Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Niekoniecznie jasno pisane: Witamy w Keyhouse!

Esensja.pl
Esensja.pl
Na początku lutego w ofercie Netflixa pojawił się kolejny serial na podstawie komiksu. „Locke & Key” to dziesięcioodcinkowa opowieść „young adult”, pełna magii i tajemnic, ale także nastoletnich rozterek i miłostek. Serial nie jest horrorem tak jak jego komiksowy pierwowzór, inaczej kładzie akcenty i jest po prostu o wiele bardziej „grzeczny”. Przyjrzyjmy się zatem komiksowi – wydawnictwo Taurus Media dodrukowało całość z okazji emisji serialu.

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Witamy w Keyhouse!

Na początku lutego w ofercie Netflixa pojawił się kolejny serial na podstawie komiksu. „Locke & Key” to dziesięcioodcinkowa opowieść „young adult”, pełna magii i tajemnic, ale także nastoletnich rozterek i miłostek. Serial nie jest horrorem tak jak jego komiksowy pierwowzór, inaczej kładzie akcenty i jest po prostu o wiele bardziej „grzeczny”. Przyjrzyjmy się zatem komiksowi – wydawnictwo Taurus Media dodrukowało całość z okazji emisji serialu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Komiksowy „Locke & Key” to trzydzieści siedem odcinków, wydanych w sześciu zbiorczych tomach. Autor scenariusza, Joe Hill (Syn-Wiecie-Kogo), miał już za sobą powieściowy debiut – jego „Pudełko w kształcie serca” zostało przyjęte przez czytelników naprawdę entuzjastycznie. „IDW Publishing”, młode, istniejące od kilku lat wydawnictwo komiksowe (w Polsce kojarzone najbardziej z „30 dni nocy”), szybko wyczuło komercyjny potencjał i zaproponowało Hillowi przetworzenie jego nie wydanych jeszcze powieści na medium obrazkowe. Ale autor złożył inną ofertę – od dawna już planowany i wstępnie zarysowany szkic opowieści grozy zamkniętej w kilkudziesięciu odcinkach. Miało to być „przygodowe fantasy dla dzieci, podczas pisania którego coś poszło bardzo, bardzo źle”. Hill inspirował się jedną z ulubionych książek z dzieciństwa – „The House with a Clock in Its Walls” Johna Bellairsa, w której mieliśmy do czynienia z magicznym domem pełnym sekretów czekających na wyjawienie. Pierwszy zeszyt „Locke & Key” ukazał się 28 lutego 2008 roku a jego popularność przekroczyła wszelkie oczekiwania. Cały nakład tego odcinka został sprzedany już pierwszego dnia i wydawca musiał szybko robić dodruk.
Jesteśmy w Nowej Anglii, w miejscowości o bardzo wdzięcznej nazwie „Lovecraft” (w serialu, nie wiedzieć czemu, zmieniono ją na „Matheson”). Czteroosobowa familia Locke’ów wprowadza się do tajemniczej rezydencji „Keyhouse”. Lovecraft to rodzinne strony zamordowanej niedawno głowy rodziny – Rendella Locke’a. Ten szkolny psycholog, mąż Niny topiącej smutki w alkoholu oraz trójki dzieci radzących sobie z traumą na swój sposób, zginął z ręki swego nastoletniego podopiecznego, Sama Lessera. Dzieci Rendella zmuszone są dopasować się do nowych realiów – o ile życie siedemnastoletniego Tylera i dwa lata młodszej Kinsey zdaje się początkowo w miarę standardowe (nowe liceum, nowi koledzy, pierwsze miłości i inne nastoletnie problemy), o tyle to, co przytrafia się najmłodszemu bratu jest po prostu dziwne i niepokojące. Kilkuletni Bode znajduje co jakiś czas tajemnicze klucze, poukrywane gdzieś w zakamarkach rezydencji, które otwierają różnego rodzaju magiczne drzwi (lub po prostu rzeczy z pasującym do danego klucza otworem). Magiczne – no bo jak nazwać sytuację, w której po przekroczeniu jednych z nich twoja dusza opuszcza ciało, a po otwarciu innych zamieniasz się w dziesięciometrowego olbrzyma, przenosisz się w czasie lub przeistaczasz w zwierzę?

