Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kadr, który…: Czy te oczy mogą kłamać?

Esensja.pl
Esensja.pl
Thorgal Aegirsson kątem oka spojrzał na Gandalfa Szalonego powoli podnoszącego z ziemi topór. Nie ujrzał jednak okrutnika, który niedawno zostawił go przykutego do skały na pewną śmierć. Dostrzegł jedynie starego mężczyznę zmierzającego ku swemu przeznaczeniu.

Paweł Ciołkiewicz

Kadr, który…: Czy te oczy mogą kłamać?

Thorgal Aegirsson kątem oka spojrzał na Gandalfa Szalonego powoli podnoszącego z ziemi topór. Nie ujrzał jednak okrutnika, który niedawno zostawił go przykutego do skały na pewną śmierć. Dostrzegł jedynie starego mężczyznę zmierzającego ku swemu przeznaczeniu.
Choć wychowany przez Wikingów młody wojownik nie wykonał jeszcze żadnego gestu, doskonale wiedział, co się za chwilę stanie. Wiedział, że sięgnie po miecz i stanie do walki u boku tego człowieka. Zaryzykuje własne życie dla bezlitosnego władcy, który na pewno nie zrobiłby tego samego dla niego. To była głupia decyzja, lecz jedyna jaką mógł podjąć. Tak naprawdę nie robił jednak tego dla Gandalfa, ale dla siebie. Zawsze trzeba przecież czynić to, co słuszne. Tylko życie w zgodzie z samym sobą i z wyznawanymi wartościami ma jakikolwiek sens. Nawet jeśli ceną może być śmierć. Chwilę później obaj mężczyźni stali już obok siebie. Tylko na moment spojrzeli sobie głęboko w oczy i z imieniem Odyna na ustach rzucili się do walki przeciwko Baaldom…
I właśnie ta scena ze „Zdradzonej czarodziejki”, kiedy Thorgal i Gandalf wymieniają spojrzenia na chwilę przed czekającym ich starciem, zdefiniowała dla mnie raz na zawsze postać stworzoną przez Jeana van Hamme’a i Grzegorza Rosińskiego. Gdy czytałem ten komiks po raz pierwszy, zakrzyknąłem w myślach: co on wyprawia? Przecież powinien się cieszyć, że ci górscy barbarzyńcy wyręczą go, zabijając znienawidzonego władcę Wikingów. Czyż sam nie obiecał sobie, że zabije tego bezwzględnego tyrana, gdy przykuty do skały czekał na nieuniknione? Wtedy szczerze życzył mu śmierci. Czemu więc teraz ryzykuje własne życie, walcząc u boku tego okrutnika?
Odpowiedź jest oczywiście prosta. Bo tak trzeba. Właśnie tak postępuje szlachetny wojownik. Nawet jeśli wie, że to może się skończyć tragicznie. Nawet jeśli wie, że nie ma co liczyć na wdzięczność. A spojrzenie Gandalfa na pewno nie wyraża wdzięczności. Patrzy na Thorgala z mieszaniną wyższości i niechęci. A może jednak tli się tam jakaś iskierka ludzkich uczuć. Może w obliczu spodziewanej śmierci jednak docenił gest człowieka, który pokochał jego córkę? Trudno powiedzieć. Późniejszy rozwój wypadków też niewiele wyjaśnia. Tak czy inaczej, ta krótka chwila, gdy obaj stoją obok siebie i w milczeniu patrzą sobie w oczy wiedząc, że czeka ich śmierć, to jeden z najbardziej poruszających momentów tego komiksu. To gęsta od emocji scena definiująca głównego bohatera i określająca jego dalsze losy.
koniec
21 lutego 2019

Komentarze

21 II 2019   10:40:11

Nie mogę się zgodzić z interpretacją autora tekstu odnośnie tego slajdu. Przede wszystkim decyzję o walce podjęła Slivia, której Thorgal ślubował absolutne posłuszeństwo. Po drugie (co wynikało z pierwszego) obydwaj panowie zrozumieli, że stając do walki mogą liczyć tylko na siebie nawzajem (co oczywiście jest ciekawe w kontekście ich "animozji").

