Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Niekoniecznie jasno pisane: Głębokie rozczarowanie

Esensja.pl
Esensja.pl
„Rejs zapomnianych”, „Statek z kamienia” i „Miasto, którego nie było”, czyli trzy komiksy znanego francuskiego scenarzysty Pierre’a Christina i młodego, nieopierzonego jeszcze rysownika Enkiego Bilala, wydane w połowie lat siedemdziesiątych, spotkały się z uznaniem krytyki. Skoro tak, to może warto pójść za ciosem? Oto „Falangi Czarnego Porządku” i „Polowanie”, wydane w Polsce przez Egmont – najpierw pojedynczo w kolekcji „Mistrzowie komiksu”, a później zbiorczo, jako „Fins de siècle”.

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Głębokie rozczarowanie

„Rejs zapomnianych”, „Statek z kamienia” i „Miasto, którego nie było”, czyli trzy komiksy znanego francuskiego scenarzysty Pierre’a Christina i młodego, nieopierzonego jeszcze rysownika Enkiego Bilala, wydane w połowie lat siedemdziesiątych, spotkały się z uznaniem krytyki. Skoro tak, to może warto pójść za ciosem? Oto „Falangi Czarnego Porządku” i „Polowanie”, wydane w Polsce przez Egmont – najpierw pojedynczo w kolekcji „Mistrzowie komiksu”, a później zbiorczo, jako „Fins de siècle”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Pierre Christin, po sukcesie trylogii zebranej potem w „Legendach naszych czasów”, zapragnął stworzyć coś jeszcze większego i bardziej zaangażowanego w sprawy polityczne i społeczne współczesnego mu świata. Za sferę graficzną odpowiadać miał oczywiście Bilal, w którego umiejętności Christin pokładał już wielkie zaufanie. Tym razem cały projekt miał być pozbawiony pierwiastka fantastycznego, tak silnie obecnego w pierwszych trzech komiksach i nastawiony na zdecydowany realizm fabularny. Pod koniec lat siedemdziesiątych głośno było o lewicowym terroryzmie. Działalność niemieckiego ugrupowania Baader-Meinhof, czy francuskiej Akcji Bezpośredniej, były wstrząsem dla lewicowca takiego jak Pierre Christin – umiarkowanego intelektualisty, który zawsze wolał reformy niż rewolucje. Przemoc płynąca z lewej strony była dla niego bolesna i niezrozumiała – Christin postanowił o tym opowiedzieć.
Od zawsze interesowała go historia wojny domowej w Hiszpanii, podczas której popierające hiszpański rząd Brygady Międzynarodowe walczyły z rewolucyjnymi siłami generała Francisco Franco. Christin nazywał tę wojnę „próbą generalną” przez krwawymi rozstrzygnięciami kolejnej dekady i politycznymi niepokojami drugiej połowy dwudziestego wieku. Konflikt w Hiszpanii był starciem dwóch sił o jednoznacznie określonych poglądach i jaskrawo kontrastujących ze sobą różnicach. Czwarty produkt współpracy Christina i Bilala – „Falangi Czarnego Porządku” – nawiązuje do wspomnianego konfliktu. Akcja komiksu rozpoczyna się w Hiszpanii, czterdzieści lat po wojnie domowej.
Mamy rok 1979. Wszyscy mieszkańcy małej wioski w Aragonii, która w latach trzydziestych była miejscem zaciekłych walk, zostali wymordowani jednej nocy przez ubranych na czarno terrorystów. Do zbrodni przyznają się „Falangi Czarnego Porządku”, reaktywowana po czterdziestu latach paramilitarna bojówka złożona z emerytowanych członków sił Franco. Banda działała rzekomo w „obronie wartości chrześcijańskiego zachodu” – prawicowy ekstremizm zaczyna rosnąć w siłę. Wieści o tragedii hiszpańskiej wioski docierają do pana Jeffersona Pritcharda, pracownika „London Daily Telegraph”. Pritchard jest weteranem wojny domowej w Hiszpanii – czterdzieści lat temu, wraz z przyjaciółmi z całej Europy brał udział w walkach po stronie lewicowych Brygad Międzynarodowych. Teraz, po uświadomieniu sobie kto stoi za zamachami w Aragonii, zwołuje on swoich starych towarzyszy broni i rusza w pościg za znienawidzonymi wrogami sprzed lat. Komiks zatem nie opowiada tak naprawdę (wbrew temu co sugeruje tytuł) o faszystowskich Falangach, ale o ich antagonistach – starych i nie potrafiących zapomnieć o przeszłości członkach Brygad Międzynarodowych. Pritchard i jego geriatryczna, antyfaszystowska bojówka goni po całej Europie swoich odpowiedników z drugiej strony barykady – choć tak naprawdę goni złudzenia przeszłości i ucieka od rozczarowań teraźniejszością.
Pomiędzy „Falangami…” a „Polowaniem” wychodzi pierwszy w pełni autorski album Enkiego Bilala – „Targi nieśmiertelnych” ze słynnej „Trylogii Nikopola”. Bilal wspomina, że musiał odreagować po rygorze hiperrealizmu „Falang…” i przed nadchodzącym, pisanym w podobnym stylu „Polowaniu”. Piąty komiks Pierre’a Christina z grafikami Bilala powstawał w czasach walki Solidarności o prawa polskich robotników i w przededniu stanu wojennego w Polsce. „Polowanie” to również komiks z bohaterami w podeszłym wieku i w ostatecznym rozrachunku poruszający podobne problemy co „Falangi Czarnego Porządku”.
