Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Pilot śmigłowca: Kilka słów na pożegnanie

Esensja.pl
Esensja.pl
W przeciwieństwie do „Kapitana Żbika” czy też „Podziemnego frontu”, „Pilot śmigłowca” nie zdobył statusu kultowej serii. Jakie były tego przyczyny? I jaką rolę odegrał ten cykl w polskim komiksie?

Marcin Osuch

Pilot śmigłowca: Kilka słów na pożegnanie

W przeciwieństwie do „Kapitana Żbika” czy też „Podziemnego frontu”, „Pilot śmigłowca” nie zdobył statusu kultowej serii. Jakie były tego przyczyny? I jaką rolę odegrał ten cykl w polskim komiksie?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Już sama nasza wiedza o genezie przygód porucznika Sławomira Karskiego jest zaskakująco skromna. Poza zdawkowym stwierdzeniem, że wojsko pozazdrościło milicji komiksowego „Żbika”, nie wiadomo o powstaniu serii właściwie nic. Zapewne dużo do powiedzenia miałby tutaj scenarzysta serii, pułkownik lotnictwa Witold Jarkowski. Po pierwsze dlatego, że to raczej ze scenarzystą uzgadnia się wszystkie założenia fabuły, zwłaszcza gdy w grę wchodzi materiał, było nie było, propagandowy. Można tu zauważyć pewną analogię ze wspomnianym „Kapitanem Żbikiem”. Tam też za scenariusz odpowiadał „człowiek z branży”. Władysław Krupka był wszak podpułkownikiem milicji odpowiedzialnym za działania „promocyjne”. O ile jednak o Krupce wiadomo całkiem dużo w kontekście komiksów (bywał nawet gościem na komiksowych festiwalach), to Jarkowskiego otacza nimb tajemnicy. Nie wiadomo czy podobnie jak Krupka był jednocześnie pomysłodawcą, czy jedynie zleceniobiorcą, odpowiedzialnym za przygotowanie scenariusza. Nie pomogą nam tutaj rysownicy. Najwięcej mógłby powiedzieć z pewnością Grzegorz Rosiński. Będąc już doświadczonym rysownikiem, musiał się spotkać z Jarkowskim, aby omówić i ustalić z nim zasady współpracy scenarzysta-grafik. Niestety, współautor „Thorgala”, na temat „Pilota śmigłowca” wypowiada się bardzo oszczędnie. Z pozostałej dwójki rysowników, o Mirosławie Kurzawie wiadomo jeszcze mniej niż o scenarzyście, a dla Marka Szyszki było to kolejne zlecenie w ramach współpracy ze Sportem i Turystyką. Nie spotykał się z Jarkowskim, w redakcji wydawnictwa dostał scenopis do rąk z zadaniem narysowania dwóch ostatnich zeszytów serii.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Nie doczekał się też „Pilot śmigłowca” rozbudowanych opracowań publicystycznych. Być może zresztą z powodów opisanych powyżej. Jedną stronę na temat serii znajdziemy w „333 popkultowych rzeczach… PRL” Bartka Koziczyńskiego. Nieco dłuższy tekst poświęcił „Pilotowi” Wojciech Birek w wydawnictwie „Grzegorz Rosiński. Mistrz ilustracji i komiksu”. Znajdziemy tam nawet skan oryginalnej, niepokolorowanej planszy z komiksu, ale z definicji w pozycji tej autor patrzy na komiks z perspektywy samego Rosińskiego.
Samego „Pilota śmigłowca” trudno jest jednoznacznie ocenić. Nawet od strony graficznej nie jest to łatwe, a to za sprawą trzech bardzo różnych od siebie rysowników. Pięć pierwszych zeszytów narysował Grzegorz Rosiński i wyraźnie jego kreska jest dużo dojrzalsza od tego, co znajdziemy w „Kapitanie Żbiku”. Jeśli Belgowie mieli zainteresować się pracami Rosińskiego i zaproponować mu współpracę, to raczej po zapoznaniu się właśnie z „Pilotem śmigłowca”, „Legendarną historią Polski” albo narysowaną na kilka lat przed „Relaksem” „Najdłuższą podróżą”. To był ten Rosiński, który za chwile miał narysować pierwszego „Thorgala”. Zastąpił go Mirosław Kurzawa, rysujący zupełnie w niekomiksowym stylu. Kurzawa ani nie był rysownikiem realistycznym, ani nie czuł komiksu jako medium. Czasy były takie, że komiksy sprzedawały się w każdych ilościach, ówczesne nakłady dzisiaj wydają się nieprawdopodobne, ale złe wrażenie pozostało. Marek Szyszko otrzymał zlecenie na narysowanie „Pilota śmigłowca”, gdy dopracował już swoją, wzorowaną na Jeanie Giraud, kreskę. Widać to szczególnie w pierwszym jego zeszycie „Cele dla myśliwców”, narysowanym staranniej od zamykającej cykl „Kraksy”. Styl rysownika, znany z kultowej „Tajemnicy kipu”, sprawdził się doskonale i uratował wizualnie końcówkę serii.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Dzięki temu, że za scenariusz całej serii odpowiadał jeden człowiek, wątki przewijające się przez kolejne zeszyty układają się w spójną całość. Niektóre zeszyty stanowiły fabularną całość (np. „Egzamin”), czasem opowiadane historie obejmowały więcej niż jedną część („W śnieżnych zamieciach”, „Dramatyczne chwile”), niemniej jednak przez całą serię Jarkowski rozwijał wątki prezentujące ciągłość losów bohaterów. Dotyczy to przede wszystkim relacji pomiędzy głównymi bohaterami (głównie na linii Karski – Krucewicz), spraw miłosnych (Karski – Barbara), zawodowych (egzaminy na WAT Kalińskiego). Dialogi w „Pilocie śmigłowca” nie stanowią szczytu finezji, ale jeśli porównamy je ze „Żbikiem” czy komiksami z „Relaksu” (realistycznymi) to wychodzą obronną ręką. Smaczku dodają przemyślenia bohaterów, szczególnie te dotyczące spraw osobistych. Pokazują one wyraźnie, że życie Karskiego i jego znajomych nie ograniczało się do spraw zawodowych.
Serie takie jak, „Kapitan Żbik”, „Podziemny front”, „Pilot śmigłowca” cieszyły się popularnością wśród młodzieży, ale przesadą byłoby stwierdzenie, że to właśnie „kolorowe zeszyty” wprowadziły młodych odbiorców w pełen kolorowych przygód świat komiksów. Tę rolę od kilkunastu lat z powodzeniem pełnił „Świat Młodych”. Owszem, wspomniane serie zaszczepiły na polskim rynku nową kategorię: komiks realistyczny osadzony w najnowszych realiach historycznych („Podziemny front”, „Kapitan Kloss”) bądź współczesnych („Kapitan Żbik”, „Pilot śmigłowca”). Pod tym względem rzeczywiście serie te przygotowały grunt pod wejście na rynek „Relaksu”. Twierdzę jednak, że nawet bez tych komiksów sukces „Relaksu” był pewny. Możliwe, że podstawowym sukcesem „kolorowych zeszytów” było nie tyle zdobycie serc młodych czytelników, ile umysłów decydentów. To oni przekonali się, że nie taki diabeł straszny, że produkty „zgniłego Zachodu” można umiejętne zaadoptować do warunków socjalistycznej propagandy. Bez tego komiks nadal dostępny byłby jedynie na ostatniej stronie młodzieżowego czasopisma.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Zapewne do takich decydentów przyszedł, wychowany we Francji, Henryk Kurta z propozycją stworzenia cyklicznego magazynu komiksowego, który częściowo spłacałby swój dług treściami propagandowymi. Być może w trakcie rozmów jako przykładami posłużył się zeszytami „Żbika”, „Pilota śmigłowca” czy „Podziemnego frontu”. Tak powstał „Relax” a po jego upadku MAW, KAW oraz Sport i Turystyka nadal wydawały komiksy. Ziarno zostało zasiane, całe pokolenie zostało zainfekowane.
• • •
Poniżej znajdują się linki do tekstów opisujących poszczególne zeszyty serii:
koniec
5 lipca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Po komiks marsz: Kwiecień 2021
Esensja Komiks

