Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek
‹Funky Koval #1: Bez oddechu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFunky Koval #1: Bez oddechu
Scenariusz
Data wydania5 kwietnia 2011
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklFunky Koval
ISBN978-83-7648-671-0
Format49s. 215×290mm
Cena21,90
GatunekSF
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 19,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Superman znad Wisły

Esensja.pl
Esensja.pl
Trudno uwierzyć, że to już prawie trzydzieści lat, od kiedy Funky Koval pojawił się po raz pierwszy na łamach „Fantastyki”. Od tego czasu dorobił się miana bohatera kultowego oraz trzech już kontynuacji. Ale czy z perspektywy tylu lat nadal się broni pod względem istoty opowieści rysunkowej?

Marcin Osuch

Superman znad Wisły

Trudno uwierzyć, że to już prawie trzydzieści lat, od kiedy Funky Koval pojawił się po raz pierwszy na łamach „Fantastyki”. Od tego czasu dorobił się miana bohatera kultowego oraz trzech już kontynuacji. Ale czy z perspektywy tylu lat nadal się broni pod względem istoty opowieści rysunkowej?

Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek
‹Funky Koval #1: Bez oddechu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFunky Koval #1: Bez oddechu
Scenariusz
Data wydania5 kwietnia 2011
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklFunky Koval
ISBN978-83-7648-671-0
Format49s. 215×290mm
Cena21,90
GatunekSF
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 19,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jednoznaczną odpowiedź w tej kwestii dosyć trudno jest sformułować. Przede wszystkim nie bardzo jest z czym tego „Kovala” porównać. Mamy tu do czynienia z melanżem klasycznej SF (ale skierowanej zdecydowanie do dojrzałego odbiorcy) z rosnącą domieszką political fiction. A w tej kategorii niewiele się w Polsce pojawiło pozycji, właściwie to chyba tylko Marvano i Haldeman („Wieczna wojna”, „Dallas Barr”). Silnie inspirowany przygodami kosmicznego detektywa „Tajfun” Raczkiewicza to przecież zupełnie inna kategoria komiksu, zarówno pod względem warsztatu, jak i docelowej grupy czytelników.
Patrząc na pierwszą część „Funky’ego” jako na autonomiczne dzieło bez porównań, można sformułować takie same uwagi jak te, które pojawiały się przy okazji premierowego wydania albumowego („Komiks Fantastyka” #1). Na pierwszy plan wysuwa się niespójny i poszarpany początek (obejmujący mniej więcej jedną trzecią albumu). Nie jest żadną tajemnicą, że za taki stan rzeczy odpowiada początkowa koncepcja komiksu, wymyślona jako zbiór autonomicznych epizodów połączonych postaciami głównych bohaterów. O tym wszystkim zresztą pisał Parowski w swoistym podsumowaniu po zakończeniu publikacji Kovala na łamach „Fantastyki”.1) Dopiero od czwartego epizodu (wyłączenie superego) zaczyna się rozwijać jeden spójny wątek, czyli rozgrywka pomiędzy złymi (Stellar Fox) i dobrymi (Agencja Universs). Od tego momentu ciężko jest cokolwiek zarzucić całej historii. Intryga jest zwarta, akcja dynamiczna i wciągająca. Pełno jest zaskakujących zwrotów na zasadzie „raz na wozie, raz pod wozem”. I chociaż kilka razy zastosowano regułę „deux ex machina” (Rhotax, McBain), to całość trzyma się kupy.
Przeglądając pobieżnie album, można odnieść wrażenie, że komiks jest przegadany. Fakt, zdarzają się kadry, na których dymki zajmują nawet 80% powierzchni. Jednak zdecydowanie nie będzie prawdziwe stwierdzenie, że w komiksie tym kuleje „opowiadanie rysunkiem” i autorzy muszą wyjaśniać wszystko za pomocą rozbudowanych dialogów. Tutaj nie ma zabawy konwencją, to klasyczny komiks z bardzo rozwiniętą intrygą i bez rozległych dialogów nie da się intrygi tej właściwie poprowadzić. Zresztą, co tu dużo mówić, nic nie ujmując perfekcjonistycznym rysunkom Polcha, to właśnie dialogi są najmocniejszą stroną tego komiksu. Żywe, soczyste („bo was wszystkich porozp…walam!”), wprowadziły polski komiks na zupełnie nowy poziom (wystarczy porównać z drewnianymi dialogami z serii daenikenowskiej).
Wydawca określał w zapowiedziach to wydanie jako kolekcjonerskie. Cóż, nasz rynek komiksowy może nie jest tak rozwinięty jak we Francji, Belgii czy Niemczech, ale jednak mamy pewne wyobrażenie o tym, jak powinna wyglądać edycja kolekcjonerska. Twarda okładka, materiały dodatkowe takie jak szkice, wywiady. A tutaj? Cieniutko – okładka miękka, ekstrasów tyle, co kot napłakał. Dobrze, że cena została dostosowana do rzeczywistego poziomu wydania. Ale są też plusy. Przede wszystkim po raz pierwszy od debiutu na łamach „Fantastyki” mamy możliwość oglądania przygód Kovala w formacie A4. Po drugie, wspomniane „oszczędne” materiały dodatkowe są mimo wszystko dosyć interesująco, bo jest to ni mniej, ni więcej, tylko zestawienie bohaterów komiksowych z ich rzeczywistymi pierwowzorami. Oczywiście najciekawiej wypada Dana Polch, która dała twarz Brendzie.
„Funky” powstawał w wyjątkowych trudnych czasach i tym większa zasługa twórców, że niepokornego warszawiaka spod Barana nam dali. Ale chociaż z biegiem czasu coraz więcej się dowiadujemy o politycznej stronie komiksu, to ja wolę wierzyć, że jest to komiks przygodowy, a uszaty Fanner vel Urban jest bardziej mrugnięciem oka do czytelników niż głównym celem autorów.
koniec
20 kwietnia 2011
1) Maciej Parowski, „Komiks i my”, Fantastyka #1/1984 (str. 61)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zło dobrem zwyciężać
Paweł Ciołkiewicz

