Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Niekoniecznie jasno pisane: Wszystko jest złudzeniem

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś wracamy do twórczości Alejandro Jodorowsky’ego. Autor „Incala” zabiera nas do Tybetu pierwszej połowy dwudziestego wieku – miejsca pełnego ezoteryki, magii, mistyki i filozofii. Załóżmy, że duchowy przywódca Tybetu odrodził się niespodziewanie w ciele europejskiego noworodka – jak wyglądałaby jego droga do oświecenia i walka o zachowanie świętych wartości w obliczu nieuchronnie nadchodzących zmian?

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Wszystko jest złudzeniem

Dziś wracamy do twórczości Alejandro Jodorowsky’ego. Autor „Incala” zabiera nas do Tybetu pierwszej połowy dwudziestego wieku – miejsca pełnego ezoteryki, magii, mistyki i filozofii. Załóżmy, że duchowy przywódca Tybetu odrodził się niespodziewanie w ciele europejskiego noworodka – jak wyglądałaby jego droga do oświecenia i walka o zachowanie świętych wartości w obliczu nieuchronnie nadchodzących zmian?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Biały Lama”, sześcioczęściowa seria komiksowa, została wydana w latach 1988-1993 przez wydawnictwo „Les Humanoïdes Associés”. Duże uznanie, z jakim spotkała się seria, spowodowało szybkie wydanie zbiorczej edycji, która do polski trafiła dopiero w lutym 2007 roku. Wydawnictwo Egmont otworzyło tym komiksem jedną ze swoich flagowych serii wydawniczych – „Plansze Europy”. Pod koniec zeszłego roku „Biały Lama” ukazał się w Polsce ponownie, tym razem nakładem Scream Comics.
Wielki Lama, mistrz Mipam, ma straszny sen. Tybet ulegnie inwazji bezdusznych potworów z czerwonymi flagami na proporcach. Jako stary już człowiek, który prędzej czy później będzie musiał udać się w swą ostatnią podróż, nakazuje swoim zaufanym asystentom udać się do pewnej wioski na południu Tybetu, gdzie za kilka lat odrodzi się w nowym ciele. Mipam jest „tulku”, czyli, według wierzeń tybetańskich mnichów, potrafi przezwyciężyć karmę i samodzielnie wybrać formę swojej następnej inkarnacji. Traf chciał, że wybrany na czas jego „nieobecności”, tymczasowy przełożony zakonu, mistrz Migmar, uknuł spisek, w celu utrzymania się u władzy. Zawiera sojusz z demonicznymi siłami i zleca morderstwo nowo narodzonego dziecka we wskazanym przez Mipama domu. Podstawiając na miejsce Mipama niepełnosprawną umysłowo marionetkę, panuje nadal jako krwawy i potworny władca jawnie kpiący z wszelkich zasad i ideałów swego zakonu. Sprzeniewierzając się wszystkiemu czym jest buddyzm, staje się tyranem i diabłem wcielonym.
Ale Migmar nie przewidział jednego. W domu Kutena i Atmy, niedoszłych rodziców nowego Wielkiego Lamy, przyszedł na świat biały chłopiec – syn młodej brytyjskiej pary, zagubionej na bezdrożach Tybetu. Jego rodzice giną podczas ataku zabójców, a on sam trafia pod opiekę zrozpaczonych rodziców zamordowanego dziecka. Szybko okazuje się jednak, że to on będzie nowym wcieleniem Mipama – sprzymierzeńcy starego mistrza, muszą jednak wymyśleć sposób, aby jak najdłużej ukryć ten fakt przed uzurpatorem. Mały chłopiec, Gabriel Marpa, musi bowiem mieć czas, aby dorosnąć i odnaleźć samodzielnie drogę do doskonałości.
Alejandro Jodorowsky, przystępując do tworzenia historii Gabriela, był na wielkiej fali wznoszącej. Pierwsza część „Białego Lamy” wychodzi w kwietniu 1988 roku, dwa miesiące później ukazuje się zakończenie sagi o „Incalu” a już jesienią „Les Humanoïdes Associés” wypuszcza na rynek pierwszy tom „Przed Incalem”. To tymi trzema tytułami Jodorowsky wykopał z zawiasów drzwi do świata komiksu i to właśnie one zaprezentowały szerokiej zachodnioeuropejskiej publiczności dwóch nowych, świetnych rysowników (Jeana „Moebiusa” Girauda już wszyscy znali). Młody Zoran Janjetov zadebiutował prequelem „Incala”, a nieco starszy, ale niezbyt jeszcze znany na wielkim frankofońskim rynku, Georges Bess narysował „Białego Lamę”. Współpraca Bessa z Jodorowskym zaowocowała (jeszcze w trakcie prac nad tybetańską historią) nową wersją kontrowersyjnego komiksu „Anibal 5”, który Chilijczyk tworzył w Meksyku, jeszcze w połowie lat sześćdziesiątych, czy później świetnym „Juanem Solo”. Bess okazał się najlepszym wyborem, jakiego w tym czasie scenarzysta mógł dokonać – nie bez znaczenia był kilkuletni pobyt grafika w Tybecie i Indiach, na początku lat osiemdziesiątych i nabyte dzięki temu doświadczenie.
