Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jae Lee, Grant Morrison
‹Fantastyczna Czwórka: 1234›

Fantastyczna Czwórka: 1234
EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFantastyczna Czwórka: 1234
Tytuł oryginalnyFantastic Four: 1234
Scenariusz
Data wydaniamaj 2004
RysunkiJae Lee
Wydawca Egmont
ISBN-1083-237-9740-4
Format170×260
Cena24,90
GatunekSF, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Najsłabszym punktem są marzenia
[Jae Lee, Grant Morrison „Fantastyczna Czwórka: 1234” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wysyp amerykańskich komiksów o superbohaterach zaowocował wydaniem w Polsce pierwszego tomu podserii o jednej z najsłynniejszych Marvelowskich grup herosów – „Fantastycznej Czwórce”. Album, bardzo dobry od strony graficznej, razi jednak przeciętnym scenariuszem i schematycznymi uproszczeniami.

Sebastian Chosiński

Najsłabszym punktem są marzenia
[Jae Lee, Grant Morrison „Fantastyczna Czwórka: 1234” - recenzja]

Wysyp amerykańskich komiksów o superbohaterach zaowocował wydaniem w Polsce pierwszego tomu podserii o jednej z najsłynniejszych Marvelowskich grup herosów – „Fantastycznej Czwórce”. Album, bardzo dobry od strony graficznej, razi jednak przeciętnym scenariuszem i schematycznymi uproszczeniami.

