Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Niekoniecznie jasno pisane: Głębokie rozczarowanie

Esensja.pl
Esensja.pl
„Rejs zapomnianych”, „Statek z kamienia” i „Miasto, którego nie było”, czyli trzy komiksy znanego francuskiego scenarzysty Pierre’a Christina i młodego, nieopierzonego jeszcze rysownika Enkiego Bilala, wydane w połowie lat siedemdziesiątych, spotkały się z uznaniem krytyki. Skoro tak, to może warto pójść za ciosem? Oto „Falangi Czarnego Porządku” i „Polowanie”, wydane w Polsce przez Egmont – najpierw pojedynczo w kolekcji „Mistrzowie komiksu”, a później zbiorczo, jako „Fins de siècle”.

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Głębokie rozczarowanie

„Rejs zapomnianych”, „Statek z kamienia” i „Miasto, którego nie było”, czyli trzy komiksy znanego francuskiego scenarzysty Pierre’a Christina i młodego, nieopierzonego jeszcze rysownika Enkiego Bilala, wydane w połowie lat siedemdziesiątych, spotkały się z uznaniem krytyki. Skoro tak, to może warto pójść za ciosem? Oto „Falangi Czarnego Porządku” i „Polowanie”, wydane w Polsce przez Egmont – najpierw pojedynczo w kolekcji „Mistrzowie komiksu”, a później zbiorczo, jako „Fins de siècle”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Pierre Christin, po sukcesie trylogii zebranej potem w „Legendach naszych czasów”, zapragnął stworzyć coś jeszcze większego i bardziej zaangażowanego w sprawy polityczne i społeczne współczesnego mu świata. Za sferę graficzną odpowiadać miał oczywiście Bilal, w którego umiejętności Christin pokładał już wielkie zaufanie. Tym razem cały projekt miał być pozbawiony pierwiastka fantastycznego, tak silnie obecnego w pierwszych trzech komiksach i nastawiony na zdecydowany realizm fabularny. Pod koniec lat siedemdziesiątych głośno było o lewicowym terroryzmie. Działalność niemieckiego ugrupowania Baader-Meinhof, czy francuskiej Akcji Bezpośredniej, były wstrząsem dla lewicowca takiego jak Pierre Christin – umiarkowanego intelektualisty, który zawsze wolał reformy niż rewolucje. Przemoc płynąca z lewej strony była dla niego bolesna i niezrozumiała – Christin postanowił o tym opowiedzieć.
Od zawsze interesowała go historia wojny domowej w Hiszpanii, podczas której popierające hiszpański rząd Brygady Międzynarodowe walczyły z rewolucyjnymi siłami generała Francisco Franco. Christin nazywał tę wojnę „próbą generalną” przez krwawymi rozstrzygnięciami kolejnej dekady i politycznymi niepokojami drugiej połowy dwudziestego wieku. Konflikt w Hiszpanii był starciem dwóch sił o jednoznacznie określonych poglądach i jaskrawo kontrastujących ze sobą różnicach. Czwarty produkt współpracy Christina i Bilala – „Falangi Czarnego Porządku” – nawiązuje do wspomnianego konfliktu. Akcja komiksu rozpoczyna się w Hiszpanii, czterdzieści lat po wojnie domowej.
Mamy rok 1979. Wszyscy mieszkańcy małej wioski w Aragonii, która w latach trzydziestych była miejscem zaciekłych walk, zostali wymordowani jednej nocy przez ubranych na czarno terrorystów. Do zbrodni przyznają się „Falangi Czarnego Porządku”, reaktywowana po czterdziestu latach paramilitarna bojówka złożona z emerytowanych członków sił Franco. Banda działała rzekomo w „obronie wartości chrześcijańskiego zachodu” – prawicowy ekstremizm zaczyna rosnąć w siłę. Wieści o tragedii hiszpańskiej wioski docierają do pana Jeffersona Pritcharda, pracownika „London Daily Telegraph”. Pritchard jest weteranem wojny domowej w Hiszpanii – czterdzieści lat temu, wraz z przyjaciółmi z całej Europy brał udział w walkach po stronie lewicowych Brygad Międzynarodowych. Teraz, po uświadomieniu sobie kto stoi za zamachami w Aragonii, zwołuje on swoich starych towarzyszy broni i rusza w pościg za znienawidzonymi wrogami sprzed lat. Komiks zatem nie opowiada tak naprawdę (wbrew temu co sugeruje tytuł) o faszystowskich Falangach, ale o ich antagonistach – starych i nie potrafiących zapomnieć o przeszłości członkach Brygad Międzynarodowych. Pritchard i jego geriatryczna, antyfaszystowska bojówka goni po całej Europie swoich odpowiedników z drugiej strony barykady – choć tak naprawdę goni złudzenia przeszłości i ucieka od rozczarowań teraźniejszością.
Pomiędzy „Falangami…” a „Polowaniem” wychodzi pierwszy w pełni autorski album Enkiego Bilala – „Targi nieśmiertelnych” ze słynnej „Trylogii Nikopola”. Bilal wspomina, że musiał odreagować po rygorze hiperrealizmu „Falang…” i przed nadchodzącym, pisanym w podobnym stylu „Polowaniu”. Piąty komiks Pierre’a Christina z grafikami Bilala powstawał w czasach walki Solidarności o prawa polskich robotników i w przededniu stanu wojennego w Polsce. „Polowanie” to również komiks z bohaterami w podeszłym wieku i w ostatecznym rozrachunku poruszający podobne problemy co „Falangi Czarnego Porządku”.
