Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXXV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

‹Relax #13›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRelax #13
Data wydania1977
CyklRelax
Gatunekantologia, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Czar „Relaksu” #13: Lenin wiecznie żywy i operacja samum

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
A jednak – trzynastka jest pechowa! Taki przynajmniej można wysnuć wniosek, analizując zawartość trzynastego numeru „Relaksu”. Do kiosków trafił on w grudniu 1977 roku, dlatego też z małym poślizgiem czcił, obchodzoną miesiąc wcześniej – 7 listopada – okrągłą, sześćdziesiątą rocznicę Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Rewolucji, która dała początek Związkowi Radzieckiemu – „naszemu wiernemu sojusznikowi i przyjacielowi”.

Sebastian Chosiński

Czar „Relaksu” #13: Lenin wiecznie żywy i operacja samum

A jednak – trzynastka jest pechowa! Taki przynajmniej można wysnuć wniosek, analizując zawartość trzynastego numeru „Relaksu”. Do kiosków trafił on w grudniu 1977 roku, dlatego też z małym poślizgiem czcił, obchodzoną miesiąc wcześniej – 7 listopada – okrągłą, sześćdziesiątą rocznicę Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Rewolucji, która dała początek Związkowi Radzieckiemu – „naszemu wiernemu sojusznikowi i przyjacielowi”.

