Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Phil Jimenez, Geoff Johns, Jerry Ordway, George Pérez, Ivan Reis
‹Nieskończony kryzys›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieskończony kryzys
Scenariusz
Data wydania22 sierpnia 2018
RysunkiPhil Jimenez, Jerry Ordway, George Pérez, Ivan Reis
Wydawca Egmont
ISBN9788328134393
Format264s. 180x275 mm
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Niekoniecznie jasno pisane: Doskonały świat nie potrzebuje Supermana

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Mamy rok 2005. Minęło dwadzieścia lat od „Kryzysu na nieskończonych ziemiach”, największego wydarzenia w historii uniwersum DC Comics. Przyszła pora na jubileusz – w końcu nic tak nie nakręca sprzedaży jak wielkie crossovery doprowadzające uniwersum na skraj zagłady i przewijające się przez wiele równolegle wydawanych tytułów. Siedmioodcinkowy „Nieskończony kryzys” wpisał się w powyższe zasady idealnie.

Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Doskonały świat nie potrzebuje Supermana

Mamy rok 2005. Minęło dwadzieścia lat od „Kryzysu na nieskończonych ziemiach”, największego wydarzenia w historii uniwersum DC Comics. Przyszła pora na jubileusz – w końcu nic tak nie nakręca sprzedaży jak wielkie crossovery doprowadzające uniwersum na skraj zagłady i przewijające się przez wiele równolegle wydawanych tytułów. Siedmioodcinkowy „Nieskończony kryzys” wpisał się w powyższe zasady idealnie.