Joe Hill, Gabriel Rodriguez
‹Locke & Key #2: Łamigłówki›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLocke & Key #2: Łamigłówki
Tytuł oryginalnyHead Games
Scenariusz
Data wydania23 lutego 2015
RysunkiGabriel Rodriguez
PrzekładJakub Pietrasik
Wydawca Taurus Media
CyklLocke & Key
ISBN978-83-64360-43-5
Format160s. 170×260mm
Cena67,—
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Mały Bode używa w końcu klucza, który uwalnia straszliwe, prastare zło, uwięzione przed laty w studni na tyłach Keyhouse. Mroczna istota przyjmuje postać przystojnego osiemnastolatka Zacka, który trafia do tego samego liceum co dzieciaki Locke’ów i skwapliwie się z nimi zaprzyjaźnia. Szybko okazuje się, że Zack (czy ktokolwiek lub cokolwiek nim jest) chce skompletować magiczne klucze z Keyhouse, w tym jeden szczególny, który pozwoli mu zrealizować tylko jemu znane, ale na pewno niecne plany. Dowiadujemy się też, że zmarły niedawno Rendell Locke ma więcej wspólnego z całą tą aferą, niż mogłoby się wydawać. Tyler, Kinsey, Bode i ich nowi znajomi wplątują się w bardzo niebezpieczną, mrożącą krew w żyłach przygodę. Muszą uporać się nie tylko z obecnym zagrożeniem, ale i wyjaśnić tajemnice przeszłości swego ojca oraz jego przyjaciół, których pod koniec lat osiemdziesiątych połączył mroczny sekret. Sześć tomów „Locke & Key” to stojąca na bardzo wysokim poziomie komiksowa rozrywka – opowieść przeznaczona dla dorosłego czytelnika, mimo iż jej bohaterami są przede wszystkim nastolatki.
Nazwa miejscowości, w której toczy się akcja komiksu to zmyłka. Nawiązanie do twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta jest jedno i dotyczy pochodzenia zła zagrażającemu naszemu światu (mała podpowiedź – zajrzyjcie do noweli „Ku nieznanemu Kadath śniąca się wędrówka”). Sam sposób opowiadania i pomysł na historię jest zupełnie inny – komiks Hilla stoi na pograniczu horroru, dark fantasy i młodzieżowej obyczajówki i nastawiony jest na storytelling oraz solidną budowę postaci. Czyli inaczej niż u Samotnika z Providence, który podporządkowywał zarówno bohaterów jak i opowieść swej autorskiej filozofii „kosmicznego horroru”. W „Locke & Key” nie ma żadnych drugich den i złożonej myśli – to bardzo prosta opowieść o walce z własnymi słabościami, dojrzewaniu, życiu z traumą, godzeniu się ze stratą i zmaganiu ze strachem. Nie bez przyczyny głównymi bohaterami są tu dzieci widzące i interpretujące świat bardziej intuicyjnie, często emocjonalnie i nieracjonalnie. Czyni to ich również bardziej podatnymi na manipulacje i ataki Zła – takiego pisanego wielką literą, istniejącego niezależnie od ludzkiej woli i sprowadzonego z świata idei prosto na ziemię.
Takie właśnie zło przypuszcza atak na domowe ognisko Locke’ów. Joe Hill trzyma się sprawdzonego, archetypicznego wręcz schematu. Niedojrzali bohaterowie, zwykli ludzie, zostają skonfrontowani z Nieznanym, zmuszeni do uwierzenia w coś, co wydawało się niemożliwe a następnie do stawienia czoła złu. Walka z nim jest tu ich sposobem na dojrzewanie i wewnętrzną przemianę – wszyscy bohaterowie „Locke & Key” stają się pod koniec komiksu zupełnie innymi postaciami niż na początku. Wielką rolę odgrywa tutaj wiarygodność ich kreacji. Joe Hill buduje prawdziwych, przysłowiowych „ludzi z krwi i kości”, których charakterystyki są konsekwentnie rozwijane i co najważniejsze – są przekonywujące. Tyler walczy przez cały komiks z poczuciem winy (to on, zdenerwowany po kłótni z ojcem powiedział do jego przyszłego mordercy: „Jeśli kiedykolwiek postanowisz zabić swojego ojca, zabij mojego przy okazji”) i próbuje być głową rodziny, choć nie jest na to gotowy. Kinsey chce być niewidzialna, niezauważalna w szkole, przez co mniej narażona na różnego rodzaju piętnowanie. Nie chce być „tą, której ojca zabili”, nie chce być ofiarą. Chce pozbyć się uczuć – żalu, smutku, strachu, traumy. Kilkuletni Bode z kolei radzi sobie jeszcze inaczej – jest ciekawski świata, w taki właśnie niewinny, dziecięcy, naiwny sposób. Widzi, słyszy i czuje więcej. I ciągle pyta.
