Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Sztuka występów gościnnych, cz. 4 – Sandman

Esensja.pl
Esensja.pl
W poprzednich częściach „Sztuki występów gościnnych” poznaliśmy już komiksowe otoczenie, jakie pojawiało się w pierwszych zeszytach „Sandmana”, pisanych przez Neila Gaimana oraz komiksy, jakie inspirowały powstanie kilku pierwszych opowieści. Sandman, Władca Snów, nie był pierwszą postacią komiksową noszącą to imię. Kim byli jego poprzednicy i jakie były między nimi powiązania? Przyjrzyjmy się…

Tomasz Sidorkiewicz

Sztuka występów gościnnych, cz. 4 – Sandman

W poprzednich częściach „Sztuki występów gościnnych” poznaliśmy już komiksowe otoczenie, jakie pojawiało się w pierwszych zeszytach „Sandmana”, pisanych przez Neila Gaimana oraz komiksy, jakie inspirowały powstanie kilku pierwszych opowieści. Sandman, Władca Snów, nie był pierwszą postacią komiksową noszącą to imię. Kim byli jego poprzednicy i jakie były między nimi powiązania? Przyjrzyjmy się…
Sandman Złotej Ery - pierwsze pojawienie - Adventure Comics #40
Sandman Złotej Ery - pierwsze pojawienie - Adventure Comics #40
Pierwszy komiksowy Sandman pojawił się po raz pierwszy na łamach „Adventure Comics” #40 w lipcu 1939 roku. Był jednym z zamaskowanych, tajemniczych bohaterów, powstałym na fali popularności takich postaci jak The Shadow (Cień) czy, nieznani u nas, Green Hornet oraz The Spider. Za dnia Wesley Dodds był typem playboya z milionami, korzystał z życia i majątku, jeżdżąc szybkimi samochodami i bawiąc się wśród bywalców spotkań towarzyskich. Często bywał widywany w towarzystwie pięknej brunetki – Diane Belmont – córki prokuratora okręgowego. Dodds opływał we wszelkie dostatki, czuł jednak brak celu w swoim życiu. Z pomocą, jak zwykle w takich momentach, przeszedł mu przypadek – w czasie organizowanych w Nowym Jorku Targów Światowych (wydarzenia te opisane były w wydanym na okoliczność autentycznych Targów z 1939 roku komiksie je promującym „World’s Fair Comics”) zauważył dwie podejrzane postacie (byli to, jak się później okazało, złoczyńca znany jako Phantom of the Fair oraz zamaskowany bohater Crimson Avenger). Podejrzewając, że szykowany jest zamach na koronowane głowy przebywające gościnnie na Targach, Wesley postanowił mu zapobiec – pośpiesznie zorganizował prowizoryczne przebranie i doprowadził do konfrontacji z pozostałą dwójką. Do zbrodni nie doszło, a Doddsowi spodobał się taki sposób spędzania wolnego czasu. Postanowił, że nie będzie biernie przyglądał się przesypującemu piaskom czasu, że będzie działał. Nocami na zielony garnitur zakładał pelerynę, dokładał do tego kapelusz z szerokim rondem i maskę gazową. Jego głównym atrybutem stawała broń gazowa własnego pomysłu, dzięki której usypiał złoczyńców (humanitarnie i tymczasowo).
Adventure Comics #081 - Sandman i Sandy
Adventure Comics #081 - Sandman i Sandy
Postać stworzyli scenarzysta Gardner Fox i rysownik Bert Christman (razem współpracowali pod pseudonimem Larry Dean). Z początku Wesley Dodds stanowił komiksowy odpowiednik postaci zaludniających słuchowiska radiowe i awanturnicze magazyny groszowe – jego komiksowych odpowiedników praktycznie jeszcze nie było – w momencie jego powstania istnieli jedynie Batman, Superman i Crimson Avenger. Z czasem, gdy fala superbohaterów zalała rynek, zaistniała potrzeba unowocześnienia wizerunku postaci, upodobnienia jej do reszty kostiumowych przebierańców zaludniających ówczesne komiksy – Batman i Superman istnieli dopiero od 2-3 lat. W „Adventure Comics” #69 (grudzień 1941) zaprezentowano nowego, „ulepszonego” Sandmana. Śmierć Diane Belmont (która wiedziała o tajnej tożsamości Doddsa i czasem wykradała