Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Relax #29›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRelax #29
Data wydania1980
CyklRelax
Gatunekantologia, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Czar „Relaksu” #29: Długie nogi nazistowskiej agentki i samuraj w akcji

Esensja.pl
Esensja.pl
Dwudziesty dziewiąty numer „Relaksu” na pewno mógł przypaść do gustu wielbicielom komiksów. I nie chodzi tu nawet o jakość zaprezentowanych w nim opowieści rysunkowych, ale o ich ilość. Sześć historyjek wypełniło bowiem aż trzydzieści (na trzydzieści dwie) stron magazynu.

Sebastian Chosiński

Czar „Relaksu” #29: Długie nogi nazistowskiej agentki i samuraj w akcji

Dwudziesty dziewiąty numer „Relaksu” na pewno mógł przypaść do gustu wielbicielom komiksów. I nie chodzi tu nawet o jakość zaprezentowanych w nim opowieści rysunkowych, ale o ich ilość. Sześć historyjek wypełniło bowiem aż trzydzieści (na trzydzieści dwie) stron magazynu.

‹Relax #29›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRelax #29
Data wydania1980
CyklRelax
Gatunekantologia, sensacja, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Główny kadr, zdobiący dwudziestą dziewiątą – i zarazem, niestety, ostatnią w 1980 roku – odsłonę „Relaksu”, mógł wydać się zaskakujący. Tym bardziej gdy po przejrzeniu numeru okazywało się, z jakiego komiksu został on zaczerpnięty. Lecący w przepaść wojskowy jeep znacznie bardziej bowiem kojarzył się z którąś z rysowanych przez Jerzego Wróblewskiego opowieści wojennych niż z „Kursem na Półwysep Jork” Janusza Christy. Po lewej stronie na pionowym pasku umieszczono rysunkowe zajawki trzech innych historyjek: „Lany w kosmosie” (kawałek robota Monusa), „Centralnego Okręgu Przemysłowego” (z wizerunkiem blondwłosej Maty Hari, czyli Ingi Schmidt) oraz „Ślad wiedzie w przeszłość” (z podobizną docenta Kałużnego). Tło było oczywiście, co stało się już tradycją, niebieskie, a logo – jasnopomarańczowe; natomiast niezmordowany Kajko, a raczej jego głowa, niezmiennie informował czytelników, że mają oni do czynienia z kolejnym wydaniem „magazynu opowieści rysunkowych”. Stronę drugą wypełnił, poza informacjami na temat Centrum Zdrowia Dziecka, kącik filatelistyczny Stanisława Kolińskiego poświęcony – zgodnie z tytułem – „Bajkom ludowym na znaczkach pocztowych”. Zaprezentowano ich – znaczków, nie bajek – dziesięć: osiem mongolskich i dwa radzieckie. W radowaniu oczu niezaprzeczalnymi walorami artystycznymi i bajkową kolorystyką skutecznie przeszkadzały jednak jakość poligrafii oraz… odbite na markach stemple. A potem były już tylko komiksy…
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
Na otwarcie zaserwowano czytelnikom pierwszy odcinek nowej miniserii historycznej zatytułowanej „Centralny Okręg Przemysłowy”, pod którą podpisali się „relaksowy” przodownik pracy Jerzy Wróblewski (rysunki) oraz scenarzysta o nazwisku Walawski. Akcja całej opowieści skupiona jest wokół jednego z najpoważniejszych przedsięwzięć ekonomicznych II Rzeczypospolitej, za które odpowiadał – w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa – budowniczy portu morskiego w Gdyni, Eugeniusz Kwiatkowski, podówczas, czyli w drugiej połowie lat 30. ubiegłego wieku, pełniący dwie funkcje rządowe: ministra skarbu i wicepremiera do spraw ekonomicznych. COP, którego plany powstały w 1936 roku, miał przede wszystkim doprowadzić do rozbudowy przemysłu ciężkiego i zbrojeniowego, dając jednocześnie zatrudnienie tysiącom pozbawionych pracy w wyniku wielkiego kryzysu robotnikom i chłopom. Podjęto również niezwykle mądrą decyzję odnośnie lokalizacji Okręgu – z dala (oczywiście na tyle, na ile było to możliwe) od ówczesnych granic Niemiec (III Rzeszy) i Związku Radzieckiego, na terenach do tej pory upośledzonych pod względem rozwoju (czy też raczej niedorozwoju) przemysłowego. Pierwsza część komiksu – „Decyzja” – rozpoczyna się w zaciszu rządowego gabinetu, gdzie bohater całej serii, niejaki inżynier Nawrot (kolejna wizualna inkarnacja nieśmiertelnego kapitana Żbika), dowiaduje się od swego przełożonego o „powstaniu nowego centrum przemysłowego”. W pierwszej kolejności mowa jest o wybudowaniu nowoczesnej huty i opartego o nią miasta – Stalowej Woli. A potem ma już pójść z górki… Oczywiście polskimi planami interesuje się wywiad nazistowski (o sowieckim nie ma ani słowa, choć na pewno wykazywał on nie mniejsze zainteresowanie i zaniepokojenie tą gigantyczną inwestycją), który do rozpracowania tematu kieruje jedną ze swoich, jeśli nie najlepszych, to na pewno najładniejszych i najzgrabniejszych agentek – urzekającą urodą i dłuuugimi nogami blondwłosą Ingę Schmidt. Szczęśliwym zrządzeniem losu, inżynier Nawrot nie traci dlań głowy i rozumu, co więcej – dzięki jego współpracy z kontrwywiadem (notabene to jedyny przypadek w całej historii „Relaksu”, by przedstawiono sanacyjne służby specjalne w pozytywnym świetle) udaje się wystrychnąć Niemców na dudka. Abwehra jednak nie rezygnuje, o czym przekonamy się już w następnym odcinku „Centralnego Okręgu Przemysłowego”…
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