Z pomocą i odpowiedziami przychodzą klucze. Joe Hill wspomniał kiedyś, że każde pojawienie się nowego klucza ma swoje uzasadnienie fabularne – znajdujemy je, bo mają do odegrania ważną, zawsze w pewnym stopniu metaforyczną rolę. I tak właśnie działają – magia może pomóc w życiu małoletnich bohaterów, rozwiązać w doraźny sposób ich problemy lub zaspokoić ciekawość, ale z największych kłopotów i tak ich nie wybawią. Tyler, Kinsey, Bode oraz ich przyjaciele i rodzina muszą odkryć inną siłę, dzięki której pokonają zło i wydostaną się z tarapatów. Siłę przyjaźni, miłości, zaufania i determinacji. Być może brzmi to banalnie i czujemy „że to już wszystko było”, ale musimy jednocześnie pamiętać, że najlepsze dzieła popkultury powstają przecież z przetwarzania toposów istniejących w niej od samego początku. Joe Hill wie o tym bardzo dobrze, stosując tę regułę konsekwentnie i skutecznie.
„Locke & Key” to także misternie zbudowana konstrukcja. Całość została wcześniej dokładnie zaplanowana i rozpisana. Podczas lektury mamy czasem wrażenie déjà vu – i słusznie, bo ukryte zapowiedzi przyszłych zdarzeń i „easter eggi” są w tym komiksie normą. Widać to wyraźnie podczas ponownej lektury – odwiedzane miejsca, położenie kluczy, wygląd pomieszczeń sprawiają wrażenie przygotowanych już wcześniej. Keyhouse jest dodatkowym bohaterem, nie mniej ważnym niż wszystkie inne postacie. Autor rysunków, pochodzący z Chile Gabriel Rodriguez, jest dyplomowanym architektem – jego wizja upiornej rezydencji Locke’ów jest wprost genialna. Keyhouse istniało zanim powstał pierwszy odcinek – to pewne.
Na początku lektury mamy wrażenie, że styl Rodrigueza nie pasuje do tej opowieści. Jest bardzo kreskówkowy, przypominający baśniowość Hayao Miyazakiego i jednocześnie bardzo dosadny w pokazywaniu przemocy i grozy. Joe Hill wybrał Chilijczyka na stanowisko ilustratora od razu, gdy tylko zobaczył jego prace. Sposób w jaki Rodriguez rysował postacie, ich emocje, mimikę i dynamikę idealnie pasował do zamysłu scenarzysty. Bohaterowie są bardzo „mili i sympatyczni”, można ich od razu polubić i zżyć się z nimi. Więc gdy spotyka ich potem horror jest to podwójnie przerażające. Gdy cierpi ktoś z kim czujesz więź, cierpisz razem z nim – tego u wspomnianego już Lovecrafta nie było nigdy. Gabriel Rodriguez stał się z czasem współkreatorem „Locke & Key” – Hill wspomniał nawet kiedyś, że kompletnie nie wiedział, jak wyglądają jego bohaterowie, dopóki nie zostali narysowani. Rysownik wręcz poszerzał charakterystyki postaci – gdy autor scenariusza zobaczył po raz pierwszy zapijaczoną Ninę Locke uznał, że tak naprawdę była ona alkoholiczką przez cały czas i że zaczęło się to dużo wcześniej niż w momencie śmierci męża.
Produkcja stacji Netflix jest o wiele mniej mroczna i bardziej przyjazna dla odbiorcy niż komiks. Zachowano podstawy świata przedstawionego, ale fabuła została poddana gruntownej przebudowie – to jest jedna z tych adaptacji, które uciekają od oryginału bardzo daleko. Twórcy serialu chcieli, aby serial można było oglądać całą rodziną – tak jak „Harryego Pottera” czy „Indianę Jonesa”. Miała to być groza „okiełznana”, przykuwająca do ekranu a nie eliminująca co wrażliwszych odbiorców. Dziesięć odcinków „Locke & Key” nie wyczerpało tematu – zło nie zostało pokonane. Spodziewać się możemy zatem drugiego sezonu. Cały czas istnieje też perspektywa poszerzenia uniwersum komiksowego. Joe Hill i Gabriel Rodriguez już w 2009 roku, podczas wywiadu na Comic Conie, zapowiedzieli „trzy prequele i trzy sequele, jak w Gwiezdnych Wojnach”. Trylogia „Revolution” miała nas zabrać do czasów amerykańskiej wojny o niepodległość, a potem przeprowadzić przez Wojnę Secesyjną i II Wojnę Światową. Trylogia „Resurrection” miała opowiadać o wydarzeniach późniejszych niż te z szóstego, ostatniego tomu. Na razie nic z tego nie wyszło, ale kto wie co powstanie na fali popularności serialu. Jedna rzecz jest już pewna – 21 lutego 2020 roku gruchnęła wieść o planowanym crossoverze świata magicznych kluczy oraz „Sandman Uniwersum”. Pierwszy tom nowej serii, zatytułowanej „Locke & Key: Hell & Gone”, ma ukazać się już w październiku 2020 i nawiązywać będzie do historii z „Pory mgieł”, czyli czwartego tomu „Sandmana” Neila Gaimana. Dla Hilla jest to spełnienie marzeń, w końcu to on wraz z Rodriguezem będzie odpowiadał za tę serię, a komiks o Śnie z Nieskończonych wymieniał zawsze jednym tchem jako jeden ze swych ulubionych.
Jesienią otworzymy kolejne magiczne drzwi – kto wie co za nimi znajdziemy? Tymczasem proponuję udać się z rodziną Locke’ów do Keyhouse i poszukać swoich własnych kluczy. Być może będą pasować tam, gdzie zupełnie byśmy się nie spodziewali.
koniec
19 kwietnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

