Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Czy z Aegirssona da się jeszcze coś wycisnąć?

Esensja.pl
Esensja.pl
Jakub Gałka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski
1 2 »
Dziś w Polsce zaczyna się przedsprzedaż (oficjalna premiera w poniedziałek) 31 albumu „Thorgala” – „Tarczy Thora”. Z tej okazji dyskutujemy o swoich oczekiwaniach i nadziejach, patrząc jednocześnie wstecz na całą serię.

Jakub Gałka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Czy z Aegirssona da się jeszcze coś wycisnąć?

Dziś w Polsce zaczyna się przedsprzedaż (oficjalna premiera w poniedziałek) 31 albumu „Thorgala” – „Tarczy Thora”. Z tej okazji dyskutujemy o swoich oczekiwaniach i nadziejach, patrząc jednocześnie wstecz na całą serię.
WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jakub Gałka: Trzydziesty pierwszy album, drugi pisany przez Sente’a, trzeci rysowany przez Rosińskiego zmienioną techniką, czwarty z kolei, w którym (zapewne) tytułowy bohater będzie gdzieś na trzecim planie. Czego można się spodziewać po „Tarczy Thora”? Dla zaognienia dyskusji dodam (najwyżej po przeczytaniu komiksu odszczekam), że ja, po wrażeniach z „Ofiary” i zwłaszcza – dziś mam wrażenie, że zbyt wysoko go oceniłem – „Ja Jolan”, przewiduję niezłą kiszkę.
Konrad Wągrowski: Jak to w Thorgalu – oczekuję ostrej erotyki, horroru gore, przełamywania tabu etc.
JG: No ja po scenie z Kriss i Aaricią z „Kriss de Valnor” wcale bym się tą erotyką nie zdziwił…
KW: A tak serio, to chyba już dawno nowy tom cyklu o Thorgalu – niezależnie od scenarzysty – nas nie elektryzował, nieprawdaż?
Marcin Osuch: Bardzo dawno, dla mnie seria przestała być ekscytująca zaraz po zamknięciu cyklu z krainą Qa. Później pojawiły się jeszcze dwa niezłe albumy, („Wilczyca” i „Władca gór”) oraz obiecująca końcówka „Strażniczki kluczy”, która dawała nadzieję, że główny bohater wypłynie na szerokie wody nieobciążony balastem rodzinki. Nie żebym był przeciwnikiem życia rodzinnego, ale ile razy można robić to samo, ratować rodzinę, tracić pamięć, odzyskiwać pamięć i w koło Macieju. W końcu to komiks i coś się powinno dziać. Ale autorzy chyba sami przestraszyli się swojego pomysłu i wepchnęli całość na utarte tory. Czyli Thorgal spotyka te same osoby z nieśmiertelną Kriss de Valnor na czele oraz ograne już motywy (korona Ogotaja, broń Ogotaja itp.). Pytanie, dlaczego tak się dzieje? Najprostsza odpowiedź, jaka mi przychodzi do głowy, to dążenie do minimalizacji kosztów i maksymalizacji zysków. Seria już dawno zyskała miano „kultowej”, więc rynek wchłania kolejne albumy siłą rozpędu. W końcu 90% miłośników komiksów w tym kraju wychowało się na „Thorgalu”.
Thorgal: Alinoe
Thorgal: Alinoe
WASZ EKSTRAKT:
95,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Chociaż wracając do pytania Konrada, to jednak ciśnienie przed premierą trzydziestego albumu poszło trochę w górę. Nowy scenarzysta oraz pogłoski, że teraz głównym bohaterem będzie Jolan, zrobiły swoje. Niestety, dla mnie album był rozczarowaniem i dlatego nie mam dużych oczekiwań wobec „Tarczy Thora”. Może mnie miło zaskoczy?
JG: Myślę, że pytanie wciąż aktualne (tak, też jestem rozczarowany, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to wciąż jeszcze rozkręcanie fabuły, przechodzenie do innego bohatera, rozwiązywanie tego, co zaczął van Hamme w „Ofierze”, wciąż więc daję serii szansę) brzmi nie „Czy Sente sobie poradzi?”, ale „Czy Jolan jest w stanie zastąpić Thorgala?”. Bo od Van Hamme’a zjadającego własny ogon trudno być gorszym, tylko czy ten zacięty i trochę zadufany w sobie blondynek może zastąpić swego ojca, dziecko ludzi z gwiazd, rozmawiającego z bogami i olbrzymami, do bólu prawego i miłującego pokój niezrównanego łucznika Thorgala? Czy to jest dobre posunięcie i dobry wybór? Czy z Aegirssona naprawdę nie dało się już nic wycisnąć?
MO: Częściowo sam sobie odpowiedziałeś. Bohater całkowicie prawy i miłujący pokój jest nie do zniesienia na dłuższą metę. Taka postać nie pozwala na ciekawe rozgrywanie relacji między pierwszoplanowymi postaciami, pozostaje tylko wpychanie go w coraz bardziej nieprawdopodobne historie. Tak też stało się z Thorgalem. Były jakieś tam próby skomplikowania relacji między nim a Aaricią (patrz „Klatka”), ale zrobione w sposób nachalny, potwierdziły tylko brak wizji, co dalej z serią. Dlatego też cały czas uważam, że najlepszy album całej serii to „Zdradzona czarodziejka”, poza walorami fabuły, ten jedyny raz Thorgal jest postacią z krwi i kości. Jest dumnym Wikingiem pałającym zemstą, jest najemnikiem zabijającym na rozkaz. Czy wyobrażacie sobie, żeby w późniejszych odcinkach Thorgalowi przeszły przez gardło słowa: „Ty nędzny szczurze” (wypowiedziane do Gandalfa)? Nie mam nic przeciwko dobrym bohaterom, ale żeby go ta „dobroć” cokolwiek kosztowała, żeby musiał stoczyć jakikolwiek wewnętrzny pojedynek, a on zachowuje się jakby miał to wszystko zakodowane w DNA.
Thorgal: Oczy Tanatloca
Thorgal: Oczy Tanatloca