Bess rysuje Tybet naprawdę znakomicie. Scenografie, postacie, stroje, architektura, krajobrazy – wszystko to jest szczegółowo dopracowane i nacechowane ewidentną fascynacją orientem i kulturą tego szczególnego kawałka naszego globu. Ale wiernie oddane realia Tybetu sprzed prawie stu lat nie są, jak można się domyślić, tylko zasługą rysownika. Alejandro Jodorowsky zadbał też o wiarygodność historyczną samej opowieści – choć mamy tu oczywiście do czynienia z pewnego rodzaju alternatywą dla wydarzeń opisanych w podręcznikach. Nie ma tu Thubtena Gjaco, czyli trzynastego Dalajlamy. Nie ma też Tenzina Gjaco, obecnego Dalajlamy, urodzonego dwa lata po śmierci swego poprzednika. Ale już po pierwszym odcinku dobrze wiemy, gdzie w komiksie szukać ich odpowiedników. Autor, poprzez losy swoich bohaterów, opowiada o wielkim zderzeniu cywilizacji oraz filozofii – wyraźnie wskazując buddyzm i jego ideały jako właściwą drogę.
Jodorowsky porusza tematykę społeczną i polityczną. Biali mają Tybetańczyków za „Nieuświadomione zwierzęta! Bez duszy! Nieznające religii!”. Brytyjski batalion wkracza do Tybetu, niosąc na swych szablach „misję cywilizacyjną” i „bożą łaskę”. Tubylcy z kolei traktują przybyszy jak „owłosione, białe małpy”, które, dopóki nie przekraczają ich liczebnie, są obiektem drwin i szykan. Gdy ilość angielskich karabinów staje się przeważająca, dochodzi do zdrady własnych ideałów, bezmyślnego powtarzania niezrozumiałych chrześcijańskich modlitw i konformistycznej metamorfozy w puste, „angielskie” skorupy. Wszędzie fałsz, korupcja, wyzysk, żądza władzy, nienawiść, gniew, przemoc, zawiść, zazdrość, egoizm, skąpstwo, lenistwo, chciwość, kradzież, zabójstwo, krew, ból, okrucieństwo, pożądanie. Wszystkie powyżej wymienione rzeczy powstają zawsze w głębi ludzkiego umysłu. Są – jak to w niesamowity sposób przedstawia komiks – „kształtomyślami”, emanacjami naszego ciągłego dążenia do zaspokojenia własnych pragnień i efektem totalnej niewiedzy o prawdziwej naturze rzeczywistości. A przecież „wszystko jest złudzeniem” – jak mówi mantra głównego bohatera.
„Biały Lama” to bildungsroman – powieść inicjacyjna traktująca nie tyle o drodze Gabriela od dzieciństwa do dorosłości, co z mroków niewiedzy do iluminacji. Gabriel idzie drogą Buddy, zgodnie z maksymą z końcowych fragmentów komiksu – „Od świata pełnego bogactw nieskończenie ważniejsza jest egzystencja poświęcona czekaniu na stan oświecenia”. I dokładnie tak, jak mówi nauka Siddharthy, celem Gabriela musi być nirwana. Gabriel musi zrozumieć, że ludzie nie są źli, lecz pozbawieni wiedzy. Omamieni złudzeniami na temat istotności jakiegokolwiek elementu otaczającego ich świata materialnego oraz opętani rojeniami o jego trwałości. Są przygnieceni obezwładniającą potrzebą zaspokajania wszelkich swoich pragnień – Jodorowsky wyraźnie wskazuje filozofię buddyzmu jako sposób na ich wytłumienie i pozbycie się złudzeń.
Należy zwrócić uwagę również na to, że historia o białoskórym lamie jest – oprócz niemal traktatu filozoficznego – także emocjonującą, przygodową fantastyką. Tybetańska odmiana buddyzmu, powstała niemal tysiąc lat po Siddharcie, wraz ze swoim specyficznym synkretyzmem, przywołującym prastarą religię Bön, jest dość żyznym gruntem, na którym wyrasta magia. Wszystkie fantastyczne składowe świata „Białego Lamy” są niepodważalnie prawdziwe – demony, duchy, czary, lewitacja, obszar astralny, OOBE, prekognicja, bilokacja, telepatia. To wszystko istnieje na wyciągnięcie ręki i działa bezdyskusyjnie. Dzieje Gabriela Marpy, opowiedziane przez Jodorowsky’ego i Bessa, są jednym z najważniejszych dokonań Chilijczyka – głównie z powodu dość klarownego odniesienia się do filozofii buddyzmu.
koniec
16 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
Marcin Knyszyński

