Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Maciej Parowski, Bogusław Polch
‹Funky Koval #4: Wrogie przejęcie›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFunky Koval #4: Wrogie przejęcie
Scenariusz
Data wydania27 października 2011
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklFunky Koval
ISBN978-83-7648-947-6
Format48s. 215×290mm
Cena21,90
GatunekSF
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 8,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Funky Koval is dead

Esensja.pl
Esensja.pl
Czasem lepiej by było, gdyby twórcy nie wracali do swoich kultowych dzieł. Udowodnił to Lucas, udowodnili niestety Parowski i Polch.

Marcin Osuch

Funky Koval is dead

Czasem lepiej by było, gdyby twórcy nie wracali do swoich kultowych dzieł. Udowodnił to Lucas, udowodnili niestety Parowski i Polch.

Maciej Parowski, Bogusław Polch
‹Funky Koval #4: Wrogie przejęcie›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFunky Koval #4: Wrogie przejęcie
Scenariusz
Data wydania27 października 2011
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklFunky Koval
ISBN978-83-7648-947-6
Format48s. 215×290mm
Cena21,90
GatunekSF
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 8,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kiedy pojawiła się informacja o tym, że po bez mała dwudziestu latach Funky Koval powraca, zwyczajnie się ucieszyłem. Chyba nie ma sensu tłumaczyć dlaczego, ale na wszelki wypadek zapraszam do lektury recenzji poprzednich tomów („Bez oddechu”, „Sam przeciw wszystkim”, „Wbrew sobie”). Będąc realistą, miałem świadomość, że nie mogę się spodziewać tak powalającego komiksu, jakimi w swoim czasie były pierwsze dwa tomy. Poziom trzeciego, który poza grafiką utrzymuje jakość, byłby w zupełności zadowalający. Niestety, spotkało mnie rozczarowanie i to dosyć duże.
Zacznę od tej łatwiejszej kwestii, od rysunku. Od trzeciego tomu Polch zdecydował się zrezygnować ze swojego legendarnego stylu, na rzecz rysunku nazwijmy to „wiedźmińskiego”, czyli mocno odszczegółowionego. Do tego doszło jakieś piętnaście lat bez rysowania komiksów (trening czyni mistrza, brak treningu mistrzostwo odbiera). Efekt, jaki jest, każdy widzi. Rysownik w wywiadzie zamieszczonym w albumie twierdzi, że „ta część jest graficznie bardziej dojrzała i smaczniejsza niż poprzednie albumy”. Kwestia gustu.
„Wbrew sobie” scenariuszowo miał wyraźnie więcej słabości niż poprzednie albumy, ale jako całość trzymał się kupy. „Wrogie przejęcie” ma kilka ciekawych momentów, ale jego czytanie to zabawa w poszukiwanie ukrytego sensu. Początek daje jeszcze nadzieję na wciągającą historię, ale już od trzeciej strony zaczyna się problem. Czytelnik wchodzi w ciągnący się przez dziesięć (!) stron sen Kovala. Cały problem w tym, że nie wnosi on kompletnie, absolutnie nic do treści i akcji komiksu. W jednym z wywiadów Polch wspomniał, że warunkiem powrotu do pracy nad Kovalem jest wykorzystanie jego kilku autorskich plansz (opublikowanych w wydaniu zbiorczym Egmontu z roku 2001). No to zostały wykorzystane.
Nie chcę się pastwić nad towarzyszącym „Wrogiemu przejęciu” opisem wydawcy, ale nie mogę się powstrzymać przed wykorzystaniem go do zwrócenia uwagi na dosyć ciekawe kwestie. Miały spaść maski, miały wyjść na jaw skrywane sojusze. Mieliśmy poznać zakończenie, co mogłoby sugerować, że wyjaśnione zostały wszystkie wątki. Niby tak, ale jakoś bez przekonania. Czytelnik nie dowie się, jaką rolę pełnił Dritt. Prawdziwego sojusznika, dobrego policjanta (podczas gdy tego złego grał Ut-Tann)? Wyjaśnienie morderstwa Lilly Rye okazało się tak naiwne, że nie chce mi się wierzyć, iż taki był pierwotny zamysł. Autorzy wyraźnie poszli na skróty, wręcz na łatwiznę. Co gorsza, pojawiło się kilka nowych wątków, które powodują, że po zakończeniu lektury zamęt w głowie czytającego jest większy. Okazuje się, że z Xa’Ghu wróciły dwa klony Kovala (ten przywieziony przez eskadrę Dupree i ten przez Drolle). Co się stało z prawdziwym Kovalem?
Dialogi. Dialogi są niedobre, bardzo niedobre. Aż się nie chce wierzyć, że poprzednie trzy tomy tworzyli ci sami ludzie. Powtórzenia („przegiął”, „zero kontaktu”), zwroty niedopasowane do rozmówców i sytuacji (chociażby młodzieżowe „spoko” Hellbrighta do Ut-Tanna). Dominują wrzaski i przekleństwa, które miały chyba dynamizować akcję. Przez większość komiksu wszyscy drą się na wszystkich, przez co czytelnik ma poczucie ogromnego chaosu. Całość uzupełniają banalne, prowadzące donikąd dialogi oraz długaśne przemówienia i przemyślenia tłumaczące zagubionemu odbiorcy sytuację. Potężny krok wstecz w porównaniu z poprzednimi albumami.
Czy są jakieś plusy? Koval w wersji hippisowskiej i ścięty na jeżyka, wiekowi Roddy i Parey z nadwagą. I chyba tyle.
Przeczytałem „Wrogie przejęcie” trzy razy i muszę przyznać, że nie udało mi się wyłowić żadnego ukrytego sensu, żadnej głębokiej myśli ukrytej pod fasadą matriksopodobnego dzieła. Błędy, słabości, brak logiki i spójności z poprzednimi albumami można by wyciągać jeszcze długo. Najsmutniejsze jest to, że ta bardzo nieudana czwarta część wpływa na odbiór tych wcześniejszych.
koniec
29 lutego 2012

