Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Kadr, który…: Ani Thorgal, ani Shaigan

Esensja.pl
Esensja.pl
W swojej długiej już historii (35 albumów) zdarzyło się Thorgalowi nie być sobą. Ale tym razem nie chodzi o czas kiedy był Shaiganem.

Marcin Osuch

Kadr, który…: Ani Thorgal, ani Shaigan

W swojej długiej już historii (35 albumów) zdarzyło się Thorgalowi nie być sobą. Ale tym razem nie chodzi o czas kiedy był Shaiganem.
Thorgal jaki jest każdy widzi. Dzielny, prawy, uczciwy aż do bólu, aż się chwilami niedobrze robi. Nawet będąc Shaiganem Bezlitosnym był jakiś taki… „thorgalowaty”. Załączone kadry pokazują, że nie zawsze tak było. Tak dokładnie chodzi o pierwszy album „Zdradzona czarodziejka”. Grymas wściekłości na twarzy kompletnie nie pasuje do tego jakim przyzwyczailiśmy się widzieć Thorgala. Spokojnego, zrównoważonego, skupionego na rodzinie. Nawet jeśli ktoś mu wejdzie w drogę to nasz bohater grzecznie („asertywnie” jak to się teraz mówi) poprosi tego czy innego bandytę aby sobie odpuścił. Nawet gdy niebezpieczeństwo groziło rodzinie Aegirsona jego twarz nabierała wyrazu zaciętości i determinacji ale nigdy wściekłości. Wygląda na to, że na początku Van Hamme i Rosiński nie mieli zbudowanego w głowach pełnego obrazu swojego bohatera. Skoro ma być Wikingiem to sama waleczność to za mało. Wejście do Walhallii wymagało właśnie szaleństwa, wściekłości i pogardy dla śmierci. Wszak był pomysł aby główny bohater nazywał się Ragnar a imię to nie kojarzy się bynajmniej z człowiekiem szukającym spokojnego kącika dla siebie i rodziny. Co ciekawe kilka rysunków wcześniej Thorgal wzywa Odyna aby ten dał mu szansę zemsty a nie dajmy na to możliwość powrotu do Aricii.


koniec
8 marca 2018

Komentarze

08 III 2018   12:10:52

"Wygląda na to, że na początku Van Hamme i Rosiński nie mieli zbudowanego w głowach pełnego obrazu swojego bohatera."

No shit Sherlock. Naprawdę wygląda na to? Znaczy autorze wyobrażałeś to sobie jakoś inaczej?

13 III 2018   22:56:29

Na początku Thorgal miał być zwany Synem Burzy ze względu na swoją bojowa furię. W kolejnych albumach okazało się, że po prostu znaleziono go w czasie burzy... Ale już w drugim tomie ratował biednego orła, którego dla zabawy chciał ustrzelić wredny Bjorn. Scenarzysta szybko przerobił bohatera na gołąbka pokoju.

Skąd Thorgal wziął łagodne usposobienie i chrześcijańskie cnoty wśród pogan miłujących rozlew krwi? W "Thorgalach" firmowanych przez Van Hamme'a chyba w ogóle nie ma mowy o chrześcijaństwie. Quasi-chrześcijaństwo pojawia się dopiero w późnych "Thorgalach", ale odpowiadający chrześcijanom wyznawcy Javhusa są równie bezwzględni jak wikingowie.

Raczej miłość bliźniego nie wzięła się u Thorgala z genów, bo kosmici od których pochodził byli mocno wojownicza rasą. Dziadek bił się z ojcem i jeden drugiemu urwał rękę. Matki Thorgal nie znał, choć ta łagodniejsza i płaksiwa nieco była. No chyba że Aegirsson złagodniał w wyniku kontaktów z krasnoludkami...

Co dziwniejsze etyczne poglądy Thorgala na świat podziela Aaricia, córka szalonego wodza wikingów i siostra brutala Bjorna... Może po prostu Thorgal tak wpływa na wszystko?

Thorgal to chodzący ideał nie tylko moralny, jest inteligentniejszy i lepiej walczy niż wszyscy wojownicy świata. Wykapana Mary Sue. Tylko czarować nie umie, choć jest czystej krwi kosmitą, a jego dzieci umieją, choć półludzie. Dziwne nie?

