Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
Thorgal: Królestwo pod piaskiem
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Wielki Ranking komiksów Thorgala

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 5 »

Esensja Komiks

Wielki Ranking komiksów Thorgala

Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
25,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Miłosz Cybowski
Ułaskawiona Kriss musi, jak głosi sąd Valkirii, wykazać się czynem godnym królowej. Wraca więc główna antagonistka Thorgala do świata żywych i musi sobie w nim poradzić bez – co jest jednym z warunków „umowy” – zabijania kogokolwiek. Oczywiście do czasu, kiedy – w imię dość grubymi nićmi szytej… przyjaźni? miłości? – postanawia rzucić na szalę swoje życie w obronie swojej towarzyszki. I tak jak pierwsze strony tego komiksu zdają się stanowić doskonałą okazję do prezentowania dość mało wciągającej golizny (nie ukrywajmy, że Kriss rysowana przez Rosińskiego miała w sobie o wiele więcej wdzięku i seksapilu niż ta w wersji Giulia de’a Vity), tak późniejsze oferują dość pretensjonalną i przewidywalną fabułę powiązaną w mniej lub bardziej oczywisty sposób z późniejszymi przygodami Thorgala i Jolana. A sama Kriss nie jest tą samą Kriss, którą znaliśmy, a samo zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Jej los wydaje się zupełnie odmienny od tego, czego moglibyśmy się spodziewać znając brutalną mitologię ludów północy. Próba, wybaczenie i szansa na nowe życie, które ma być lepsze od poprzedniego… Przykro mi, ale jakoś tego nie kupuję.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
35,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jakub Gałka
Większość miłośników przygód Thorgala twierdzi, że w głównym cyklu poniżej poziomu z „Królestwa pod piaskiem” zejść już nie można. Słusznie – „Ja, Jolan” jest albumem nieco lepszym. Tyle że nie jest to szczególny powód do dumy. Pomijając absurdalne pomysły i rozwiązywanie intrygi przez zmianę reguł oraz wprowadzanie nowych postaci, 30 tom cyklu cierpi na wrodzony brak fabuły. Nic dziwnego, skoro pomysłem wyjściowym było „Jolan, konkurując z innymi, musi przejść próby”. Wyszło z tego coś przypominającego sesje RPG prowadzone przez debiutującego Mistrza Gry: „idziesz przez las, spotykasz stwora z błota”, „przed tobą wyrasta ściana ognia”, „cel jest za przepaścią” itp., itd. – od zadania do zadania. Oczywiście, Jolan jest zwinny, silny i inteligentny, więc ze wszystkim sobie poradzi – jak nie mieczem i łukiem, to zdrowym rozsądkiem. Poza tym syn Thorgala jest też do bólu prawy i uczciwy, nie to co niektóre osobniki rywalizujące z nim o względy Manthora. Jak nietrudno się domyślić, w kulminacyjnym momencie będzie to miało znaczenie i zostanie odpowiednio nagrodzone. Jednym słowem, „Ja, Jolan” jest porażką fabularną. Rozciągnięcie na cały album wątku „prób”, z którego nic nie wynika, było bardzo złym pomysłem i główną przyczyną ziewania przy lekturze. Zresztą, wyzwania stawiane przed Jolanem same w sobie są mało porywające, a ich rozwiązania sztampowe. Do tego czytelnik musi się męczyć z dętymi dialogami, papierowymi postaciami drugoplanowymi – szczególnie te negatywne są wręcz archetypowe, jak np. butny Arlac – oraz zupełnie sztucznymi relacjami między bohaterami.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński
