Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Frank Miller
‹Miasto Grzechu›

Miasto Grzechu
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto Grzechu
Tytuł oryginalnySin City
Scenariusz
Data wydania2002
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-1335-9
Cena25,—
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Miasto Grzechu

Rozmowy na zadany temat: Rozmowy na zadany temat – Sin City

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Oto druga z rozmów, które przeprowadzamy z osobami związanymi z komiksem, a które dotyczą „zadanego do przeczytania” komiksu. Tym razem tematem przewodnim jest cykl „Sin City” Franka Millera. Do rozmowy zaprosiliśmy Jarka Obważanka, administratora i twórcę komiksowego serwisu informacyjnego WRAK i autora jedynej polskiej strony internetowej, dotyczącej „Sin City”, którą stworzono w czasach tak zamierzchłych, że nikomu nie śniła się jeszcze filmowa adaptacja cyklu, a Rodriguez nie nakręcił jeszcze żadnej z części „Spy Kids”.

Daniel Gizicki, Tomasz Kontny, Jarek Obważanek

Rozmowy na zadany temat: Rozmowy na zadany temat – Sin City

Oto druga z rozmów, które przeprowadzamy z osobami związanymi z komiksem, a które dotyczą „zadanego do przeczytania” komiksu. Tym razem tematem przewodnim jest cykl „Sin City” Franka Millera. Do rozmowy zaprosiliśmy Jarka Obważanka, administratora i twórcę komiksowego serwisu informacyjnego WRAK i autora jedynej polskiej strony internetowej, dotyczącej „Sin City”, którą stworzono w czasach tak zamierzchłych, że nikomu nie śniła się jeszcze filmowa adaptacja cyklu, a Rodriguez nie nakręcił jeszcze żadnej z części „Spy Kids”.

Frank Miller
‹Miasto Grzechu›

Miasto Grzechu
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto Grzechu
Tytuł oryginalnySin City
Scenariusz
Data wydania2002
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-1335-9
Cena25,—
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Miasto Grzechu
Tomasz Kontny: Jarek, jesteś z nami?
Jarek Obważanek: Robiłem sobie żarło.
Daniel Gizicki: To zaczynamy.
DG: W kinach pojawiła się ekranizacja serii Franka Millera „Sin City”. Nie da się ukryć, że seria owa obrosła już legendą. Proponuję, abyśmy spróbowali dotrzeć do tego, co zadecydowało o niebywałej popularności tego tytułu. Czytelników przyciągnęło pewnie nazwisko twórcy. Frank Miller zyskał sobie spore grono czytelników swoimi wcześniejszymi produkcjami m.in. o gościach w lateksie. To ciekawa kwestia jak to się stało, że „Sin City” jest tak popularnym i udanym komiksem, mimo że nie ma w nim nic aż tak wyjątkowego.
TK: Opowieści tego typu niewątpliwie pojawiały się już wcześniej w filmach noir czy literackich pulpowych kryminałach.
DG: Można wręcz powiedzieć, że „Sin City” jest udanym kolażem intertekstualnych nawiązań.
JO: Miller całe życie był zręcznym kserobojem.
DG: Spójrzcie na to, jak skonstruowani są główni bohaterowie, jaka jest ich swoista typologia. Można powiedzieć, że tak naprawdę rozróżniamy dwa typy pozytywnych postaci męskich. Twardziel „szaleniec” i twardziel „jedynie dążący do celu”, a oba typy łączy fakt, że wszyscy głupieją na punkcie samego zapachu kobiety, a co dopiero kiedy myślą o seksie.
TK: Zapachu kobiety albo dziecka. To dodaje smaczku w czasach afery Jacksona.
DG: Jakiego dziecka?
TK: A Hartigan? Pedofilia w „Sin City”?
DG: Wiadomo o co chodzi Hartiganowi. On nie ratuje bohatersko Nancy tylko dla samego faktu, ale żeby odejść w chwale, żeby jego żona, jak wróci do domu, miała poczucie, że ma w domu prawdziwego bohatera.
TK: Nie róbmy z niego cynicznej szui.
DG: Można powiedzieć, że poczynania Hartigana podświadomie podszyte są egoizmem. On sobie nie zdaje z tego sprawy, ale tak to można odczytywać.
TK: No to się wziąłeś za odzieranie bohaterów z bohaterskości.
DG: A substytutem czego jest wielkie magnum w dłoni? Hartigan, mimo sympatii jaką go darzę, jest klasycznym obrazem podbudowywania własnego ego, wcielając się w rolę bohaterskiego supergliny.
TK: A Dwight w takim razie? Miał pewnie problemy z matka, i w związku z tym zmienia panienki co chwilę: Ava, potem jakaś w czerwieni, potem dziwki z miasta.
JO: Daniel, doszukujesz się w prostej historii podtekstów, których wcale być tam nie musi. To, że Hartigan chce do ostatniej chwili być OK wobec siebie, nie oznacza od razu, że myśli tylko o własnej żonie.
DG: Nie mówię, że tak jest, ale można tak wnioskować w kontekście próby zaszeregowania go do typu postaci.
TK: Powiedziałbym, że „Sin City” to proste historie i bohaterowie też są prości, i tyle.