21 II 2019   10:50:27

Dzięki za głos w tej sprawie. Ja to jednak odczytałem inaczej. Przecież Slivia dała szansę honorowej walki Gandalfowi, skazując go właściwie na śmierć. Thorgal mógł sobie spokojnie na wszystko patrzeć. Nikt mu nic nie kazał. Slivia w tej scenie nie odezwała się do niego ani słowem. To była jego decyzja. Moim zdaniem, ale to już jest naprawdę czyste fantazjowanie, nawet, gdyby wówczas zakazała mu tej walki (co zresztą miałoby sens, bo przecież mógł w niej zginąć, a miał jej jeszcze służyć), to i tak zrobiłby swoje :)

21 II 2019   18:02:22

Niestety nie mógł spokojnie patrzeć bo odmowa wydania Gandalfa Baaldom przypieczętowała los całej trójki. Dając broń Gandalfowi Slivia jednoznacznie dała znać Baaldom, że odrzuca ich żądanie.

21 II 2019   18:39:21

Nie, no to już jest jakaś nadinterpretacja. Dała starcowi topór, żeby sam walczył z hordą dzikusów i to miało być odrzucenie ich żądania? Sorry, nie kupuję tego. Rzuciła mu topór wspominając to, że kiedyś był dzielnym wojownikiem. To był gest litości. Dała mu szansę na śmierć w walce z bronią w ręku. Chyba, że jest tam faktycznie w tej całej sytuacji coś, o czym nie wiem.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Po komiks marsz: Czerwiec 2020
Esensja Komiks

2 VI 2020

Po nieco rachitycznym maju rynek komiksowy odzyskuje wigor. Pozycji jest dużo i są one różnorodne. Zwracamy uwagę na zapowiadany od kilku lat album „Bruno Brazil”.

więcej »

Nie przegap: Maj 2020
Esensja

31 V 2020

Spis naszych majowych recenzji jest wyjątkowo bogaty – sprawdźcie czy na pewno nie przegapiliście czegoś ciekawego!

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Droga bez końca
Marcin Knyszyński

24 V 2020

Przy okazji artykułu o „Yansie” wspomniałem pewną polską komiksową inicjatywę wydawniczą z końcówki lat osiemdziesiątych. „Komiks Fantastyka” był w tych czasach czymś absolutnie oszałamiającym i każdy trochę starszy polski fan historii obrazkowych dobrze wie o czym mowa. Początkowe numery cyklu, te jeszcze sprzed przemianowania go po prostu na „Komiks”, zdominowało trzech bohaterów: Funky Koval, Yans i ten najbardziej enigmatyczny i skomplikowany – Rork. Historia tajemniczego białowłosego (...)

więcej »

Polecamy

W końcu to komiks

Pilot śmigłowca:

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Na chwałę imienia polskiego
— Wojciech Gołąbowski

Darkseid is.
— Marcin Knyszyński

Za wysoką cenę
— Wojciech Gołąbowski

Bez zbędnych linii
— Wojciech Gołąbowski

Rejtan w kosmosie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Troll żywemu nie przepuści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Można jej zaufać w jednym
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Normalnyłeb Typoworęki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przez przednią szybę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie każdy bohater nosi pelerynę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Przygody Jacquesa muszkietera
— Paweł Ciołkiewicz

Korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny
— Paweł Ciołkiewicz

Za Troy!
— Paweł Ciołkiewicz

Ludzie są stworzeni z marzeń
— Paweł Ciołkiewicz

Grzechy ojców
— Paweł Ciołkiewicz

Nawiedzone miasteczka na prowincji
— Paweł Ciołkiewicz

„Człowiek potężny i nieszczęśliwy może tworzyć tylko horrory”
— Paweł Ciołkiewicz

Co wy tam palicie?
— Paweł Ciołkiewicz

Kwartet egzotyczny
— Paweł Ciołkiewicz

Cześć bohaterom
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.