Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

10 naj...: Żółty, jesienny liść

Esensja.pl
Esensja.pl
Esensja postanowiła uczcić pierwszy dzień jesieni przeglądem komiksowych kadrów poświęconych tej porze roku. Okazuje się, że nie jest ona zbyt popularna wśród komiksiarzy, ale kilka nastrojowych rysunków udało nam się znaleźć.

Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj...: Żółty, jesienny liść

Esensja postanowiła uczcić pierwszy dzień jesieni przeglądem komiksowych kadrów poświęconych tej porze roku. Okazuje się, że nie jest ona zbyt popularna wśród komiksiarzy, ale kilka nastrojowych rysunków udało nam się znaleźć.
Nerwosolek
Ten starannie zakomponowany kadr (zwróćcie uwagę, jak dyskretnie domek wygląda zza drzew, a bohaterowie znajdują się w tak zwanych mocnych punktach) kojarzy mi się z powieściami Małgorzaty Musierowicz, która lubi przyrównywać las do katedry. I choć profesorek Nerwosolek grabi liście nie w lesie, a w parku (własnym?!), to istotnie – strzeliste pnie wyglądają niczym kolumny. Z drzew sfruwają kolejne złociste i brązowe liście; uważny obserwator stwierdzi, że jeden z nich ma podejrzanie grube krawędzie. Otóż jest to… pojazd kosmiczny przybyszów z innej planety. Uznali oni jesienny wygląd drzew za przejaw ich całkowitej śmierci i rzucili się na ratunek.
Blacksad
Prywatny detektyw zwykle jest wynajmowany przez urodziwe i bogate damy, wręcz femmes fatales. Blacksadowi zdarzyło się to w tomie pierwszym, natomiast w drugim zlecenie śledcze dostaje od… nauczycielki, z którą spotyka się na szkolnym placu zabaw. Przygnębiająca pogoda pasuje do przedstawionej pokrótce sytuacji: miła niegdyś dzielnica pogrąża się w upadku na skutek zamknięcia fabryki samolotów – największego pracodawcy w mieście. Miasteczko jest fikcyjne, ale przecież mnóstwo podobnych historii znamy z realnego życia. Na początku tej sceny degradacja otoczenia zaznaczona jest dyskretnie przez pokazanie urwanej huśtawki dla dzieci.
W „Arktycznych” jesień to już nie sezon złotych liści i łagodnego słońca, ale preludium zimy – jest ponuro i deszczowo, liście dawno spadły, ich resztki zamiata woźny na opustoszałym szkolnym podwórku. Kadr, choć znajduje się na jednej z pierwszych stron komiksu, jest w pewien sposób zdradzeniem akcji: kocur czujnym spojrzeniem obrzuca sprzątacza. Od razu można zgadnąć, że okaże się on postacią istotną dla akcji.
Garfield
Skakanie po stertach liści jest ulubioną jesienną rozrywką również Garfielda. Kot musi tylko uważać, żeby były całkowicie suche, inaczej wróci do domu w czymś w rodzaju panierki. Odie ma chyba jeszcze gorzej: liście potrafią oblepić mu cały język. Sterty co prawda nie atakują Garfielda, ale czasami maskują go tak skutecznie, że nasz bohater trafia wraz z nimi do wora na bio-odpady, albo zostaje przygnieciony ciężarem brykającego radośnie Odiego. W jednym z pasków jesienne drzewo zachowuje się jak zdrajca. Zrzuca WSZYSTKIE liście dokładnie w momencie, kiedy przechodzi pod nim Jonathan, szukający swojego pupila w celu wizyty u weterynarza. Garfield lubi też patrzeć na liście spadające z drzewa. Czasami wdaje się z nimi w krótką pogawędkę („I co teraz?” „Poszukaj pracy”). Raz zdarzyło się, że rudzielec w napięciu czekał, kiedy z drzewa sfrunie ostatni, drżący listek. I, niestety, mrugnął…
Zdecydowałam się jednak opisać nie kadr z liśćmi – szczególnie, że jeden już mamy – ale taki, w którym Jim Davies w prosty i przekonujący sposób oddał charakterystyczne jesienne słońce. Poprzez silne skontrastowanie ciepłego blasku i praktycznie czarnych cieni uzyskał wrażenie październikowego dnia, kiedy to w cieniu jest zimno, za to stojąc w plamie słońca można wyobrazić sobie, że jeszcze trwa lato.
Calvin (bez Hobbesa)
Co najmniej cztery – i to te dłuższe, niedzielne – historyjki o Calvinie i Hobbesie są poświęcone najbardziej charakterystycznemu elementowi jesieni, czyli opadłym liściom. Po pracowitym zgrabieniu ich na stertę przez calvinowego tatusia, stają się one obiektem rozrywki, przerażenia, lub jednego i drugiego. Po radosnym skoczeniu na stos liści (dla większej wygody nadziany poduszkami) nasz bohater zostaje poinformowany przez tygrysa, że pod spodem lubią się ukrywać ślimaki. Ohydne, śluzowate ŚLIMAKI, które mogą człowiekowi wpełznąć DO NOGAWKI. Brrr! Lepiej iść do domu i w spokoju obejrzeć film o kosmicznym blobie.