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Innymi słowy, Jolan nie ma szans na bycie „ciekawą” postacią jako bohater prawy i uczciwy, bo w tych kategoriach nigdy nie dogoni Thorgala. Interesująco zrobiłoby się, gdyby zszedł z tej ścieżki, ale teraz to już chyba za późno. Gdyby powoli rozwijać wątek, jaki pojawił się w „Alinoe”, czyli „ciemnej strony mocy” Jolana, to nawet nie trzeba by było wprowadzać kolejnego zamieszania z dzieckiem Kriss de Valnor.
JG: E tam, przesadzasz. Thorgal był właśnie fajny, bo taki idealny, każdy chłopiec chciał być jak on, a każda dziewczynka chciała być na miejscu Aaricii. Przeszkadzało ci, że w przygodach w Qa znów musiał ratować swoją rodzinę? Albo w „Wilczycy”? Przecież to właśnie było siłą napędową od samego początku, już od „Wyspy wśród lodów” – żona wpadała w tarapaty, a dzielny mężuś ją ratował. I co z tego, że to było i w krainie Aran, i w królestwie Shardara, a później w Ameryce Południowej – to było niejako wpisane w cykl, ważne było, gdzie tym razem wylądują, kto pociąga za wszystkie sznurki, jakich kosmitów/bogów spotka Thorgal podczas ratowania Aaricii.
A postacie w „Thorgalu” nigdy nie były zbyt realistyczne ani istotne (bo nie oszukujmy się – „źli” też skomplikowaniem zwykle nie grzeszyli). Najważniejsze, moim zdaniem, i świadczące o sile tego komiksu były fabuły, a właściwie ich tło budowane z klasycznych schematów fantastyki – fantasy mieszała się ze science fiction, magia z horrorem, a wszystko świetnie narysowane i świetnie grające na emocjach (poczynając od rozpoczynającej cykl niesprawiedliwości, jaka spotyka zakochaną parę – pamiętacie te łezki Aaricii przywiązanej do masztu? – aż po śmierć Tjalla). Proste historyjki, trochę wtórne (w sensie wykorzystywanych tematów, ale nie ich łączenia – to było całkiem nowatorskie), ale jak opowiedziane!
Thorgal: Miasto zaginionego boga
Thorgal: Miasto zaginionego boga
WASZ EKSTRAKT:
95,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
KW: Ja też uważam, że podkreślanie, iż „Zdradzona czarodziejka” jest najlepszym albumem cyklu, to tak naprawdę odcinanie się od Thorgala, bo akurat w tej części on jeszcze nie jest sobą (chyba łatwiej tak stwierdzić, niż uznać, że to jest prawdziwy Thorgal, a sobą nie jest w kolejnych 40 tomach?). Thorgal jest szlachetny, prawy i chroni rodzinę, podejmując trudne decyzje. „Zdradzona czarodziejka” to właśnie świetny komiks z innej bajki – w której mamy do czynienia z dumnym wikińskim wojownikiem, pałającym żądzą zemsty. Można było iść w tym kierunku, można było cywilizować bohatera. Van Hamme wybrał to drugie.
Wracając do Jolana – on musi być inny niż Thorgal, musi mieć wady. Bo inaczej cykl nie ma szans na rozwój. Dla mnie w jakimś sensie skończył się na krainie Qa – gdzie Thorgal musiał zmierzyć się ze swoim dziedzictwem. Od tego czasu nie było już ewolucji, a pomysły najczęściej sprowadzały się do „wrzućmy znów Kris de Valnor i zobaczymy, co będzie”.
JG: No, ja przepraszam bardzo, ale kolega naczelny chyba raczył na głowę upaść. Chłopie, skreślasz „Władcę gór” i „Wilczycę”?! Przecież to arcydzieła one-shotów, nie gorsze niż „Alinoe”, świetnie sprawdzające się jako odmiana od kosmitów, bogów i Kriss. Poza tym ten pierwszy album fajnie nawiązuje do „Rajskiej groty”, bo jest Thorgal nieobciążony rodziną i świetnie (i logicznie! – w przeciwieństwie do „Korony Ogotaja”) bawi się koncepcją podróży w czasie. A ten drugi to genialne zamknięcie cyklu (tak, dla mnie „Thorgal skończył się właśnie tutaj).
KW: Co poradzę, skoro dla mnie cztery albumy składające się na wyprawę do krainy Qa to absolutny top cyklu (może dlatego, że uwielbiam aztecko-majowskie klimaty ), a potem był tylko regres? Choć oczywiście masz rację, „Władca gór” to mistrzostwo scenariusza.
Thorgal: Władca gór
Thorgal: Władca gór
WASZ EKSTRAKT:
65,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
MO: Dla mnie „Władca gór” to smutna historia samotnej dziewczyny. Vlana, niezależnie od tego jak potoczy się życie (a mamy okazję zapoznać się z kilkoma wariantami), ma przechlapane. Co do niespójności, to jest jedna podstawowa, kim jest pierwszy uciekinier i pierwszy Saxegaard? Oczywiście ta niespójność nie wpływa na fakt, że album zaliczam do lepszych w całej serii.
JG: Ha, ale to klasyczny paradoks, jak u Heinleina. Żadnej niespójności tam nie ma. Nie to, co w „Koronie Ogotaja”, gdzie naprawdę nie wiadomo, jak Jolan za pierwszym razem znalazł się przed łodzią. Po prostu tym razem van Hamme i źle to obmyślił, i za dużo pokazał. Oczywiście absurdalne deus ex machina na koniec pozostawię bez komentarza.
KW: Ale z „Wilczycy” to w pamięci wiele mi nie zostało.
JG: Nawet Thorgal-mściciel, bez słowa mordujący całą zgraję obwiesi (zostawiając tylko jednego, by przekazał wiadomość), w końcu zachowujący się jak prawdziwy wiking a nie pacyfista z XX wieku?
KW: Nawet :)
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kadr, który…: Czytała Krystyna Czubówna
Agnieszka ‘Achika’ Szady