Frank Miller
‹Sin City: Girlsy, gorzała i giwery›

Girlsy, gorzała i giwery
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSin City: Girlsy, gorzała i giwery
Tytuł oryginalnyBooze, Broads & Bullets
Scenariusz
Data wydania2002
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-1343-X
Cena19,-
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Girlsy, gorzała i giwery
DG: Nie zgadzam się, że to prości bohaterowie. Nie ma czegoś takiego jak prosty bohater, wszystko zależy od punktu widzenia.
JO: Nie są całkiem prości, ale doszukiwanie się w postawie Hartigana podtekstów seksualnych jest dla mnie nadużyciem
DG: Poczekajcie Panowie, dlaczego wydaje się to nadużyciem? Poznajemy Hartigana tylko z jednej strony. Spróbujmy wypełnić miejsca niedookreślenia, które zostawia Miller. Hartigan to bohaterski superglina? Zastanówmy się, jaki on jest naprawdę, czy zawsze jest taki kryształowy?
TK: To miejski bohater, taki zużyty i zniszczony, ale posiadający honor. Ty mu chcesz to podmienić na fiksację na punkcie żony.
JO: Nie da się ukryć, że Miller bardzo mało mówi o swoich bohaterach, to taka jego metoda pracy. Zazwyczaj nie wiemy, skąd dana osoba przychodzi, sama o sobie mówi bardzo mało. Co wcale mnie osobiście nie zmusza do zadawania sobie pytania, jaki ten osobnik jest naprawdę.
DG: Ale czemu mamy tego nie robić? Brać ich takimi jakimi są? Albo czytamy, albo interpretujemy.
TK: Bo nie taki jest cel noirowych historyjek? To rozrywka ma być.
JO: Miller robi na czytelniku bardzo proste wrażenie; pokazuje postacie, które z pozoru nie są skomplikowane, robią wiele hałasu podczas poruszania się po mieście, i tyle. I ja, odkładając „That Yellow Bastard”, myślałem sobie „o w mordę!”, a nie „dlaczego on tak skończył?”.
DG: Postaci, które poruszają się po mieście, ale jednocześnie monologują sobie, popadają w liczne, często nieprzystające do siebie dygresje.
TK: I często dygresje o niczym.
DG: Zwróćcie uwagę, jak zachowuje się Marv i jak go postrzegają inni – jak świra, półgłówka, ale on wcale nie jest taki głupi… I tu mamy punkt wyjścia do analizy, jacy ci bohaterowie są naprawdę?
JO: Przeciętny menel też ma dużo do powiedzenia, a przeciętny przechodzień myśli, że każdy menel jest półdebilem.
DG: Ale przeciętny menel nie jest w stanie rozwalić całego miasta.
TK: Jak dla mnie Miller zrobił zbitkę klisz, które są uważane za powszechnie fajne i ciekawe: szlachetny osiłek, glina na emeryturze, itd., i zrobił z nich postaci.
JO: No właśnie, z jednej strony Marv to nieokrzesany osiłek, a z drugiej – chodząc po mieście, ma parę rzeczy do powiedzenia, chociaż mówi sam do siebie! Przecież on się wcale nie próbuje dzielić z kimś wiedzą, trudno więc, żeby ktoś nagle myślał, że to taki Bruce Banner w skórze Hulka.
TK: On się dzieli wiedzą z czytelnikiem. Gdyby nie to, to „Sin City” byłoby bardziej hermetyczne.
DG: Tylko że mówiąc o bohaterach „Sin City”, nie można powiedzieć, że to takie klisze i nic poza tym. Po zastanowieniu stwierdzam, że te postaci są bardzo pogłębione psychologicznie.
TK: Tak jak postaci z pulpowych kryminałów chyba.

