Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Frank Miller
‹Miasto Grzechu #1: Miasto Grzechu›

Miasto Grzechu
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto Grzechu
Tytuł oryginalnySin City
Scenariusz
Data wydania2002
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-1335-9
Cena25,—
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Miasto Grzechu

Rozmowy na zadany temat: Rozmowy na zadany temat – Sin City

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 »

Daniel Gizicki, Tomasz Kontny, Jarek Obważanek

Rozmowy na zadany temat: Rozmowy na zadany temat – Sin City

Frank Miller
‹Miasto Grzechu #4: Krwawa jatka›

Krwawa jatka
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrwawa jatka
Tytuł oryginalnyThe Big Fat Kill
Scenariusz
Data wydaniamaj 2003
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-9669-6
Cena25,-
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Krwawa jatka
TK: Powiedziałbym, że w tego typu historiach po prostu muszą być takie kobiety. Wszystko tam jest przerysowane, więc kobiety też.
DG: Jeżeli stereotypowo spojrzymy na warstwę psychologiczną postaci kobiecych, to mają one więcej elementów męskich niż kobiecych.
JO: Nie mają penisów.
DG: Ale chciałyby.
TK: Pojechałeś. W takim razie Miho ma największy kompleks na tym punkcie, skoro używa takiego dużego miecza. Poza tym skąd Miller ma się znać na kobietach? Nie zna się, to pisze o nich jak o facetach.
DG: Ty to od razu ironizujesz
TK: Może teraz dla rozluźnienia coś z zupełnie innej beczki. Jarek, pierwszy promowałeś „Sin City” w Polsce. Dlaczego? Jak to się zaczęło?
JO: Nie da się ukryć, że czarny kryminał był dla mnie dziedziną dość obcą w momencie, gdy trafił do mnie „Żółty Drań”. I ten komiks był dla mnie niesamowitym kopniakiem. Po pierwsze, narysowany tak, jak nigdy wcześniej nie widziałem, odważnie, z rozmachem. Po drugie, niesamowite przerysowania, ludzie-pomniki, giwery wielkie jak armaty. No i wreszcie poruszająca historia z wystrzałowym finałem. Jasne, im więcej dobrych komiksów czytałem, tym z wyższego pułapu na tę serię patrzyłem, ale nadal uważam, że jest wielka i bardzo ją cenię. Pisać o „Sin City” zacząłem jeszcze wtedy, gdy większości serii nie znałem, swoją stronę budowałem na bieżąco wraz ze zdobywaniem kolejnych tomów. A teraz to ona tylko kurz zbiera.
TK: Czy można powiedzieć, ze zacząłeś od „Sin City” swoja karierę?
JO: No nie do końca od tego zacząłem, ale to była pierwsza rzecz robiona na poważnie. Wcześniej miałem tylko taką sobie stronę domową, która potem upadła całkiem i na razie nie może powstać.
TK: He, he, to taki twardziel polskiego serwisu informacyjnego, który wyrósł na bazie komiksów o twardzielach.
DG: Przyznam, że mnie też najmocniej kopnął „Żółty Drań”. Jest tam jeden fragment, który robi piorunujące wrażenie: jak Hartigan idzie uwolnić Nancy. Genialne są te wielkie panele z nadbudowaniem atmosfery.
JO: Tych paneli nie było w zeszytówce. Miller machnął je dla wypełnienia trade’a.
DG: No to mu wyszło, nie powiem.
TK: Pogadajmy tymczasem o tym, co jest w „Sin City” do chrzanu.
DG: Moim zdaniem do chrzanu jest to, że „widać, kiedy Millerowi się nie chciało i to aż bije po oczach!
JO: A moim zdaniem do chrzanu jest to, że „Sin City” już się nie ukazuje!
TK: Chcialbyś więcej? „Hell and back” jest podobno słabe, wiec może samemu autorowi już się to przejadło.