‹Relax #13›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRelax #13
Data wydania1977
CyklRelax
Gatunekantologia, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Dzisiejszy tekst zaczniemy od dwóch znaczących cytatów. Oto pierwszy: „Twarze zagłębionych w «Relaksie» ludzi migają w zatłoczonych tramwajach, kolejkach dojazdowych, poczekalniach przychodni lekarskich. Najwięcej oczywiście dzieci i młodzieży, ale sporo też osób w wieku średnim i starszym. W listach do redakcji, zwłaszcza wysyłanych ze wsi i małych miasteczek, powtarzają się narzekania na brak «Relaksu» w kioskach. Rozkwita giełda kolekcjonerów wymieniających poszczególne numery magazynu”. I drugi: „Każdy komiks traktujący o wydarzeniach drugiej wojny światowej nauczy mojego syna, że jej zwycięskie zakończenie zawdzięczamy wyłącznie Związkowi Radzieckiemu. Związek Radziecki to w ogóle kraj, który z niejasnych dla mnie względów cieszy się dużą miłością ze strony autorów «Relaksu». Mój syn zapamięta na pewno z jego lektury, że być obywatelem ZSRR to znacznie więcej i lepiej, niż być po prostu człowiekiem. (…) Nawet w pozornie czysto rozrywkowych komiksach o tematyce fantastycznonaukowej rzadko tylko możemy się uwolnić od tezy, że przyszłość należy do ZSRR”. Tekst ten – zatytułowany „BLURP!” – powstał we wrześniu 1978 roku, a jego autorem jest jeden z najsłynniejszych twórców poetyckiej Nowej Fali Stanisław Barańczak (choć pod pseudonimem – i to podwójnym – Feliks Trzymałko i Szczęsny Dzierżankiewicz). Artykuł wydrukowano w ukazującym się w tak zwanym „drugim obiegu” „Biuletynie Informacyjnym KOR” (chodzi oczywiście o podziemny Komitet Obrony Robotników) i był on częścią ciągu dalszego „Książek najgorszych” – rubryki publikowanej w latach 1975-1976 na łamach w pełni legalnego „Studenta”. W tekście tym obrywa się straszliwie twórcom magazynu, należy jednak uczciwie przyznać, że nie zawsze sprawiedliwie. Z drugiej zaś strony fakt, że ktoś taki jak Barańczak postanowił poświęcić „Relaksowi” swój czas i talent literacki, świadczy o tym, jak wielką siłę rażenia miało pismo.
Barańczak pisał „BLURPA!” po lekturze jedenastu numerów magazynu, które udało mu się – a raczej jego synowi – zdobyć spośród siedemnastu wydanych do wiosny 1978 roku. Tym, który zrobił na nim najgorsze i najbardziej przygnębiające wrażenie, był właśnie numer trzynasty. I trudno się nie zgodzić z wielkim poetą. Okładka wcale jednak nie zapowiadała tego, co znalazło się w środku. Jasnobłękitne logo pojawiło się, po raz drugi z rzędu, na charakterystycznym „dżinsowym” tle. Na szczęście powrócono do starego schematu i wyeksponowano tylko jeden duży kadr, który wybrano zresztą, jak to już często bywało wcześniej, z komiksu narysowanego przez Jerzego Wróblewskiego (tym razem o sowieckim szpiegu doktorze Richardzie Sorge). Na poziomym pasku pod spodem znalazły się natomiast zapowiedzi trzech innych historyjek. W porównaniu z sieczką rysunkową, jaką zafundowano czytelnikom przed miesiącem, okładka „trzynastki” musiała zostać przyjęta przez nich z dużą radością i zrozumieniem. Znacznie gorzej było jednak z zawartością całego numeru. Już na drugiej stronie straszył anonimowy artykuł pod wielce wymownym tytułem „1917-1967 – Doniosła rocznica”, który zilustrowano rysunkiem spracowanych robotniczych dłoni z dumą wznoszących ku górze… młot i sierp. Powstał on oczywiście ku czci Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, której sześćdziesiątą rocznicę hucznie obchodzono w listopadzie 1977 roku. Przyjrzyjmy się bliżej temu tekstowi, ponieważ jest on typowym dla tamtych czasów przykładem skrajnie zakłamanej i tendencyjnej propagandy. „W ciągu tych sześćdziesięciu lat Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich stał się państwem o rozbudowanym przemyśle i rolnictwie, państwem nowocześnie wykorzystującym posiadane bogactwa naturalne, potęgą liczącą się dziś w świecie”. To „wielkie, bogate, doskonale zorganizowane państwo, państwo głoszące i realizujące zasady pokojowego współistnienia w świecie”. Dalej jest nawet mowa o „wspaniałych, nowoczesnych miastach i wzorowo zorganizowanych kołchozach”.
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
Po wstępie chwalącym pod niebiosa Kraj Rad epoki Leonida Breżniewa autor zagłębił się w przeszłość, by wprowadzić czytelników w wiekopomne wydarzenia sprzed sześciu dekad. A że dopuścił się przy tym ordynarnego kłamstwa – czy to jeszcze kogoś dziwi? Żeby nie być gołosłownym: „W lutym 1917 roku rewolucja dokonana przez robotników i żołnierzy piotrogrodzkich, którym przewodzili bolszewicy, doprowadziła do obalenia caratu”. Problem w tym, że kiedy obalano Mikołaja II Romanowa, bolszewicy byli jeszcze niewiele znaczącym odłamem rosyjskiej lewicy. Nikt się z nimi nie liczył! Uczucie przygnębienia rodzi również – i rodził wówczas, czego dowodem artykuł Stanisława Barańczaka – ostatni akapit „Doniosłej rocznicy”, który można wręcz uznać za klasyczny przejaw narodowego zaprzaństwa. Czytamy w nim: „My, Polacy, cenimy sobie wysoko fakt, że właśnie Związek Radziecki jest naszym wiernym sojusznikiem i przyjacielem. (…) Wzajemne stosunki między oboma krajami rozwijają się w oparciu o zasady braterskiej przyjaźni, wzajemnej pomocy i obopólnych korzyści, co przyspiesza postęp budowania socjalistycznej Polski”. Niestety, na tym się nie skończyło. Na stronie ósmej trzynastego „Relaksu” Krajowa Agencja Wydawnicza piórem poety Leszka Żulińskiego – w tamtym czasie etatowego redaktora KAW-u – pochwaliła się swoimi publikacjami na temat Kraju Rad. Czytelnicy dowiedzieli się więc, że chcąc poszerzyć swoją wiedzę na temat naszego wielkiego sąsiada ze Wschodu, mogą wybrać się do księgarń bądź kiosków „Ruchu” i zaopatrzyć w tak fascynujące broszury, jak „Rolnictwo w ZSRR”, „Budownictwo w ZSRR”, „Lenin”, „ZSRR – dziś i jutro” (swoją drogą ciekawe, jak daleko autor wybiegał w przyszłość w swoich rozważaniach), „Ustrój polityczny ZSRR”, „Dzieci w ZSRR”, „Nauka i technika w ZSRR” i tak dalej, i tak dalej. Na stronie dwudziestej siódmej natomiast pojawiła się notka niejakiego Stanisława Kolińskiego na temat „Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej w filatelistyce”. Obok zamieszczono reprodukcje znaczków nie tylko z podobizną Lenina, ale także polskich komunistycznych „bohaterów narodowych” – Feliksa Dzierżyńskiego i generała Karola Świerczewskiego.
Jakby tego było mało, z okazji rocznicy rewolucji w „Relaksie” wystartował również nowy seryjny komiks „Wywiadowca XX wieku”1), którego głównym bohaterem był Richard Sorge, pół-Rosjanin, pół-Niemiec, jeden z najbardziej znanych sowieckich szpiegów podczas drugiej wojny światowej. Scenariusz wyszedł spod pióra Barbary Sokalówny (tłumaczki, autorki tekstów piosenek, działaczki Związku Artystów Scen Polskich) oraz Jerzego Uśpieńskiego (literata i recenzenta, między innymi współpracownika „Odry”); autorem rysunków był natomiast doskonale już znany czytelnikom magazynu Jerzy Wróblewski („Tajemnica głębin”, „Prorok Daniel”, „Wolność mieszka w górach”, „508, alarm!”, „Ludziom trzeba wierzyć”, „Chcę zostać kapitanem”, „Polacy na biegunie południowym”). Sorge urodził się w 1895 roku niedaleko Baku, w należącym wówczas do carskiej Rosji Azerbejdżanie. Jego ojciec był inżynierem górniczym. Gdy syn miał trzy lata, Wilhelm Sorge zabrał swoją rosyjską małżonkę i dziecko i wrócił do Niemiec. Akcja komiksu rozpoczyna się latem 1914 roku, tuż po wybuchu pierwszej wojny światowej. Richard – wraz z ojcem – z balkonu swego berlińskiego mieszkania obserwuje żołnierzy maszerujących na front. Jest pod wielkim wrażeniem ich ducha zwycięstwa. Niebawem zresztą sam ochotniczo wstępuje do armii cesarskiej i zostaje wysłany pod Verdun. Tam w wyniku uderzenia szrapnela zostaje ciężko ranny i trafia do szpitala, gdzie urocza pielęgniarka zaraża go specyficznym i niezwykle groźnym wirusem – wirusem komunizmu! Ale czy można się dziwić, skoro dziewczyna przynosi mu do czytania jedynie dzieła Karola Marksa i Fryderyka Engelsa? Już po wyleczeniu (choć niezupełnym, ponieważ do końca życia Sorge kulał na jedną nogę) i ukończeniu studiów (na wydziale prawa Uniwersytetu Berlińskiego) Richard angażuje się w działalność polityczną – najpierw w szeregach socjaldemokratów, a następnie komunistów. Wreszcie w 1920 roku zostaje zaproszony do Moskwy, z czego skwapliwie korzysta. Pierwszy odcinek cyklu (zatytułowany „Bardzo lubię deszcz…”) przedstawia, w dość dużym zresztą skrócie, sześć lat życia przyszłego szpiega i poświęcony jest przede wszystkim nakreśleniu jego drogi do komunizmu. Co intrygujące i za co autorom należy się mimo wszystko także subtelna pochwała, nie zrobili oni charakterystycznego dla apologetów uniku i wspomnieli również o zawirowaniach w życiu osobistym Sorgego.
1 2 »

