Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXXII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Janusz Christa
‹Kajtek i Koko w Londynie (wydanie II)›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajtek i Koko w Londynie (wydanie II)
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2011
RysunkiJanusz Christa
Wydawca Egmont
CyklKajtek i Koko
ISBN978-83-237-4672-0
Cena49,90
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 43,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Lektura obowiązkowa

Esensja.pl
Esensja.pl
Wznowiony przez Egmont album „Kajtek i Koko w Londynie” składa się z trzech mocno różniących się między sobą części. Różnice te dotyczą zarówno formy, kreski jak i poziomu opowiadanej historii. Ale i tak jest to pozycja bardzo interesująca, zarówno dla fanów talentu Janusza Christy, jak i miłośników komiksu w ogóle.

Marcin Osuch

Lektura obowiązkowa

Wznowiony przez Egmont album „Kajtek i Koko w Londynie” składa się z trzech mocno różniących się między sobą części. Różnice te dotyczą zarówno formy, kreski jak i poziomu opowiadanej historii. Ale i tak jest to pozycja bardzo interesująca, zarówno dla fanów talentu Janusza Christy, jak i miłośników komiksu w ogóle.

Janusz Christa
‹Kajtek i Koko w Londynie (wydanie II)›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajtek i Koko w Londynie (wydanie II)
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2011
RysunkiJanusz Christa
Wydawca Egmont
CyklKajtek i Koko
ISBN978-83-237-4672-0
Cena49,90
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 43,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W porównaniu z poprzednim wydaniem zmieniona została nie tylko okładka, wszystkie zawarte w nim opowieści zostały uzupełnione o dodatkowe kadry. Album rozpoczynają krótkie (po cztery obrazki) historyjki z udziałem Kajtka Majtka (jeszcze bez Koka), pod zbiorczym tytułem „Dni Gdańska”. Niektóre z nich są śmieszne, niektóre trochę mniej, takie klasyczne komiksowe paski gazetowe.
Druga część albumu to już pełnometrażowa historia „Zwariowana wyspa”. Jest już tutaj Koko, jest parowiec „Kakaryka" i, jak jednoznacznie sugeruje tytuł, jest trochę nienormalna wyspa. Rejs zaczął się zwyczajnie, „Kakaryka” wypłynął z Maracaibo w rejs po morzach południowych. Dni mijały spokojnie aż do feralnej nocy, kiedy to bosman zastąpił w czasie nocnej wachty chorego marynarza – Tykę. W trakcie służby bosman stracił przytomność, a po jej odzyskaniu nie bardzo wiedział, gdzie jest i kim są pozostali członkowie załogi. Od tego momentu zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy. „Kakaryka” o mało nie została staranowana przez inny statek, wszystkie urządzenia nawigacyjne przestały działać, a z kajuty kapitana zniknęły mapy. Ale prawdziwe kłopoty są jeszcze przed załogą dzielnego trampa. Płynąca na ślepo „Kakaryka” dopływa do bezludnej, wulkanicznej wyspy. Kilku członków załogi (wśród nich oczywiście Kajtek i Koko) wyrusza w szalupie na rekonesans. Na lądzie zaczynają się dziać rzeczy rodem z „Archiwum X”. „Kakaryka”, oddalona o kilkaset metrów, znika z pola widzenia, pojawiają się halucynacje, czas w różnych miejscach wyspy zaczyna płynąć z różną prędkością. Zupełnie jakby ktoś (Obcy?) urządził sobie na wyspie wielkie laboratorium do testowania ludzkich reakcji na nienormalne sytuacje. Temat wydawałoby się wcale nie taki łatwy do ogarnięcia, ale Christa, który swoją drogą lubił tworzyć mocno pokręcone historie (zwłaszcza w czasach, gdy rysował przygody Kajtka i Koka) wychodzi z tematu obronną ręką. Czytelnik naprawdę zaczyna podzielać poczucie zagubienia bohaterów. Co ciekawe, wyjątkowo mało w tej historii jest humoru, przeważa aura tajemniczości i zagrożenia. I chociaż żadnym zaskoczeniem nie będzie fakt, że załoga „Kakaryki” z Kajtkiem i Kokiem na czele wyjdzie cało z tych wszystkich prób, to rozwiązanie zagadki samej wyspy jest… zresztą zobaczcie sami.
Całość zamyka tytułowa historia „Kajtek i Koko w Londynie”. Jest ona utrzymana w lubianej przez Christę konwencji detektywistycznej z Kajtkiem i Koko podczas pobytu „Kakaryki” w Londynie. W rezydencji lorda Chevroleta ma miejsce zuchwała kradzież - ginie brylantowy naszyjnik jego żony. Niby jest jeden podejrzany (niejaki Express), ale wokół sprawy zaczynają krążyć jeszcze inne osoby – rzekomy profesor Brown oraz jego rzekoma córka, piękna Emma. Praktycznie nikt, poza Kajtkiem i Kokiem, nie jest do końca tym, za kogo się podaje. Rola niektórych zmienia się kilkukrotnie. Po jakimś czasie może stać się to męczące dla czytelnika, który powoli gubi się w intrydze i nie może spamiętać kto jest kim. W przeciwieństwie do „Zwariowanej wyspy”, tej historii nie wyszła na zdrowie naturalna u autora tendencja do komplikowania intrygi. Można odnieść wrażenie, że Christa, tworząc ten komiks na bieżąco dla „Wieczoru Wybrzeża”, najwyraźniej nie miał zaplanowanej całej historii. Nie udało się też sutorowi oddać charakteru Londynu, chociażby w takim zakresie, jak zrobił to Chmielewski podczas podróży Tytusa i spółki wannolotem. Jedyne elementy, które przypominają, że rzecz dzieje się w Anglii, to lordowski tytuł lorda Chervroleta oraz "bobby", londyński policjant w charakterystycznym nakryciu głowy. Cała reszta wygląda jak przedmieścia dowolnego miasta. Szkoda, że nasz mistrz nie wykorzystał ogromnego potencjału, jaki niesie umieszczenie całej historii w tak charakterystycznym mieście jak stolica Wielkiej Brytanii.
Uwagi dotyczące ostatniej zamieszczonej w albumie historii nie zmieniają faktu, że „Kajtek i Koko w Londynie” to ładny kawałek historii polskiego komiksu i jako taki powinien być lekturą obowiązkową wszystkich fanów.
koniec
11 marca 2011

