Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Najczarniejsze szwarccharaktery polskiego komiksu

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Pamiętamy raczej tych dobrych i szlachetnych: Kajka i Kokosza, Tytusa, Romka i A′Tomka, kapitana Żbika, Funky′ego Kovala, wielkich bohaterów polskiego komiksu. Ale przecież dobro nie może istnieć bez zła, musi być przeciwwaga. Żadna z pozytywnych postaci nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie miała odpowiednich adwersarzy. Dziś łamy Esensji oddajemy tym drugim, nierzadko bohaterom drugiego planu, ale przede wszystkim ważnym postaciom bez których fabuły komiksowe byłyby kompletne, bez których nie byłoby Zła, które może być pokonywane przez Dobro. Oto więc przed wami galeria największych czarnych charakterów polskiego komiksu.

Esensja Komiks

Najczarniejsze szwarccharaktery polskiego komiksu

Pamiętamy raczej tych dobrych i szlachetnych: Kajka i Kokosza, Tytusa, Romka i A′Tomka, kapitana Żbika, Funky′ego Kovala, wielkich bohaterów polskiego komiksu. Ale przecież dobro nie może istnieć bez zła, musi być przeciwwaga. Żadna z pozytywnych postaci nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie miała odpowiednich adwersarzy. Dziś łamy Esensji oddajemy tym drugim, nierzadko bohaterom drugiego planu, ale przede wszystkim ważnym postaciom bez których fabuły komiksowe byłyby kompletne, bez których nie byłoby Zła, które może być pokonywane przez Dobro. Oto więc przed wami galeria największych czarnych charakterów polskiego komiksu.
Abrakadabra („Kajtek i Koko w Krainie Baśni”)
Abrakadabra w skrócie zwany Abrą to najczarniejsza postać z czarnych. Ogłosił się władcą Krainy Baśni i uprzykrza życie jej mieszkańcom. Do tego jest groźnym przeciwnikiem. Biegle włada magią i posiada na podorędziu cały zestaw czarodziejskich przedmiotów (latający dywan, latający kufer, samobieżny miecz). Kajtek i Koko, którzy postanowili mu się przeciwstawić nie mieli łatwego zadania. Musieli sięgnąć po arsenał nowoczesnych zdobyczy techniki, które przesyłał im profesor Kosmosik, a i to trwało, albowiem rozprawa z czarownikiem zajęła znaczną część przygód marynarzy w Krainie Baśni i zyskała nawet własny tytuł „Pojedynek z Abrą”, jak w albumie wydanym w 1991 roku przez wydawnictwo Adarex.
Bennetowie („Binio Bill i trojaczki Benneta”)
Zabrakło jeszcze jednego syna, by słowa zastąpił prosty gest.
Zabrakło jeszcze jednego syna, by słowa zastąpił prosty gest.
W przypadku trzech synów Papy najczarniejszym z nich wydaje się być… ich ojczulek. Potwierdza to nie tylko wygląd – on nosi czarny garnitur, oni kamizelki w tym kolorze – ale także dokładne wypełnianie jego poleceń (w końcu „papa ma zawsze rację”). Od momentu złapania przez przedstawiciela prawa w czterech wciąż obmyślają ucieczkę. Mają niezwyczajny sposób wsiadania do pociągu – nie potrzebują do tego stacji – i wysiadania z pancernego dyliżansu. Niestety, mają też zwyczaj wpadania z deszczu pod rynnę czy też z wykolejonego do rzeki pociągu wprost do wodospadu. „Jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa”, choć „może już być za późno"…
Bradley („Tajfun. Afera Bradleya”)
Bradley to jeden z najbardziej rozpoznawalnych złoczyńców w uniwersum Tajfuna. Po raz pierwszy pojawił się w opowieści „Afera Bradleya” opublikowanej w roku 1985 na łamach „Świata Młodych”. Komiks był drukowany w numerach 123-144. Później zainteresował się nim „Express Ilustrowany” i opublikował go na przełomie roku 1985 i 1986. W roku 2006, po spektakularnym powrocie Tadeusza Raczkiewicza na polską scenę komiksową, historia została włączona do zbiorczego wydania przygód Tajfuna opublikowanego przez Mandragorę. Komiks niestety nie doczekał się jeszcze, jako jedyny z klasycznej tetralogii (należą do niej jeszcze „Zagadka układu C-2”, „Na tropie Skorpiona” oraz „Monstrum”), wznowienia w osobnym albumie. Bradley to szef organizacji przestępczej zajmującej się handlem stężonym płynem – groźnym narkotykiem. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego interesom zagraża agencja kosmiczna NINO, a mówiąc dokładniej, jej najlepszy agent – Tajfun. Właśnie dlatego zorganizował porwanie i uwięził go na odległej planecie, skazując w gruncie rzeczy na śmierć. Tajfun, ku swemu zdziwieniu, odnalazł na niej swojego przyjaciela – Sato. On również został tu uwięziony przez Bradleya. Sato i Tajfun połączyli siły, by zemścić się na bezwzględnym przestępcy. Po powrocie na Ziemię pokonali swego arcywroga i oddali go w ręce wymiaru sprawiedliwości. Okazało się, że w haniebny proceder handlu stężonym płynem Bradleyowi udało się wciągnąć najbardziej wpływowe osobistości świata polityki. Bradley powrócił po wielu latach. W roku 2012 wydawnictwo Ongrys opublikowało album „Tajfun. Bez kompromisów”, w którym znalazły się krótkie opowieści narysowane przez Raczkiewicza do scenariuszy różnych autorów. „Ucieczka z North Branch” to historia, w której drogi Tajfuna, Sato oraz Bradleya znów się krzyżują. Przestępca uciekł z więzienia i postanawił odbudować swoje imperium. Tajfun poprosił o pomoc Sato i znów stanęli do walki. Tym razem jednak nie stosowali już żadnej taryfy ulgowej…
Chemiczny Ali („Osiedle Swoboda 2”)
„Ali to jednoosobowe komando. Diler, który uzależni każdego. Błyskawicznie zapuszcza korzenie, jest chwastem nie do wyplenienia.” Na Swobodzie nigdy nie było zbyt spokojnie, ale czasy przepychanek z wszechpolakami można uznać za sielankę od momentu gdy pojawił się on, Chemiczny Ali. Skąd taki przydomek? Na Swobodzie panowało „zioło” produkowane chałupniczym i ekologicznym sposobem przez takich jak Szopa. Ali postanowił wprowadzić produkty w 100% syntetyczne a metody jakimi się posłużył w rzeczywistości przypominają Alego Hasana al-Madżida, irackiego „Chemicznego Alego”. Ali to człowiek Bossa Drwala, któremu przestały iść interesy w Centrum, stąd jego zainteresowanie Swobodą.
Czarny Baron („W Służbie Galaktycznej”)
Czarny Baron spełnia chyba w największym stopniu założenia rankingu bo jest czarny i z nazwy i z wyglądu. Postać może nieco zapomniana ale o tyle ciekawa, że po pierwsze występująca w dwóch wersjach (Stanny i Rosiński) a po drugie jest jednym z niewielu złoczyńców, wykreowanych przez Rosińskiego gdy jeszcze rysował do krajowych scenariuszy. Jego diaboliczny image(ponoć inspirowany Moebiusem) nie za bardzo szedł w parze ze skutecznością.
Doktor Wyspa („Wilq” – seria)
Szalony naukowiec, psychopatyczny superłotr z Zaodrza (dzielnica Opola), najgenialniejszy umysł po jakim stąpała ziemia opolska. Niegdyś dobrze się zapowiadał i był pupilkiem grona pedagogicznego. Pierwszego (wówczas jeszcze przyjaznego) robota zbudował w wieku zaledwie pięciu lat. Pseudonim „Krokodyl”, „Kolba” (a w dzieciństwie „Kotlecik”). W nomenklaturze warhammerowskiej „Zabójca Troli”. Nosi długie włosy a na szyi ma taki sam pentagram jak Entombed. Co więcej grywa z nim też w scrabble. Drugi na liście „zła i występku do pokonania” Wilqa. W swojej „jaskini krokodyla” skleja modle do sklejania i buduje mniej lub bardziej gigantyczne roboty (no chyba, że z braku laku musi się zadowolić posyłaniem na złowieszcze misje studenta) za pomocą których chce przejąć kontrolę nad Opolem. Przeważnie zabiera się do kolejnych prób podboju Opola w okolicach sylwestra (no chyba, że akurat wybiera się z przyjaciółmi na Słowację). Zazwyczaj jego szumne plany niweczy jego arcyprzeciwnik – znany z szorstkiego charakteru opolski superbohater Wilq (którego Wyspa nawet niekiedy nawiedza w snach). A czasami technologia 4C. Może nie powinien się chwalić swymi osiągnięciami i planami na forum dyskusyjnym dla szalonych naukowców… Choć gdy niegdyś chodził z razem z Wiqiem i jego kompanami Alc-manem, Entombedem i Mikołajem do tego samego liceum w Opolu byli zdaje się wszyscy w dobrej komitywie później ich drogi nieco się rozeszły. W ramach stypendium z Fundacji Batorego jeździł na wymianę do Kłajpedy na Litwie – Opole otrzymało wówczas w zamian na pewien czas prawdziwego (choć nieszczególnie udanego) arabskiego terrorystę co zaowocowało plagą ksero-hiphopowców. Miewał konszachty z samym „Królikiem” – bossem