21 VII 2019

Na początku lat osiemdziesiątych, pewien stojący u progu kariery scenarzysta komiksowy z Northampton w Anglii zaczął opowiadać na nowo historię Marvelmana. Była to brytyjska wersja popularnego amerykańskiego superbohatera, któremu odmówiono racji bytu w rodzimym kraju. Dość infantylna i uproszczona fabularnie seria nabrała głębi i zwróciła się ku dojrzałemu odbiorcy. Alan Moore, bo to o nim mowa, „zrobił to po swojemu”. Niecałe dwa lata później kolejny, tym razem amerykański, bohater zaczął (...)

więcej »

Po komiks marsz: Lipiec 2019
Esensja Komiks

11 VII 2019

Wakacje to dla wydawców komiksowych nie jest czas odpoczynku, czego dowodem jest poniższe zestawienie. Jak widzicie, komiksów będzie dużo i tematycznie będą bardzo różne.

więcej »

Nie przegap: Czerwiec 2019
Esensja

30 VI 2019

Jeśli w upały nie włączaliście grzejących komputerów to sprawdźcie co ciekawego umknęło wam w czerwcu.

więcej »

Polecamy

Dwanaście i pół fortepianu

Kadr, który…:

Dwanaście i pół fortepianu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nadchodzą złodupcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ludzie nietoperze
— Paweł Ciołkiewicz

Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Po komiks marsz: Grudzień 2018
— Esensja Komiks

Z tego cyklu

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

O dwóch takich, co walczyli z Gotham
— Marcin Knyszyński

Jestem Carl Seltz. Jestem Harry Seltz. Jestem Harry Burns.
— Marcin Knyszyński

Sztuka pamięci
— Marcin Knyszyński

To była dziwna jesień…
— Marcin Knyszyński

Zasady marketingu teologicznego
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Horror skrajności
— Marcin Knyszyński

U kresu podróży
— Marcin Knyszyński

Wodzenie za nos
— Marcin Knyszyński

Ku przestrodze
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: „Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

To nie jest historia o magicznym mieczu
— Marcin Knyszyński

Jazda bez trzymanki
— Marcin Knyszyński

Cthulhu fhtagn!
— Marcin Knyszyński

Pięć minut
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.