Komentarze

« 1 2 3 4
17 III 2011   01:23:07

@Tomek
"Czy mógłbyś rozwinąć myśl ? :)"

Chodziło mi o to, że album Egmontu nazywa się "W Londynie" a "Londyński Kryminał" nazywa się konkretny komiks ;) Różnica niewielka, ale tytuł z okładki jakby bardziej zwraca uwagę na miejsce w którym będą działy się wydarzenia. Londyński kryminał mógłby również rozegrać się w Warszawie, jeśli założymy, że pod tym sformułowaniem kryją się stereotypy, kojarzące się z angielskimi kryminałami. Tak samo jak gęstą mgłę, moglibyśmy nazwać angielską, czy londyńską mgłą ;) Dzięki za miłe słowa, ale twórcami bloga są Hegemon i Kapral. Ja jestem tylko nieśmiałym zamiejscowym, okazjonalnym współpracownikiem :)

17 III 2011   08:09:29

@Radgier

Masz rację, tak się skupiłem na samych komiksach, że zapomniałem, że tytuł albumu Egmontu brzmi "Kajtek i Koko w Londynie". W tym przypadku częściowo zgadzam się z autorem,jest za "mało Londynu w Londynie" jak to określił Hegemon. Dla niezorientowanego czytelnika tytuł sugeruje wielką przygodę,która toczy się w własnie w tym mieście. Już chyba lepszym tytułem byłaby Zwariowana wyspa, a najlepiej to tylko Kajtek i Koko i wymienione trzy tytuły historyjek,które znajdują się w środku ( z drugiej strony w "Dniach Gdańska" nie ma Koka :))

Kapral zwracam honor - z tytułem oczywiście miałeś pełną rację.

17 III 2011   08:39:07

Owszem, jest mniej humoru w 'Zwariowanej wyspie' i 'Londyńskim kryminale', ale jest za to fajny klimat. Jak dla mnie 'Londyński kryminał' mógłby być trochę dłuższy.
Zdaje się, że tytuły 'Londyński kryminał' i 'Kajtek i Koko w Londynie' są nieco niefortunne i tyle. Zgadzam się z opinią Radgiera, że określenie 'Londyński kryminał' można interpretować jako rodzaj przenośni, że mamy do czynienia z czymś na modłę angielskich kryminałów. Ale muszę też uczciwie przyznać, że w ogóle nie zwróciłem uwagi na brak pewnych charakterystycznych cech dla Londynu w tym komiksie. Ani Bitelsów, ani Sherlocków Holmesów...Faktycznie nie ma tutaj nic z atmosfery Londynu ;) Ale mnie to nie przeszkadza.

17 III 2011   10:04:42

@Wojtek
Z tą długością epizodu to akurat trafna uwaga. Obie te historyjki ("Zwariwana wyspa" i "Londyński kryminał") szły w Wieczorze jedna po drugiej, oczywiście obie pod tytułem "Przygody Kajtka i Koka" i obie miały po 137 odcinków. Zbieg okoliczności? Nie sądzę, wcześniej się takie rzeczy nie zdarzały, historyjki miały bardzo rozmaitą ilość pasków. Zdaje się, że przynajmniej w przypadku "Londyńskiego kryminału", Christa założył sobie określoną długość opowiastki. Może dla zabawy, może dla treningu - diabli wiedzą.