jednej z rodzin mafijnych z opolskiej dzielnicy ZWM jak również złowrogimi zwolenniczkami IV Rzeszy, SS-Sisrers – co niekoniecznie dobrze się dla niego skończyło. Substancje odprowadzane do ścieków z jego tajnego laboratorium miały pewien wpływ na uzyskanie przez Odrę samoświadomości. Trudno się do niego dostać – trzeba się wpierw przedrzeć przez komplementujący domofon. Ale gdy się już zawita do mieszkania Wyspy można podziwiać jego osiągnięcia, takie jak elektrolizak, portal do piekła (a raczej takiej kanciapy ze sprzętem sportowym przy sali gimnastycznej w piekle) czy bombę nabiałową w lodówce… Bywa bardzo drażliwy, ale czasem potrafią nawet coś sobie z Wilqiem wyjaśnić nie używając przemocy pozawerbalnej. A niekiedy wyświadczają sobie niemal drobne przysługi. Stworzył mroźną maszynę zagłady używając maszynek do lodów z całego Opola, maszynę do zjadania kotletów przeprogramowaną na unicestwienie Wilqa superbohatera oraz ognistego robota pteranodona. Potrafi sobie brutalnie radzić ze złośliwością przedmiotów martwych. Jak również bezsensownie podróżować w przyszłość. Niekiedy pada ofiarą własnego geniuszu. Pracoholik – oprócz działań zmierzających do zniszczenia Wilqa i opanowania Opola nieustannie wykonuje przeróżne prace zlecone np. przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego albo PKP. Ogólnie mówiąc osobnik dość kontrowersyjny a jednak płaci ZUS i podatki. Sam o sobie mówi: „Może jesteśmy psychopatycznymi złoczyńcami, ale nie jesteśmy pierdolnięci”. Dziwnym więc nie jest, że czasami potrafi się zjednoczyć w walce z większym złem zagrażającym Opolu nawet z samym Wilqiem.
Faworyt i Kompan („Kwapiszon” – seria)
Gra w bierki wymaga skupienia - wystarczy chwila nieuwagi, by prócz trójzęba wyciągnąć także innego gracza.
Gra w bierki wymaga skupienia - wystarczy chwila nieuwagi, by prócz trójzęba wyciągnąć także innego gracza.
Dwaj nieustraszeni warszawscy złodziejaszkowie, w pogoni za skarbem znalezionym przez Kwapiszona, gotowi praktycznie na wszystko. Biegali po dachach nim parkour stał się modny. Zabytkowymi armatami strzelali do odlatującego odrzutowca. Zwisając na linie z porwanego helikoptera byli w stanie udźwignąć gdański posąg Neptuna. Tratwą z bali zatarasowali śmigającą motorówkę, przyczyniając się do rozwoju nie tylko beczkoniarstwa (tj. latania w beczce wystrzelonej w powietrze), ale także tratwoniarstwa (tj. latania na rozpędzonej do ślizgu tratwy z postawionym żaglem). Nie zawahali się wykorzystać samego Smoka Wawelskiego, doczepiając swój powietrzny pojazd do jego ogona za pomocą celnego rzutu lassem. Jako jedyni byli też w stanie w ciężkim wózku kopalnianym płynąć podziemnym jeziorem wiodącym od Wieliczki aż po Warszawę. Niestety, nie wiadomo, co się z nimi później stało… Ale z dużym prawdopodobieństwem można ich znów spotkać w Warszawie, próbujących coś zwędzić.
Hegemon („Kajko i Kokosz” – seria)
Hegemon to herszt przerażających Zbójcerzy, zamieszkujących posępną warownię nieopodal Mirmiłowa. Po raz pierwszy pojawił się w 1975 na łamach „Świata młodych” w historii „Sztuka latania”, następnie przemianowanej na „Szkołę latania” w wersji albumowej. Od początku jego obsesją było zdobycie grodu Mirmiła i pomimo permanentnych niepowodzeń jest gotów „dobrać się mu jeszcze do skóry”. Hegemon jest dumnym dowódcą, który nie daje sobie wmówić, że jest inaczej (nawet pod wpływem eliksiru zapomnienia, kiedy to czuł się o wiele ważniejszy od myszki, jak wmawiał mu Kapral). Do tego podkreśla, że on i jego zbroja to jedno (zwłaszcza, jeśli chodzi o ważenie okupu w złocie, którego ma być tyle, co sam waży). Rządy sprawuje twardą ręką i najbardziej go złości jak ktoś wmawia mu, że nie ma poczucia humoru. Niemniej nie należy do kapitanów, którzy jako ostatni opuszczają tonący okręt. Posiada bogaty repertuar brzydkich wyrazów, ale nawet on musi czasem skorzystać z podpowiedzi słownika. Lubi też pochlebstwa (choć się do tego nie przyznaje). A najbardziej gromką odpowiedź na pytanie: „niech co krwawy Hegemon…”, brzmiącą: „niech żyje”.
1 2 »

