Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Internetowość komiksu internetowego

Esensja.pl
Esensja.pl
Robert Wyrzykowski
Jak sama nazwa sugeruje, „komiks internetowy” jest dziełem fabularno-obrazkowym dostępnym w Internecie. Co dokładnie oznacza ta „internetowość” – czy to tylko nowy nośnik, jakim posługiwać się może twórca komiksowy, czy też zupełnie nowa jakość?

Robert Wyrzykowski

Internetowość komiksu internetowego

Jak sama nazwa sugeruje, „komiks internetowy” jest dziełem fabularno-obrazkowym dostępnym w Internecie. Co dokładnie oznacza ta „internetowość” – czy to tylko nowy nośnik, jakim posługiwać się może twórca komiksowy, czy też zupełnie nowa jakość?
Ilustracja: Katarzyna Witerscheim
Ilustracja: Katarzyna Witerscheim
Pierwsze komiksy pojawiły się w Internecie w jeszcze w czasach, kiedy nie był on tak potężnym i popularnym medium jak dziś. Absolutny prekursor ukazał się na ekranach monitorów już w 1986 roku. Był to „T.H.E. Fox”, który pojawił się w sieciach Compuserve i Quantum Link. Jeżeli chodzi o sam Internet, w 1991 roku „Where the Buffalo Roam” był pierwszym komiksem dostępnym na FTP-ach i w Usenecie, a w 1993 roku ukazał się „Doctor Fun” – jako pierwszy dostępny na stronie WWW. Obydwa te tytuły były wcześniej wydane w formie papierowej, a wersja internetowa była tylko ich pochodną. Dopiero w 1995 roku pojawiły się przedsięwzięcia, które debiutowały w Internecie, m.in. „Argon Zark!” oraz „Kevin and Kell”. Od tego czasu kolejne tytuły wyrastały jak grzyby po deszczu. Sam komiks internetowy jako zjawisko zaczął zyskiwać na popularności, jakością często nie odbiegając od analogicznych produkcji publikowanych na papierze.
Oddzielny gatunek?
Sporo osób ma tendencję do określania komiksu internetowego jako oddzielnego gatunku, czasem wręcz jako „oddzielne medium twórcze” – a przez to tworu jakoby niepodlegającego ocenie na tej samej płaszczyźnie, co „zwykłe” komiksy. Nic bardziej mylnego, bo rodzaj nośnika w mniejszym stopniu warunkuje wyodrębnienie danej grupy jako oddzielnego gatunku – przede wszystkim dzieje się to za sprawą treści bądź formy. Podobnie zresztą jak poezja bądź opowiadania publikowane w sieci nie reprezentują nowego gatunku „literatury internetowej”. Gdyby tak było, musielibyśmy również mówić wyłącznie o istnieniu „komiksów albumowych” albo „gazetowych”, zupełnie pomijając właściwą im formę graficzną oraz rozwiązania fabularne. W świecie internetowym gatunki są praktycznie takie same, jak w świecie papierowym – mamy tu zatem kryminał, horror, romans, science-fiction, komiks polityczny itp.
Warto jednak zauważyć, że sama sieciowość webkomiksu wiąże się z cechami spotykanymi wśród tradycyjnych papierowych form rzadziej bądź nawet wcale. Komiks publikowany w Internecie, mimo że pod względem warsztatu twórczego i dostępnych gatunków na pierwszy rzut oka niewiele różni się od swojego tradycyjnego odpowiednika, może mieć wartość dodatkową, którą uzyskuje właśnie dzięki Internetowi i jego właściwościom. To właśnie dlatego do tego rodzaju komiksów trudno zaliczyć dostępne w sieci skany wydawnictw papierowych – brakuje im tej specyfiki, jaką może uzyskać tytuł tworzony z myślą o publikacji w Internecie… Chociaż w zasadzie to, o czym w tym momencie mówię, jest charakterystyczne dla ułamka komiksów publikowanych w sieci. 99% z nich po wydrukowaniu nie straciłoby nic ze swojego przekazu.
Nieograniczone możliwości
Głównym czynnikiem umożliwiającym tworzenie własnego komiksu przez każdego, kto ma ochotę i wolny czas, jest przede wszystkim nieograniczona wolność publikacji, którą gwarantuje Internet. W realnym życiu niewielu twórców internetowych miałoby możliwość wydrukowania własnych produkcji ze względu na niską jakość ich dzieła bądź niechęć wydawców do poniesienia ryzyka. Słaba jakość prac publikowanych w sieci to, niestety, plaga tej wirtualnej agory. Wszystko, co wystarczy do internetowego debiutu, to umiejętność stworzenia własnej witryny (czasem zresztą wystarczy tylko umiejętność założenia konta w serwisie blogowym), wrzucenie plików graficznych na serwer i… skuteczna promocja. Twórca może zdobyć sławę i uznanie czytelników i w krótkim czasie otrzymać od nich cenną informację zwrotną, o ile mu oczywiście na takiej zależy – w co czasem można powątpiewać, czytając buńczuczne stwierdzenia na co poniektórych stronach internetowych. Autor może również szybko reagować na bieżącą rzeczywistość, komentować ją, włączać do własnego świata przedstawionego – dalece szybciej niż w przypadku większości twórców regularnie publikujących na papierze. W dodatku ponosi przy tym stosunkowo niewielkie koszty i jest całkowicie niezależny – zwłaszcza od potencjalnego wydawcy. Niewiele na tym jednak może zarobić – dlatego też większość ludzi traktuje swoją internetową twórczość głównie jako hobby. Internet to w istocie jeden wielki underground, artystę ogranicza tylko i wyłącznie jego talent oraz pomysłowość.