jego kostium, by sama przeżywać mrożące w żyłach przygody) spowodowała u naszego bohatera kilka zmian – Wesley Dodds zmienił kostium (oficjalnie w hołdzie dla zmarłej przyjaciółki, która zaprojektowała go na bal maskowy) na bardziej kojarzący się z obowiązującym kierunkiem mody superbohaterskiej – pojawiła się obcisła, żółta tunika, purpurowe botki, rękawice i nakrycie głowy. Pojawiła się też nowa postać – Sandy Hawkins, osierocony kuzyn Diane, który zaczął towarzyszyć Sandmanowi w nocnych wyprawach jako jego pomocnik – Sandy, Złoty Chłopiec.
W kilka numerów później, w „Adventure Comics” #72, tworzenie komiksu przejął legendarny już duet Joe Simon i Jack Kirby. Autorzy wzbogacili przygody postaci w wiele motywów związanych ze snem. Sandman i Sandy nawiedzali sny gangsterów, podążali śladami tajemnic i walczyli o zachowanie na świecie pokoju i porządku. Sandman zaczął pojawiać się gościnnie w innych tytułach („All-Star Comics”, „World’s Finest Comics”), stał się również (obok takich bohaterów jak Hourman, Hawkman czy Spectre) jednym z członków-założycieli JSA (Justice Society of America – Stowarzyszenia Sprawiedliwości Ameryki), a charakter jego przygód powoli się zmieniał – zamiast szaleńców i oprychów coraz częściej pojawiały się tematy bardziej przygodowe, pełne akcji i niesamowitych przygód. O ich treści niech świadczą tytuły niektórych z odcinków: „Więzień jego snów”, „Ślady na piaskach czasu” czy „Sny o zniszczeniu”.
Wesley Dodds w Sandmanie Neila Gaimana
Wesley Dodds w Sandmanie Neila Gaimana
Podczas wypadku z testowaniem nowego rodzaju broni (tzw. silicoid gun) Sandy zamienił się w krzemowe monstrum, pałające żądzą zniszczenia. Został pojmany i uwięziony w specjalnie skontruowanej „klatce”, nie udało się jednak przywrócić mu ludzkiego wyglądu. Dodds, obwiniając się o spowodowanie tego incydentu, powrócił od oryginalnego kostiumu, by w 1946 roku, po ataku serca, wycofać się z kostiumowego „interesu”. Zakończyła sie Złota Era komiksu.
W sierpniu 1966 Sandman (podobnie jak wiele innych postaci ze Złotej Ery) powrócił w jednym z, jak się miało okazać, corocznych spotkań między bohaterami JLA i JSA (o okolicznościach spotkania możesz przeczytać w poprzednich numerach Esensji) w „Justice League of America” #46. W kilka lat później Sandy, nadal w gigantycznej postaci, jednak już w pełni ją kontrolując, wydobył się z niewoli, odkrywając przy okazji, że może wykrywać i kontrolować trzęsienia Ziemi. Z czasem udało się Doddsowi przywrócić Sandyemu ludzki kształt – chłopiec powrócił do postaci sprzed wypadku (mimo że od przemiany upłynęło kilkadziesiąt lat). W tej chwili Sandy – znany już jako „Sand” (Piasek), z mocami opartymi na manipulowaniu piaskiem – stał się przewodniczącym nowej grupy JSA (o tej grupie usłyszymy jeszcze nie raz).
Wróćmy jednak do Wesleya Doddsa, pierwszego komiksowego Sandmana. Jakie były jego związki z Sandmanem Neila Gaimana? Było ich kilka. Po pierwsze inspiracja, jak Gaiman wyjaśnia – uwięziony Morfeusz wpływał w różnoraki sposób na śmiertelników. W przypadku Doddsa były to sny: koszmary, atakujące jego podświadomość i często naprowadzające na tropy kolejnych spraw. Mijały dopiero po rozwiązaniu problemu (Dodds był więc częściowo sterowany przez Morfeusza, bądź też część jego jestestwa).
„Wszechświat wiedział, że kogoś mu brak, i powoli próbował go zastąpić. Odkąd Wesley Dodds zaczął wychodzić nocą, jego koszmary ustąpiły. Usypiał gazem złych ludzi, potem posypywał ich piaskiem, pozostawiając policji. Pomysł ten przyszedł mu do głowy we śnie. Przestał śnić o mężczyźnie w dziwnym hełmie, o płonących oczach. Wszystko było w porządku. Wesley Dodds spał snem sprawiedliwego.”