Frank Miller
‹Miasto Grzechu #5: Ten żółty drań›

Ten żółty drań
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTen żółty drań
Tytuł oryginalnyThat Yellow Bastard
Scenariusz
Data wydanialuty 2004
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-9074-4
Format224 strony
Cena30,-
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
JO: Miller miał wielkie plany, pisał czego to on jeszcze nie zrobi, np. historię o Nancy i Marvie albo historię, której akcja toczy się kilkadziesiąt lat wcześniej, i nieoczekiwanie zrobił właśnie „Hell and Back”, gdzie w rolach głównych obsadził nowe postacie i podorzucał Manute, pannę w niebieskim, itp. W trakcie realizacji filmu Miller mówił, że pojawiło się tyle nowych pomysłów, a ja jakoś z niesmakiem to czytałem, bo skoro on przez tyle lat nic nie zrobił, to już mu nie wierzę, że coś zrobi.
DG: Popatrzcie na niektóre szorciaki, jak są paskudnie narysowane albo „Rodzinne wartości”. Nie mówiąc już o raczej słabej fabule w tym albumie.
JO: Mi się rysunki w „Rodzinnych wartościach” bardzo podobają, bardziej niż w „The hard goodbye” [czyli w pierwszy tomie „Sin City” – dop. TK], że użyję nowego tytułu.
DG: Rysunki w „Rodzinnych wartościach” to popłuczyny po „ Żółtym draniu” i „The hard goodbye”.
JO: W pierwszej historii widać, że Miller poszukuje; to właśnie tam niektóre panele wyglądają najgorzej, są czasami zagniecione do bólu. Potem Miller znalazł swój styl, utrzymywał go gdzieś przez dwa tomy i poszedł szukać dalej. Ten późniejszy styl podoba mi się mniej, ale ma swój urok, zwłaszcza chlapany z pędzla śnieg.
DG: Ja na to patrzę inaczej. Dla mnie w „Żółtym draniu”, „The hard goodbye”, „A dame to kill for” Miller się stara, zaś w „Krwawej jatce” mniej, a w „Rodzinnych wartościach” i niektórych szortach to już chyba ziewał nad planszami.
TK: Może kasy potrzebował.
DG: Nie przyłożył się do „Krwawej jatki” aż tak bardzo, natomiast „Rodzinne wartości” są po prostu puszczone.
TK: Czyli co, „Sin City” trochę się załamało pod wpływem własnej popularności?
JO: Nie wiem, czy ta seria jest aż tak strasznie popularna, w końcu Dark Horse [wydawca w USA – dop. TK] to wydawnictwo, które utrzymuje się na licencjach.
TK: To skąd ta cała otoczka wokół „Sin City”? Cały medialny hype?
JO: Nie mówię, że seria nie jest popularna, tylko że nie jest aż tak popularna, jak nam się wydaje.
DG: Skąd hype? Przez Kreczmara.
JO: Widziałem kiedyś hasło na IMDb [internetowy serwis filmowy – dop. TK], że „Hellboy” to taki mało znany komiks jest, a nam się wydaje, że nie wiadomo co. W końcu i „Sin City”, i „Hellboy” nie zarobiły nawet 100 milionów baksów.
DG: Porównując, ile osób zna „Hellboya” czy „Sin City”, a ile osób zna „X-menów” i inne promienie z tyłka, to faktycznie.
TK: Z tym, że „Sin City” ma chyba większe szanse. Stoją za nim takie nazwiska, że głowa mała.
JO: Jak na taką plejadę gwiazd to bez rewelacji.
TK: Ciekawe czemu takie gwiazdy zgodziły się na adaptację komiksu.
JO: Czytałem wywiady. Na przykład Bruce Willis powiedział, że „Sin City” bardzo lubi i ceni.

