Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 czerwca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Prawdziwy artysta w świecie pełnym „kreatywności”. Kilka refleksji o twórczości Jirō Taniguchiego

Esensja.pl
Esensja.pl
Lektura komiksów Jirō Taniguchiego zawsze była dla mnie okazją do wytchnienia i refleksji. W pędzącym na złamanie karku świecie, mangi japońskiego twórcy stanowią przysłowiową oazę spokoju.

Paweł Ciołkiewicz

Prawdziwy artysta w świecie pełnym „kreatywności”. Kilka refleksji o twórczości Jirō Taniguchiego

Lektura komiksów Jirō Taniguchiego zawsze była dla mnie okazją do wytchnienia i refleksji. W pędzącym na złamanie karku świecie, mangi japońskiego twórcy stanowią przysłowiową oazę spokoju.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Utrzymane w lirycznym nastroju, subtelne opowieści o zwyczajnym życiu zachęcają do tego, by zatrzymać się na chwilę, rozejrzeć i zachwycić pozornie błahymi i niewartymi uwagi, a tak naprawdę niezwykle ważnymi rzeczami. By jednak było to możliwe, człowiek musi – podobnie jak bohaterowie komiksów Taniguchiego – choć na krótko doświadczyć prawdziwej samotności. Nie chodzi tu jednak o samotność rozumianą, jako doświadczenie negatywne, jako dojmujący brak czegoś lub kogoś wywołujący uczucie smutku. Wręcz przeciwnie, chodzi o to, by na krótko zostać sam na sam ze sobą, wsłuchać się we własne myśli i spokojnie przemyśleć kilka spraw zawsze odkładanych na później. I cieszyć się tą chwilą…
Każda z mang Taniguchiego stanowi zaproszenie do takiej refleksji, ale szczególnie wrażenie zrobiło na mnie „Zoo zimą”. Stało się tak prawdopodobnie dlatego, że opowieści o twórcach, o tym jak pracują i zamieniają swoje idee na niezapomniane dzieła, zawsze mnie fascynowały. Obojętne, czy w formie komiksowej, książkowej, czy filmowej, narracja o procesie tworzenia konstruowana przez podziwianego autora zawsze jest pasjonująca. Historie o tajemnicach procesu twórczego dają szansę na to, by zagłębić się w niesamowitym świecie artysty. Co więcej, pozwalają one uwierzyć, że stworzenie własnej opowieści może być w zasięgu ręki. Poza tym, często pokazują autorów, jako zwykłych ludzi, którzy mają bardzo przyziemne problemy – takie, z jakimi zmaga się na co dzień każdy z nas. Te historie pozwalają przez jakiś czas uwierzyć w iluzję, w której my sami stajemy się twórcami dzielącymi się z czytelnikiem własnymi opowieściami. Czasami zaś ta iluzja może zmienić się w rzeczywistość.
Przypadek mangi „Zoo zimą” jest z tego punktu widzenia szczególnie charakterystyczny. Bohater tej historii, nastoletni Mitsuo Hamaguchi postanawia bowiem iść za głosem swoich pragnień. Chłopak zawsze marzył o rysowaniu i codziennie rozwijał swój talent plastyczny, po pracy szkicując zwierzęta w Zoo. Dzięki temu, że wytrwale doskonalił swoje umiejętności, pewnego dnia mógł wykorzystać niebywałą okazję, jaką dał mu los. Podczas dwudniowego pobytu w Tokio, przez przypadek trafił do pracowni znanego mangaki Kondo Shiro i… został jego asystentem. Atmosfera pracy twórczej tak bardzo przypadła mu do gustu, że rok później postawił wszystko na jedną kartę – zrezygnował z pracy w zakładzie na rzecz kariery w przemyśle komiksowym. To był jednak dopiero początek przygody, a najtrudniejsze było dopiero przed nim. Co więcej, największa przeszkoda wiązała się nie z samą pracą, lecz z rozterkami i dylematami uczuciowymi. Okazało się bowiem, że praca twórcza, jakkolwiek ważna, zdecydowanie przegrywa w starciu z miłością. Taniguchi we wspaniały, wolny od taniego sentymentalizmu sposób pokazał, że wykreowanie czegoś wartościowego nie jest możliwe, bez doświadczenia prawdziwego bólu, tęsknoty i cierpienia. Krótko mówiąc, nie da się stworzyć dobrej opowieści, bez zebrania odpowiedniej porcji życiowych doświadczeń.
Jirō Taniguchi, jak na prawdziwego artystę przystało, namawia zatem do realizacji marzeń, ale jednocześnie uczciwie pokazuje, że jest to przedsięwzięcie niezwykle trudne, a każdego kto zdecyduje się podążyć tą drogą, czeka wiele wyrzeczeń oraz rozczarowań. Ostateczny sukces nie jest niczym pewnym. Ta uczciwość jest szczególnie istotna we współczesnym świecie, w którym na każdym kroku jesteśmy przecież zachęcani do kreatywności, przedsiębiorczości i rozwijania podmiotowości. Niestety wszystkie te pojęcia straciły już dzisiaj swoje prawdziwe znaczenia. Zastępy coachów i ekspertów od rozwoju osobistego prześcigają się dziś w bezwstydnym upowszechnianiu pseudomotywacyjnych bredni. Bez cienia zażenowania zachęcają nas do „opuszczania swojej strefy komfortu” i przekonują, że realizacja marzeń jest możliwa, a właściwie pewna. Nawet nie dostrzegają przy tym groteskowości swoich porad wynikającej z tego, że masowe powielanie takich sloganów samo w sobie stało się przecież zaprzeczeniem wszelkiej innowacyjności.
W świecie, w którym kreatywność ulega dewaluacji i staje się towarem na sprzedaż, odejście kogoś takiego jak Jirō Taniguchi jest szczególnie dostrzegalne. Dziś, rok po śmierci tego niekwestionowanego mistrza mangi warto zatem uhonorować jego twórczość dając sobie okazję do spokojnej, niespiesznej lektury którejś z jego opowieści. Mangi, jakie po sobie pozostawił stanowią bowiem wspaniały przykład artystycznej uczciwości i prawdziwej, niewymuszonej oryginalności. Zachęta do podejmowania trudnych decyzji idzie w nich w parze z głęboką refleksją oraz namysłem nad ludzką kondycją. Nie znajdziemy w tych komiksach niepotrzebnych fajerwerków, nadmiernego patosu czy łzawego melodramatyzm. Zamiast tego możemy liczyć na solidną dawkę prawdziwych opowieści o tym, co w życiu najważniejsze. Jest to ważny głos prawdziwego artysty w świecie pełnym „kreatywności”. Czy można chcieć dziś czegoś więcej?
koniec
14 lutego 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Niezniszczalne idee
Marcin Knyszyński

