Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Bill Willingham
‹Baśnie #7: Arabskie noce (i dnie)›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaśnie #7: Arabskie noce (i dnie)
Scenariusz
Data wydanialipiec 2010
Wydawca Egmont
CyklBaśnie
ISBN978-83-237-3706-3
Cena49,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zmiana warty w Baśniogrodzie
[Bill Willingham „Baśnie #7: Arabskie noce (i dnie)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na rynek zawitała kolejna część opowieści o Baśniowcach, pióra Billa Willinghama. Niestety jednak „Arabskie noce (i dnie)” nie dostarczają tego, czego życzyliby sobie miłośnicy serii. Chwilowy spadek kondycji twórczej autora trwa od czwartego tomu – i wciąż nie widać poprawy.

Paweł Sasko

Zmiana warty w Baśniogrodzie
[Bill Willingham „Baśnie #7: Arabskie noce (i dnie)” - recenzja]

Na rynek zawitała kolejna część opowieści o Baśniowcach, pióra Billa Willinghama. Niestety jednak „Arabskie noce (i dnie)” nie dostarczają tego, czego życzyliby sobie miłośnicy serii. Chwilowy spadek kondycji twórczej autora trwa od czwartego tomu – i wciąż nie widać poprawy.

Bill Willingham
‹Baśnie #7: Arabskie noce (i dnie)›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaśnie #7: Arabskie noce (i dnie)
Scenariusz
Data wydanialipiec 2010
Wydawca Egmont
CyklBaśnie
ISBN978-83-237-3706-3
Cena49,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sam pomysł na komiks jest zjawiskowy – Adwersarz rozpoczął podbój krajów arabskich baśni i do Baśniogrodu pod przywództwem Sindbada przybywają dyplomaci, co dało możliwość humorystycznej prezentacji zderzenia kultur i odmiennego podejścia do życia i polityki. Wśród egzotycznej delegacji jest także demoniczny Jusuf oraz przepotężna istota złożona z samej magii, zamknięta w tajemniczej lampie (której moc niszcząca porównywana jest do bomby atomowej). Przybycie reprezentantów z Arabii zbiega się nieszczęśliwie z rządami Księcia Uroczego, który po wygranych wyborach na burmistrza doprowadził miasto na skraj chaosu. Kolejki interesantów do jego biura ciągną się po horyzont i nikt specjalnie nie przejmuje się zagrożeniem ze strony armii drewnianych żołnierzy (które przedstawione zostało w poprzednich tomach).
Dotychczas pierwsze skrzypce w „Baśniach” grali Bigby Wilk i Królewna Śnieżka – w „Arabskich nocach (i dniach)” natomiast zastąpieni zostali przez elektryzujący trójkąt: Książę Uroczy, Piękna i Bestia. Chemia jest wyczuwalna, ale wciąż to jedynie cień tego, co na kartach komiksu wyprawiali poprzedni bohaterowie. Błyszczy Sindbad i król Cole, których dyplomatyczne przepychanki (pełne wzajemnego szacunku) skrzą od humoru. Zderzenie tych dwóch postaci to krótki moment, kiedy scenarzysta Bill Willingham wraca do dawnej formy. Fakt ten każe się zastanowić, czy zmiana warty wśród bohaterów wyszła serii na dobre – wszakże postacie z którymi sympatyzowali czytelnicy zastąpione zostały przez figury mało znane, co odświeżyło serię, ale i utrudniło autorowi prowadzenie opowieści. Trudno pozbyć się uczucia, że Willingham zamienił Ferrari na Fiata.
Śmiertelne zagrożenie, jakim jest armia drewnianych żołnierzy, zostało w tym tomie „Baśni” odsunięte na drugi plan, a na pierwszym miejscu stoją emocjonalne rozterki i słowna szermierka między dyplomatami. Żołnierze powracają w noweli „Ballada o Rodneyu i June” umieszczonej na odczepnego, na końcu albumu – zupełnie, jakby scenarzysta starał się zaznaczyć, że zagrożenie wciąż jest aktualne, ale po prostu nie stanowi głównego tematu albumu. Sama miniatura jest miłosną historią dwojga postaci wyrzeźbionych z drewna – dzielnego żołnierza i pięknej pielęgniarki, która opatruje (czyli de facto wymienia) ranną nogę wojaka. Scenariuszowy koncept tej noweli jest sprytny, bo dzięki niemu scenarzysta pokazał, w jaki sposób zwyczaje przytulania się i całowania mogą być odbierane przez obserwatora, który tych przedziwnych zabiegów nie zna. Zabrakło rozwinięcia, które dałoby balladzie więcej wigoru.
Ilustracje natomiast to zupełnie inna historia. Kiedy główna część albumu (o dyplomacie Sindbadzie przybywającym do Baśniogrodu) stoi na standardowym, wysokim poziomie – bo odpowiada za nie niezawodny Mark Buckingham – tak miniatura o Rodneyu i June prezentuje najsłabszy poziom artystyczny w całej serii. Jim Fern, autor tej tragedii, wyprodukował niemrawe rysunki w stylu konturowym, które w założeniach (jak rozumiem) miały pasować do drewnianych bohaterów. Artysta zdaje się nie najlepiej radzić sobie z ruchem i każdego rodzaju dynamiką, więc postacie ukazane są raczej w nieruchomych pozach, by nie kusić złego. Z tego powodu z reguły bohaterowie wyglądają jak woskowe figury – szkoda, ponieważ znacznie obniża to całościowy odbiór albumu.
Gołym okiem widać, że celem tego komiksu było raczej rozwijanie wątków pobocznych i prezentacja drugoplanowych bohaterów, niż popychanie do przodu głównego wątku. Po tym jak Willingham objawił czytelnikom prawdziwą tożsamość Adwersarza (w tomie „Strony rodzinne”), przyszła pora na zwolnienie akcji. Wygląda na to, że autor świadomie wydłuża opowieść, by nagradzana i dochodowa seria (już 5 nagród Eisnera) trwała jak najdłużej. Problem w tym, że jeśli rychło nie osiągnie ona poprzedniego poziomu, czytelników zacznie ubywać. Pozostaje liczyć, że Willingham otrząśnie się już niebawem.
koniec
25 października 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krew, seks i zaczarowane smartfony
Agnieszka ‘Achika’ Szady