Frank Miller
‹Miasto Grzechu #6: Rodzinne wartości›

Rodzinne wartości
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRodzinne wartości
Tytuł oryginalnyFamily values
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2004
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
Gatunekkryminał, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
DG: Ciekawe co najpierw przeczytał – komiks czy scenariusz?
JO: Mówił, że od dawna zna serię. Zresztą w filmie nie było scenariusza. Nawet faceci od efektów dostali tylko komiksy do łapy.
TK: Jak Miller stał obok, to po co komu był scenariusz?
JO: Miller mówił Rodriguezowi „a może by to nakręcić inaczej?”, a Rodriguez mówił mu, że nie, bo dokładnie tak to jest w komiksie. Przez co pojawiają się teraz zarzuty, że w filmie są niepotrzebne dłużyzny i pewna sztuczność.
TK: I wychodzi, że Miller jest twórcą poszukującym, a Rodriguez skostniałym konserwatystą.
DG: Hmm… może to jest jednak pewien błąd, może by lepiej wyszły niektóre sceny.
TK: Miller ostateczne ma pewne doświadczenie filmowe, m.in. staruteńkiego „Robocopa” robił.
JO: W „Sin City” aktorzy nie mieli marginesu na wyszumienie się. Są takie sceny, w których Marv idzie w deszczu i gada do siebie. W komiksie to daje radę, ale w filmie? Nawet nie ma co filmować, skoro jest tylko deszcz.
DG: Marv cały czas gada do siebie, i faktycznie w filmie też Marv łazi po deszczu i gada do siebie.
JO: Ale to jest taka ewidentnie długa scena.
TK: Jakby nie gadał, to ortodoksyjni fani by marudzili.
JO: Tacy jak Rodriguez. I tak film jest deczko przycięty i pełna wersja będzie na DVD.
TK: W efekcie czego mamy podobno adaptację doskonałą. Z wadami oryginału.
JO: Niedoskonałą! Striptizerka Nancy nie pokazała cyców! Co to za striptizerka?
TK: Skandal! Czyli mielibyśmy adaptację doskonałą, ale cholerna purytańska mentalność Amerykanów stanęła na przeszkodzie.
JO: Mogli zatrudnić mniej znaną laskę i ją fachowo rozebrać, a nie strzelać taką amatorszczyznę w filmie Millera – zwolennika braku cenzury, i to w filmie dla dorosłych – rated R.
DG: Nie mówiąc o tym, że tylko aktorka grająca Shellie pasuje do roli, a reszta to jakieś kosmiczne pomyłki. Nancy – Alba nadaje się do filmów o problemach amerykańskich licealistów, co nie mają z kim iść na bal, a laska grająca Goldie jest raczej mało ładna.
TK: Przynajmniej szybko ginie, he, he! Z Bruce’a Willisa to też żaden Hartigan z pyska.
DG: Tyle że Hartigan mimo wszystko w roli jest wiarygodny, a Alba jest po prostu plastikowa.
JO: To już kwestia gustu poniekąd. Gustu Millera i Rodrigueza przede wszystkim.
TK: To zbliżając się do finału – Kreczmar?
DG: Czyli przechodzimy do nabijania na pal i przypiekania żywym ogniem.
TK: Jarek, jaki ten komiks jest naprawdę? Językowo oczywiście, bo my znamy tylko wersję zkreczmarzoną, a może to w rzeczywistości historie o czymś zupełnie innym.
« 1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Komiks nadmiaru
Marcin Knyszyński

16 II 2020

„Top 10” Alana Moore’a nie zawiera żadnych poważnych, filozoficznych treści. Nie próbuje nawet aspirować do miana wielkiego, ponadczasowego dzieła, czyli takiego statusu, jakie zupełnie mimowolnie osiągnęło kilka jego wcześniejszych powieści graficznych. „Top 10” to bezpretensjonalna rozrywka i zabawa gatunkiem – najzabawniejszy i najlżejszy w przekazie komiks „Maga z Northampton”.

więcej »

Kadr, który…: Bez zbędnych linii
Wojciech Gołąbowski

13 II 2020

Czy happy end może być szary, rozpływający się w strugach deszczu? Tak, jeśli to udana ucieczka tych, którym kibicujemy.

więcej »

Po komiks marsz: Luty 2020
Esensja Komiks

6 II 2020

Komiksowy luty zapowiada się całkiem przyzwoicie. Dla każdego coś miłego - nowości, wznowienia, kontynuacje.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Po komiks marsz: Lipiec 2014
— Esensja

7 × naj… z Sin City!
— Tomasz Kontny

Sin City w Esensji

Kto jest kim w Mieście Grzechu (Sin City)
— Daniel Gizicki

Nie graj tego więcej, Bob
— Michał R. Wiśniewski

Za szybko, za mocno
— Sebastian Chosiński

W pajęczej sieci zdrady
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Sierpień 2003, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Bartosz Jeziorski, Marcin Lorek, Piotr Niemkiewicz, Tomasz Sidorkiewicz

Nie ma zmiłuj!
— Sebastian Chosiński

Mocne trunki, piękne kobiety i ostre kule
— Tomasz Sidorkiewicz

Z tego cyklu

Kino superbohaterskie, „Batman Początek” i diabli wiedzą co jeszcze
— Daniel Gizicki, Tomasz Kontny, Krzysztof Lipka-Chudzik

Katalizator światopoglądu
— Daniel Gizicki, Tomasz Gut, Tomasz Kontny

Tegoż twórcy

Śpij, przyjacielu
— Marcin Osuch

Rewolucja
— Marcin Knyszyński

Religijny fanatyk z Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Zwiastun rewolucji
— Marcin Knyszyński

Leonidas i Kubuś Puchatek czyli władcy wyobraźni
— Marcin Osuch

Marvel: Witaj ponownie, Frank
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miasto nie do końca warte grzechu
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Marvel: Nie ma lepszego niż Wolverine
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie diabeł mówi „buenas noches”
— Piotr Dobry

Tegoż autora

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Mała Esensja: Na spotkanie z przygodą
— Daniel Gizicki

Mała Esensja: Przeplatające się światy
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.