„Sandman” #1
Sandman Mystery Theatre #01
Sandman Mystery Theatre #01
Drugą sprawą są komiksy: na początku lat dziewięćdziesiątych wydawnictwo DC przy pomocy kilku istniejących już, ukierunkowanych na dojrzalszych czytelników, komiksów („Sandman”, „Swamp Thing”, „Animal Man”, „Hellblazer”, „Doom Patrol”) rozpoczęło całą linię wydawniczą Vertigo. Oprócz istniejących już tytułów w linii tej (istniejącej po dziś dzień) zadebiutowało sporo innych serii – wśród nich znalazł się również „Sandman Mystery Theatre”. Wydawnictwo wykorzystało legendę, jaką otoczony był już Sandman Neila Gaimana, by wypromować jeszcze jedną serię z jego imieniem. Tym razem Matt Wagner, scenarzysta i rysownik kilku komiksych serii („Mage, the Hero Defined”, „Grendel”), wziął na warsztat to, co pięćdziesiąt lat temu miało całkiem inną formę i styl – przygody Wesleya Doddsa z początku jego kariery – to, co kiedyś było tylko i wyłącznie komiksem rozrywkowym i awanturniczym, tym razem stało się wnikliwym studium historycznym i socjologicznym, w którym często poruszano tematy tabu (choć i tu nie obeszło się też bez kilku szaleńców i psychopatów). Seria „Sandman Mystery Theatre” doczekała się 70 zeszytów – większość z nich zilustrowanych przez stałego rysownika serii – Guya Daviesa. Diane Belmont jeszcze żyła, o Sandym jeszcze nikt nie słyszał, a zza oceanu powoli dochodziły echa zbrojeń i wybuchającej wojny. Wszystkie historie przedstawiane w jej ramach były czteroczęściowe, wszystkie były zamkniętymi opowieściami. Warto zwrócić uwagę na okładki serii stylizowane na okładki magazynów groszowych z lat trzydziestych. W 1995 roku Vertigo wydało również numer specjalny zatytułowany „Sandman Midnight Theatre”, napisany przez Neila Gaimana z malowanymi ilustracjami Teddy’ego Kristiansena, opowiadający historię spotkania Sandmana Złotego Wieku – Wesleya Doddsa i Sandmana Neila Gaimana – Morfeusza.
Sandman Midnight Theatre
Sandman Midnight Theatre
Ostatni raz widziano Wesleya Doddsa w „JSA” #1, gdy ten rzucał się ze skały, aby ukryć przed Mordru, Mrocznym Lordem, wiadomość o nadchodzącym wskrzeszeniu Doktora Fate (o tej postaci jeszcze w tym odcinku usłyszymy).
Przejdźmy do kolejnej sali wystawowej. W niej spoczywa drugi z noszących imię Sandmana – dr Garret Sanford. Jego głównym projektem, nad którym pracował, był tzw. „Monitor Snów”, maszyna pozwalająca na czytanie snów wybranych osób. Kiedy praca nad projektem zbliżała sie do końca, nagła wiadomość z Waszyngtonu oderwała Sanforda od codziennych zajęć – okazało się, że prezydent Stanów Zjednoczonych zapadł w dziwny, ponad 48-godzinny sen. Monitor snów doktora Sanforda został podłączony do eksperymentalnej aparatury, umożliwiającej przeniesienie człowieka do Sennego Wymiaru, w którym toczyły się wszystkie wyśnione przez ludzi sny. Po przeniesieniu do wspomnianego wymiaru, Sanford uzyskał nadnaturanlne zdolności, dzięki którym pokonał potworny koszmar, który uwięził prezydenta w śpiączce. Niestety nie było możliwości sprowadzenia doktora z powrotem do realnego świata – rząd USA zdecydował w ślad za naukowcem wysłać również Monitor Snów, a sam Sanford postanowił, że wykorzysta go, by pomóc ludzkości. Stworzył sobie bazę, którą nazwał Kopułą Snów oraz znalazł dwóch pomocników – Brutala i Globa, istoty pochodzące z jednego z koszmarów sennych. Wynalazł też metodę, pozwalającą mu odwiedzanie Ziemi (niestety tylko na godzinę jednorazowo) – tam zaprzyjaźnił się z chłopcem imieniem Jed Paulsen.
Sandman Srebrnej Ery - Garret Sanford - Sandman #01
Sandman Srebrnej Ery - Garret Sanford - Sandman #01
