się najnowsze, jednotomowe wydanie „Ekspedycji” z podtytułem „Bogowie z kosmosu”. Komiks robi wrażenie, wielkie tomiszcze, twarda okładka, wszystkie odcinki w jednym miejscu. Ale czy po trzydziestu bez mała latach, ta historia ma szansę kogoś wciągnąć? Czy pozostaje tylko wartość sentymentalna i okazja, żeby przypomnieć sobie rysunki Bogusława Polcha z jego najlepszych lat?
Jakub Gałka: Moim zdaniem tak, przede wszystkim z powodu stojącej za fabułą idei – kosmitów rezydujących na Ziemi i ingerujących w naszą historię. O ile samo prowadzenie akcji, jej zwroty, być może rys postaci czy dialogi jednak się zestarzały (chociaż poszczególne tomy są tutaj nierówne, niektóre lepiej przetrwały próbę czasu, inne gorzej), to sama idea czerpiąca garściami z paleoastronautyki wciąż jest intrygująca. Mamy mnóstwo serii komiksowych, które eksplorują odległy kosmos, ale wcale nie tak wiele, które kosmos przenoszą na naszą rodzimą planetę. No i tak jak wspomniałeś – rysunki Polcha się nie zestarzały.
Jacek Jaciubek: Moim zdaniem to nie my powinniśmy na tak postawione pytanie odpowiadać. Bo czy w redakcji Esensji jest ktoś, kto serii o Ais nie traktuje jako sentymentalnej wyprawy w przeszłość? Wydaje mi się, że nie patrzymy na ten komiks obiektywnie, bo dla nas była to chyba pierwsza poważna komiksowa seria science fiction, stworzona w dodatku przez polskich autorów, absolutny rarytas. Trudno nam więc dziś patrzeć na nią bez sentymentu, przynajmniej ja nie potrafię tego zrobić. Dla mnie to na zawsze będzie już komiks wyjątkowy, budzący wyłącznie najprzyjemniejsze skojarzenia, chyba pierwszy w życiu „poważny” komiks. I ten sentyment mi całkowicie wystarcza. A czy rzeczywiście seria ma szansę zaistnieć dziś ponownie – o to należałoby pytać czytelników młodszych od nas, dopieszczanych dziesiątkami, jeśli nie setkami, zagranicznych przekładów najlepszych komiksów.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Sebastian Chosiński
Lądowanie na Niebieskiej Planecie

Niewiele jest dzieł, które tak idealnie trafiły w swój czas. Gdy – najpierw w Niemczech zachodnich, a następnie w Polsce – ukazywała się seria komiksowa „Bogowie z kosmosu” (później wydawana jako „Ekspedycja”), poglądy Ericha von Dänikena, na których oparto scenariusz, cieszyły się wielkim zainteresowaniem wielbicieli paleoastronautyki. I nie stały temu na przeszkodzie nawet jednoznacznie negatywne reakcje uczonych.

Czytaj dalej.