Ilustracja: Katarzyna Witerscheim
Ilustracja: Katarzyna Witerscheim
I tutaj dochodzimy do niewątpliwej zalety wynikającej z publikowania komiksów w Internecie, która bardzo wspiera kreatywność autora. Mowa tu o możliwości zastosowania środków multimedialnych, które wzbogacają dzieło. Twórca może zerwać z tradycyjną formą panelową i eksperymentować z nowymi formami prezentacji fabuły (stosując koncepcję infinite canvas1), czyli „nieskończonego płótna”, bazującej na spostrzeżeniu, że strona WWW – w przeciwieństwie do kartki papieru – nie ma teoretycznie żadnych ograniczeń wymiarowych), wprowadzić animację, elementy dźwiękowe i tło muzyczne, wykorzystać mapy bitowe do poprowadzenia alternatywnych historii… Wszystko po to, by zaskoczyć czytelnika niespotykaną do tej pory formą przekazu i zapewnić swojemu dziełu tak bardzo cenione przez dzisiejszych odbiorców oryginalność i interaktywność. I to już przy zaledwie podstawowej znajomości języka HTML, a jeżeli weźmiemy pod uwagę możliwości, jakie daje np. Flash… Niestety, w praktyce niewielu komiksiarzy wykorzystuje te triki, pozostają wierni kanonom wyznaczanym przez wydawnictwa papierowe. Być może z czasem techniki te będą szerzej wykorzystywane przez twórców, co może pozwolić wyewoluować komiksowi internetowemu w stronę zupełnie nowej formy artystycznej ekspresji.
Nowe gatunki
Jak już wspomniałem – gatunki obecne w komiksie internetowym nie różnią się zbytnio od tych charakterystycznych dla świata realnego. Jednakże z uwagi na swobodę publikacji pewne formy częściej spotkać można w Internecie niż na papierze – w dodatku niektóre z nich właśnie w sieci pojawiły się po raz pierwszy. Kwestia praw autorskich skutecznie hamuje publikację w realu gatunku właściwego tylko dla sceny internetowej, jakim jest sprite comic – historii obrazkowych produkowanych na bazie zrzutów ekranowych z popularnych gier komputerowych. Nawiasem mówiąc, wiele serwisów oferujących darmowy webhosting twórcom komiksowym zabrania utrzymywania na ich serwerach tego typu produkcji w obawie przed procesami, jakie mogą wytoczyć im potężni producenci gier.
Kolejnym częściej spotykanym w sieci niż w realu gatunkiem jest fan-comic – dzieło wykorzystującego postacie z innych tekstów kultury. Tu również sprawa rozbija się o prawa autorskie, w prawie dozwolone jest jednak wykorzystanie cudzych postaci we własnej niekomercyjnej twórczości (a jak niekomercyjnie, to przede wszystkim w Internecie). Bardziej popularnym gatunkiem w sieci jest też tzw. gaming comic – komiks ze środowiska graczy komputerowych. Często wspomina się też o blogu graficznym – pamiętniku internetowym, w którym autor dokonuje wpisów w formie obrazkowej, nierzadko z dodanym tekstem jako refleksją. Nie do końca wiadomo jednak, czy taka forma to jeszcze cykl niepowiązanych ze sobą grafik, czy już komiks – opinie na ten temat są podzielone.
Podsumowując – webkomiks z pewnością nie jest oddzielnym gatunkiem komiksu. Nie można jednak rozpatrywać Internetu tylko i wyłącznie w kategorii nośnika. Bogate możliwości wykorzystania multimediów, niczym nieograniczona wolność w tworzeniu i w publikacji, ogólnoświatowy i darmowy dostęp, szybkość, z jaką autor uzyskuje od czytelników informację zwrotną oraz komentuje otaczającą go rzeczywistość – to wszystko wyznacza jednak nową, niespotykaną do tej pory w papierowej formie jakość. Tak jak komiks jest udanym połączeniem literatury i grafiki, tak webkomiks może być interesującą interaktywną hybrydą komiksu i technik multimedialnych – w dodatku dostępną dla każdego bez względu na miejsce zamieszkania i bez dodatkowych kosztów.
koniec
2 października 2007
1) Termin ukuty przez Scotta McClouda, amerykańskiego twórcę i teoretyka komiksu, autora takich prac teoretycznych jak „Understanding Comics: The Invisible Art”, „Reinventing Comics: How Imagination and Technology Are Revolutionizing an Art For” oraz „Making Comics: Storytelling Secrets of Comics, Manga and Graphic Novels” - wszystkie zrealizowane w formie komiksu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Nie wyobrażaj sobie!
Wojciech Gołąbowski

