Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

10 naj… Trochę letniego kiczu i nie tylko

Esensja.pl
Esensja.pl
Lato tego roku powoli przechodzi do historii, wraz z nim dziewięćdziesiąt kilka letnich zachodów słońca. Z tej okazji chcemy uraczyć naszych Czytelników komiksowymi wizjami tej wyjątkowej pory dnia. Parę z nich to klasyczny kicz (ale przecież zachody słońca kiczem są z definicji), niektóre mocno kosmiczne a inne… – zresztą większość znacie przecież doskonale.

Marcin Osuch

10 naj… Trochę letniego kiczu i nie tylko

Lato tego roku powoli przechodzi do historii, wraz z nim dziewięćdziesiąt kilka letnich zachodów słońca. Z tej okazji chcemy uraczyć naszych Czytelników komiksowymi wizjami tej wyjątkowej pory dnia. Parę z nich to klasyczny kicz (ale przecież zachody słońca kiczem są z definicji), niektóre mocno kosmiczne a inne… – zresztą większość znacie przecież doskonale.
Samotny kowboj (Morris, Goscinny „Lucky Luke”)
Bez wątpienia chyba najbardziej znany komiksowy zachód, nota bene z Dzikiego Zachodu. Po szczegółowej weryfikacji nie ma wątpliwości, każdy album z przygodami dzielnego kowboja kończy się w ten właśnie sposób. Tylko czasem duet Morris i Goscinny bawi się, nawiązując formą słowa „KONIEC” do treści albumu (cyrylica w historii z rosyjskim księciem, przygody z cesarzem Smithem wieńczą laury, a przepychanki z Daltonami – drut kolczasty).



Wehikuł czasu (Andrzejewski, Wolski „Wehikuł czasu” „Alfa” nr 3)
Czy nadejdzie kiedykolwiek dzień, który będzie ostatnim dniem Ziemi? Jak wtedy będzie wyglądał zachód słońca, ten ostatni? Chyba jedynym sposobem, aby go zobaczyć, jest wcielenie się w rolę Wędrowca, który na skonstruowanym przez siebie wehikule czasu eksploruje przyszłość. Niezwykle sugestywną wizję takiej podróży, opartą na motywach powieści Herberta George’a Wellsa, przedstawił Waldemar Andrzejewski w magazynie „Alfa”. Obrazy umierającej Ziemi są przygniatające, ale na szczęście zawsze można włączyć wsteczny bieg i wrócić do najpiękniejszego zachodu słońca, jaki kiedykolwiek przeżyliśmy. W końcu wehikuł czasu do tego właśnie służy.
Pożegnanie z czarodziejką (Rosiński, Van Hamme „Zdradzona czarodziejka”)
Drakkar z lodu odpływający ku zachodzącemu słońcu symbolizuje koniec koszmaru Thorgala i jego ukochanej. Słodziutkie, nieprawdaż? Ale spokojnie, wszyscy wiemy, że to dopiero początek niezwykłych losów Gwiezdnego Dziecka i jego bliskich. Już za chwilę da mu się we znaki pokręcona rodzinka żony, później jego własna familia z pomocą panny de Valnor, a i Odyn z ekipą też dołożą swoje trzy grosze. W sumie wychodzi na to, że ten zachód słońca nic nie symbolizuje, a Thorgal miał przechlapane od samego początku.
Na dnie oceanu (Ezquerra, Ennis „Pielgrzym”)
Kolejny apokaliptyczny obraz zachodzącego słońca. Zapewne w normalnych czasach byłby to jeszcze jeden piękny i jednocześnie kiczowaty widoczek roztaczający się nad bezmiarem oceanu. Ale właśnie to samo słońce jest odpowiedzialne za to, że oceanów już nie ma.



Dawno, dawno temu (Rosiński, Asars „Najdłuższa podróż”, „Relax” nr 11)
Czyżby kolejny zachód na odległej planecie? I tak, i nie. Bo rzecz, co prawda, dzieje się na Ziemi, ale kilkadziesiąt milionów lat temu. Dzielny chrononauta nie ma czasu na oglądanie pięknych jurajskich widoków, gdyż skotłowany po starciu z triceratopsem, ma pewne problemy z odnalezieniem reszty załogi. Ech, były czasy, gdy Rosiński rysował do scenariuszy polskich autorów…







Planeta Raj (Marvano, Haldeman „Wieczna Wojna”)
Kicz poczwórny zaserwowali nam Marvano i Haldeman w drugim tomie „Wiecznej Wojny”. Po pierwsze morze, po drugie żagle, a wszystko okraszone dwoma zachodzącymi słońcami. To może być tylko Raj, planeta-szpital dla wojennych rekonwalescentów. Co z tego, że zgodnie z prawami fizyki układy gwiazd podwójnych nie mogą mieć planet, bo te uległyby rozerwaniu przez siły grawitacji. W tym wypadku mamy trochę więcej „fiction” niż „science”.