Cykl przestałem czytać jak się rozgałęził na podcykle.Strawiłem z tych podcykli kilka lepszych i gorszych, a potem dałem spokój.To już nie były te same "Thorgale". Nawet Kriss de Valnor jakaś miętka się zrobiła, a Jolan zaczął wyrastać na młodego hipstera. Tragedia skandynawska... Wszystko wyło o jednego spójnego scenarzystę i rysownika, który nie odmładza bohaterów o 15 lat. Może jeszcze się przełamię...

14 III 2018   08:39:09

@Party
Tak Watsonie - na przykład w "Żywych trupach" albo "Y - ostatnim z mężczyzn" widać, że bohaterowie na samym początku zostali "zbudowani" przez autorów, którzy to autorzy dalej się tego trzymali.

@El Lagarto
Początkowo nawet miał się nazywać bodaj Ragnar, nawiązując do postaci historycznej (ukazanej w serialu "Wikingowie"). A na jego charakter mogły mieć wpływ dwie rzeczy - po pierwsze spokojne jak na Wikinga usposobienie Leifa, przybranego ojca, oraz swoisty ostracyzm z jakim się spotykał w społeczności Wikingów.

14 III 2018   22:58:06

Gwoli ścisłości Ragnar jest postacią legendarną na podobnej zasadzie jak Krak czy Piast Kołodziej. Może istniał, ale pewności nie ma.

Z Leifem zgoda, to się trzyma kupy, ale ostracyzm to raczej coś co powoduje frustrację, chęć odwetu i złość, a nie zmienia w gołąbka pokoju.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Nie wyobrażaj sobie!
Wojciech Gołąbowski

21 III 2019

„Złoto Alaski” to przygoda, w której Jonka i Jonek gonią za śladami Kleksa i Plum wśród śniegów Alaski, w dobie gorączki złota. Gorączka ta udziela się prawie wszystkim, dążąc do niebezpiecznego pułapu.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Protestujemy, ale co dalej?
Marcin Knyszyński

17 III 2019

„Legendy naszych czasów” stanowią zapis nastrojów społecznych panujących we Francji w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych i komentarz do sytuacji w kraju, który dopiero co wyszedł na prostą po wielkim zamieszaniu końca poprzedzającej dekady. Jest to zbiorcze wydanie trzech komiksów mocno zaangażowanych politycznie, o bardzo jednoznacznym wydźwięku, prezentujących skrajny, lewicowy punkt widzenia – z dzisiejszej perspektywy może zbyt skrajny. Komiks jednak jest zdecydowanie warty uwagi – to (...)

więcej »

Kadr, który…: Queens, Nowy Jork, 1975 rok
Paweł Ciołkiewicz

14 III 2019

Mężczyzna śpiący na ławce wyglądał na bezdomnego. Był zaniedbany, zziębnięty, na pewno głodny. Policjant podszedł, delikatnie obudził nieznajomego, pytając, czy wszystko w porządku. Owszem, było to głupie pytanie, ale nic innego nie przyszło mu do głowy. Czy u kogoś zmuszonego do tego, by spać w parku, cokolwiek może być w porządku?

więcej »

Polecamy

Nie wyobrażaj sobie!

Kadr, który…:

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Queens, Nowy Jork, 1975 rok
— Paweł Ciołkiewicz

Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Finger Tower
— Paweł Ciołkiewicz

Czy te oczy mogą kłamać?
— Paweł Ciołkiewicz

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Tak dobrych już nie ma…”
— Paweł Ciołkiewicz

Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Queens, Nowy Jork, 1975 rok
— Paweł Ciołkiewicz

Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Finger Tower
— Paweł Ciołkiewicz

Czy te oczy mogą kłamać?
— Paweł Ciołkiewicz

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Tak dobrych już nie ma…”
— Paweł Ciołkiewicz

Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Krótko o komiksach: Pożegnanie z „Thorgalem”
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik #5 „Diadem Tamary”
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Po nitce do zbrodniarza
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Piękna rudowłosa
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Historyk sztuki to bardzo niebezpieczny zawód
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Królowa, dla której warto zabić
— Sebastian Chosiński

Raport z oblężonego Bag Dadhu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.