Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Niekoniecznie jasno pisane: Protestujemy, ale co dalej?

Esensja.pl
Esensja.pl
„Legendy naszych czasów” stanowią zapis nastrojów społecznych panujących we Francji w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych i komentarz do sytuacji w kraju, który dopiero co wyszedł na prostą po wielkim zamieszaniu końca poprzedzającej dekady. Jest to zbiorcze wydanie trzech komiksów mocno zaangażowanych politycznie, o bardzo jednoznacznym wydźwięku, prezentujących skrajny, lewicowy punkt widzenia – z dzisiejszej perspektywy może zbyt skrajny. Komiks jednak jest zdecydowanie warty uwagi – to świadectwo pewnej epoki, nawet jeśli jest głównie mocno subiektywną wizją obydwu autorów.

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Protestujemy, ale co dalej?

„Legendy naszych czasów” stanowią zapis nastrojów społecznych panujących we Francji w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych i komentarz do sytuacji w kraju, który dopiero co wyszedł na prostą po wielkim zamieszaniu końca poprzedzającej dekady. Jest to zbiorcze wydanie trzech komiksów mocno zaangażowanych politycznie, o bardzo jednoznacznym wydźwięku, prezentujących skrajny, lewicowy punkt widzenia – z dzisiejszej perspektywy może zbyt skrajny. Komiks jednak jest zdecydowanie warty uwagi – to świadectwo pewnej epoki, nawet jeśli jest głównie mocno subiektywną wizją obydwu autorów.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
W okresie od maja do lipca 1968 we Francji doszło do wielkich, ogólnokrajowych manifestacji i strajków. Studenci, robotnicy, ludzie kultury oraz inne niezadowolone warstwy społeczeństwa zaczęły protestować przeciwko polityce rządu opartej na prawicowej doktrynie Charlesa de Gaulle’a. Zresztą protestowano wówczas na całym świecie: przeciwko totalitaryzmowi, imperializmowi, wojnie w Wietnamie, technokracji, konserwatywnej wizji świata, systemowi oświaty, burżuazji, rozwiązaniom ekonomicznym i bezrobociu. Przez świat szła fala uderzeniowa rewolucji obyczajowej, której epicentrum było w Stanach Zjednoczonych. W Europie szczególnie głośno było właśnie we Francji – przez kilka tygodni była sparaliżowana, „duch maja” krążył nad krajem. Kryzys został zażegnany dosłownie w przededniu wojny domowej, odcisnął jednak swoje piętno nie tylko na życiu społecznym i politycznym Francji kolejnych dekad, ale również na kulturze.
Jednym z tworów europejskiej popkultury lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, inspirowanym wydarzeniami maja 1968, były trzy wspominane komiksy ze scenariuszem Pierre’a Christina i rysunkami Enkiego Bilala. Wydane odpowiednio w 1975, 1976 i 1977 roku przez oficynę „Dargaud”, były pierwszym dużym dziełem Bilala, który do tej pory pisał tylko krótkie rzeczy dla magazynu „Pilote”. Pierre Christin, znany już wówczas chociażby z bardzo popularnego cyklu science fiction o przygodach Valeriana, napisał tym razem historie osadzone we współczesnej mu Francji, gdzieś nad morzem w Bretanii, w cichych, zatrzymanych w czasie miasteczkach i wsiach. Wszyscy tam się znają, pracują w tych samych fabrykach, chodzą do tych samych knajp po robocie i odnoszą to samo wrażenie niesprawiedliwości i pozostawania poza nawiasem bogacącej się ich kosztem wyżej sytuowanej części społeczeństwa. Ponure, wiecznie zamglone, scenerie północno-zachodniej Francji stają się sceną fantastycznych wydarzeń, w których centralną postać odgrywa pewien tajemniczy, białowłosy młodzieniec, nazywany przez francuski kontrwywiad „obiektem 50/22B”.
Kim jest „Białowłosy”? Na spotkaniu tajnych służb i wierchuszki francuskiego rządu, które śledzimy na początku pierwszego tomu „Legend…”, zatytułowanego „Rejs zapomnianych”, nazwany został „osobnikiem posiadającym niezwykłe moce, który pochodzi znikąd i zmierza donikąd oraz żyje w niezgodzie ze światem – to nieobecność, antybohater, duch historii, figura utożsamiająca walkę klas społecznych”. Pojawia się zawsze tam, gdzie dochodzi do niepokojów w narodzie, doprowadzając sytuację do wrzenia. Ta „chodząca antologia głupiej kontestacji” pojawia się w małej osadzie o nazwie Liternos, położonej nieopodal bazy wojskowej, gdzie prowadzone są bliżej nieokreślone tajne eksperymenty. Wraz z jego przybyciem dochodzi do niesamowitych wydarzeń – cała osada odrywa się od ziemi i leci w nieznane, wzbudzając powszechne zainteresowanie i bunt przeciwko wojskowej dominacji. „Zapomniani” przez resztę świata ruszają w końcu w swój „rejs”, mogą wyartykułować swoje racje, pomimo iż według sołtysa wioski za wszystkim stoi „ogólnoświatowy lewacki spisek, sterowany przez znarkotyzowane, kosmopolityczne grupy”.