„Słoneczny” uśmiech (Baranowski „Co w kaloryferze piszczy”)
Chyba oczywistą sprawą jest, że słońce, zmęczone całodzienną wędrówką po nieboskłonie, wieczorem po prostu idzie spać. Któż inny mógł oddać lepiej dosłowność tej prawdy niż Baranowski, mistrz dosłowności, gry słów i purnonsensu. A całość w asyście stada wilków morskich.


Złoty zachód (Malfin, Pecqueur „Golden City #1, Pilleurs d’épaves”)
Przygoda polskich miłośników komiksów z serią „Golden City” skończyła się na pierwszym albumie opublikowanym w „Świecie Komiksu”. A szkoda, bo historia ciekawa i sprawnie narysowana. Jak przystało na Złote Miasto, zachód też jest złoty. Facet odpływa ku horyzontowi, dziewczyna macha ręką na pożegnanie i kicz byłby zupełny, gdyby nie ta ręka złowróżbnie wynurzająca się z wody. Niestety nie dowiemy się, co będzie dalej, pozostaje nam jedynie podziwiać komiksową robotę Nicolasa Malfina.
Ucieczka (H.J. Chmielewski „Tytus, Romek i A’Tomek”, księga IX)
Przygotowując dowolne zestawienie komiksowych scen, trudno nie zajrzeć do „Tytusa”. A tam trudno nie znaleźć kadru do praktycznie każdego tematu. Dziewiąta księga przygód – Dziki Zachód, kowboje i Indianie, a zachodzące słońce w roli klepsydry odmierzającej czas do wyroku. W tle słynne skaliste krajobrazy Arizony, na pierwszym planie trójka harcerzy ratuje swoje skalpy. Na kolory proszę nie narzekać, dobrze, że w ogóle są. To jeszcze ta książeczka, w której na przemian były strony kolorowe i czarno-białe.
Daleko stąd (Andrzejewski, Weinfeld „Tam gdzie słońce zachodzi seledynowo”, „Relax” nr 11)
Zaczęliśmy kadrem końcowym („Lucky Luke”), kończymy zaś początkowym, wręcz tytułowym. W tym wypadku nie dwa słońca czy trzy księżyce podkreślają egzotykę zagubionego we Wszechświecie miejsca. Tę rolę spełnia tytułowy „seledyn”. Sama historia może mało komiksowa, ale przyciągająca oko dzięki nieszablonowemu rysunkowi Andrzejewskiego (po raz drugi w tym zestawieniu). Zainteresowanych tym, co się zdarzyło pod „seledynowym” słońcem, odsyłam do jedenastego numeru „Relaksu”.
koniec
15 września 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niekoniecznie jasno pisane: Protestujemy, ale co dalej?
Marcin Knyszyński

17 III 2019

„Legendy naszych czasów” stanowią zapis nastrojów społecznych panujących we Francji w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych i komentarz do sytuacji w kraju, który dopiero co wyszedł na prostą po wielkim zamieszaniu końca poprzedzającej dekady. Jest to zbiorcze wydanie trzech komiksów mocno zaangażowanych politycznie, o bardzo jednoznacznym wydźwięku, prezentujących skrajny, lewicowy punkt widzenia – z dzisiejszej perspektywy może zbyt skrajny. Komiks jednak jest zdecydowanie warty uwagi – to (...)

więcej »

Kadr, który…: Queens, Nowy Jork, 1975 rok
Paweł Ciołkiewicz

14 III 2019

Mężczyzna śpiący na ławce wyglądał na bezdomnego. Był zaniedbany, zziębnięty, na pewno głodny. Policjant podszedł, delikatnie obudził nieznajomego, pytając, czy wszystko w porządku. Owszem, było to głupie pytanie, ale nic innego nie przyszło mu do głowy. Czy u kogoś zmuszonego do tego, by spać w parku, cokolwiek może być w porządku?

więcej »

Po komiks marsz: Marzec 2019
Esensja Komiks

8 III 2019

Z marcowej odsłonie naszych polecanek komiksowych dużo pozycji superbohaterskich ale nie zabraknie też klasyki. Zapraszamy do uzupełniania o Wasze typy.

więcej »

Polecamy

Queens, Nowy Jork, 1975 rok

Kadr, który…:

Queens, Nowy Jork, 1975 rok
— Paweł Ciołkiewicz

Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Finger Tower
— Paweł Ciołkiewicz

Czy te oczy mogą kłamać?
— Paweł Ciołkiewicz

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Tak dobrych już nie ma…”
— Paweł Ciołkiewicz

Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.