21 III 2019

„Złoto Alaski” to przygoda, w której Jonka i Jonek gonią za śladami Kleksa i Plum wśród śniegów Alaski, w dobie gorączki złota. Gorączka ta udziela się prawie wszystkim, dążąc do niebezpiecznego pułapu.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Protestujemy, ale co dalej?
Marcin Knyszyński

17 III 2019

„Legendy naszych czasów” stanowią zapis nastrojów społecznych panujących we Francji w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych i komentarz do sytuacji w kraju, który dopiero co wyszedł na prostą po wielkim zamieszaniu końca poprzedzającej dekady. Jest to zbiorcze wydanie trzech komiksów mocno zaangażowanych politycznie, o bardzo jednoznacznym wydźwięku, prezentujących skrajny, lewicowy punkt widzenia – z dzisiejszej perspektywy może zbyt skrajny. Komiks jednak jest zdecydowanie warty uwagi – to (...)

więcej »

Kadr, który…: Queens, Nowy Jork, 1975 rok
Paweł Ciołkiewicz

14 III 2019

Mężczyzna śpiący na ławce wyglądał na bezdomnego. Był zaniedbany, zziębnięty, na pewno głodny. Policjant podszedł, delikatnie obudził nieznajomego, pytając, czy wszystko w porządku. Owszem, było to głupie pytanie, ale nic innego nie przyszło mu do głowy. Czy u kogoś zmuszonego do tego, by spać w parku, cokolwiek może być w porządku?

więcej »

Polecamy

Nie wyobrażaj sobie!

Kadr, który…:

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Queens, Nowy Jork, 1975 rok
— Paweł Ciołkiewicz

Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Finger Tower
— Paweł Ciołkiewicz

Czy te oczy mogą kłamać?
— Paweł Ciołkiewicz

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Tak dobrych już nie ma…”
— Paweł Ciołkiewicz

Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Jeszcze zrobimy razem niejedną rzecz
— Marcin Podolec, Robert Wyrzykowski

Dziennik flirtu
— Robert Wyrzykowski

Political fiction w obrazach
— Robert Wyrzykowski

Rysowane w międzyczasie
— Robert Wyrzykowski

Kolektyw pod lupą 2 – zemsta Shitów
— Robert Wyrzykowski

Zabawy konwencją
— Robert Wyrzykowski

Life is brutal
— Robert Wyrzykowski

Wszyscy jesteśmy głupcami
— Robert Wyrzykowski

Trzy spojrzenia na tom trzeci
— Wojciech Gołąbowski, Agnieszka Szady, Robert Wyrzykowski

Konkurs na komiks Muzeum Powstania Warszawskiego – wyniki i refleksje
— Robert Wyrzykowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.