Komentarze

10 IX 2011   22:11:13

„1917-1967 – Doniosła rocznica” - a nie "1917-19777" ?

11 IX 2011   08:59:01

Ajajaj! Oczywiście. Można prosić o poprawienie? Dziękuję za zwrócenie uwagi.

11 IX 2011   16:33:50

A krzyżówka na całą planszę w części rozrywkowej , jak dobrze pamiętam, była dla normalnego nastolatka nie do rozwiązania, tyle zawierała haseł dotyczących Rewolucji Październikowej i jej następstw :)

11 IX 2011   21:13:54

Tak. W następnym numerze podano jej rozwiązanie. Hasło brzmiało: "Pozdrawiamy przyjaciół radzieckich w sześćdziesiątą rocznicę rewolucji październikowej". Ja myślę, że nie tylko nastolatek by sobie z tym nie poradził. Nawet dzisiaj.

20 IX 2015   15:27:27

Ja tam widzę w tytule 1917-1977

15 IV 2019   21:32:25

Czy ktoś wie dlaczego w historyjce "W piaskach Synaju" data na nagrobku to 1947? To chyba kilka lat po pobycie armii Andersa?

15 IV 2019   21:36:42

Z bibliografii Relaksu, zamieszczonej w trzecim tomie antologii, wynika, że autorem "Marsjan w Warszawie był Mirosław Golędzinowski.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Extraordinary X-Men: Przystań X #1 - recenzja
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 IV 2019

Po wstrząsie, jaki X-Menom zaserwował scenarzysta Brian Michael Bendis, ciężko jest wymyślić coś bardziej szokującego. Te trudne zadanie powierzono Jeffowi Lemire′owi, wraz z nowym otwarciem serii po „Tajnych Wojnach”, a mianowicie „Extraordinary X-Men: Przystań X”.

więcej »

Jazz Maynard #1 - recenzja
Marcin Knyszyński

21 IV 2019

Dziś wybieramy się do Hiszpanii. Pierwszy tom komiksu „Jazz Maynard”, opatrzony podtytułem „Trylogia Barcelońska”, jest historią pewnego młodego, bardzo utalentowanego muzyka, który szybko zdradza nam swoje inne, niesamowite talenty. Thriller, kryminał, akcja, „heist movie”, sztuki walki, a wszystko to w charakterystycznym stylu japońskiej mangi. Zdecydowanie dla dorosłych.

więcej »

Marvel: WKKM #151: Strażnicy Galaktyki: Kosmiczni Avengers - recenzja
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 IV 2019

Wydawało się, że na stu pięćdziesięciu numerach Wielka Kolekcja Komiksów Marvela zakończy swój żywot. Ostatecznie agonia została przedłużona jeszcze o dwadzieścia kolejnych. Tym, który okazał się być sto pięćdziesiątym pierwszym otrzymał tytuł „Guardians of the Galaxy: Kosmiczni Avengers”.

więcej »

Polecamy

Córy Iranu

Kadr, który…:

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Queens, Nowy Jork, 1975 rok
— Paweł Ciołkiewicz

Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Finger Tower
— Paweł Ciołkiewicz

Czy te oczy mogą kłamać?
— Paweł Ciołkiewicz

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.