Jak wyglądało to od strony komiksowej? Pierwszy numer „The Sandman” został stworzony wiosną 1974 roku przez ten sam zespół, który przejął w 1942 roku tworzenie przygód Wesleya Doddsa – Joe Simona i Jacka Kirbyego. W międzyczasie panowie stworzyli jeszcze kilkanaście mniej lub bardziej popularnych komiksów, razem jednak pracowali coraz rzadziej – przygody doktora Sanforda były ostatnim efektem ich współpracy. Pomyślany jako jednostrzałówka, zeszyt z nową wersją Sandmana spotkał się z przychylnym przyjęciem ze strony czytelników – wydawnictwo zdecydowało, że jego przygody będą kontynuowane. Niestety, długie przewy między ukazywaniem się kolejnych numerów, a także zmieniąjący się z numeru na numer artyści (duo twórców oryginalnej przygody przestało być osiągalne), spowodowały, że seria zakończyła się już po sześciu numerach. Dr. Sandford pojawiał się jeszcze gościnnie w kilku innych seriach komiksowych („JLA” i „Wonder Woman”), by w końcu, jak dowiadujemy się z Gaimanowskiego „Sandmana” #12 nie wytrzymać i popełnić samobójstwo (przynajmniej tak twierdzą jedyni świadkowie tego incydentu – dwie istoty, które nim manipulowały). Z tą postacią wiąże się jeszcze jedno ogniwo, spajające poszczególne opowieści – w szóstym zeszycie regularnej serii dr. Sanford walczył z doktorem Destinym, znanym później jako John Dee – złoczyńcą doskonale znanym czytelnikom przygód Morfeusza.
Sandman Mystery Theatre - reklama
Sandman Mystery Theatre - reklama
Pozostał nam już tylko Hector Hall, drugi z Sandmanów zamieszkujących Senny Wymiar. Jak mówi Glob: „Pierwszy śmiertelnik, którego użyliśmy, Garret Sanford, nie wytrzymał, zabił się. Nie mógł tego znieść. Pomyśleliśmy, dobra, następnym razem weźmiemy kogoś, kto jest już martwy.” Hector Hall, syn Hawkmana i Hawkgirl, za życia prowadził awanturnicze życie pod pseudonimem Silver Scarab (Srebrny Skarabeusz) w Infinity, Inc. – grupie zrzeszającej synów i córki starszych bohaterów Złotej Ery komiksów. W 1987 roku w „Infinity, Inc.” #44 Hector został zabity, co czytelnikom chyba nie przypadło do gustu, wydawnictwo bowiem przywróciło go w pięć numerów później, już w stroju Sandmana z Sennego Wymiaru. Jak się okazało, Brutal i Glob wskrzesili go, by mógł wypełnić pustkę, powstałą po zejściu jego poprzednika. Jednak i na tym stanowisku Hector nie wytrzymał zbyt długo. Unicestwiony przez Morfeusza, Władcę Snów (po szczegóły zapraszamy do lektury „Sandman: Dom Lalki”), powrócił do życia po raz kolejny (Hector przejął ten irytujący nawyk po rodzicach, którym też zdarzało się to niejednokrotnie), tym razem jako kolejna reinkarnacja Doktora Fate (a mówiłem, że jeszcze o nim w tym odcinku usłyszymy).
W komiksowym światku było jeszcze kilku Sandmanów. Wspomnijmy i o nich. W okolicach 2001 roku DC Comics wypuściło 12-częściową maxi-serię opartą na pomyśle: „Co by było, gdyby Stan Lee, pomysłodawca najpopularniejszych postaci z konkurencyjnego wydawnictwa – Marvel Comics, stworzył od nowa naszych bohaterów? Jak by wyglądali?”. Jednym z zeszytów tej serii był również „Just Imagine Stan Lee with Walter Simonson Creating The Sandman”. A skoro mówimy o Marvel Comics – i tam mamy postać o tym samym imieniu. Marvelowski Sandman jest już jednak typowym osiłkiem, stanowiącym jeszcze jeden worek do bicia o przestępczych zapędach i możliwością zamiany swojego ciała w piasek. Odnotujmy jego istnienie, ale resztę pomińmy milczeniem…
W kolejnym odcinku: Groch z kapustą. Czyli dlaczego kruk Mathew nie lubi szpitali, dlaczego Domator nie mógł przyjechać na Zjazd Miłośników Płatków oraz w jaki sposób promowano Sandmana w innych komiksach.
koniec
1 maja 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Oleg jest jednak trochę rozczarowany
Paweł Ciołkiewicz