Początek lat osiemdziesiątych, Polska. W pięknej, położonej na kompletnym odludziu rezydencji w Bieszczadach spotykają się starzy i doświadczeni aparatczycy komunistyczni z całego bloku wschodniego. Towarzyszymy im w kilkudniowym, nieformalnym zjeździe, podczas którego suto zakrapiane biesiady przeplatane są codziennymi polowaniami w zimowej scenerii Bieszczad. „Polowanie” jest bardzo kameralną opowieścią, która nadałaby się idealnie na spektakl niezapomnianego Teatru Telewizji – zamknięta, odizolowana od reszty świata przestrzeń, w środku której kipi od emocji, zadawnionych żalów, wspomnień młodości, mrocznych retrospekcji i rozliczeń z obietnicami komunizmu. Wśród zaproszonych gości jest milczący, budzący respekt i grozę, generał Wasylij Szewczenko – wysoko postawiony działacz Partii Komunistycznej ZSRR, którego zawód i rozczarowanie prawdą na temat ideologii, której poświęcił życie, może się chyba równać tylko z jego własnym zaangażowaniem i oddaniem dla sprawy w czasach naiwnej młodości. „Polowanie” jest komiksem dialogu – bardzo złożonego, politycznego i wymagającego chociażby podstawowej wiedzy z zakresu historii dwudziestego wieku.
Obydwa komiksy, wchodzące w skład omawianego wydania, są swoimi wzajemnymi dopełnieniami. Pierwszy opowiada o ochotnikach, nie związanych z żadnym rządem, którzy przemierzają całą Europę. Drugi skupia się na osobach ściśle związanych z aparatem rządzącym, które przebywają przez cały czas w ograniczonej przestrzeni. W obydwu przypadkach głównymi bohaterami są ludzie starzy, doświadczeni przez życie, którzy dawno wyrośli z młodzieńczej naiwności i mówią o głębokim rozczarowaniu. Reaktywowane Brygady Międzynarodowe „były piękną kolekcją przypadków astmy, reumatyzmu, starczego osłabienia, przeżartych przez cholesterol zwiędłych ciał, ale nie był to jeszcze zjazd zdziecinniałych starców”. Członkowie Brygad i Falang różnią się od siebie już tylko w ustnych deklaracjach – tak naprawdę stosują te same krwawe metody i walczą o dokładnie to samo. Nie o kraj, który już nie potrzebuje ich pomocy, lecz o potwierdzenie istotności własnej roli w jego historii. To dwie grupy oszalałych, oderwanych od rzeczywistości dziwaków, które bawią się w policjantów i złodziei, bez oglądania się na koszty, które płaci za nich reszta świata. Pritchard i jego przyjaciele kurczowo trzymają się przeszłości, bo nie mają już przyszłości – podobnie jak wielu innych, pojawiających się z nagła starców–rewolucjonistów, pochowanych gdzieś po całej Europie, którzy znają się do dziś i cały czas polerują odłożone na półkę stare karabiny.
Ostatecznie i tak wszyscy wylądują w jednym grobie a umierając nie będą nawet pamiętać przyczyn wzajemnej nienawiści. A przyczyny te i tak okażą się nieważne dla potomnych. Europa roku 1979 jest przecież zupełnie inna niż ta, z przedednia Drugiej Wojny Światowej. Młode, europejskie pokolenie ma już inne problemy – nie dba o wartości kultywowane przez reprezentantów starszej generacji, nie odróżnia lewej strony od prawej – prawdopodobnie dlatego, że zostały one z czasem mocno zredefiniowane. Starcy „lewi” są dla nich takimi samymi wariatami jak starcy „prawi” - „Co nas obchodzi, że skrajna prawica się odradza? Spieprzajcie stąd ze swoimi problemami!”.
Naiwność, która jest podstawowym atrybutem młodości, powoduje zawsze rozczarowania na starość. Mówią o tym zarówno „Falangi Czarnego Porządku” jak i „Polowanie”. Przykładem człowieka, któremu historia dała surową naukę jest Wasylij Szewczenko (a tak naprawdę całe starsze pokolenie, które przyjechało do dworku w Bieszczadach). Jak widziano (i jak widział sam siebie) Szewczenkę przed laty? Bohater walczący ze złym carem, biorący aktywny udział w Rewolucji Październikowej, budujący państwo od nowa, formujący oddziały Armii Czerwonej i walczący z nazistowskim najeźdźcą. Ale jednocześnie był ważnym obywatelem kraju, w którym działało NKWD, CZK, KGB – niesprawiedliwe procesy, przymusowe wysiedlenia, pochłanianie ościennych krajów przez czerwonego molocha, czystki, tortury i zero wolności. Wielki czerwony brat pożera swoje własne, omamione pustymi obietnicami dzieci – Marks, Lenin, Stalin obrócili się w rozpadające się pomniki, „wyschnięte truchła wielkich idei”. Realny socjalizm okazał się całkowicie nierealny, a wielkie plany, duma z przynależności do wielkiego projektu i poczucie istotności własnych działań zostały systematycznie wypierane przez ból i wstyd.
Młode pokolenie w „Polowaniu” również różni się od starego. Nadal wierzy w propagandowe kłamstwa komunizmu, nadal myśli, że historię kształtują masy a nie jednostki, nadal widzi słuszność coraz bardziej wyboistej drogi, którą podąża komunizm w latach osiemdziesiątych. Młody francuski tłumacz, towarzyszący starej gwardii, nazywany po leninowsku „użytecznym idiotą”, jest zszokowany wydarzeniami, w których bierze udział i zaczyna powoli leczyć się z idealizmu.
Zestawienie „Brygad Czarnego Porządku” i „Polowania” pozwala zauważyć pewną zmianę w twórczości Enkiego Bilala. Pierwszy komiks narysowany jest jeszcze mocno w stylu „Legend naszych czasów”, ściśle realistycznie i dość schematycznie. Komiks drugi, rysowany po „Targach nieśmiertelnych”, to już nieco inny Bilal – bardziej fantasmagoryczny, idący w kierunku późniejszych, ambitnych artystycznych projektów grafika, takich jak chociażby „Tetralogia potwora”. W „Polowaniu” mamy zapowiedź Bilala dojrzałego.
koniec
15 grudnia 2019