Prezenty świąteczne 2021: Komiksy
Esensja Komiks

24 XI 2021

Za miesiąc Wigilia, po drodze Mikołaj, a my dzisiaj przedstawiamy listę komiksów, które mogą się sprawdzić jako prezent świąteczno-mikołajkowy.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Kontrowersyjny chromosom
Marcin Knyszyński

21 XI 2021

Brian K. Vaughan jest amerykańskim scenarzystą komiksowym i telewizyjnym (pracował między innymi przy serialu „Lost”), wyraźnie obecnym na polskim rynku już od długiego czasu. Drogę do wspomnianych „Zagubionych” utorował sobie sześćdziesięcioodcinkową serią komiksową, której wielkim fanem był producent słynnego serialu – Damon Lindelof. Dziś czytamy właśnie „Y: The Last Man”, jedno z najwcześniejszych dzieł autora.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Kontrowersyjny chromosom
— Marcin Knyszyński

Pod prąd czasu i poza przestrzeń
— Marcin Knyszyński

Wszechświat to za mało
— Marcin Knyszyński

Świat to odbicie naszych myśli
— Marcin Knyszyński

Piliście coś chłopcy? A co innego można tu robić?
— Marcin Knyszyński

Od jedności do wielości i z powrotem
— Marcin Knyszyński

Kolejny spektakl w teatrze końca świata
— Marcin Knyszyński

Jak żywioł
— Marcin Knyszyński

Ład i przeznaczenie kontra chaos i przypadek
— Marcin Knyszyński

Widzę was!
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Krwawy bildungsroman
— Sebastian Chosiński

Historia lubi się powtarzać
— Sebastian Chosiński

I jeszcze mocniej… i jeszcze raz…
— Sebastian Chosiński

Nie wkurzajcie potwora!
— Sebastian Chosiński

Komiksy z przemytu: Królestwo za klucz!
— Miłosz Cybowski

Komiksy z przemytu: O klucz od sukcesu
— Miłosz Cybowski

Komiksy z przemytu: Zabawy z głową
— Miłosz Cybowski

Komiksy z przemytu: Pozdrowienia z Lovecraft
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Hellboy młodzieńczy
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: A jednak potknięcie
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Oto ciała ich
— Marcin Knyszyński

Komiks skrojony na miarę
— Marcin Knyszyński

Klisze? I co z tego?
— Marcin Knyszyński

W stepie szerokim
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Magia, komputery, mordobicie
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Osaczona
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.