21 X 2021

Zgarbiony mężczyzna siedzi przy punktowo oświetlonym, zastawionym akcesoriami do rysowania stole kreślarskim i coś zapamiętale tworzy. Za nim stoją półki z książkami, obok ustawiony jest komputer. Duży kontrast, grube szrafowanie, efekt suchego pędzla w postaci widocznych tu i ówdzie przetarć - wszystko to daje wrażenie pewnej surowości. Opis nad rysunkiem pogłębia tę atmosferę, informując czytelnika, że Oleg jest trochę rozczarowany.

więcej »

10 naj...: Dzień Nauczyciela
Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

14 X 2021

Prezentujemy dzisiaj, wbrew tytułowi, nie dziesięciu, ale aż czternastu (na 14 października - Dzień Edukacji Narodowej) nauczycieli z różnych, nie tylko polskich, komiksów. W komentarzach możecie głosować: czy wolicie urodziwą panią od matmy, surowego mistrza sztuk walki, a może po prostu… Romka?

więcej »

Kadr, który…: O wilku mowa!
Paweł Ciołkiewicz

7 X 2021

Wilkołak jaki jest, każdy widzi. Wielkie zęby, przekrwione ślepia, ostre szpony i ogromne kudłate cielsko. Oczywiście zazwyczaj pała żądzą krwi. Zabije każdego, kto wejdzie mu w drogę – obojętnie, czy będzie to zwierzę, czy człowiek. Jego pragnienie zabijania jest niepowstrzymane. Gdy rusza na łowy, jest niezwykle groźny, ale trzeba przyznać, że na tle księżyca w pełni wygląda niezwykle efektownie. Szczególnie na komiksowych planszach.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Potrawka z napletka
— Tomasz Sidorkiewicz

Demony nie umierają
— Tomasz Sidorkiewicz

Wilkołaki i Magiczne Rękawice
— Tomasz Sidorkiewicz

Steamfantasy
— Tomasz Sidorkiewicz

Wszyscy zostaniecie nababieni
— Tomasz Sidorkiewicz

A krew demonów jest nadal zielona
— Tomasz Sidorkiewicz

Veni. Vidi. I co dalej?
— Tomasz Sidorkiewicz

Post.com.ix #17
— Tomasz Sidorkiewicz

Post.com.ix #15
— Tomasz Kontny, Tomasz Sidorkiewicz

DC Comics w październiku
— Tomasz Sidorkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.