Phil Jimenez, Geoff Johns, Jerry Ordway, George Pérez, Ivan Reis
‹Nieskończony kryzys›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieskończony kryzys
Scenariusz
Data wydania22 sierpnia 2018
RysunkiPhil Jimenez, Jerry Ordway, George Pérez, Ivan Reis
Wydawca Egmont
ISBN9788328134393
Format264s. 180x275 mm
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Kryzys na nieskończonych ziemiach”, ze scenariuszem Marva Wolfmana i rysunkami George’a Pereza, był wielkim sprzątaniem po pięćdziesięciu latach bałaganiarstwa Złotej, Srebrnej i Brązowej Ery komiksu. Uniwersum DC Comics zostało uproszczone i scalone do jednego wszechświata nazywanego „Nową Ziemią” – konglomeratu „Ziemi–1”, „Ziemi–2”, „Ziemi–4”, „Ziemi–S” i „Ziemi–X” z dominującą rolą tej pierwszej. Nastała Mroczna Era komiksu amerykańskiego, nazywana czasem Erą Nowoczesną. Kluczowi bohaterowie DC Comics zostali zaprezentowani na nowo, w duchu nowej, o wiele poważniejszej epoki. John Byrne napisał słynnego „Człowieka ze stali”, Frank Miller „Batmana. Rok pierwszy”, a taki Flash na ten przykład został całkowicie odnowiony – umarł Barry Allen, niech żyje Wally West! Nowe „originy” bohaterów DC nie były jednak tworzone jednocześnie i pod kontrolą jakiegoś wielkiego koordynatora z klarowną wizją. Niebezpieczeństwo chaosu znów zawisło nad ciągłością fabularną DC Comics.
We wstępie do „Nieskończonego kryzysu” możemy przeczytać, że „Julius Schwartz powiedział kiedyś, że komiksowym wszechświatom trzeba robić lewatywę co mniej więcej dziesięć lat. Trzeba uwolnić je od balastu starych historii i pozwolić, by rozwijały się nowe opowieści pełne nieskończonych możliwości. Mądry był z niego człowiek”. Gdy kończyła się pierwsza dekada Mrocznej Ery komiksu, kluczowe postacie uniwersum zmagały się naprawdę z poważnymi problemami. Bane złamał kręgosłup człowieka-nietoperza, Superman poległ w pojedynku z Doomsdayem a Zieloną Latarnię opętał przerażający kosmiczny byt zwany Parallaxem. Na te wszystkie tragedie zaczęły się nakładać znowu pewne nieścisłości fabularne – pokryzysowe „retcony” (wsteczne korekty oficjalnie obowiązujących „biografii” herosów DC) nie wychodziły w jednym czasie i ciągłość fabularna DC Comics znów traciła spójność. Druga połowa 1994 roku przyniosła zatem crossover znany jako „The Zero Hour. Crisis in Time!”, kolejny „kryzys” prostujący pokręcone ścieżki jakimi poruszały się umysły scenarzystów komiksowych. Tym razem superzłoczyńcą był… superbohater – Hal Jordan, najsłynniejsza Zielona Latarnia Ziemi – który postanowił „naprawić czas” tak, aby nigdy nie doszło do wspomnianej historii z Parallaxem.
Kolejne dziesięć lat minęło bez większych rewolucji. Mniej więcej w 2000 roku w wydawnictwie zabłysła nowa gwiazda – młody scenarzysta, Geoff Johns, zaczął pisać dla DC Comics. To on przywrócił do łask Hala Jordana w sześcioczęściowej historii „Green Lantern. Rebirth” z 2004 i 2005 roku. Spektakularny powrót tej popularnej postaci i uznanie czytelników przetarły Johnsowi drogę na szczyt. Zanim jednak tam dotarł musiał zaliczyć pewne punkty kontrolne – jednym z nich był „Nieskończony kryzys”. Zbliżała się dwudziesta rocznica scalenia uniwersum DC – młody autor nie mógł wymarzyć sobie lepszej okazji na wykazanie się.
Zaczęło się w maju 2005 roku. Wtedy to wydany został niemal stustronicowy one-shot „Countdown to Infinite Crisis” ze scenariuszem (między innymi) Geoffa Johnsa. „Infinite Crisis” już założenia miał być komiksem, po który sięgną wszyscy, także i ci „niedzielni” fani DC Comics. Zatem zadaniem „Countdown…” było przygotowanie gruntu pod to wydarzenie i wprowadzenie mniej zorientowanych czytelników w bieżącą sytuację w uniwersum. A była ona dość napięta – nie milkły jeszcze echa „Kryzysu tożsamości” Brada Meltzera z 2004 roku, a superherosi nadal zmagali się z własną naturą i wewnętrznymi problemami. Jeden z nich, Blue Beetle, wpadł na trop tajemniczej organizacji „Checkmate”, na której czele stał niejaki Maxwell Lord. Nad wszystkimi tajnymi tożsamościami herosów zawisło zagrożenie – Checkmate, przejęło kontrolę nad satelitą o nazwie „Brat Oko” i sterowanymi przez nią dronami. Urządzenia te wymyślił kiedyś w dobrej wierze Batman – teraz „OMAC Project” (Observational Meta-human Activity Constructs), jest w rękach Lorda, który ma na celu totalną infiltrację całej superbohaterskiej społeczności. Ktoś musi „pilnować strażników”, przecież mogą nadejść czasy, kiedy to zapragną przejąć kontrolę nad naszą planetą. Maxwell Lord, nowa wersja „Monitora” sprzed dwudziestu lat”, i jego organizacja doprowadzili w końcu do tego, że superbohaterowie stali się w oczach zwykłych ludzi nie tak kryształowi, jak by się mogło wydawać. Doprowadzona do ostateczności Wonder Woman zabiła Lorda, a cała wyjęta z kontekstu scena, została transmitowana na cały świat przez „Brata Oko”. Superherosom już nikt nie ufa, a coraz więcej ludzi zaczyna się ich bać. DC Comics postanowiło reaktywować idee stanowiące podstawę „Kingdom Come”, wydanego w 1996 roku komiksu Alexa Rossa i Marka Waida – teraz już nie gdzieś bezpiecznie w jednym z „elseworlds”, lecz po prostu w mainstreamie.
„Countdown to Infinite Crisis” był również zalążkiem czterech innych miniserii, wspólnie prowadzących do wydarzeń „Nieskończonego kryzysu”. Wszystkie wystartowały w czerwcu bądź lipcu 2005 i były wydawane równolegle, przez cały czas trwania „Infinite Crisis”. „The OMAC Project” to bezpośrednia kontynuacja fabuły „Countdown…” i pojedynek z Maxwellem Lordem oraz jego organizacją. „Day of Vengeance” zabrał czytelników do „magicznego” zakątka DC Comics, gdzie naprędce sklecona grupa „Shadowpact” walczyła rozpaczliwie o ocalenie magii w uniwersum, którą postanowił zniszczyć potężny Spectre, uznający ją za aberrację naturalnego porządku rzeczy. „Rann-Thanagar War” to wyprawa w kosmos DC, wielka galaktyczna wojna między dwoma narodami i kontynuacja wątków wspomnianego „Green Lantern. Rebirth”. „Villains United” to dzieje innego z kolei ugrupowania – zebranego przez Lexa Luthora, który ma swój własny plan unicestwienia superbohaterów. Wydarzenia z wszystkich czterech serii przeplatały się z akcję omawianego dziś albumu i stanowiły znaczące uzupełnienie jego fabuły. Tak po prawdzie, sam „Nieskończony kryzys”, oderwany od nich, może sprawiać wrażenie lekko chaotycznego i niezrozumiałego – w końcu zaczyna się w samym środku akcji.
„Infinite Crisis” wystartował w grudniu 2005 roku. Znajdujemy się na Nowej Ziemi – jedynej Ziemi w pokryzysowym uniwersum DC. Jak pamiętamy z końcówki „Kryzysu na nieskończonych Ziemiach”, cztery osoby pochodzące z innych, usuniętych światów, nie potrafiły i nie chciały odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Alexander Luthor z Ziemi-3 (nazwijmy dla uproszczenia go Luthorem-3), Superboy z Ziemi-1 (Superboy Prime), Superman i Lois z Ziemi-2 (Superman-2, Lois-2) przenieśli się do innego wymiaru, istniejącego poza jedynym uniwersum DC. Mieli tam pozostać na zawsze – DC użyło ich postaci w „Kryzysie…” i podziękowało za współpracę. Ale po dwudziestu latach Geoff Johns stwierdził, że je wykorzysta. Czwórka bohaterów cały czas obserwowała to, co dzieje się na Nowej Ziemi – i z czasem zaczęło się im to coraz mniej podobać. Dlaczego?
Mroczna Era przyniosła komiksy poważniejsze i przeznaczone dla dojrzałego, dorosłego odbiorcy. Alan Moore i Frank Miller rozbili kolorowy mit nieskazitelnego superbohatera w drobny mak, urealniając niejako sam archetyp. Uniwersum DC stało się mroczne i brutalne – z czasem twórcy zaczęli zapominać, że „dojrzałość” niekoniecznie oznacza nihilizm. Całe lata dziewięćdziesiąte były takie – przesadzone momentami do granicy autoparodii, z komiksami pełnymi wielkich mięśni, spluw i gonitwy za standardami pnącego się w górę wyników sprzedażowych wydawnictwa „Image Comics”. Superherosi przestawali być „super”.
Upadek wartości możemy zaobserwować już na początku „Nieskończonego kryzysu”. Akcja rozpoczyna się na księżycu, gdzie, w ruinach dopiero co zniszczonej bazy obserwacyjnej Ligi Sprawiedliwości, spotyka się „Trójca” – Wonder Woman, Batman i Superman. Sztandarowi herosi DC Comics przestają się rozumieć i akceptować, więzi między nimi się rozpadają. Rozgoryczeni zaczynają wytykać sobie błędy – Batman, ogarnięty obsesją kontroli, stworzył „Brata Oko”, Diana posunęła się do morderstwa, a Superman, rzekomy wzorzec i morska latarnia, pozwalał na to wszystko. Batman mówi Kryptończykowi, że ten nie jest już dla nikogo wykładnią i że ostatni raz był inspiracją dla kogokolwiek wtedy, gdy umarł.
Świat pogrąża się w chaosie. Drony OMAC wymknęły się spod kontroli, ludzie boją się superbohaterów, Gotham staje się polem „bitwy o magię”, Stowarzyszenie Złoczyńców Lexa Luthora zabija niemal wszystkich członków „Amerykańskich Bohaterów” dowodzonych przez Wuja Sama a miasto Bludhaven staje się swego rodzaju Sodomą i Gomorą DC, o którą walczą jedni z najmniej „skażonych ciemnością” bohaterów uniwersum, czyli Nastoletni Tytani z Nightwingiem na czele. W Smallville, na farmie państwa Kent, żyje Connor Kent, Superboy Nowej Ziemi, klon Supermana i Luthora znany z „Rządów Supermanów” – zrezygnowany i załamany całą tą sytuacją.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Po komiks marsz: Styczeń 2022
Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński

13 I 2022

Trzeba przyznać, że komiksowi wydawcy weszli w nowy rok z całkiem bogatą ofertą. Poniżej tylko próbka tego, co w styczniu pojawi się na rynku.

więcej »

Kadr, który…: Pośród cieni
Wojciech Gołąbowski

6 I 2022

Kilka elementów dzisiejszego kadru podkreśla nastrój przeprowadzanego właśnie przesłuchania.

więcej »

Nie przegap: Grudzień 2021
Esensja

31 XII 2021

To już ostatnie tegoroczne zestawienie recenzji, i jednocześnie ostatni tegoroczny tekst w Esensji. Zapraszamy do lektury!

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Po komiks marsz: Sierpień 2018
— Esensja Komiks

Z tego cyklu

Kontrowersyjny chromosom
— Marcin Knyszyński

Pod prąd czasu i poza przestrzeń
— Marcin Knyszyński

Wszechświat to za mało
— Marcin Knyszyński

Świat to odbicie naszych myśli
— Marcin Knyszyński

Piliście coś chłopcy? A co innego można tu robić?
— Marcin Knyszyński

Od jedności do wielości i z powrotem
— Marcin Knyszyński

Kolejny spektakl w teatrze końca świata
— Marcin Knyszyński

Jak żywioł
— Marcin Knyszyński

Ład i przeznaczenie kontra chaos i przypadek
— Marcin Knyszyński

Widzę was!
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Prequel, spin-off, sequel
— Marcin Knyszyński

Londyn magiczny (zły)
— Marcin Knyszyński

Uczynimy świat lepszym… bo możemy!
— Marcin Knyszyński

A imię jego Gotham!
— Sebastian Chosiński

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tymczasem w pewnym nadbałtyckim kraju
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Saga o Brązowej Erze Komiksu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Po komiks marsz: Styczeń 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński

Każdy nosi maskę
— Marcin Knyszyński

Na szczycie
— Marcin Knyszyński

Kroniki udręki
— Marcin Knyszyński

Druga (trzecia?) szansa
— Marcin Knyszyński

Co tak poważnie?
— Marcin Knyszyński

So 90’s…
— Marcin Knyszyński

Tom i Jerry dla dorosłych
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Sztuka cierpienia
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.