17 VI 2018

Powieść graficzna, opowiadająca o pewnym zamaskowanym anarchiście, sfilmowana dwanaście lat temu przez twórców „Matrixa”, jest pierwszym wielkim dokonaniem Alana Moore’a. Komiks powstawał przez długie lata – autor szczegółowo opisuje dzieje jego pisania w posłowiu, gdzie możemy dowiedzieć się jak zawiła i wyboista była droga prowadząca do jego publikacji.

więcej »

Kadr, który…: Promem przez Wisłę
Wojciech Gołąbowski

14 VI 2018

Przeprawa oddziału „Żelaznego” przez Wisłę przypomina nieco powrót zwiadowców „Wiernego” płynących rzeką Wieprz. Ale są znaczące różnice.

więcej »

Po komiks marsz: Czerwiec 2018
Esensja Komiks

12 VI 2018

W czerwcu komiksowych premier jakby mniej w porównaniu z majem. Nadal jest to jednak przyzwoita liczba ponad pięćdziesięciu nowych pozycji.

więcej »

Polecamy

Promem przez Wisłę

Kadr, który…:

Promem przez Wisłę
— Wojciech Gołąbowski

Nie całkiem w stronę zachodzącego słońca
— Wojciech Gołąbowski

Uciekaj, myszko, do dziury…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Duochromatyczność
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czego się spodziewać
— Wojciech Gołąbowski

Cały kemping śpiewa z nami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Studio komiksowe jak galera niewolników
— Paweł Ciołkiewicz

Brutalny balet Batmana
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Elektroniczny kumpel
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rozświetlanie nocy
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Nie przegap: Luty 2016
— Esensja

Niełatwe jest życie mangaki
— Paweł Ciołkiewicz

Po komiks marsz: Czerwiec 2009
— Esensja

Tegoż twórcy

Iść, ciągle iść…
— Paweł Ciołkiewicz

Prawdziwa samotność
— Paweł Ciołkiewicz

Apetyt rośnie w miarę czytania
— Paweł Ciołkiewicz

Wędrując przez życie
— Marcin Osuch

Kataną w Niebieską Kurtkę
— Łukasz Bodurka

Esensja czyta dymki: Lato 2009
— Jakub Gałka, Marcin Osuch, Mateusz Osuch, Konrad Wągrowski

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Komiksy z przemytu: Niepozornie prosta historia
— Artur Długosz

Tegoż autora

Z deszczu pod rynnę
— Paweł Ciołkiewicz

Zachować pamięć
— Paweł Ciołkiewicz

Silny uścisk dłoni
— Paweł Ciołkiewicz

Mister S.
— Paweł Ciołkiewicz

Co ja robię tu?
— Paweł Ciołkiewicz

Barwy wojenne
— Paweł Ciołkiewicz

Glutaminian Fiction
— Paweł Ciołkiewicz

Powrót do przeszłości
— Paweł Ciołkiewicz

Erekcja Herr Starra
— Paweł Ciołkiewicz

Błogosławieństwo i przekleństwo
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.