Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek
‹Funky Koval #2: Sam przeciw wszystkim›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFunky Koval #2: Sam przeciw wszystkim
Scenariusz
Data wydania9 czerwca 2011
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklFunky Koval
ISBN978-83-7648-735-9
Format50s. 215×290mm
Cena21,90
GatunekSF
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 19,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jak zabrali nam Kovala

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsza część przygód Kovala, początkowo trochę toporna i niespójna, skokowo nabrała tempa, dojrzałości i szturmem zdobyła serca czytelników. Pozostawiła też wrażenie niedosytu. Paradoksem jest to, że (niespodziewana) druga część, najlepsza z serii, pozbawiła naszego bohatera tego, za co go pokochaliśmy.

Marcin Osuch

Jak zabrali nam Kovala

Pierwsza część przygód Kovala, początkowo trochę toporna i niespójna, skokowo nabrała tempa, dojrzałości i szturmem zdobyła serca czytelników. Pozostawiła też wrażenie niedosytu. Paradoksem jest to, że (niespodziewana) druga część, najlepsza z serii, pozbawiła naszego bohatera tego, za co go pokochaliśmy.

Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek
‹Funky Koval #2: Sam przeciw wszystkim›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFunky Koval #2: Sam przeciw wszystkim
Scenariusz
Data wydania9 czerwca 2011
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklFunky Koval
ISBN978-83-7648-735-9
Format50s. 215×290mm
Cena21,90
GatunekSF
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 19,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Druga część niespodziewana? No właśnie, pamiętajmy, że pierwsza publikacja w „Fantastyce” zakończyła się niezwykle dramatycznie, bo zamachem i śmiercią (w przekonaniu czytelników) głównych bohaterów. „Koval” był komiksem na tyle nowatorskim, że jak najbardziej prawdopodobne wydawało się zakończenie, w którym główny bohater, mimo że dobry, ginie. Jednak od pierwszego wydania albumowego ten czteroplanszowy epizod został przeniesiony na początek kolejnego tomu. Czy to dobrze? Źle? W moim odczuciu ta zmiana osłabiła końcówkę „Bez oddechu”, a w przypadku początku „Samego przeciw wszystkim” jest neutralna.
Poprzedni tom (recenzja tutaj) zakończył się wraz z zamknięciem dramatycznej akcji na Deneboli. Przyczyniła się do tego interwencja eskadry ASF pod dowództwem komandora Dupree. Niestety, nadzieje na entuzjastyczne przyjęcie „bohaterów z Deneboli” przez media, polityków i zwykłych ludzi okazały się płonne. Jeszcze przez chwilę można było mieć nadzieję, że powściągliwość i cisza medialna są spowodowane żałobą po tragicznie zmarłym prezydencie1), ale już po chwili następuje bardzo precyzyjny i skuteczny kontratak Stellar Fox. Giną naczelnik Agencji i senator Bobber, Funky i Brenda cudem uchodzą z życiem. W prasie i telewizji zaczyna się nagonka na Agencję i Kovala. Przekupiona policja mobilizuje wszystkie siły, aby dopaść poszukiwanych.
Koval ze śmiertelnie ranną Brendą docierają do tajnej bazy Universs. A tam zła passa osiąga apogeum, gdy zastępca zmarłego naczelnika podejmuje decyzję o rozwiązaniu firmy. Dzięki kruczkom prawnym (kto w połowie lat osiemdziesiątych wiedział, co to jest kontrolny pakiet akcji?) Universs zostaje uratowana, a cała nagonka przynosi odwrotny do zamierzonego skutek. Śmierć przyjaciół na DB4 i na Ziemi odmieniła Kovala. Z wyluzowanego osiłka zmienił się w samotnego mściciela. Zabija kilku drani, wykrada tajne dokumenty wrogiego Stellar Fox, nawiązuje współpracę z uczciwymi policjantami i… Okazuje się, że jednak rację miał kanalia – sekretarz prezydenta, mówiąc: „Naiwniaczki! To była gra nie na wasze głowy.” Sprawa przerosła naszych bohaterów i to właśnie świadczy o klasie „Samego wbrew wszystkim”. Świetnymi dialogami, pełnokrwistymi postaciami, dynamiczną akcją autorzy błysnęli już w poprzednim tomie. Tutaj mamy do czynienia ze scenariuszowym majstersztykiem w formie rosyjskiej matrioszki. Po akcji DB4 Funky i jego kumple myśleli, że odkryli wszystkie tajemnice Stellar Fox. Trochę się pomylili. Po samotnym rajdzie na siedzibę syndykatu nikt nie miał wątpliwości, że Rhotax i spółka zostali pozamiatani. A jednak… W strefie Evara, po rozmowie z Wielkim Planistą drolli… O przepraszam, zagalopowałem się. Wszak „Sam przeciw wszystkim” również kończy się kilka stron wcześniej niż pierwsza publikacja w „Fantastyce”. I to albumowe zakończenie „domaga się” kontynuacji dużo bardziej niż zmieniona końcówka „Bez oddechu”. A Koval? Cóż, stracił swój chłopięcy urok. Nie sypie już one-linerami, nie wali pięściami na oślep. Stał się twardym, zaciętym wojownikiem. Ale czy to ma znaczenie, skoro całość czyta się świetnie?
Komiks obok świetnie skrojonej fabuły obfituje w genialnie skonstruowane i rozrysowane epizody. Wjazd Kovala do budynku SF, rozmowa w łódce z Devro, zastępcą szefa policji, ogłoszenie mobilizacji cieszą oko, budzą emocje i zapadają mocno w pamięć.
koniec
20 lipca 2011
1) Swoją drogą ten wątek (śmierć prezydenta) to ciekawie poprowadzony przykład niedopowiedzeń. Najpierw poprzedni prezydent wzywa Perrisa (naczelnika Universs) na dywanik, później jego (prezydenta) sekretarz składa mu (prezydentowi) propozycję nie do odrzucenia, a na koniec, niczym królik z kapelusza, wyskakuje nowy prezydent. Diabli wiedzą, co się stało z tym poprzednim. Zabili go? Popełnił samobójstwo?