24 IX 2020

Oto trzydziestoletni samiec gatunku ludzkiego. W sezonie wiosenno-letnim odprawia on niezwykłe rytuały w nadziei znalezienia partnerki. Podobnie jak u wielu innych gatunków, występuje tu zjawisko przybierania atrakcyjnej szaty godowej.

więcej »

Kadr, który…: Mózgi, czyli gostek w szelkach
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 IX 2020

Ten kadr nie urzeka może graficzną urodą czy pomysłowością, ale ma inną zaletę. Mianowicie śmiałam się z niego przez pół dnia, oczywiście z przerwami.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: W stylu retro
Marcin Knyszyński

13 IX 2020

W jednym z poprzednich odcinków cyklu czytaliśmy „Azyl Arkham” – genialną opowieść o Batmanie, który, w zakamarkach najbardziej przerażającego szpitala psychiatrycznego w historii komiksu, szukał prawdy o własnej naturze. Był to pierwszy komiks Granta Morrisona, w którym zajął się postacią człowieka–nietoperza – dziś drugi, napisany zaraz potem na fali popularności „Azylu”. Gotham mierzy się z jednym z największych zagrożeń jakie kiedykolwiek wisiało nad miastem.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Kadr, który…: Czy te oczy mogą kłamać?
— Paweł Ciołkiewicz

Siedem wspaniałych: Lista mocno subiektywna
— Marcin Knyszyński

Kadr, który…: Ani Thorgal, ani Shaigan
— Marcin Osuch

Kadr, który…: Bohater sponiewierany (ale nie za mocno)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wielki Ranking komiksów Thorgala
— Esensja Komiks

List otwarty do Yvesa Sente
— Konrad Wągrowski

Po komiks marsz: Grudzień 2010
— Esensja

Po komiks marsz: Listopad 2010
— Esensja

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Nadzieja matką głupich
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.