Bywa, że szeleszczące stosy są zagrożeniem bardziej bezpośrednim: zyskują świadomość oraz zdolność poruszania się, i próbują Calvina pożreć żywcem. W takich okolicznościach pretensje rodziców o rozrzucenie liści na cztery wiatry wydają się doprawdy nieuzasadnione!
Snoopy
Opadający liść to esencja jesieni, a przemyślenia Snoopy′ego nad tym liściem to esencja „Fistaszków”. Co ciekawe, mimo, że seria jest typowym komiksem prasowym, rysowanym z dnia na dzień, to typowych jesiennych kadrów jest jak na lekarstwo. A przecież żadna inna pora roku nie pasuje do melancholijnego nastroju „Fistaszków”, tak jak jesień.
Ptyś i Bill
W historyjce zatytułowanej „Oznaki jesieni” całkiem naturalnie pojawiają się drzewa tracące liście czy ptaki gubiące pióra. Kluczową postacią na wszystkich kadrach pozostaje jednak sympatyczny spaniel i to właśnie jemu powinniśmy się dokładniej przyjrzeć. Nieprzypadkowo bowiem wokół Billa można dostrzec całkiem sporo drobnych kreseczek. Nie jest to bynajmniej przejaw niedokładności rysownika czy jego sposób na ukazanie dynamiki poruszania się spaniela, bo ich obecność wyjaśnia się w finałowej scenie – otóż psi bohater w związku ze zmianą pory roku najzwyczajniej w świecie linieje. Warto może jeszcze dodać, że chociaż na świeżym powietrzu ta oznaka jesieni mogłaby pozostać wręcz niezauważona, to w zamkniętych pomieszczeniach okazuje się prawdziwym utrapieniem dla rodziców Ptysia.
Giant Days
Akcja „Giant Days” toczy się głównie we wnętrzach lub w drodze z jednego budynku do drugiego. Bohaterki nie są szczególnie związane z przyrodą – z tego powodu jesień objawia się głównie przeziębieniami. W tomie pierwszym jego ofiarami padły wszystkie trzy dziewczyny („Pomyśl o tych wszystkich regionalnych zarazkach przywleczonych na wielki festiwal wirusów”), w szóstym tylko Susan, za to spektakularnie. Studentka majaczy, że jest zwłokami poddawanymi sekcji przez jej własnego profesora anatomii.
Kadr, na którym widać nieco większy przejaw jesieni niż tylko leżące na chodniku liście, pokazuje Susan wracającą z lekcji jazdy na skuterze. Ponieważ jest to wizualizacja tego, o czym opowiada ona Esther, całość jest utrzymana w kolorach sepii, jak większość wspomnień w tym komiksie. Nawet jeśli jest to wspomnienie zaledwie sprzed kwadransa.
Malutki Lisek i Wielki Dzik
Komiks (pierwszy album z powstającego wciąż cyklu) Bereniki Kołomyckiej nie powala może na kolana formą graficzną, ale za to w zastosowanym minimaliźmie ilustratorka pięknie ujęła dwa ważne aspekty jesieni – coś, co każde dziecko z łatwością rozpozna i skojarzy właśnie z tą porą roku. Ujęte na żółtawo-beżowym tle: jeden spadający majestatycznie brążowy liść i odlatujące w ciszy stado ptaków nie wymagają słów komentarza. Parę stron dalej sytuacja została nieco bardziej rozwinięta i – na wszelki wypadek – pojawiła się narracja, ale tam kadry wystąpiły już jako wstęp do kolejnej opowiastki (album składa się z kilku).
XIII
Ciekawe kto pamięta, że pierwszy tom „XIII” rozgrywał się właśnie jesienią. Ba, można wręcz odnieść wrażenie, że autorzy (van Hamme i Vance) uczynili z tej pory roku istotnego bohatera swojego komiksu. Jeśli oderwiemy się od akcji, co jest trudnym zadaniem, bo akurat tom pierwszy „XIII” to diablo dobry komiks, to zauważymy, że praktycznie wszystkie drzewa zrzuciły już liście. Na załączonym kadrze, jesienna melancholia jest podkreślona przez rzęsisty deszcz. A opadający, być może ostatni już liść, symbolizuje śmierć przyjaciółki Jasona Bourne′a… przepraszamy, Fly′a.
Mouse Guard
Skoro bierzemy się za kalendarzowe pory roku, to trzeba pamiętać, że jesień trwa aż do grudnia… Co oznacza, że przy jej końcu trudno liczyć na opadające z drzew liście, a o wiele większa jest szansa na pierwsze przymrozki, a nawet śnieg. Znakomicie zostało to przedstawione na kartach pierwszego, jesiennego tomu Mysiej Straży, który przeprowadza nas przez wszystkie etapy jesieni: od ciepłych, słonecznych dni, przez ulewne deszcze, aż po przedostatni kadr głównej historii, na którym widać trójkę bohaterów powracających z ostatniej wyprawy do Lockhaven. Zmiany wokół nich są aż nazbyt widoczne – ostatnie liście opadające z drzew i chłodna barwa całego kadru, która nawet bez słów pozwala nam odczuć pierwsze jesienne przymrozki i mgliste wieczory.
koniec
22 września 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Pod prąd czasu i poza przestrzeń
Marcin Knyszyński

