Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Niekoniecznie jasno pisane: Sztuka pamięci

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tetralogia potwora” to cztery komiksy, napisane i narysowane przez Enkiego Bilala w latach 1998-2007, już po „Trylogii Nikopola”. W przeciwieństwie do luźno powiązanych opowieści o Alcydzie Nikopolu, tetralogia stanowi jedną, nierozerwalną całość, z której jako samodzielna historia broni się tylko jej pierwsza część – „Sen potwora”. Bilal daje się poznać w tetralogii jako ekstremalny indywidualista i artysta nieskrępowany żadną konwencją ani niepisaną zasadą – choć trzeba przyznać, że wolność twórcza, w tym akurat przypadku, stawia nie tylko wysokie wymagania przed czytelnikiem, ale i prosi o kredyt zaufania. Czy Bilal go spłaca?

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Sztuka pamięci

„Tetralogia potwora” to cztery komiksy, napisane i narysowane przez Enkiego Bilala w latach 1998-2007, już po „Trylogii Nikopola”. W przeciwieństwie do luźno powiązanych opowieści o Alcydzie Nikopolu, tetralogia stanowi jedną, nierozerwalną całość, z której jako samodzielna historia broni się tylko jej pierwsza część – „Sen potwora”. Bilal daje się poznać w tetralogii jako ekstremalny indywidualista i artysta nieskrępowany żadną konwencją ani niepisaną zasadą – choć trzeba przyznać, że wolność twórcza, w tym akurat przypadku, stawia nie tylko wysokie wymagania przed czytelnikiem, ale i prosi o kredyt zaufania. Czy Bilal go spłaca?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
We wrześniu 1998 roku, wydawnictwo „Les Humanoïdes Associés” wydaje komiks „Le sommeil du monstre”, którego tytuł (dosłownie „Sen potwora”) nawiązuje do znanego obrazu Francisca Goi „El sueño de la razón produce monstruos” – „Gdy rozum śpi, budzą się demony (potwory)”. W połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to Enki Bilal zaczął prace nad wspomnianym albumem, potwory „wytworzone” przez uśpiony rozsądek i rozum, poczynały sobie coraz śmielej. Wojna w byłej Jugosławii, trwająca od roku 1992 do 1995 i przejęcie władzy przez talibów w Afganistanie w roku 1994 są wymieniane przez autora jako źródła twórczego „natchnienia”. Tragedia w ojczyźnie skłoniła go do spojrzenia w przeszłość, do analizy przyczyn nieszczęścia, natomiast sytuacja na Wschodzie zaniepokoiła na tyle, że sprowokowała do twórczej ekstrapolacji tego zjawiska. Co by było, gdyby w przyszłości, za, powiedzmy, trzydzieści kilka lat, powstała międzynarodowa, multiwyznaniowa organizacja terrorystyczna, głosząca konieczność wyrugowania myśli, nauki, kultury i pamięci o historii. Obscurantis Order – Zakon Obskurantyzmu, planujący krwawe zamachy na światowe elity intelektualne, ekonomiczne i szeroko zakrojony program wstecznictwa kulturowego o nazwie „Tabula rasa”.
Świat roku 2026 śpi snem nowoczesnego, świeckiego i tolerancyjnego człowieka. Podczas tego snu zaczynają się wojny oraz segregacja rasowa, seksualna i wyznaniowa – wszystko to jest pożywieniem dla rozbudzonych, szalejących potworów. Enki Bilal urodził się w prawosławnym Belgradzie jako syn Czeszki-katoliczki i Bośniaka-muzułmanina, a następnie został Francuzem. Główny bohater komiksu, Nike Hatzfeld, którego, poprzez imię będące anagramem, możemy utożsamiać z samym autorem, urodził się w Sarajewie – tylko, że trochę później, podczas bombardowania z 1993 roku. Nike pytany jest ciągle o swoją tożsamość – jest Serbem, Chorwatem czy Bośniakiem? Muzułmaninem czy chrześcijaninem? Brak odpowiedzi z jego strony jest jasną deklaracją poglądów nie tylko bohatera, ale i samego autora – te rzeczy nie powinny być przecież istotne. Ludzie zapominają co jest ważne, nie uczą się na swoich błędach i nie wyciągają wniosków.
32 grudnia
32 grudnia
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