Drugi tom, „Statek z kamienia”, zabiera nas do Trehoët, małej nadmorskiej mieściny, której nabrzeże zajmuje budowla starego, średniowiecznego zamku. Jak mówi miejscowa legenda, zamek ma swojego rezydenta, tajemniczego starca, który prawdopodobnie włada nadnaturalną mocą. Lokalna społeczność stoi przed dylematem. Wielki projekt zagospodarowania przestrzennego i nowych inwestycji zakłada rozwój gospodarczy okolicy i podniesienie standardu życia, poprzez budowę wielkich apartamentowców i hotelu. Wymusza jednocześnie wyburzenie zamku oraz narzucenie mieścinie standardów hałaśliwej i kapitalistycznej nowoczesności. Z pomocą przychodzą nadnaturalne moce, wezwane przez starca, zaś mieszkańcy Trehoët, przy udziale Białowłosego, snują wielki, eskapistyczny plan ratunkowy.
„Miasto, którego nie było” jest pierwszym tomem, w którym bogaci reprezentanci społeczeństwa zdają się mieć ludzkie oblicze. W małym miasteczku Jadencourt trwa właśnie strajk pracowników miejscowej odlewni stali, którzy - w obliczu śmierci prawie stuletniego właściciela - obawiają się likwidacji miejsc pracy. Sprzedaż odlewni może być bowiem ratunkiem dla podupadających finansów firmy. Na szczęście nowym prezesem zostaje Madeleine, młoda niepełnosprawna wnuczka zmarłego, która nie chce nawet słyszeć o pozbyciu się zakładu. Zamiast tego tworzy futurystyczną utopię w miejscu tego „smutnego, przeklętego od pokoleń” miasteczka. Wymaga to stworzenia absurdalnego miasta pod kloszem, kosztem kapitału całej spółki. Jednak tu konstatacja autorów jest najbardziej smutna: to niemożliwe, nie można żyć poza nawiasem świata, tutaj nawet dobre chęci nic nie dadzą.
Wszędzie tam, gdzie panuje ucisk ludu, pojawia się Białowłosy. Poruszając się zawsze gdzieś na drugim planie, pozwala działać zwykłym ludziom, nie rezygnując jednak z roli motoru napędowego (przynajmniej w dwóch pierwszych częściach). Rolnicy, robotnicy, rybacy i wszyscy inni „zapomniani” i pomijani przez siły kapitalizmu, mają w końcu prawo głosu – silni, zdecydowani i pewni siebie. Tylko co z tego, skoro w żadnym z komiksów tak naprawdę do żadnego porozumienia nie dochodzi? Wszechobecne w dziele Christina antymilitaryzm, antykapitalizm i romantyczne westchnienia w stronę anarchizmu nie stanowią rzeczowej przeciwwagi dla zastanej sytuacji. To droga walki z nieodmiennie u niego ohydnymi możnymi tego świata, ale nie kontrpropozycja. To tylko głośna kontestacja. Białowłosy jest symbolem, podobnym trochę do ukrytego za białą maską bohatera „V jak vendetta”, który staje się zarzewiem buntu i katalizatorem zmian, ale nie daje żadnych odpowiedzi na pytanie „co dalej?”.
Pierre Christin, były student Sorbony, zajętej w maju 1968 przez protestantów, miał zdecydowanie lewicowe poglądy, ale trzeźwo oceniał sytuację współczesnych mu czasów. Stworzył opowieść o świecie czarno-białym, w której emocjonalny dydaktyzm bierze górę nad rzetelną analizą poruszanych problemów. Brak jakichkolwiek punktów stycznych w „dialogu” między dwoma stronami barykady, który przecież wcale dialogiem nie jest, symbolizuje wielka ucieczka na Ziemię Ognistą i niemożliwe miasto – realne tylko w fantastycznych rojeniach. Jak należy zatem odczytywać „Legendy naszych czasów”, napisane w kilka lat po wydarzeniach roku 1968? Jako jednoznacznie lewicowy manifest Christina i absolutną krytykę jednej ze stron konfliktu, czy może również jako reprymendę dla tej drugiej, nie mającej pomysłu na przyszłość i tak samo nie szukającej drogi do porozumienia?
Komiksowi z dzisiejszego punktu widzenia można sporo zarzucić – warto jednak pamiętać, że ten akurat twór popkultury jest nierozerwalnie złączony z sytuacją społeczną czasów, w których powstał. Jest to też w końcu albumowy debiut jednego z najbardziej znanych europejskich grafików komiksowych – Enkiego Bilala. Na początku swej kariery rysował inaczej niż w czasach „Tetralogii potwora” – tutaj mamy wyraźną kreskę, realistyczne kadry z charakterystycznymi już dla Bilala „kamiennymi” twarzami i ewidentną inspirację stylem Jeana „Moebiusa” Girauda. To Bilal niedojrzały, który w kolejnych komiksach, zaliczanych również do „Legend…”, zaczyna wypracowywać swój niesamowity, charakterystyczny styl. Przy okazji następnego spotkania z autorem, przyjrzymy się „Falangom czarnego porządku” i „Polowaniu”.
koniec
17 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Magia w przewodach
Marcin Knyszyński