Fabularnie „Berserkowie” wykorzystują motywy, które są doskonale znane z innych opowieści o Thorgalu – zwłaszcza tych, których akcja rozgrywa się na dalekiej północy. Mamy do czynienia z podobnymi (lub nawet tymi samymi, jak Gandalf Szalony czy Aaricia) bohaterami, wszystko rozegrane jest w tych samych okolicznościach przyrody, pojawiają się podobne chwyty narracyjne (pościgi, pojedynki, zdrady, składanie swych wrogów bogom w ofierze). Jeśli zatem spodziewacie się jakiegoś zaskoczenia, wyzbądźcie się tych oczekiwań. Wtedy przyjemność z lektury będzie większa. Choć nie ma co ukrywać, że w porównaniu z tomem poprzednim „Młodzieńczych lat” – „Runą” – „Berserkowie” prezentują się nieco słabiej. Blado i jednowymiarowo wypada przede wszystkim sam tytułowy bohater, którego przyćmiewają co najmniej dwie, dużo bardziej skomplikowane wewnętrznie, postaci: Nigürd oraz Runa. Co ciekawe, Yann postanowił całkowicie odmiennie poprowadzić ich dalsze losy – i za to należy mu się mały plus. Minus natomiast za schematyzm i kilka ewidentnych dłużyzn.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
43,0 (55,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Osuch
W naszym rankingu tutaj seria zaliczyła potężne tąpnięcie. Jeszcze „Piętno wygnańców” załapało się na dwudzieste drugie miejsce na liście. A tutaj spadek o czternaście miejsc. Przyczyna? Zapewne maksymalne nagromadzenie odgrzewanych kotletów. Van Hamme powraca do zabawy czasem w sposób dużo mniej subtelny niż we „Władcy gór”. Do tego dostajemy znowu Kriss, Krainę Qa, artefakty ludzi z gwiazd. I może gdyby to nie był n-ty odcinek cyklu, gdyby to była historia o zupełnie innych bohaterach to i odbiór byłby inny. Chociaż trzeba przyznać, że scena otwierająca robi wrażenie.
Thorgal: Błękitna zaraza
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
55,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wojciech Gołąbowski
Co tu kryć – „Błękitna zaraza” rozczarowuje. Scenarzysta, przyznając się do porażki w dziedzinie obmyślania zajęć dla licznej gromadki bohaterów, część z nich odstawia na boczny tor; przy okazji – czego jeszcze nie było – streszczając poprzednią część przygód Thorgala. Ale nawet dla pozostałych przy akcji osób niewiele ma do zaoferowania. Na ten przykład, mała, ale zazwyczaj aktywna Lehla, jakby w ogóle nie istniała. Jolan gdzieś zapodział swoje zdolności, biernie przyglądając się rozwojowi sytuacji. Istnieje tylko Dziecię Gwiazd i do obrzydzenia znany scenariusz: rodzina wpada w kłopoty, Thorgal musi dokonać niemożliwego, dokonuje, happy end. W dodatku ów happy end jawi się straszliwie kiczowato, przebijając nawet zakończenie „Arachnei”.
Abstrahując od naiwności, fabuła obfituje w pospolite błędy: oto Myrmowie przygarniają niemowlę, które – gdy dorosło – uczy ich konstruować broń. Chyba wszyscy znają ów kawał, w którym rodzina adoptuje francuskie niemowlę, aby – gdy podrośnie – nauczyć się od niego języka francuskiego… Dalej: oto Zajkar chwali się, że wie o wszystkim, co dzieje się na dworze brata, podczas gdy jego jedyni zaufani nie są w ogóle na dwór wpuszczani. Jakoś trudno także uwierzyć, by książę nie miał o niczym pojęcia. Ech, bzdury można mnożyć i mnożyć… Ale znajduję także w niniejszym albumie i plusy: jak zwykle dopracowana kreska i piękne kolory wspaniale podkreślają dynamikę akcji. Nowatorsko dla serii poprowadzona jest narracja części albumu – a niektóre słowa i zwroty przyprawiają o drżenie. Szkoda, naprawdę szkoda.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
46,0 (50,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Miłosz Cybowski
