Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2018
w Esensji w Esensjopedii

Lucka sprawa #5

Esensja.pl
Esensja.pl
Sprawa jest delikatna i poniekąd precedensowa. Będę dziś bowiem pisał o jednym z polskich czasopism komiksowych, jego znaczącym wpływie na zakończony właśnie rok 2003 oraz o związanych z nim przemyśleniach.

Dominik Szcześniak

Lucka sprawa #5

Sprawa jest delikatna i poniekąd precedensowa. Będę dziś bowiem pisał o jednym z polskich czasopism komiksowych, jego znaczącym wpływie na zakończony właśnie rok 2003 oraz o związanych z nim przemyśleniach.
Sprawa jest delikatna i poniekąd precedensowa. Będę dziś bowiem pisał o jednym z polskich czasopism komiksowych, jego znaczącym wpływie na zakończony właśnie rok 2003 oraz o związanych z nim przemyśleniach. Co więcej, będę to robił w sposób bynajmniej dla lucka nie charakterystyczny. Bez zaczepek, bez ochrzanu, spokojnie i - o dziwo! - z pozytywnym nastawieniem do tematu. Co prawda redaktorzy pisma, w którym publikuję mogą obruszyć się za ten brak pazura, lecz cóż... człowiek po latach kolaboracji z zinami na starość łagodnieje. Zwłaszcza, jeśli ową starość przeżywa w internecie...

Zasygnalizowanym w poprzednim akapicie pismem jest "Znakomiks". Grudniowy numer tego magazynu jest według mnie wydarzeniem zaiste niezwykłym. Bowiem mimo szczerej sympatii, jaką od dawna darzę to pismo, jego łamy dopiero po raz pierwszy wydały mi się wartościowe. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest pierwsza konkretna publikacja komiksu Mateusza Skutnika w kolorze (nie licząc epizodu "Rewolucji" w "Świecie Komiksu"). Nie ma tu znaczenia fakt, że Skutnika znam, że mamy na koncie kilka komiksowych przygód, że robiliśmy razem ziny i że od dawien dawna jesteśmy na "per dzyndzel". Po prostu uważam go za jednego z najzdolniejszych twórców młodego pokolenia. Jednego z najzdolniejszych, a mimo to najmniej eksploatowanych przez wydawców. Jak sam stwierdził w wywiadzie dla "Rity Baum", "Rewolucje" na niejednym biurku u wydawcy leżą... Skoro tak, to źle to świadczy o wydawcach. Bo Skutnik, jeśli nie w Polsce, to poradzi sobie za granicą. Stanie się wtedy drugim Rosińskim i pan Kołodziejczak będzie się musiał sporo natrudzić, żeby zdobyć prawa do publikacji jego komiksu w Polsce. Zwłaszcza, jeśli podobnie jak w przypadku Rosińskiego, będzie chciał wyrobić się na marzec lub październik.

Skutnik w "Znakomiksie" to zaledwie pięć stron, lecz, na bogów Eterni! Toż to ekstraklasa komiksu! Po absolutnie nieudanej pracy we "Wrześniu" i lekko niedorobionych zajawkach "Alicji", "Papcio" jest przeżyciem najwyższego szczebla. Jest to typowo skutnikowy, luźny, zrobiony bez ciśnienia komiks, z zakończeniem, które mogłoby pretendować do miana najlepszego zakończenia komiksowego roku 2003, lub chociaż do najlepszego zakończenia komiksowego miesiąca grudnia...

Tak więc za publikację Skutnika ukłon w stronę Andrzeja Barona.