12 IV 2021

Na kwiecień wydawcy komiksowy przygotowali bogatą ofertę premier. Coś dla siebie powinni znaleźć wielbiciele każdego gatunku.

więcej »

Kadr, który…: Czasem słońce, czasem deszcz
Marcin Mroziuk

8 IV 2021

Różnice w wyglądzie i charakterach Kajtka i Koka wielokrotnie dostarczają czytelnikom okazji do śmiechu, ale rzadko są one aż tak widowiskowe jak w przypadku scenki rozgrywającej się na neapolitańskiej uliczce.

więcej »

Tytus, Romek i A’Tomek: The Best of Papcio Chmiel
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

1 IV 2021

Henryka Jerzego Chmielewskiego nie ma już z nami, ale wciąż będzie z żył w naszej pamięci, dzięki swojej twórczości. Także dlatego, że sam stał się jej bohaterem jako Papcio Chmiel. Zapraszam na tekst wspominkowy poświęcony epizodom, w których się pojawił.

więcej »

Polecamy

Nowy wspaniały świat

Początki państwa polskiego:

Nowy wspaniały świat
— Marcin Osuch

Soczewica, koło, miele młyn
— Marcin Osuch

Krew, krew, flaki, śmierć
— Marcin Osuch

Uczyć nie bawiąc
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.