Początek lat osiemdziesiątych, Polska. W pięknej, położonej na kompletnym odludziu rezydencji w Bieszczadach spotykają się starzy i doświadczeni aparatczycy komunistyczni z całego bloku wschodniego. Towarzyszymy im w kilkudniowym, nieformalnym zjeździe, podczas którego suto zakrapiane biesiady przeplatane są codziennymi polowaniami w zimowej scenerii Bieszczad. „Polowanie” jest bardzo kameralną opowieścią, która nadałaby się idealnie na spektakl niezapomnianego Teatru Telewizji – zamknięta, odizolowana od reszty świata przestrzeń, w środku której kipi od emocji, zadawnionych żalów, wspomnień młodości, mrocznych retrospekcji i rozliczeń z obietnicami komunizmu. Wśród zaproszonych gości jest milczący, budzący respekt i grozę, generał Wasylij Szewczenko – wysoko postawiony działacz Partii Komunistycznej ZSRR, którego zawód i rozczarowanie prawdą na temat ideologii, której poświęcił życie, może się chyba równać tylko z jego własnym zaangażowaniem i oddaniem dla sprawy w czasach naiwnej młodości. „Polowanie” jest komiksem dialogu – bardzo złożonego, politycznego i wymagającego chociażby podstawowej wiedzy z zakresu historii dwudziestego wieku.
Obydwa komiksy, wchodzące w skład omawianego wydania, są swoimi wzajemnymi dopełnieniami. Pierwszy opowiada o ochotnikach, nie związanych z żadnym rządem, którzy przemierzają całą Europę. Drugi skupia się na osobach ściśle związanych z aparatem rządzącym, które przebywają przez cały czas w ograniczonej przestrzeni. W obydwu przypadkach głównymi bohaterami są ludzie starzy, doświadczeni przez życie, którzy dawno wyrośli z młodzieńczej naiwności i mówią o głębokim rozczarowaniu. Reaktywowane Brygady Międzynarodowe „były piękną kolekcją przypadków astmy, reumatyzmu, starczego osłabienia, przeżartych przez cholesterol zwiędłych ciał, ale nie był to jeszcze zjazd zdziecinniałych starców”. Członkowie Brygad i Falang różnią się od siebie już tylko w ustnych deklaracjach – tak naprawdę stosują te same krwawe metody i walczą o dokładnie to samo. Nie o kraj, który już nie potrzebuje ich pomocy, lecz o potwierdzenie istotności własnej roli w jego historii. To dwie grupy oszalałych, oderwanych od rzeczywistości dziwaków, które bawią się w policjantów i złodziei, bez oglądania się na koszty, które płaci za nich reszta świata. Pritchard i jego przyjaciele kurczowo trzymają się przeszłości, bo nie mają już przyszłości – podobnie jak wielu innych, pojawiających się z nagła starców–rewolucjonistów, pochowanych gdzieś po całej Europie, którzy znają się do dziś i cały czas polerują odłożone na półkę stare karabiny.
Ostatecznie i tak wszyscy wylądują w jednym grobie a umierając nie będą nawet pamiętać przyczyn wzajemnej nienawiści. A przyczyny te i tak okażą się nieważne dla potomnych. Europa roku 1979 jest przecież zupełnie inna niż ta, z przedednia Drugiej Wojny Światowej. Młode, europejskie pokolenie ma już inne problemy – nie dba o wartości kultywowane przez reprezentantów starszej generacji, nie odróżnia lewej strony od prawej – prawdopodobnie dlatego, że zostały one z czasem mocno zredefiniowane. Starcy „lewi” są dla nich takimi samymi wariatami jak starcy „prawi” - „Co nas obchodzi, że skrajna prawica się odradza? Spieprzajcie stąd ze swoimi problemami!”.
Naiwność, która jest podstawowym atrybutem młodości, powoduje zawsze rozczarowania na starość. Mówią o tym zarówno „Falangi Czarnego Porządku” jak i „Polowanie”. Przykładem człowieka, któremu historia dała surową naukę jest Wasylij Szewczenko (a tak naprawdę całe starsze pokolenie, które przyjechało do dworku w Bieszczadach). Jak widziano (i jak widział sam siebie) Szewczenkę przed laty? Bohater walczący ze złym carem, biorący aktywny udział w Rewolucji Październikowej, budujący państwo od nowa, formujący oddziały Armii Czerwonej i walczący z nazistowskim najeźdźcą. Ale jednocześnie był ważnym obywatelem kraju, w którym działało NKWD, CZK, KGB – niesprawiedliwe procesy, przymusowe wysiedlenia, pochłanianie ościennych krajów przez czerwonego molocha, czystki, tortury i zero wolności. Wielki czerwony brat pożera swoje własne, omamione pustymi obietnicami dzieci – Marks, Lenin, Stalin obrócili się w rozpadające się pomniki, „wyschnięte truchła wielkich idei”. Realny socjalizm okazał się całkowicie nierealny, a wielkie plany, duma z przynależności do wielkiego projektu i poczucie istotności własnych działań zostały systematycznie wypierane przez ból i wstyd.
Młode pokolenie w „Polowaniu” również różni się od starego. Nadal wierzy w propagandowe kłamstwa komunizmu, nadal myśli, że historię kształtują masy a nie jednostki, nadal widzi słuszność coraz bardziej wyboistej drogi, którą podąża komunizm w latach osiemdziesiątych. Młody francuski tłumacz, towarzyszący starej gwardii, nazywany po leninowsku „użytecznym idiotą”, jest zszokowany wydarzeniami, w których bierze udział i zaczyna powoli leczyć się z idealizmu.
Zestawienie „Brygad Czarnego Porządku” i „Polowania” pozwala zauważyć pewną zmianę w twórczości Enkiego Bilala. Pierwszy komiks narysowany jest jeszcze mocno w stylu „Legend naszych czasów”, ściśle realistycznie i dość schematycznie. Komiks drugi, rysowany po „Targach nieśmiertelnych”, to już nieco inny Bilal – bardziej fantasmagoryczny, idący w kierunku późniejszych, ambitnych artystycznych projektów grafika, takich jak chociażby „Tetralogia potwora”. W „Polowaniu” mamy zapowiedź Bilala dojrzałego.
koniec
15 grudnia 2019