Komentarze

29 II 2012   06:07:33

Przyznam szczerze, że mnie ten komiks znudził, nie doczytałem do końca. I jakoś nie żałuję... To jak z remake'em "Alternatywy 4"; bohaterowie ci sami, ale czasy już inne. I życia w nich brak.

29 II 2012   06:34:42

Podpisuję się pod recenzją i komentarzem przedmówcy. Niestety Funky IV jest brzydki, nudny... bardzo słaby. Wolę już o nim zapomnieć :(

08 VIII 2016   00:38:24

Moje spostrzeżenie: poprzednie części wyprzedzały rzeczywistość, w czwartej autorzy próbują ją dogonić. Stąd ten cały niezrozumiały bełkot. W efekcie otrzymaliśmy receptę jak "rozłożyć" bohatera, niestety - dobrego.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zło dobrem zwyciężać
Paweł Ciołkiewicz

18 I 2019

Czwarty tom „Głębi” nieco rozczarowuje. Po śmierci Stel Caine akcja zwalnia i zdecydowanie za bardzo brnie w psychologiczne zawiłości. Opowieść o poszukiwaniu nadziei zawsze była nimi przesycona, ale do tej pory doskonale to komponowało się z akcją. Teraz wydaje się, że Rick Remender snuje swoją opowieść jakby z mniejszym przekonaniem.

więcej »

Inspektor Ishida na tropie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 I 2019

Ten malutki (nawet w sandałach geta na koturnie jest sporo niższy od Usgiego) policjant jest jedną z moich ulubionych postaci w cyklu. Nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na tom „Tajemnice”, w którym pojawia się on w każdej ważniejszej historyjce. Dlaczego „ważniejszej” i które są nieważne?

więcej »

Ciekawe, co na to mama Goliata…
Marcin Osuch

16 I 2019

Nad tym właśnie zastanawiała się siostra Chucka, dowiedziawszy się, że Goliat przegrał uderzony kamieniem w głowę. Urocze, prawda? Jak całe najnowsze „Fistaszki”.

więcej »

Polecamy

Dwa, może trzy

Kadr, który…:

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cały we krwi!
— Marcin Knyszyński

Trach! Łup! Aaargh!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Co Kropelka sklei…
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Pola śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Grudzień 2011
— Esensja

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Ciekawe, co na to mama Goliata…
— Marcin Osuch

Przypadek? Nie sądzę
— Marcin Osuch

Instrukcja, głupcze!
— Marcin Osuch

Koniec prywatności
— Marcin Osuch

Niedoskonała odyseja kosmiczna
— Marcin Osuch

Mój przyjaciel Stalin
— Marcin Osuch

To gumisie nie miały białych czapek?
— Marcin Osuch

Wysiłek, pomysłowość i upór
— Marcin Osuch

A kto umarł, ten nie żyje
— Marcin Osuch

Dlaczego Armstrong?
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.