Kontunuacja przygód Louve oraz bezpośrednie rozwinięcie wątków z części pierwszej przygód córki Thorgala. Tym razem zamiast trzech oderwanych od siebie historii dostajemy nie najgorszą, kilkuwątkową historię. Pod względem fabularnym nie ma tu nic odkrywczego, ale sama intryga (o ile można ją tak nazwać) potrafi wciągnąć. Oczywiście powtarzające się motywy rażą po oczach pewną sztampą, to jednak nic w porównaniu z pojawieniem się dobrze znanych bohaterów z głównego cyklu. I jeśli w poprzednim albumie mogliśmy jeszcze mieć wątpliwości, czy wiek głównej bohaterki czyni z tej podserii opowieść dla młodszych czytelników, to „Dłoń boga Tyra” bardzo wyraźnie pokazuje, że jest wręcz przeciwnie. Należy się zastanowić, do jakiego stopnia wprowadzanie takich poważnych wątków (związanych z Aaricią czy Strażniczką Kluczy – dziwi, że ta ostatnia, choć oparła się wdziękom Thorgala, już wdziękom innych oprzeć się nie mogła) ma służyć za przykrywkę stosunkowo miałkiej głównej historii. Oczywiście twórcy próbują też, niczym w „Gigantach”, nadrobić skalą przedstawionych wydarzeń (co zresztą sugeruje sam tytuł), ale o ile w przypadku Thorgala to jeszcze mogło mieć sens, to w przypadku Louve wydaje się cokolwiek naciągane.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
43,0 (50,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski
Louve, córka Thorgala, była najmniej wyeksponowaną bohaterką cyklu spośród postaci kluczowych. Nie ma w tym nic dziwnego – ta najmłodsza bohaterka musiała być w cieniu rodziców i starszego brata. Nie oznacza to, że van Hamme nie miał na nią koncepcji. Jej „supermoc” była inna od telekinetycznych zdolności Jolana – urodzona wśród wilków Louve potrafiła porozumiewać się ze zwierzętami. „Raissa” podzielona jest na trzy niespecjalnie do siebie przystające części. Pierwsza – mocno w stylu wczesnego van Hamme’a – pokazuje relację między czującą swą wyjątkowość dziewczynką a innymi dziecięcymi mieszkańcami wioski. Konflikt jest oczywiście nieunikniony, ale podczas lektury ma się wrażenie, że takie rozegranie wątków pojawia się w cyklu regularnie co kilka tomów, jest nużące i przewidywalne. To jednak jedynie preludium do kolejnej, „baśniowej” części – Louve wchodzi w świat wilków, rozmawia z nimi, angażuje się w rywalizację stadzie, i gdyby nie fakt, że jest tu nieco przemocy, uznałbym to za próbę otwarcia serii na młodego czytelnika. Rozmowy ze zwierzętami, rozumne wilki, dziecko wśród nich – to jednak zdecydowanie bardziej kojarzy się z „Księgą Dżungli” niż Thorgalem. Wreszcie część trzecia, przewidywalna na podobieństwo pierwszych stron oraz cyklu odpryskowego o Jolanie, ma służyć za wymówkę do przedstawienia nam kolejnych odcinków przygód Louve… i nie tylko Louve.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński
Nie jest dla nikogo tajemnicą, że szefostwo wydawnictwa Lombard nie było zadowolone z poziomu artystycznego, jaki reprezentowały Thorgalowe cykle, za scenariusze których w ostatnich latach odpowiadał Yves Sente. Efektem tego rozczarowania było odsunięcie go od serii w trakcie pracy nad albumem „Czerwona jak Raheborg” (2014), który dokończył Giulio de Vita. Wyczyściwszy pole, czyli rozwiązawszy umowy z Sente’em i de Vitą, postanowiono zatrudnić na ich miejsce nowych twórców. Trzeba przyznać, że Xavier Dorison i Mathieu Mariolle zrobili wiele, aby przywrócić postaci Kriss de Valnor pierwotny blask, a fabule – sens i napięcie, które w poprzednich albumach stawały się towarem coraz bardziej deficytowym. Mamy zatem do czynienia z nowym otwarciem, ale na starych fundamentach. Dorison i Mariolle musieli więc nieźle główkować, aby wyjść ze ślepej uliczki, w jaką wpędził Kriss de Valnor ich poprzednik. Ich pomysł nie jest oryginalny. Widać oczywiste inspiracje „Władcą much” Williama Goldinga – zarówno w warstwie czysto fabularnej, jak i symbolicznej. W każdym razie warto podkreślić fakt, że w porównaniu z poprzednimi tomami „Kriss de Valnor”, ten przynajmniej przez większość czasu trzyma w napięciu, niesie też ze sobą jakąś tajemnicę. Poza tym pogłębiony zostaje portret psychologiczny głównej bohaterki, którą poznajemy nie tylko w działaniu; mamy również możność przyjrzeć się jej dylematom moralnym, kiedy musi odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie, co jest dla niej ważniejsze: ratowanie Aniela czy odzyskanie królewskiego tronu? Od strony graficznej „Wyspę…” trudno rozpatrywać jako zaskoczenie; wiemy już przecież od paru lat, na co stać Surżenkę. Wiemy, że z odwzorowaniem uniwersum Thorgala radzi sobie bardzo przyzwoicie. Choć rysowana przez niego postać Kriss może mimo wszystko – przynajmniej na początku – rodzić pewną konsternację. Dlaczego jest taka pucułowata? Dlaczego w niektórych scenach przypomina średnio rozgarniętą ekspedientkę ze sklepu mięsnego (nikogo nie obrażając)? Jest przecież wojowniczką, królową wikingów!
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
43,0 (30,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski
Z „Królestwem Chaosu” mam ogromny problem. Z jednej strony jest to całkiem zgrabny komiks, pełen akcji z sympatyczną główną bohaterką (nawet jej złe oblicze można polubić) i świetnymi rysunkami (Roman Surżenko sprawnie kopiuje styl Rosińskiego i ośmielę się powiedzieć, że wypada lepiej, niż ostatnie, „malowane” prace Mistrza). A jednak jako całość budzi ambiwalentne uczucia. Poza niewątpliwymi plusami, mamy tu również parę zgrzytów. Przeszkadza mi głównie to, że Louve bez swego dzikiego oblicza niespecjalnie się zmieniła (inni mieszkańcy krainy są apatyczni i zachowują się jak dzieci kwiaty po LSD). Największe kontrowersje budzi jednak postępowanie Aaricii, która w niczym nie przypomina twardej i niezachwianie wierzącej w miłość swojego męża, księżniczki wikingów. Yann swoim scenariuszem burzy jeden z najtrwalszych filarów całej serii. W efekcie otrzymujemy zgrabną, choć nieco naciąganą (wątek smoczej bransolety jest wprowadzony mocno na siłę, zwłaszcza, że jakoś nikt nigdy wcześniej o niej nie wspominał) historię przygodową, naznaczoną jednak piętnem wydarzeń, które są bardzo trudne do zaakceptowania dla wiernego fana „Thorgali”.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
40,0 (50,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński
Mimo pewnych mielizn scenariuszowych, „Crow” prezentuje się dużo lepiej niż poprzednie części cyklu, a już na pewno album ten jest po wielekroć ciekawszy od dwóch pierwszych odsłon „Louve”. Głównie z tego powodu, że na plan pierwszy wysunięte zostają w końcu elementy, za które przed laty fani pokochali „Thorgala”, czyli pragnienie zemsty, przenikające się uczucia miłości i nienawiści, przemoc i zbrodnia. Rzucona w tak okrutny i mroczny świat, córka Aaricii, trochę na przekór matce, musi szybko dorosnąć. Jeśli chce przeżyć. A chce! Chociażby po to, aby doczekać powrotu ukochanego ojca. I wziąć odwet na tych, którzy splamili honor rodziny. Po raz kolejny też mocną stroną tej serii są rysunki Romana Surżenki, którego realistyczna kreska z miejsca przywodzi na myśl styl Grzegorza Rosińskiego – oczywiście z czasów, zanim nasz rodak przerzucił się na grafikę o proweniencji czysto malarskiej. Jako że spora część wydarzeń rozgrywa się nocą, kadry są odpowiednio mroczne, w każdym razie nie mniej od dusz i umysłów głównych dramatis personae.
« 1 2 3 4 5 »