22 III 2020

„To najbardziej kretyńska historia, jaką w życiu słyszałem” – tak mówi jedna z postaci występujących w komiksie „Ronin”. Usłyszała właśnie krótkie streszczenie tego, co się do tej pory wydarzyło. Czy rzeczywiście jest aż tak dziwacznie? Zajrzyjmy do pierwszego, w pełni autorskiego komiksu Franka Millera – sześcioodcinkowej opowieści, wydanej przez Detective Comics między lipcem 1983 a sierpniem 1984 roku. Cyberpunk spotyka średniowieczną Japonię.

więcej »

Po komiks marsz: Marzec 2020
Esensja Komiks

7 III 2020

W marcowej odsłonie naszego cyklu, znalazło się aż dwadzieścia pięć pozycji, a to przecież zaledwie część tego co znajdziecie w księgarniach.

więcej »

Nie przegap: Luty 2019
Esensja

29 II 2020

W lutym mieliśmy o jeden dzień więcej na recenzowanie niż zwykle. Oto efekty.

więcej »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Młodzieńcza choroba lewicowości
— Sebastian Chosiński

Z tego cyklu

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

I wolność dla wszystkich… androidów
— Paweł Ciołkiewicz

Elojowie naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Werona po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Lipiec 2011
— Esensja

Świat po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Młodzieńcza choroba lewicowości
— Sebastian Chosiński

Nowy Jork A.D. 2095
— Konrad Wągrowski

Rzeczywistość, sztuka, archeologia
— Błażej

Geriatryczne szwadrony śmierci
— Błażej

Pamięć absolutna
— Marcin Herman

Tegoż autora

Na rubieżach rzeczywistości: Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Supernoir
— Marcin Knyszyński

Antywestern
— Marcin Knyszyński

Narracyjna czkawka
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Więzień istnienia
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

My tu tylko mieszkamy…
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.