Nieco mniejszy, acz również dosyć ważny "ukłonik" za rubrykę "Za... a nawet... przeciw", z kwartału na kwartał zyskującą ów ostry pazur, którego niektórzy ostatnio się wyzbywają (ekhm!). Zdarzają się wprawdzie bezsensowne błędy w argumentacji, jak choćby recenzja (tutaj chętnie podyskutowałbym, czy rzeczywiście jest to recenzja) "za" komiksu "V jak Vendetta". Autor razi nadmiernym subiektywizmem, bezzasadnymi porównaniami komiksu Moore′a i Lloyda do "Mausa" Spiegelmana (takiej głupoty dawno nie słyszałem) oraz stawianymi a priori, a wyssanymi z palca frazesami. Z jednej strony ktoś się pod tym podpisał, lecz z drugiej coś do powiedzenia miał również redaktor. Nie powiedział nic, więc może mamy do czynienia z jakąś prowokacją? A może tak skrajna rubryka jak "za a nawet przeciw" wymaga równie skrajnego, podpartego odgórnymi wytycznymi, potraktowania recenzowanych pozycji? Jeden pisze maksymalnie na "tak", drugi definitywnie na "nie"? Cóż... ciekawe, zabawne, choć może nie do końca zdrowe.

Zaczynając niniejszy felieton napisałem o znaczącym wpływie, jaki na 2003 rok wywarł "Znakomiks". Chodziło mi rzecz jasna nie o cały rok, lecz o jego ostatni miesiąc. Dziewiąty "Znakomiks" daje nadzieję, że w tym piśmie będzie lepiej. Oczywiście, jeśli nie nastąpi powrót do formuły magazynu tematycznego.

I jeśli będą publikować Skutnika.

Czego sobie i Wam życzę.
koniec
14 marca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Szninkiel: Misja

Niekoniecznie jasno pisane: Zasady marketingu teologicznego
Marcin Knyszyński

23 IX 2018

Grzegorz Rosiński jest twórcą, który bez wątpienia zasłużył sobie na epitet „legendarny”. Kryje się za tym pewien paradoks, o którym wspomina w jednym z udzielonych wywiadów. Otóż „legendą” staje się zazwyczaj wbrew swojej woli i wbrew swojej wiedzy. Im bardziej ucieka się od tego epitetu, tym bardziej on lgnie do człowieka. Rosiński nie chciał stać się legendą, podobnie jak bohater jednego z najważniejszych komiksów w dorobku autora – Szninkiel J’On.

więcej »

Po komiks marsz: Wrzesień 2018
Esensja Komiks

7 IX 2018

We wrześniu szykuje się prawdziwa uczta dla fanów komiksu. Poniżej prezentujemy jej przedsmak.

więcej »

Niekoniecznie jasno pisane: Piekło to obecność Boga
Marcin Knyszyński

2 IX 2018

Wizja świata wypełnionego szczęściem, dobrobytem, równością i pokojem to, wydawać by się mogło, ideał, do którego powinno się dążyć. Nigdy się jeszcze nie ziścił i prawdopodobnie nigdy to nie nastąpi – przede wszystkim z powodu zbyt wielkiej różnorodności opinii na temat tego, co jest owym szczęściem i dobrobytem. Opinii jest już ponad siedem miliardów i ich liczba cały czas rośnie. A gdyby nagle pojawił się ktoś, kto mógłby rozwiązać te dylematy?

więcej »

Polecamy

Zły, zły tyranozaur

Kadr, który…:

Zły, zły tyranozaur
— Marcin Osuch

Pewien głąb wkręca się w głąb
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tort bardzo piętrowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadry odnalezione #1
— Marcin Osuch

Warszawa od podwórka
— Wojciech Gołąbowski

Promem przez Wisłę
— Wojciech Gołąbowski

Nie całkiem w stronę zachodzącego słońca
— Wojciech Gołąbowski

Uciekaj, myszko, do dziury…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Duochromatyczność
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czego się spodziewać
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Lucka sprawa #4
— Dominik Szcześniak

Lucka sprawa #3
— Dominik Szcześniak

Lucka sprawa #2
— Dominik Szcześniak

Tegoż autora

Lucka sprawa #1
— Dominik Szcześniak

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.