Adam Kordaś: Mam podobne odczucia jak Jacek – coś mi się zdaje, że trudno by mi było wejść w buty dzisiejszego młodego czytelnika komiksów przyzwyczajonego do uginających się pod przeróżnymi komiksowymi seriami półek w księgarniach, który nagle pomiędzy nimi widzi również „Ekspedycję”. Jestem pewny, że zupełnie inaczej „Lądowanie w Andach” działało na dzieciaka z podstawówki na początku szaroburych lat osiemdziesiątych – pamiętam, że dla mnie to był szok. Przecież to było nie z tej ziemi, że taki polski komiks science fiction w ogóle się wtedy pojawił. W dodatku okazało się, że to nie jednorazowy meteor, ale początek serii, która później ukazywała się przez całe lata, a na każdy kolejny tom czekało się z płonącą niecierpliwością. Nawet jeśli mój sentyment dotyczy o wiele bardziej czterech pierwszych tomów niż pozostałych części cyklu, to jest to sentyment ogromny :) Myślę, że oprócz bardzo dobrze znoszących upływ czasu rysunków pana Polcha dzisiejszego czytelnika może zainteresować w „Ekspedycji” fakt, że to „historia” opowiedziana na poważnie i wbrew podtytułowi bez udziału przeróżnych sił nadprzyrodzonych. Jasne, że są tam uproszczenia, kanciaste zakręty scenariusza i pewne kłopoty z logiką – ale mimo wszystko to o wiele bardziej twarda fantastyka niż większość dzisiejszych produkcji.
Lądowanie w Andach
Lądowanie w Andach
Paweł Ciołkiewicz: Pełna zgoda. Dla mnie „Ekspedycja” to również przede wszystkim okazja do sentymentalnego powrotu do przeszłości. Pierwszy kontakt z tymi komiksami to było doświadczenie absolutnie wyjątkowe. Wspaniałe rysunki i interesujące historie o kosmitach to było coś, co na długo pozostawało w pamięci. Wydaje mi się, że młode pokolenie miłośników komiksów, może nam tych doświadczeń trochę pozazdrościć. Nie chodzi mi tu oczywiście o podkreślanie wyższości lat osiemdziesiątych nad współczesnością. Zwracam tylko uwagę na to, że obecnie w natłoku różnych tytułów nie ma właściwie żadnej szansy na wytworzenie się tak intymnej relacji z komiksem i jego bohaterami, jaka wytwarzała się w sytuacji, gdy komiksów było mniej. Było więcej czasu na dokładne zapoznanie się z komiksem, przestudiowanie plansz i kadrów, przemyślenie tych historii. Pewnie to jest jeden z powodów, dla których komiksy z dzieciństwa tak trwale wpisały się w naszą tożsamość i pozostają wyjątkowe. Czy będą takie dla młodego pokolenia? Nie wiadomo. Mój dwunastoletni syn, jeszcze „Ekspedycji” nie przeczytał, ale inne komiksy z mojej młodości przypadły mu do gustu.
Konrad Wągrowski: Nie wiemy, niestety, zbyt wiele o odbiorze komiksu poza granicami Polski, czyli przede wszystkim na rynku niemieckojęzycznym, na jaki był przeznaczony. A to by była bardzo ciekawa informacja. W każdym razie dzieło doczekało się obszernego wpisu w niemieckiej wikipedii, pisze się o nim nieco w Internecie, a my jako ciekawostkę prezentujemy zagraniczne okładki, jakże różne od tego, do czego się przyzwyczailiśmy przy okazji naszych wydań.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Konrad Wągrowski
Szatan przybył na Atlantydę

„Ludzie i potwory”, część druga kultowej serii Górnego, Mostowicza i Polcha, prowadzi nas na pewną słynną wyspę i każe śledzić zmagania przypominające mityczne bitwy ze smokami i stworami z piekieł.

Czytaj dalej.







Bohaterowie
Michał Kubalski: Nie pamiętam, kto pojawił się pierwszy w moim komiksowym życiu: Ais czy Yans. Chyba jednak Ais. Spójrzmy, jakie to nowoczesne podejście: niekwestionowaną pierwszoplanową postacią jest kobieta – szefowa pierwszej ekspedycji, mającej przygotować grunt pod odrodzenie czy kontynuację cywilizacji Des. Ais jest samodzielna, inteligentna, zdecydowana, nie jest damulką w opałach, tylko liderką podejmującą potrzebne, choć niepopularne decyzje. To zdaje mi się także bardzo ważną cechą tego komiksu.
Marcin Osuch: Ciekawe spostrzeżenie, chociaż w tamtych czasach jakoś nie zwróciłem na to uwagi. Może dlatego, że człowiek w podstawówce był już zdominowany przez kobiety (poza wuefistą i panem od zpt były same nauczycielki). A może dlatego, że popkultura zdążyła już wytworzyć odpowiednie wzorce (w końcu to Księżniczka Leia była przywódczynią rebelii). Ale to tylko dywagacje, bo w przypadku Ais najważniejszy jest jej wygląd, nieprawdaż? I chwała Polchowi, bo ona nadal robi wrażenie w tym swoim obcisłym kostiumie.
Ludzie i potwory
Ludzie i potwory
Jacek Jaciubek: Podobne cechy co u Ais znalazłem później w serialowej agentce Danie Scully – obie są kobietami ze stali, niemal przyćmiewającymi wszystkich męskich bohaterów wokół. Rozważne, mądre, nieustępliwe, silne, racjonalne, obdarzone zdolnościami przywódczymi, a jednocześnie kruche, delikatne, wpadające w kłopoty i, last but not least, seksowne. I żadna z nich nie była na szczęście blond pięknością.
Konrad Wągrowski: Ale przyznajmy też, że poza Ais i Sathamem, tyleż demonicznym co groteskowym, reszta bohaterów wypada raczej blado. Miłosne przygody Ais, czyli Rama, Chat i w mniejszym stopniu Enes (coś tam między nimi może zaiskrzyć, ale nie ma kiedy) to tylko tło dla głównej bohaterki. Zan to sztandarowy przykład naukowca oddanego swemu dziełu. Azazel i Tamiel to tylko wypełniacze poleceń Sathama, o Rubie chyba wszyscy zapomnieli zaraz po pierwszym tomie (po latach wydawało mi się, że to Satham był członkiem ekspedycji Ais, ale wygląda na to, że na pokład każdego statku Wielki Mózg wepchnął po jednym sabotażyście). Aistar i Marduk są tylko bladymi (nomen omen) kopiami swych pierwowzorów – Ais i Zana. Oj, nie zapada w pamięć ta gromadka – poza oczywiście wspomnianą na początku dwójką.
Marcin Osuch: Odpowiedź jest prosta – założeniem serii była maksymalna eksploatacja tez Danikena i to zostało zrobione. Niestety ze stratą dla samej historii. Brakuje pełnokrwistych bohaterów, a dialogi to jedna wielka tragedia (Ais: „Udawaj, że mnie żegnasz na zawsze”, Azazel: „Wygląda, jakby żegnali się na zawsze”). A gdyby tak Chat lub Rama mieli charakter Kovala, wtedy to byłaby jazda. Ten nie patyczkowałby się z Sathamem i jego pomagierami.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Paweł Ciołkiewicz
Blask stu tysięcy słońc

