Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

‹Relax #2›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRelax #2
Data wydania1976
CyklRelax
Gatunekantologia, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Czar „Relaksu” #2: Zamach na esesmana i siedmiu krasnoludków
[„Relax #2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Drugi numer Magazynu „Relax” zawierał trzy dłuższe historyjki rysunkowe, kilka shortów oraz dwa teksty o charakterze publicystycznym i historycznym, które były kontynuacją z poprzedniego numeru. Po raz pierwszy zaprezentowano komiksy z bratnich krajów, Czechosłowacji i Węgier. Po raz pierwszy też jako scenarzysta zadebiutował Leszek Moczulski, w przyszłości twórca antykomunistycznej Konfederacji Polski Niepodległej.

Sebastian Chosiński

Czar „Relaksu” #2: Zamach na esesmana i siedmiu krasnoludków
[„Relax #2” - recenzja]

Drugi numer Magazynu „Relax” zawierał trzy dłuższe historyjki rysunkowe, kilka shortów oraz dwa teksty o charakterze publicystycznym i historycznym, które były kontynuacją z poprzedniego numeru. Po raz pierwszy zaprezentowano komiksy z bratnich krajów, Czechosłowacji i Węgier. Po raz pierwszy też jako scenarzysta zadebiutował Leszek Moczulski, w przyszłości twórca antykomunistycznej Konfederacji Polski Niepodległej.