I tu znowu pojawia się Nike i jego niesamowita zdolność – pamięć absolutna, sięgająca pierwszych dni jego narodzin. Fabuła „Snu potwora” przeplatana jest retrospekcjami Nike’a, który opowiada o swoich pierwszych dniach życia. Spędził je z dwójką innych nowo narodzonych sierot w sarajewskim szpitalu z dziurą w dachu, którą wyrwała spadająca bomba. Wokół rozpacz, szlochy, krzyki rannych, głośne eksplozje i zapach krwi. W tym piekle na ziemi dochodzi do nawiązania pewnej specyficznej więzi między trójką zwróconych do siebie głowami noworodków – symbolem ich jedności staje się wytrawiony w pamięci Nike’a, fantasmagoryczny widok nocnego nieba obserwowanego przez „wojenną dziurę” (war hole) w suficie. „Sen potwora” opowiada już o dorosłych dzieciach, które przeżyły koszmar Sarajewa – Leyla pracuje w obserwatorium na orbicie okołoziemskiej; Amir i jego dziewczyna Sasha są najemnikami, którzy nieopatrznie związali się z ugrupowaniem Obscurantis Order; natomiast Nike zwerbowany zostaje przez FBII (Federal Bureau of International Investigation) w celu pomocy przy rozpracowaniu siatki OO. Organizacja ta, według słów tajemniczego doktora Warhole’a (uwaga na nazwisko!) i tak zagięła parol na Nike’a Hatzfelda – pamięć absolutna nie może pozostać niekontrolowana.
Pamięć bowiem, zarówno w wymiarze jednostkowym jak i społecznym, jest podstawowym orężem w walce z fundamentalizmem i obskurantyzmem. Gdy jest krótko po wojnie, ludzie, otrzepując się z gruzu i liżąc rany, zaklinają się, że już nigdy nie dopuszczą do ponownej tragedii. Ale pamięć ludzka jest zawodna, podatna na wypaczenia, subiektywizmy i błędne interpretacje. Nike, utożsamiany z ludzkością, aby obudzić rozum, przywrócić rozsądek i przepędzić potwory, musi dokładnie przepracować wszystkie traumy przeszłości, przywołać wspomnienie o innej, metaforycznej bestii szalejącej na Bałkanach trzydzieści lat wcześniej. Tylko pamięć o przeszłości i oswojenie potworów w niej żyjących gwarantuje czujność i broni przed monstrami przyszłości.
„Sen potwora” opowiada o walce Nike’a z ideami OO, rekonstrukcji jego własnego życia, poszukiwaniach Amira i Leyli oraz o walce o własną tożsamość i wolność. W części tej pojawia się też najważniejsza, obok Hatzfelda, postać tetralogii - wspomniany doktor Warhole, który okazuje tu się być zupełnie kimś innym, niż wydaje się na początku. Jego nazwisko symbolizuje nie tylko wizję z pierwszych dni życia Nike’a, lecz może być kojarzone z pewnym znanym artystą o imieniu Andy, który żył w dwudziestym wieku. A skojarzenie nie wynika tylko z podobnego brzmienia nazwiska, lecz również z pewnej idei Bilala. Otóż, tworząc drugą część tetralogii, zatytułowaną „32 grudnia” dokonał on pewnego zaskakującego zwrotu fabularnego i światotwórczego. Tematyka fundamentalizmu religijnego, symbolizowana przez Obscurantis Order, zostaje tu całkowicie porzucona.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Skąd ta zmiana? Enki Bilal, na trzy lata przed 11 września 2001, pokazał w komiksie walące się budynki, które zostały celem ataku terrorystycznego OO. Podczas zamachów w Nowym Jorku, pracował on już nad drugą częścią – relacja telewizyjna z miejsca tragedii była dla niego prawdziwym szokiem. Autor uznał, że nie wypada w tej sytuacji drążyć tego tematu, byłoby to nie w porządku. W jednym z wywiadów powiedział, że w chwili, gdy obserwował płonące wieże World Trade Center, wyobraził sobie przywódcę spisku jako wyrachowanego człowieka. Jego „dzieło” to zło absolutne, które z rozmysłem umieszczone zostaje przez „artystę” w świetle jupiterów, żądne poklasku i podziwu – magnetyzuje okrucieństwem, fascynuje i przeraża jednocześnie, jest doświadczeniem niemalże numinotycznym. To stąd wziął się główny wątek fabularny „32 grudnia”, ewoluujący aż do ostatniej części – doktor Warhole jako piekielny artysta i jego Absolute Evil Art, czyli nieskończone zło urastające do rangi sztuki.