Komentarze

15 XII 2019   12:47:40

Lubię wracać do "Polowania" co kilka lat, zawsze znajduję w nim coś, co wcześniej umknęło mojej uwadze. Kwestia wiedzy i doświadczenia.

15 XII 2019   20:27:54

"Polowanie" i Trylogia Nikopola to absolutny szczyt Bilala, wypracował wtedy już swój dojrzały styl, ale jednocześnie ciągle poświęcał wiele uwagi tłom i dopracowaniu kadrów w najmniejszym szczególe. Ja czasami biorę te komiksy do reki i po prostu przeglądam z podziwem. Tetralogia Potwora nie robi już takiego wrażenia, choć to ciągle znakomite komiksy, także scenariuszowo.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Droga bez końca
Marcin Knyszyński

24 V 2020

Przy okazji artykułu o „Yansie” wspomniałem pewną polską komiksową inicjatywę wydawniczą z końcówki lat osiemdziesiątych. „Komiks Fantastyka” był w tych czasach czymś absolutnie oszałamiającym i każdy trochę starszy polski fan historii obrazkowych dobrze wie o czym mowa. Początkowe numery cyklu, te jeszcze sprzed przemianowania go po prostu na „Komiks”, zdominowało trzech bohaterów: Funky Koval, Yans i ten najbardziej enigmatyczny i skomplikowany – Rork. Historia tajemniczego białowłosego (...)

więcej »

Najczarniejsze szwarccharaktery polskiego komiksu
Esensja Komiks

22 V 2020

Pamiętamy raczej tych dobrych i szlachetnych: Kajka i Kokosza, Tytusa, Romka i A′Tomka, kapitana Żbika, Funky′ego Kovala, wielkich bohaterów polskiego komiksu. Ale przecież dobro nie może istnieć bez zła, musi być przeciwwaga. Żadna z pozytywnych postaci nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie miała odpowiednich adwersarzy. Dziś łamy Esensji oddajemy tym drugim, nierzadko bohaterom drugiego planu, ale przede wszystkim ważnym postaciom bez których fabuły komiksowe byłyby kompletne, bez których nie (...)

więcej »

Kadr, który…: Na chwałę imienia polskiego
Wojciech Gołąbowski

7 V 2020

Wśród licznych batalistycznych kadrów z komiksu „Rokitna 1915” są dwa pełnoplanszowe, w których połączono sylwetki postaci z graficzną informacją narracyjną. W tym drugim dwóch ułanów galopuje po mapie, planie bitwy. Spójrzmy jednak na ten pierwszy.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Po komiks marsz: Wrzesień 2014
— Esensja

Z tego cyklu

Droga bez końca
— Marcin Knyszyński

Witamy w Keyhouse!
— Marcin Knyszyński

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I wolność dla wszystkich… androidów
— Paweł Ciołkiewicz

Elojowie naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Werona po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Lipiec 2011
— Esensja

Świat po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Młodzieńcza choroba lewicowości
— Sebastian Chosiński

Nowy Jork A.D. 2095
— Konrad Wągrowski

Rzeczywistość, sztuka, archeologia
— Błażej

Geriatryczne szwadrony śmierci
— Błażej

Tegoż autora

Fajne… po prostu
— Marcin Knyszyński

Zmierzch rewolucji
— Marcin Knyszyński

Nikogo nie potrzebuję!
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Sztuka ucieczek
— Marcin Knyszyński

Teatr absurdu
— Marcin Knyszyński

Kadr, który…: Darkseid is.
— Marcin Knyszyński

Jeszcze bardziej typowy Leo
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.