‹Relax #2›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRelax #2
Data wydania1976
CyklRelax
Gatunekantologia, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Pierwszy numer „Relaksu” (1976), opublikowanego przez należącą do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Krajową Agencję Wydawniczą (KAW), okazał się sporym wydarzeniem. Czytelnicy, a zwłaszcza młodzież, bo to do niej głównie adresowano magazyn, nie byli w latach 70. ubiegłego wieku – o czasach wcześniejszych nie warto nawet wspominać – rozpieszczani podobnymi propozycjami. Komiks, postrzegany przez władze komunistyczne jako wytwór kultury zachodniej (czy wręcz amerykańskiej), traktowany był z podejrzliwością i nieufnością; długo widziano w nim jedynie rozsadnika wrogich idei. Do czasu jednak. Po publikacjach, „Kapitana Żbika” (od 1967 roku), „Podziemnego frontu” (1969-1972) oraz „Kapitana Klossa” (1971-1973) uznano, że opowieści obrazkowe – choć, co prawda, importowane ze „zgniłych” Stanów Zjednoczonych – mogą równie dobrze służyć słusznej sprawie i sławić przeszłość i teraźniejszość Polski Ludowej. Nie zapomniano o tym także, planując kolejne numery „Relaksu”. Już w debiutanckim albumie pojawiły się bowiem historyjki nasycone treściami tyleż edukacyjnymi, co propagandowymi (vide „Dziewięciu z nieba” Grzegorza Rosińskiego i Stanisława Majewskiego). Uczciwie jednak należy przyznać, że w drugiej edycji magazynu powstrzymano się od nachalnej indoktrynacji politycznej, co już nie zawsze udawało się w kolejnych miesiącach i latach.
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
Drugi album oddano do druku we wrześniu 1976 roku; ponownie powielony został w astronomicznym stutysięcznym nakładzie. Wyceniono go na dwadzieścia złotych, z czego dwa złote od każdego egzemplarza trafić miało na konto budowanego właśnie szpitala Centrum Zdrowia Dziecka w warszawskim Międzylesiu. Okładka miała tym razem kolor zielony; zmieniono też logo magazynu, które mogło się teraz kojarzyć z panującą ówcześnie modą na muzykę disco (owalne litery, efekt tęczy). Główny obrazek znów zawierał wizerunki postaci, które pojawiają się w środku, i prezentował się jeszcze gorzej od poprzednika. Cóż, dzisiaj taka strona tytułowa raczej by zniechęciła do zainwestowania dwóch dych. Na otwarcie zaprezentowano czytelnikom drugą część eseju redaktora naczelnego „Relaksu” Henryka Kurty „Era wizji”, w której przedstawił on ewolucję historii obrazkowych od czasów Starożytnego Rzymu (powołując się, jak najbardziej słusznie, na kolumnę cesarza Trajana) po przełom XIX i XX wieku. Swoje rozważania doprowadził do momentu publikacji pracy Richarda F. Outcaulta „Yellow Kid” (czyli „Żółty Bobas”), uznanego za pierwszy klasyczny komiks amerykański. W rubryce „Barwa i broń żołnierza polskiego” Henryk Wielecki (tekst) i Ryszard Morawski (rysunki) przedstawili wizerunki polskich fizylierów, walczących w końcu XVIII i na początku XIX wieku zarówno pod ojczystymi, jak i napoleońskimi sztandarami.
Pierwszym komiksem w albumie było historyczne, sześcioplanszowe „Do grodu Kraka”, które uznać można za kontynuację „Poselstwa do Gniezna” z poprzedniego numeru. Za stronę graficzną ponownie odpowiadał Szymon Kobyliński, zmienił się jednak scenarzysta. Nowym został Leszek Moczulski, historyk z wykształcenia, który właśnie w tamtym czasie z powodu swego zaangażowania w działalność opozycyjną miał zakaz publikacji; szukał więc przeróżnych sposobów na zarobek, między innymi zaczął pisać scenariusze komiksów poświęconych najdawniejszej historii naszego kraju. Głównym bohaterem „Do grodu Kraka” jest książę Polan Leszek (względnie Lestek), syn Siemomysła i wnuk Piasta i Rzepichy, przeciwko któremu spiskują nie tylko potomkowie obalonego niedawno Popiela (Popko), ale również podstępni sąsiedzi z państwa wielkomorawskiego. Dowiedziawszy się o planach wyprawy wojennej Leszka na południe, wysyłają oni do Gniezna swoich agentów, których zadaniem jest przeprowadzenie zamachu stanu i odebranie tronu władcy z dynastii piastowskiej. Fabuła jest całkowicie zmyślona; Moczulski przyznaje wprawdzie, że na temat panowania Leszka kroniki (czytaj: Anonim zwany Gallem) „nie zachowały żadnych szczegółów”, ale jednocześnie dodaje: być może jednak miały miejsce opisane w komiksie wydarzenia. Co ciekawe, w porównaniu z „Poselstwem do Gniezna” Kobyliński w znacznym stopniu zmienił sposób rysowania, zbliżając się do tego, co proponował nieobecny w drugim numerze „Relaksu” Grzegorz Rosiński.
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
Kolejny komiks również miał charakter historyczny, ale przenosił czytelników w czasy dużo bliższe – do zajętej przez hitlerowców Pragi. Fabuła „Zamachu” (a mówiąc precyzyjniej, jego pierwszej części) oparta została na autentycznych wydarzeniach i przedstawiała przygotowany przez trzech czeskich „cichociemnych” zamach na protektora Czech i Moraw generała SS Reinharda Heydricha, który przeprowadzony został 27 maja 1942 roku. Historyjka braci Saudków – Jana (scenariusz) i Karola (rysunki) – była zarazem pierwszym komiksem zagranicznym, jaki pojawił się na łamach magazynu. Na ośmiu planszach niewiele się jednak tak naprawdę dzieje; głównie dlatego, że grafik starał się jak najbardziej precyzyjnie – z niemal filmową dokładnością, klatka po klatce – przedstawić przebieg akcji. Zdziwić się mogą również ci, którzy znają facjatę Heydricha. Zamiast aniołkowatej twarzyczki Karol Saudek przedstawił bowiem kostycznego potwora, który zabić mógłby nawet wzrokiem. Ale przecież faszysta nie mógł wyglądać przystojnie! W zupełnie inny klimat przenosi nas Janusz Christa, którego dwustronicowa fantastyczno-naukowa „Zaginiona załoga” równie dobrze mogłaby nosić tytuł „Skąd się wzięły krasnoludki”. Jest krótko, zwięźle, ale też bardzo dowcipnie i przekornie. Słowem: Christa w swojej najlepszej formie. Na kolejnych stronach umieszczono kilka shortów, wśród których uwagę zwracają przede wszystkim prace Andrzeja Mleczki (o niespełnionej miłości pani Stefy) oraz Szymona Kobylińskiego (o niefortunnym profesorze Pecholu, który pada ofiarą krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania).
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
Trzecim z dłuższych opowiadań rysunkowych jest siedmioplanszowy komiks węgierski. „Świątynia słońca” Tibora Cs. Horvátha (scenariusz) i Imrego Seböka (grafika) to typowa przygodówka z pozytywnym polskim akcentem w tle (i być może właśnie z tego powodu historię tę wybrano do druku). Opowiada ona o perypetiach profesora Camusa, który podczas ekspedycji do dżungli amazońskiej trafia na pozostałości po starej inkaskiej świątyni. Fabularnie Horváth nie wykracza poza schemat typowy dla podobnych opowieści. Narrację urozmaicają nieco nawiązania do wydarzeń z XVI wieku, kiedy to w Ameryce Południowej pojawili się hiszpańscy konkwistadorzy. Graficznie z kolei Sebök stara się dorównać mistrzom z krajów frankofońskich – kreska jest zatem bardzo realistyczna, a i dbałość o szczegóły zasługuje na uznanie. Ostatnim aktem tego numeru „Relaksu” jest zamieszczony na ostatniej stronie okładki drugi odcinek Orient-Mena, w którym nasz rodzimy superbohater postanawia wyskoczyć na odpoczynek za miasto. Nie będzie mu jednak dane odpocząć, a dlaczego – najlepiej zobaczcie sami.
Krajowa Agencja Wydawnicza nie zapomniała również o tym, aby zareklamować czytelnikom wydawaną przez siebie, bardzo popularną w drugiej połowie lat 70., serię książkową „Szczęśliwa siódemka” (składały się na nią zbiory prozy beletrystycznej, reportażowej oraz popularnonaukowej). Dziwne, że KAW nie zachęcała też do kupna innego ze swoich sztandarowych produktów dla młodzieży – wydawanego od 1976 roku, a więc podobnie jak „Relax” (choć ze znacznie mniejszą częstotliwością), Magazynu „Alfa”. W którym także przecież nie brakowało komiksów…
koniec
25 czerwca 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„MAX” ale na wesoło
Marcin Knyszyński