Nike Hatzfeld, wyzwoliwszy się spod wpływu Warhole’a w „Śnie potwora”, zostaje zaproszony przez Leylę do wzięcia udziału w pewnym doświadczeniu na Pustyni Nefud. Wraz z przywódcami duchowymi wszystkich religii świata będzie poddany działaniu fal płynących z nieznanego źródła w kosmosie i niosących prawdopodobnie jakieś ważne informacje. Amir i Sasha, po ucieczce z rąk Obscurantis Order mają swoje własne problemy - muszą walczyć nie tylko o swój związek, ale i o własną tożsamość. Nike tymczasem trafia na pewne przyjęcie organizowane przez dziwnego człowieka o nazwisku Holeraw. Podczas imprezy dochodzi do pierwszego z serii happeningów Brutalnej Sztuki. Powraca Warhole, który znalazł sposób na swoją dalszą egzystencję, pojawiają się duplikaty Nike’a, ruszające w świat w jego imieniu, a on sam znowu zostaje ubezwłasnowolniony przez oszalałego potwora, który tym razem zaczyna nazywać samego siebie „artystą”. Dochodzi do kolejnych eksplozji Absolute Evil Art (nawiązującej do postaci francuskiego artysty Jeana Dubuffeta i specyficznego nurtu w sztuce – art brut) – powstaje gigantyczna, czarna chmura, z której pada deszcz kwasu palącego wszystko z niewyobrażalną siłą, oraz wielki, niszczycielski czerwony obłok złożony z miliardów much-robotów. Tymczasem na Pustyni Nefud dochodzi do niezwykłych wydarzeń.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„32 grudnia” jest zwolnieniem tempa, po fabularnie gęstym jak smoła „Śnie potwora”. Sam Bilal stwierdził, że każda kolejna część ma coraz wyższy poziom abstrakcji i nonszalancji w podejściu do czytelniczych gustów i przyzwyczajeń. Rzeczywiście tak jest, trzecia część tetralogii, „Spotkanie w Paryżu” jest najbardziej niejednoznaczna, fantasmagoryczna i trudna do uchwycenia w jakieś interpretacyjne ramy. Amir i Sasha trafiają pod skrzydła niejakiego Branka Blitvy i zostają zawodnikami „jedynej ateistycznej drużyny piłkarskiej w krwawych Międzyreligijnych Mistrzostwach Europy w piłce nożnej”. Leyla, załamana wydarzeniami z „32 grudnia” snuje się po Belgradzie, próbując zrozumieć świat, który ją otacza. Nike Hatzfeld występuje w komiksie w kilku wersjach – wszystkie bez wyjątku pozostają pod kontrolą Warhole’a, który zaczyna na naszych oczach przechodzić jakąś niezrozumiałą z początku metamorfozę.
Wyjaśnienie przychodzi w części czwartej, zatytułowanej „Czwórka?”. Bilal znowu „zagęszcza” fabułę, łączy razem wszystkie wątki i wyjaśnia największe zagadki. Wiemy już kto był prawdziwym człowiekiem a kto replikantem, znamy zagadkę objawień na Pustyni Nefud oraz tajemnicę Warhole’a, rozumiemy sedno idei Absolute Evil Art i jej zaskakującej ewolucji.
Enki Bilal, odszedł od tematyki fundamentalizmu religijnego w stronę dość swobodnej i bardzo ekspresyjnej metody twórczej. Chciał poprzez nią stworzyć uniwersalną historię o ludzkości, jej powinności wobec własnej historii oraz sposobach obłaskawiania budzących się potworów. Wykreowany przez niego świat przyszłości, to podobnie jak w przypadku „Trylogii Nikopola”, retrofuturystyczna hipernowoczesność – latające taksówki, replikanci, transfery osobowości, zaawansowana, cyberpunkowa chirurgia ciała i posthumanizm. Jest to jednocześnie świat dotknięty poważnym rozpadem, zarówno w wymiarze fizycznym jak i ideowym, intelektualnym, metaforycznym. Świat przyszłości żyje w niepamięci, gdzie zło znajduje żyzną glebę dla wzrostu. Ludzie nie są wolni, zawsze ulegają wynaturzonym hasłom i kłamliwym obietnicom. Nike Hatzfeld pokazuje, jak można z tym walczyć na poziomie jednostki, jak poprzez pamięć o przeszłości i jej potworach, możemy zachować człowieczeństwo. Warhole z kolei przenosi tę ideę na jeszcze wyższy poziom – przypadek tego artysty zła, rzeźbiarza idei na skalę globalną, symbolizuje całą ludzkość. Dowiadujemy się, że ze złem absolutnym można walczyć, bo „absolut” to wielce rozdmuchane pojęcie. Trzeba tylko umieć wyciągać wnioski z historii i brać z niej nauki.
Na osobną wzmiankę zasługują rysunki Enkiego Bilala. Każdy z nich jest tak naprawdę małym dziełem sztuki, tworzonym wstępnie na płótnie rozciągniętym na sztalugach i przeniesionym na karty komiksu. Nieodmiennie kamienne twarze, które są wizytówką artysty, mogą oczywiście irytować – dla mnie osobiście jednak, ta maniera Bilala jest nierozerwalnie związana z całościowym odbiorem jego sztuki.
koniec
11 listopada 2018
Marcin Knyszyński: Rocznik 1979. Nałogowy czytelnik i kinoman. Zwolennik szczegółowego i wnikliwego podejścia do popkultury. W wolnej chwili czyta, pisze o tym co czyta, ogląda filmy pasjami i prowadzi bloga „Niekoniecznie jasno pisane”. Recenzuje dla Szortalu i CarpeNoctem.pl oraz pisze artykuły dla kwartalnika „OkoLica Strachu”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Po komiks marsz: Grudzień 2019
Esensja Komiks