Frank Miller
‹Damulka warta grzechu›

Damulka warta grzechu
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDamulka warta grzechu
Tytuł oryginalnyA Dame To Kill For
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2003
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-9629-7
Cena3
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Damulka warta grzechu
JO: Po rzuceniu okiem do komiksu stwierdzam, że monologi to tylko taki wybieg Millera, bo w sumie jakichś niesamowitych rzeczy Marv nie mówi. Mówi, że ma problemy z głową, że miasto to dziwka, powtarza co chwilę te same kwestie, zresztą Hartigan powtarza się jeszcze cześciej. Dwight jest równie przegranym facetem jak Marv tylko jego skończyła „broad”, a Marva „booze” [po kreczmarowemu to girl i wódka – dop. TK]. Kolejny stary zabieg Millera to ciągłe powtarzanie tych samych zdań, kluczowe zdanie z Ronina „mamy XXI wiek trzeba mieć otwarte umysły” jest tego dobrym przykładem.
TK: Zostało to pewnie Millerowi po superbohaterach, którzy powtarzają w każdym kolejnym numerze, jak powstali. Zresztą może było właśnie tak, że Miller chciał się wyżyć graficznie i potrzebował do tego jakiejś dobrej platformy, i wymyślił sobie „Sin City”.
DG: Pogadaliśmy trochę o kolesiach, ale panienki w „Sin City” to już zupełnie inna para kaloszy.
TK: Bo wokół panienek wszystko się kreci. Czy jak w życiu?
DG: Mam wrażenie, że Miller to straszny mizogin. Te jego kobitki to albo femme fatale, albo lesbijki, albo prostytutki.
JO: Z tym mizoginem to przesadziłeś. Przecież nie rysowałby iluś tam paneli tańczącej Nancy, bo nie lubi kobiet.
TK: Może i w „Sin City” nie ma normalnych babek, ale i faceci nie są normalni.
DG: Możliwe, ale każda z tych panienek ma wyraźne problemy.
JO: Tak samo jak każdy z facetów, to jest Miasto Problemów.
DG: Nie o to mi chodziło. Miller pokazuje przede wszystkim fizyczność kobiet oraz to, że w tym świecie kobieta czyha na faceta.
TK: Chcesz powiedzieć, że babki nie są głównymi bohaterami, co?
DG: Vagina dentata.
TK: Jak w trzecim „Blade”, wampiry z kłami w pochwie.
DG: Kobieta niesie w sobie niebezpieczeństwo przeniesienia ciężaru męskości z mężczyzny na kobietę, czyli, mówiąc oględnie, zastąpienia mężczyzny kobietą, wejścia kobiety w rolę mężczyzny, pozbawienia mężczyzny jego miejsca.
TK: Ale jak przychodzi co do czego, to gdzie ci bohaterowie wszyscy lądują? Kto się nimi opiekuje i leczy?
JO: Może Miller jest feministką?
TK: To tłumaczy, czemu napisał „Martę Washington”.
DG: Babki leczą, bo po pierwsze, mają dług, po drugie, co im zależy, po trzecie, mogą na tym skorzystać.
TK: No to faceci są supermęscy i babki też są supermęskie. Może Miller jest homo?
JO: W końcu narysował 300 gołych facetów [komiks „300” o Spartanach broniących Termopili]. Miller lubi twardzieli, a dlaczego kobieta też nie mogłaby być twardzielem? Już Elektra, jego pierwsza bohaterka, była niezniszczalna, chociaż zginęła marnie z ręki Bullseye’a (polska wersja Dziesiątka), ale od razu o przenoszeniu ciężaru? Kobiety same się pchają do rzeczy, niby zarezerwowanych dla facetów. Najwyraźniej Miller popiera ten ruch i pokazuje kobiety w rolach według Ciebie męskich.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

Prezenty świąteczne 2021: Komiksy
Esensja Komiks

24 XI 2021

Za miesiąc Wigilia, po drodze Mikołaj, a my dzisiaj przedstawiamy listę komiksów, które mogą się sprawdzić jako prezent świąteczno-mikołajkowy.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Kontrowersyjny chromosom
Marcin Knyszyński

21 XI 2021

Brian K. Vaughan jest amerykańskim scenarzystą komiksowym i telewizyjnym (pracował między innymi przy serialu „Lost”), wyraźnie obecnym na polskim rynku już od długiego czasu. Drogę do wspomnianych „Zagubionych” utorował sobie sześćdziesięcioodcinkową serią komiksową, której wielkim fanem był producent słynnego serialu – Damon Lindelof. Dziś czytamy właśnie „Y: The Last Man”, jedno z najwcześniejszych dzieł autora.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Jedenaście strzałów
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Listopad 2020
— Esensja Komiks

Hardboiled Berserker
— Marcin Knyszyński

Istota absolutnie zła
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Lipiec 2014
— Esensja

7 × naj… z Sin City!
— Tomasz Kontny

Sin City w Esensji

Kto jest kim w Mieście Grzechu (Sin City)
— Daniel Gizicki

Nie graj tego więcej, Bob
— Michał R. Wiśniewski

Za szybko, za mocno
— Sebastian Chosiński

Z tego cyklu

Kino superbohaterskie, „Batman Początek” i diabli wiedzą co jeszcze
— Daniel Gizicki, Tomasz Kontny, Krzysztof Lipka-Chudzik

Katalizator światopoglądu
— Daniel Gizicki, Tomasz Gut, Tomasz Kontny

Tegoż twórcy

Łabędzi śpiew
— Marcin Knyszyński

Po rewolucji
— Marcin Knyszyński

Jedenaście strzałów
— Marcin Knyszyński

Lekko w dół
— Marcin Knyszyński

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
— Marcin Knyszyński

Hardboiled Berserker
— Marcin Knyszyński

Istota absolutnie zła
— Marcin Knyszyński

Zmierzch rewolucji
— Marcin Knyszyński

Śpij, przyjacielu
— Marcin Osuch

Rewolucja
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Mała Esensja: Na spotkanie z przygodą
— Daniel Gizicki

Mała Esensja: Przeplatające się światy
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.