Komentarze

23 V 2020   20:40:12

Ale Jolsky to nazwisko raczej słowiańskie...

24 V 2020   14:31:47

A propos Lorda Hokusa Pokusa, warto wspomnieć, że po reedukacji, już jako bohater pozytywny, otrzymał własny komiks ("Podróż smokiem Diplodokiem").

Dyskusyjne czy Satham jest łotrem z polskiego komiksu . Scenarzyści i rysownik byli Polakami,ale już sam komiks oryginalnie został wydany w Niemczech.
Zawsze zastanawiało mnie co się stało z pomocnikiem Sathama Tamielem. Łysy Azael pojawia się później w jakimś albumie, zaś Tamiel całkowicie wyparował z komiksu. Satham to oczywiście Szatan, zaś Azael i Tamiel to w tradycji hebrajskiej imiona upadłych aniołów.

24 V 2020   15:33:48

Ba! Lord Hokus Pokus jeszcze w pierwszej swojej komiksowej odsłonie na chwilę zamienił się w bohatera pozytywnego. W czarnej dziurze :-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Droga bez końca
Marcin Knyszyński

24 V 2020

Przy okazji artykułu o „Yansie” wspomniałem pewną polską komiksową inicjatywę wydawniczą z końcówki lat osiemdziesiątych. „Komiks Fantastyka” był w tych czasach czymś absolutnie oszałamiającym i każdy trochę starszy polski fan historii obrazkowych dobrze wie o czym mowa. Początkowe numery cyklu, te jeszcze sprzed przemianowania go po prostu na „Komiks”, zdominowało trzech bohaterów: Funky Koval, Yans i ten najbardziej enigmatyczny i skomplikowany – Rork. Historia tajemniczego białowłosego (...)

więcej »

Kadr, który…: Na chwałę imienia polskiego
Wojciech Gołąbowski

7 V 2020

Wśród licznych batalistycznych kadrów z komiksu „Rokitna 1915” są dwa pełnoplanszowe, w których połączono sylwetki postaci z graficzną informacją narracyjną. W tym drugim dwóch ułanów galopuje po mapie, planie bitwy. Spójrzmy jednak na ten pierwszy.

więcej »

Po komiks marsz: Maj 2020
Esensja Komiks

2 V 2020

Tak skromnego komiksowo miesiąca jak maj nie pamiętają najstarsi górale. Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko chwilowy dołek.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Kwapiszon, czyli szalony pościg
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Po komiks marsz: Styczeń 2018
— Esensja Komiks

Prezenty świąteczne 2017: Komiksy
— Esensja Komiks

Po komiks marsz: Maj 2017
— Esensja

Po komiks marsz: Grudzień 2016
— Esensja

Prezenty świąteczne 2016: Komiksy
— Esensja

Po komiks marsz: Kwiecień 2016
— Esensja

Saga o Geralcie z Rivii
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż twórcy

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa
— Marcin Osuch

Pasek a sprawa polska
— Paweł Ciołkiewicz

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Styczeń 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.