Komentarze

15 XII 2019   12:47:40

Lubię wracać do "Polowania" co kilka lat, zawsze znajduję w nim coś, co wcześniej umknęło mojej uwadze. Kwestia wiedzy i doświadczenia.

15 XII 2019   20:27:54

"Polowanie" i Trylogia Nikopola to absolutny szczyt Bilala, wypracował wtedy już swój dojrzały styl, ale jednocześnie ciągle poświęcał wiele uwagi tłom i dopracowaniu kadrów w najmniejszym szczególe. Ja czasami biorę te komiksy do reki i po prostu przeglądam z podziwem. Tetralogia Potwora nie robi już takiego wrażenia, choć to ciągle znakomite komiksy, także scenariuszowo.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Czytała Krystyna Czubówna
Agnieszka ‘Achika’ Szady

24 IX 2020

Oto trzydziestoletni samiec gatunku ludzkiego. W sezonie wiosenno-letnim odprawia on niezwykłe rytuały w nadziei znalezienia partnerki. Podobnie jak u wielu innych gatunków, występuje tu zjawisko przybierania atrakcyjnej szaty godowej.

więcej »

Kadr, który…: Mózgi, czyli gostek w szelkach
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 IX 2020

Ten kadr nie urzeka może graficzną urodą czy pomysłowością, ale ma inną zaletę. Mianowicie śmiałam się z niego przez pół dnia, oczywiście z przerwami.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: W stylu retro
Marcin Knyszyński

13 IX 2020

W jednym z poprzednich odcinków cyklu czytaliśmy „Azyl Arkham” – genialną opowieść o Batmanie, który, w zakamarkach najbardziej przerażającego szpitala psychiatrycznego w historii komiksu, szukał prawdy o własnej naturze. Był to pierwszy komiks Granta Morrisona, w którym zajął się postacią człowieka–nietoperza – dziś drugi, napisany zaraz potem na fali popularności „Azylu”. Gotham mierzy się z jednym z największych zagrożeń jakie kiedykolwiek wisiało nad miastem.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Po komiks marsz: Wrzesień 2014
— Esensja

Z tego cyklu

W stylu retro
— Marcin Knyszyński

Uruchom ponownie
— Marcin Knyszyński

Zawsze żyjemy w czasach ostatecznych
— Marcin Knyszyński

Osiemnastoletnia improwizacja
— Marcin Knyszyński

Droga bez końca
— Marcin Knyszyński

Witamy w Keyhouse!
— Marcin Knyszyński

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I wolność dla wszystkich… androidów
— Paweł Ciołkiewicz

Elojowie naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Werona po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Lipiec 2011
— Esensja

Świat po Krwotoku
— Konrad Wągrowski

Młodzieńcza choroba lewicowości
— Sebastian Chosiński

Nowy Jork A.D. 2095
— Konrad Wągrowski

Rzeczywistość, sztuka, archeologia
— Błażej

Geriatryczne szwadrony śmierci
— Błażej

Tegoż autora

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Nie dla zielonych czytelników
— Marcin Knyszyński

Hardboiled Berserker
— Marcin Knyszyński

Niechciany eskapizm
— Marcin Knyszyński

Sprzątanie po dwudziestym wieku
— Marcin Knyszyński

Na Ziemi bez zmian
— Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Ofiary popkultury
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.