Kolejna opowieść pozostawiła czytelników mniej więcej w tej samej epoce, nie zmienił się również rysownik – Jerzy Wróblewski. „Tajemnica uroczyska Ostrowie” była czwartą i zarazem ostatnią częścią „Ślad wiedzie w przeszłość” według scenariusza pana Chmielewskiego. Po brawurowej ucieczce Maćka i Iwony, która zamknęła poprzedni odcinek („Gra rozpoczęta…”), do akcji wkraczają teraz niezawodne organa Milicji Obywatelskiej. W pałacyku, który służył za bazę wypadową dla przestępców (byłego żołnierza niemieckiego Westphala i Polaka Kaczmarka vel „Sokoła”), znajdują nie tylko matkę dziewczyny, panią Choynacką-Freemantle, ale również wydobyte spod ziemi trumny, w których powinien znajdować się skarb hrabiego Łaszcza. Właśnie – powinien! Skarbów w nich bowiem nie ma. Gdzie są, okazuje się miesiąc później, o czym harcerzy z Międzyborów informuje docent Kałużny, który jednocześnie okazuje się… kapitanem MO. Ostatnie cztery strony komiksu zostają poświęcone na pełne wyjaśnienie zagadki. Historia ta brzmi niezwykle ciekawie i tylko żałować można, że autorzy komiksu nie zdecydowali się poszerzyć jeszcze tego wątku i tym samym dopisać i dorysować kolejny odcinek serii. Uniknęliby w ten sposób „przegadania”, które jest głównym mankamentem „Tajemnicy uroczyska Ostrowie”; rozrośnięty zaś o kilka dodatkowych plansz „Ślad wiedzie w przeszłość” mógłby przybrać również formę osobnego albumu, którym nigdy się nie stał. A szkoda.
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
Na szczęście zupełnie inaczej potoczyły się „porelaksowe” losy „Kursu na Półwysep Jork” Janusza Christy, który nie tylko doczekał się wydania w osobnym zeszycie (1986, 1988), to na dodatek nie tak dawno został jeszcze przypomniany w Egmontowskim zbiorze „Kajtek, Koko i inni” (2004, 2010). Umieszczony w dwudziestej dziewiątej odsłonie czasopisma odcinek szósty historii, noszący tytuł „Złoty posąg”, nie wnosi w zasadzie do fabuły nic nowego. Śledzimy w nim przede wszystkim dalsze perypetie Gucka i Malaja Burui, którzy uciekając przed bandą złoczyńców, trafiają do prastarej malajskiej świątyni, ściągając, niestety, za sobą także chciwych bandytów. I tyle. Choć nie można nie wspomnieć o stronie plastycznej, z którą Christa tradycyjnie poradził sobie po mistrzowsku… W drugim odcinku „Niezwykłych wakacji” („Misiura w akcji”) Zdzisława Wójcickiego i Andrzeja Sawickiego na plan pierwszy wysuwa się postać pechowego samuraja Mikiego Misiury, który tym samym spycha na nieco dalszy plan swoich europejskich, choć wziętych za Chińczyków, przyjaciół: Badziego-Li (inżyniera Bazylego Malinka), Ma-Cienga (Macieja) oraz Jan-Tseka (Jacka). Przy okazji jednak Bazyli odkrywa, że wraz z chłopcami został przeniesiony w pierwszą połowę XIV wieku, w okres Kamakura (a mówiąc dokładniej – w jego schyłek), znaczony destabilizacją państwa i chaosem, który pogłębiany był zagrożeniem ze strony band wędrownych roninów (takich chociażby jak Misiura i jego najbardziej zawzięty wróg Ryki Ohyda). W trakcie wędrówki bohaterowie spotykają między innymi ślepego masażystę Iciego, który w dalekiej przyszłości – czytaj: w XX wieku – stanie się, jako Zatoichi, bohaterem wielu filmów fabularnych. Problem jednak w tym, że ta fikcyjna postać żyła w epoce Edo, a więc między XVII a XIX wiekiem, kilkaset lat po okresie Kamakura. Z drugiej strony nie mamy przecież do czynienia z dziełem historycznym, a komiksem przygodowym dla młodzieży i z tego też powodu zdecydowanie możemy przymknąć oko na pewne uproszczenia.
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
A propos dziełka Wójcickiego i Sawickiego, interesujący jest jeszcze jeden fakt. Do tej pory często stosowaną w „Relaksie” praktyką było przenoszenie na język komiksu tekstów literackich (powieści, opowiadań, scenariuszy filmowych), w przypadku „Niezwykłych wakacji” mieliśmy natomiast do czynienia z procesem odwrotnym. Bazując na wymyślonej do spółki z Sawickim historyjce, siedem lat później Wójcicki opublikował w Młodzieżowej Agencji Wydawniczej niewielką powieść „Siedmiu samurajów i tyluż wspaniałych” (1987)… W trzeciej (tym razem jedynie dwuplanszowej) części „Domicela wzywa pomocy” żyrafa Klementyna i słoń Pankracy mają poważne problemy z przejściem na drugą stronę jezdni, gdzie znajduje się postój taksówek. By przestrzegać przepisów ruchu drogowego, chcą zrobić to na zebrze, nie domyślając się, że nie chodzi tu wcale o zwierzę z rodziny koniowatych. W efekcie powodują poważny karambol na szosie i wpadają w ręce – na szczęście bardzo wyrozumiałego – misia milicjanta. A Domicela wciąż nie może doczekać się ratunku!… Podobnie zresztą jak bohaterowie węgierskiego komiksu „Lana w kosmosie” – kapitan Lana i astronauta Esprit, którzy wspólnie wyruszyli na zbadanie tajemniczej asteroidy. W tym ostatnim przypadku jednak po kilku godzinach braku łączności Premmer i Bragan, kosmonauci przebywający na pokładzie „Erebusa”, oraz towarzyszący im robot Monus decydują się wyruszyć na odsiecz. Szybko też sami doświadczają niecodziennej „atmosfery” miejsca, które najpierw wita ich atakiem potężnych fioletowych skorpionów, a potem pozwala im spacerować w powietrzu. Pod koniec trzeciego odcinka coś się jednak zaczyna wyjaśniać; w każdym razie – posługując się tytułem wcześniej już omawianego komiksu – „ślad wiedzie w przeszłość”. Bardzo zresztą odległą. Pojawia się także, choć na razie jej nie widzimy, nowa postać – genialnego pioniera kosmicznych wypraw międzyplanetarnych Wallingtorna, który ponoć zaginął… pięćset lat wcześniej. A Lana, wciąż nie odzyskawszy przytomności, leży naga (przykryta jedynie niewielkim kawałkiem materiału zasłaniającym najciekawsze części ciała) i kusi.
kliknij aby powiększyć
kliknij aby powiększyć
koniec
31 grudnia 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zło dobrem zwyciężać
Paweł Ciołkiewicz