15 X 2021

Przy okazji pierwszego tomu „Punisher MAX” od Egmontu wspomniałem o pewnej inicjatywie Marvela z roku 1998. „Marvel Knights”, forpoczta imprintu „MAX”, nowa linia wydawnicza, której głównym zadaniem był dryf ku o wiele bardziej poważnym i wymagającym fabułom, przedstawiła wybranych bohaterów Marvela w nieco innym, dojrzalszym wydaniu. Między innymi Punishera – oto przybywają Garth Ennis i Steve Dillon, niesieni falą sukcesu „Kaznodziei”. (...)

więcej »

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 X 2021

Po latach zawirowań, symbiont z kosmosu i Eddie Brock znów połączyli się w Venoma. I wszystko jest po staremu. No, prawie… o tym opowiada pierwszy tom serii „Venom”.

więcej »

Extraordinary Moore: Pastisz pełen ambicji
Marcin Knyszyński

13 X 2021

W 1898 roku „Liga Niezwykłych Dżentelmenów” (czyli Mina Murray, Kapitan Nemo, Mr Hyde i Allan Quatermain) wzięła udział w niesamowitych wydarzeniach. Zdradzeni przez jednego ze swoich, pomogli powtrzymać „marsjańską” inwazję i ocalić naszą planetę – Mr Hyde musiał poświęcić swoje życie. Gdy kapitan Nemo odszedł z drużyny w tylko sobie znanym kierunku, Mina i Allan pozostali jedynymi aktywnymi członkami Ligi.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.