Komentarze

« 1 4 5 6
07 XI 2016   22:18:07

Zaraz będą pytania gdzie jest "Szkarłatny płomień" :-)

08 XI 2016   13:44:40

A gdzie "Rajska Grota"?

08 XI 2016   14:29:27

"Rajska Grota" była opublikowana w albumie "Zdradzona czarodziejka". To ranking albumów.

08 XI 2016   22:58:28

Dla mnie jednak wygrywa "Władca gór". Żaden inny album Thorgala nie zrobił na mnie takiego wrażenia, ta pętla czasowa... Cudo! "Łucznicy" niestety mnie znudzili.

08 XI 2016   23:56:26

O pisowni wikinga/Wikinga:

http://dziejopisarstwofantastyczne.blogspot.com/2015/03/mity-historii-duzy-wiking-czy-may-wiking.html

13 XI 2016   17:00:33

W końcu jakiś ranking na poziomie bo ten o horrorach powinniście zakopać lub utopić w szambie tak by nie wypłynęło.

13 XI 2016   19:59:23

@Grzegorz

A ty co, niedouczony znawca, którego inteligencja ledwo co znad szamba wystaje?

20 XII 2016   19:22:45

Skąd wiesz, że niedouczony? Patrząc po brakach to redakcja powinna się douczyć. I to poważnie.

01 VIII 2017   01:11:05

Bardzo dobry, opisowy ranking. Wg mnie:

1. Łucznicy - za spójność czystej przygody i świetne rysunki, w tym za okładkę.
2. Czarna galera - za dramatyzm, grę kolorami (na początku)i okładkę.
3. Gwiezdne dziecko - za mitologię i science fiction i fajną okładkę.
W osobnym rankingu Thorgalowych okładek, to bym obstawiał Alinoe, spore szanse miałby też Roman Surżenko.
Pozdrawiam.


« 1 4 5 6

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Duochromatyczność
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 V 2018

Redakcja znów pozwoliła mi opisać kadr z komiksu, który nie ukazał się w księgarniach. Cykl o pannie Angst publikowany jest w Przekroju, a jego autorami są Marcin Fabjański (scenariusz) i Alecos Papadatos (rysunki).

więcej »

Po komiks marsz: Maj 2018
Esensja Komiks

13 V 2018

Nasze polecanki komiksowe nieco opóźnione ale chyba rekordowe pod względem liczby pozycji. Zapraszamy do lektury i dorzucania własnych propozycji bo komiksowy maj szykuje się bardzo bogaty.

więcej »

Kadr, który…: Czego się spodziewać
Wojciech Gołąbowski

10 V 2018

Ostatnie spotkanie z „Zaporą” będzie smutne. Bardzo smutne.

więcej »

Polecamy

Jestem Groot!

Marvel:

Jestem Groot!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bo przez twe oczy… oszalaaaałem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Infantylność > Charakter
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pomysł był, zabrakło serca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Krąg komiksów Hachette
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bruce Banner będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jedziemy po zioło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Kadr, który…: Ani Thorgal, ani Shaigan
— Marcin Osuch

Kadr, który…: Bohater sponiewierany (ale nie za mocno)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przeżyjmy wszystko jeszcze raz
— Sebastian Chosiński

Gdy jedni giną, innych pożera… miłość
— Sebastian Chosiński

Dylematy moralne królowej
— Sebastian Chosiński

Zdradzona wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Louve jak Tarzan
— Sebastian Chosiński

Bestia okiełznana
— Sebastian Chosiński

Dziewczynka, która powoli staje się kobietą
— Sebastian Chosiński

Po komiks marsz: Kwiecień 2014
— Esensja

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Maj 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Po nitce do zbrodniarza
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Piękna rudowłosa
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Historyk sztuki to bardzo niebezpieczny zawód
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Królowa, dla której warto zabić
— Sebastian Chosiński

Raport z oblężonego Bag Dadhu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.