24 X 2021

„Przed nami nikt nigdy nie opowiadał takich przygód. W tej serii wszystko jest możliwe. Każdy nowy album może nas zaprowadzić wszędzie, gdzie tylko zechcemy” – tak o „Valérianie” pisał Jean-Claude Mézières, znany i popularny francuski rysownik komiksowy. To on, razem ze swoim wieloletnim przyjacielem, słynnym Pierre’em Christinem, stworzył w latach sześćdziesiątych postać kosmicznego agenta podróżującego w czasie i jego wiernej towarzyszki. Poznajmy Valériana i Laurelinę!

więcej »

Kadr, który…: Oleg jest jednak trochę rozczarowany
Paweł Ciołkiewicz

21 X 2021

Zgarbiony mężczyzna siedzi przy punktowo oświetlonym, zastawionym akcesoriami do rysowania stole kreślarskim i coś zapamiętale tworzy. Za nim stoją półki z książkami, obok ustawiony jest komputer. Duży kontrast, grube szrafowanie, efekt suchego pędzla w postaci widocznych tu i ówdzie przetarć - wszystko to daje wrażenie pewnej surowości. Opis nad rysunkiem pogłębia tę atmosferę, informując czytelnika, że Oleg jest trochę rozczarowany.

więcej »

10 naj...: Dzień Nauczyciela
Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

14 X 2021

Prezentujemy dzisiaj, wbrew tytułowi, nie dziesięciu, ale aż czternastu (na 14 października - Dzień Edukacji Narodowej) nauczycieli z różnych, nie tylko polskich, komiksów. W komentarzach możecie głosować: czy wolicie urodziwą panią od matmy, surowego mistrza sztuk walki, a może po prostu… Romka?

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

10 naj...: Dzień Nauczyciela
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 najśmieszniejszych lub najdziwniejszych książkowych scen ze zwierzętami
— Esensja

10 naj… : Zwierzęta
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj…: 11 twarzy jesieni
— Esensja

10 najlepszych slasherów komediowych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 slasherów oddających hołd klasykom
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 teorii spiskowych odnośnie pandemii koronawirusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 komiksowych zaraz, wirusów i pandemii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmowych epidemii, zaraz i wirusów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 muzycznych wirusów i pandemii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Stulecie Stanisława Lema: Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Coś więcej niż dźwięki
— Marcin Mroziuk

Krótko o książkach: Kolejna hagiografia
— Miłosz Cybowski

Historia w obrazkach: Miłość w czasach wojny
— Marcin Osuch

Mała Esensja: Z kociej perspektywy
— Marcin Mroziuk

Krótko o komiksach: Proszę państwa, oto miś
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mała Esensja: Pod opieką Matki Bożej Ostrobramskiej
— Marcin Mroziuk

Fajne te dodatki, ale…
— Marcin Osuch

Mała Esensja: W Valleby zawsze coś się dzieje
— Marcin Mroziuk

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.