29 III 2020

„Nie pozwolisz, by echo tego słodkiego czasu zgniło w posępnej puszczy niepamięci”. To cytat z wiersza, czy może inwokacji, znajdującej się w drugim tomie „Nomen Omen”. Trudno powiedzieć, co znaczy, ale całość brzmi wzniośle, romantycznie i nieco mrocznie, więc zapewne spodoba się domyślnej grupie docelowej tego komiksu.

więcej »

Na kolana, psy, Conan powrócił!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

28 III 2020

Po latach rozłąki Conan Barbarzyńca powraca do macierzy, czyli wydawnictwa Marvel. I, na Croma, jest to powrót udany, czego dowodzi „Conan Barbarzyńca: Życie i śmierć Conana księga pierwsza”.

więcej »

Ewangelia według Alejandro Jodorowsky’ego
Andrzej Goryl

27 III 2020

Oficyna Scream niestrudzenie wydaje kolejne komiksy Alejandro Jodorowsky’ego – zarówno te zupełnie nowe, jak również te, które już kiedyś były publikowane w Polsce. W tej drugiej kategorii mieszczą się "Technokapłani". Nowe wydanie zamknęło się w dwóch grubych tomach, zbierających po cztery albumy serii – w twardej oprawie, na niezłym papierze i w powiększonym formacie. W tym tekście zajmiemy się drugą częścią tego cyklu.

więcej »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Zakalec z ambicjami
— Paweł Sasko

Końskie mordy
— Paweł Sasko

Dziwy nad dziwami
— Paweł Sasko

Coś na spanie
— Paweł Sasko

Lewe jądro Szatana
— Paweł Sasko

Z miłości do pędzli
— Paweł Sasko

Tęsknię, Lizaczku
— Paweł Sasko

Tylko dla fanatyków
— Paweł Sasko

Pogoń za zwłokami
— Paweł Sasko

Korepetycje u żółtodziobów
— Paweł Sasko

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.