17 III 2011   10:31:14

@Wojtek

Jak pisałem, mi nie średnio podeszły obie te historyjki, być może Christa chciał nieco zmienić klimat.
Czy Zwariowana wyspa nie przypomina Wam trochę The Lost ? :)

@Kapral

To faktycznie dziwny zbieg okoliczności z równą ilością pasków, za to Christa nadrobił to z nawiązką rysując 1270 pasków W kosmosie :)

17 III 2011   12:33:16

A raczej czy "Lost" nie przypomina nam trochę "Zwariowanej wyspy"?
:)

17 III 2011   13:52:48

@Kapral

"A raczej czy "Lost" nie przypomina nam trochę "Zwariowanej wyspy"?
:)"
Oczywiście to miałem na myśli:) Kurczę, najpierw Star Wars teraz The lost... strach pomyśleć co jeszcze się znajdzie :)))

17 III 2011   14:10:42

To kto się zgłasza do przeprowadzenia analizy porównawczej?

17 III 2011   17:17:48

Jeszcze jedna cecha charakterystyczna 'Londyńskiego kryminału'. Finał. Chyba żadna inna ówczesna (a może i późniejsze także) historyjka nie ma tak smutnego zakończenia. Koko zostaje rzucony przez obiekt swojej miłości. Obydwaj bohaterowie wracają na Kakarykę raczej w minorowych nastrojach. A przecież zawsze zakończenie było pełne uśmiechu i radości.

18 III 2011   19:51:58

Z chęcią przeczytałbym sobie "Dni Gdańska", bo tego nie znam, natomiast ubolewam, że wydano je w jednym tomie z komiksami wydanymi już wcześniej. Szkoda dać 50 zł za coś, co się już dobrze zna. Tym bardziej, że "Londyński kryminał" jest w kolorze, a ten album "W Londynie" to podejrzewam, że jest cały czarno-biały.

A każdemu posiadaczowi komiksów wydanych przez ZESPÓŁ wydawnictwo (o ile wciąż istnieje) powinno wręczyć brakujące paski jako erratę. :)

« 1 2 3 4

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ciekawe, co na to mama Goliata…
Marcin Osuch

16 I 2019

Nad tym właśnie zastanawiała się siostra Chucka, dowiedziawszy się, że Goliat przegrał uderzony kamieniem w głowę. Urocze, prawda? Jak całe najnowsze „Fistaszki”.

więcej »

Krótko o komiksach: Tylko dyliżansów żal
Marcin Mroziuk

15 I 2019

Trzeba przyznać, że pierwszy album o Lucky Luke’u, który wspólnie stworzyli Morris i Goscinny, skutecznie oparł się próbie czasu.

więcej »

Historia w obrazkach: „Wybrani”, by zginąć
Sebastian Chosiński

14 I 2019

Przyznam uczciwie, że mam z tym „Narodem wybranym” problem. Bo o ile całkiem nieźle wypada w nim, mimo akademickiego wykładu, warstwa fabularna, o tyle nieatrakcyjnie prezentuje się jego strona wizualna. Widać, że choć autor – Kristof Bien, Duńczyk z żydowsko-polskimi korzeniami – ma ogólne pojęcie o rysowaniu, to jednak z komiksem jako takim nie miał dotąd zbyt wiele do czynienia.

więcej »

Polecamy

Kadry odnalezione #2

Kadr, który…:

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cały we krwi!
— Marcin Knyszyński

Trach! Łup! Aaargh!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Co Kropelka sklei…
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Pola śmierci
— Marcin Knyszyński

Uszta Żona
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ćwierć wieku później
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do czytania w każdym wieku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Istny kosmos!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Komiks monumentalny
— Marcin Osuch

Prototypowy rajd po średniowieczu
— Łukasz Bodurka

Esensja czyta dymki: Październik 2011
— Esensja

A na zakończenie dokarmimy stonkę
— Łukasz Bodurka

Tegoż autora

Ciekawe, co na to mama Goliata…
— Marcin Osuch

Przypadek? Nie sądzę
— Marcin Osuch

Instrukcja, głupcze!
— Marcin Osuch

Koniec prywatności
— Marcin Osuch

Niedoskonała odyseja kosmiczna
— Marcin Osuch

Mój przyjaciel Stalin
— Marcin Osuch

To gumisie nie miały białych czapek?
— Marcin Osuch

Wysiłek, pomysłowość i upór
— Marcin Osuch

A kto umarł, ten nie żyje
— Marcin Osuch

Dlaczego Armstrong?
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.