18 I 2019

Czwarty tom „Głębi” nieco rozczarowuje. Po śmierci Stel Caine akcja zwalnia i zdecydowanie za bardzo brnie w psychologiczne zawiłości. Opowieść o poszukiwaniu nadziei zawsze była nimi przesycona, ale do tej pory doskonale to komponowało się z akcją. Teraz wydaje się, że Rick Remender snuje swoją opowieść jakby z mniejszym przekonaniem.

więcej »

Inspektor Ishida na tropie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 I 2019

Ten malutki (nawet w sandałach geta na koturnie jest sporo niższy od Usgiego) policjant jest jedną z moich ulubionych postaci w cyklu. Nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na tom „Tajemnice”, w którym pojawia się on w każdej ważniejszej historyjce. Dlaczego „ważniejszej” i które są nieważne?

więcej »

Ciekawe, co na to mama Goliata…
Marcin Osuch

16 I 2019

Nad tym właśnie zastanawiała się siostra Chucka, dowiedziawszy się, że Goliat przegrał uderzony kamieniem w głowę. Urocze, prawda? Jak całe najnowsze „Fistaszki”.

więcej »

Polecamy

Dwa, może trzy

Kadr, który…:

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cały we krwi!
— Marcin Knyszyński

Trach! Łup! Aaargh!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Co Kropelka sklei…
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Pola śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.