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zło dobrem zwyciężać
Paweł Ciołkiewicz

18 I 2019

Czwarty tom „Głębi” nieco rozczarowuje. Po śmierci Stel Caine akcja zwalnia i zdecydowanie za bardzo brnie w psychologiczne zawiłości. Opowieść o poszukiwaniu nadziei zawsze była nimi przesycona, ale do tej pory doskonale to komponowało się z akcją. Teraz wydaje się, że Rick Remender snuje swoją opowieść jakby z mniejszym przekonaniem.

więcej »

Inspektor Ishida na tropie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 I 2019

Ten malutki (nawet w sandałach geta na koturnie jest sporo niższy od Usgiego) policjant jest jedną z moich ulubionych postaci w cyklu. Nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na tom „Tajemnice”, w którym pojawia się on w każdej ważniejszej historyjce. Dlaczego „ważniejszej” i które są nieważne?

więcej »

Ciekawe, co na to mama Goliata…
Marcin Osuch

16 I 2019

Nad tym właśnie zastanawiała się siostra Chucka, dowiedziawszy się, że Goliat przegrał uderzony kamieniem w głowę. Urocze, prawda? Jak całe najnowsze „Fistaszki”.

więcej »

Polecamy

Dwa, może trzy

Kadr, który…:

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cały we krwi!
— Marcin Knyszyński

Trach! Łup! Aaargh!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Co Kropelka sklei…
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Pola śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Czerwiec 2011
— Esensja

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Ciekawe, co na to mama Goliata…
— Marcin Osuch

Przypadek? Nie sądzę
— Marcin Osuch

Instrukcja, głupcze!
— Marcin Osuch

Koniec prywatności
— Marcin Osuch

Niedoskonała odyseja kosmiczna
— Marcin Osuch

Mój przyjaciel Stalin
— Marcin Osuch

To gumisie nie miały białych czapek?
— Marcin Osuch

Wysiłek, pomysłowość i upór
— Marcin Osuch

A kto umarł, ten nie żyje
— Marcin Osuch

Dlaczego Armstrong?
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.