18 I 2019

Czwarty tom „Głębi” nieco rozczarowuje. Po śmierci Stel Caine akcja zwalnia i zdecydowanie za bardzo brnie w psychologiczne zawiłości. Opowieść o poszukiwaniu nadziei zawsze była nimi przesycona, ale do tej pory doskonale to komponowało się z akcją. Teraz wydaje się, że Rick Remender snuje swoją opowieść jakby z mniejszym przekonaniem.

więcej »

Inspektor Ishida na tropie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 I 2019

Ten malutki (nawet w sandałach geta na koturnie jest sporo niższy od Usgiego) policjant jest jedną z moich ulubionych postaci w cyklu. Nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na tom „Tajemnice”, w którym pojawia się on w każdej ważniejszej historyjce. Dlaczego „ważniejszej” i które są nieważne?

więcej »

Ciekawe, co na to mama Goliata…
Marcin Osuch

16 I 2019

Nad tym właśnie zastanawiała się siostra Chucka, dowiedziawszy się, że Goliat przegrał uderzony kamieniem w głowę. Urocze, prawda? Jak całe najnowsze „Fistaszki”.

więcej »

Polecamy

Dwa, może trzy

Kadr, który…:

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cały we krwi!
— Marcin Knyszyński

Trach! Łup! Aaargh!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Co Kropelka sklei…
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Pola śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Ciekawe, co na to mama Goliata…
— Marcin Osuch

Przypadek? Nie sądzę
— Marcin Osuch

Instrukcja, głupcze!
— Marcin Osuch

Koniec prywatności
— Marcin Osuch

Niedoskonała odyseja kosmiczna
— Marcin Osuch

Mój przyjaciel Stalin
— Marcin Osuch

To gumisie nie miały białych czapek?
— Marcin Osuch

Wysiłek, pomysłowość i upór
— Marcin Osuch

A kto umarł, ten nie żyje
— Marcin Osuch

Dlaczego Armstrong?
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.