Kosmici z planety Des nie byli jedynymi obcymi, którzy mieli plany wobec istot zamieszkujących Niebieską Planetę. Chrapkę na bogactwa Ziemi miały także dziwne stwory z odległej galaktyki, które własną planetę doprowadziły na skraj zagłady. W sytuacji konfliktu interesów musiało dojść do konfrontacji pomiędzy bogami z kosmosu i… insektami z kosmosu. Trzeci album serii zatytułowany „Walka o planetę” poświęcony jest właśnie temu starciu.

Czytaj dalej.


[1] 2 3 4 »
dodajdo

Komentarze

15 VII 2015   20:33:49

Świetna dyskusja.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kadr, który…: Czarne Pantery… byki, konie…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 II 2018

Z okazji wznowienia serii „Blacksad” wypada przypomnieć, jak świetnym rysownikiem jest Juanjo Guarnido.

więcej »

Kadr, który…: Uzupełnij dymki
Agnieszka ‘Achika’ Szady

15 II 2018

Celowo wymazałam tekst, aby nie sugerować czytelnikom, o co chodzi w kadrze. Chociaż to chyba łatwa zagadka.

więcej »

Prawdziwy artysta w świecie pełnym „kreatywności”. Kilka refleksji o twórczości Jirō Taniguchiego
Paweł Ciołkiewicz

14 II 2018

Lektura komiksów Jirō Taniguchiego zawsze była dla mnie okazją do wytchnienia i refleksji. W pędzącym na złamanie karku świecie, mangi japońskiego twórcy stanowią przysłowiową oazę spokoju.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Prezenty świąteczne 2015: 33 komiksy pod choinkę
— Esensja

Esensja czyta dymki: Listopad 2015
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie przegap: Maj 2015
— Esensja

Bogowie z kosmosu: Kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?
— Paweł Ciołkiewicz

Kadr, który…: Przez czaszkę i sztorm
— Wojciech Gołąbowski

Bogowie z kosmosu: Otworzyły się niebiosa
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Świadek niepojętej techniki
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Piękny, choć nieludzki ląd…
— Sebastian Chosiński

Kadr, który…: Zakłócanie odbioru
— Wojciech Gołąbowski

Bogowie z kosmosu: Podróże w przestrzeni i (niekoniecznie) czasie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Zera i jedynki
— Marcin Osuch

Niewinna jest, kiedy śni
— Paweł Ciołkiewicz

Prawdziwy artysta w świecie pełnym „kreatywności”. Kilka refleksji o twórczości Jirō Taniguchiego
— Paweł Ciołkiewicz

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Człowiek to za mało
— Paweł Ciołkiewicz

Na tropie nienawiści
— Paweł Ciołkiewicz

Ludzka twarz wojny
— Marcin Osuch

Chodź opowiem ci bajeczkę…
— Paweł Ciołkiewicz

Marynarz i Indianie
— Marcin Osuch

Demencja gangstera
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.