10 XII 2019

Co prawda już opublikowaliśmy nasze propozycje komiksowych prezentów, ale do Wigilii trochę czasu zostało więc można jeszcze coś wybrać z grudniowych premier. A jest ich całkiem sporo.

więcej »

Kadr, który…: I dziesięć tuzinów pompek!
Agnieszka ‘Achika’ Szady

5 XII 2019

Batman trenował mięśnie, Superman nie musiał, Geraltowi prawdopodobnie sprawę załatwiała mutacja. A co ma zrobić zupełnie zwyczajna dziewczyna, zarabiająca na życie zabijaniem? Trzymać formę! Inaczej się nie da.

więcej »

Nie przegap: Listopad 2019
Esensja

30 XI 2019

Jak co miesiąc przypominamy nasze recenzje.

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I wolność dla wszystkich… androidów
— Paweł Ciołkiewicz

Elojowie naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Werona po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Lipiec 2011
— Esensja

Świat po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Młodzieńcza choroba lewicowości
— Sebastian Chosiński

Nowy Jork A.D. 2095
— Konrad Wągrowski

Geriatryczne szwadrony śmierci
— Błażej

Kobieta fatalna
— Marcin Herman

Tegoż autora

Sandman 2.0?
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Dziwowiska część druga
— Marcin Knyszyński

Z rodziną to najlepiej na zdjęciach
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Każdy jest wrogiem
— Marcin Knyszyński

Chaos kontrolowany
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: „Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Moebius: Fragmenty duszy
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.