Jae Lee, Grant Morrison
‹Fantastyczna Czwórka: 1234›

Fantastyczna Czwórka: 1234
EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFantastyczna Czwórka: 1234
Tytuł oryginalnyFantastic Four: 1234
Scenariusz
Data wydaniamaj 2004
RysunkiJae Lee
Wydawca Egmont
ISBN-1083-237-9740-4
Format170×260
Cena24,90
GatunekSF, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Fantastyczna Czwórka to grupa osób obdarzonych ponadnaturalnymi zdolnościami (chciałoby się nawet rzec, że przyjaciół, ale łączące ich więzi są na tyle skomplikowane, że o klasycznej formie przyjaźni raczej trudno tu mówić). Zdobyli je przypadkowo, podczas podróży kosmicznej, którą odbyli w eksperymentalnej rakiecie; wtedy to ulegli napromieniowaniu nieznaną gwiezdną energią. Od tej pory przejawiać zaczęli nadludzkie moce. Wykorzystują je jako naukowcy w pracach badawczych: eksplorują nowe cywilizacje i światy równoległe, nie zapominając przy tym również, aby od czasu do czasu dać nauczkę pleniącym się na rodzinnej Ziemi superzłoczyńcom. Brzmi to dość banalnie, ale tak przecież zaczyna się zdecydowana większość (o ile nie wszystkie) klasycznych amerykańskich opowieści o superbohaterach…
W serii, którą stworzyli Grant Morrison (znany już polskim czytelnikom z „JLA: Earth 2” oraz rozpoczętego ostatnio „New X-Men”) i Jae Lee (rysownik „Inhumans”) miało być jednak niebanalnie: mrocznie i niepokojąco. Morrison napisał zatem scenariusz, który przynajmniej w niektórych miejscach idzie pod prąd obowiązującym trendom. Po „Strażnikach” trudno wprawdzie uznać to za jakieś szczególne odkrycie, ale na pewno stanowi miłą odmianę. Pierwszym członkiem FF (Fantastic Four), którego dane jest nam poznać, jest Benjamin Grimm, czyli Stwór (w oryginale „The Thing”). Po napromieniowaniu stał się, przynajmniej wizualnie, odrażającą bestią. Tylko działanie pozwala mu zapomnieć o metamorfozie, jaką przeszedł; dlatego nie może pogodzić się z bezczynnością, czuje się wówczas i niepotrzebny, i wzgardzony. Nie mniej problemów ma Sue, czyli Niewidzialna Kobieta. Jest żoną trzeciego z czwórki, największego „mózgowca”, Reeda Richardsa, znanego jako Mr. Fantastic. Ten jednak, zamiast dbać o swoją kobietę, potrafi całe godziny spędzać w laboratorium w stanie „głębokiego zamyślenia”. Jedynie Ludzka Pochodnia, młody Johnny Storm, zdaje się pełnymi garściami czerpać z niespodziewanego szczęścia, jakie go spotkało. Imponuje kobietom i dlatego też zmienia je częściej niż rękawiczki. Cóż z tego jednak, skoro z żadną nie potrafi zbudować trwałego związku.
W rzeczywistości zatem Fantastyczna Czwórka wcale nie jest taka fantastyczna. Każdy członek grupy na swój sposób cierpi i to wcale nie z powodu niemożności zrealizowania nieosiągalnych marzeń. Niedostępne stają się dla nich nawet najprostsze ludzkie uczucia: szacunek, przyjaźń, miłość. Kiedy więc na arenie pojawia się Victor von Doom –superzłoczyńca stawiający sobie za cel rozprawienie się z FF – zadanie ma znacznie ułatwione. I chociaż w walce z herosami na pozór posługuje się typowym dla takich opowieści orężem, tzn. przeróżnymi potworami, tak naprawdę jest znacznie bardziej wyrafinowany. Stara się uderzać w czułe punkty bohaterów, oferując im to, czego pragną najbardziej – wszystko zaś po to, aby zerwać więzi łączące Czwórkę.
Morrisonowi udało się uwiarygodnić psychologicznie postaci komiksu. Niestety, zapalając świeczkę Panu Bogu, nie mógł również zapomnieć o… ogarku dla diabła. „Fantastyczna Czwórka” to w końcu opowieść o superbohaterach i jako taka rządzi się swoimi prawami. Mamy więc w końcówce albumu kilka tanich chwytów, które nijak pasują do tego, co rozgrywało się wcześniej. Jeśliby jednak przymknąć oko na mielizny scenariusza, początek tej serii jawi nam się jako dzieło zaskakująco ambitne. Może miejscami nawet - o zgrozo - zbyt ambitne… Morrison urywa zdania, myśli, kwestie wypowiadane przez bohaterów, skutecznie naruszając w ten sposób tok narracji. Można nawet odnieść wrażenie, jakby autor – ułożywszy już z klocków całą budowlę – na koniec specjalnie wyciągnął kilka elementów, chcąc swoje dzieło udziwnić jeszcze bardziej. Chyba, że wyjaśnienie jest bardziej prozaiczne: ciął, aby zmieścić się w wymaganej przez wydawcę objętości.
O ile scenariusz komiksu budzi zastrzeżenia, nie sposób przyczepić się do jego strony graficznej. Jae Lee i Jose Villarrubia doskonale wpisali się w klimat opowieści Morrisona. Wykorzystana przez tego drugiego paleta barw rozsnuwa niemalże postapokaliptyczną wizję świata: jest mrocznie i niepokojąco, niebo obowiązkowo zasnuwają ciemne chmury, co chwila pada deszcz. Jedyne jaśniejsze elementy to głównie języki ognia, lejąca się krew i… skóra Bena Grimma. Wrażenie robi także niebanalny, często zmieniający się, dynamiczny sposób kadrowania. Na wielu stronach pojawiają się małe kadry wpisane w całostronicowy rysunek. Pozwala to w pełni docenić maestrię rysownika. Dodatkową wizualną atrakcją są nawiązania do różnych stylów malarskich: od postimpresjonizmu, poprzez abstrakcyjny ekspresjonizm, aż po „malarstwo akcji” (action painting) w stylu Jacksona Pollocka czy Williama S. Burroughsa. I żałować jedynie należy, że na okładce umieszczono tak sztampowy, raczej odstraszający, niż przyciągający uwagę rysunek. Choć i tak należy pochwalić Egmont za to, że zdecydował się wydać „Fantastyczną Czwórkę” na papierze kredowym, dzięki czemu nie „zarżnął” tego albumu tak, jak wcześniej inną pracę Jae’a Lee – „Inhumans”.
koniec
31 lipca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Czym skorupka za młodu…
Paweł Ciołkiewicz

18 I 2021

Piotr Kasiński i Robert Trojanowski biorą na siebie zadanie upowszechniania komiksu wśród najmłodszych. „Zrób sobie komiks” to interesująca próba zarażenia młodego czytelnika bakcylem opowieści obrazkowych. Pik i Robi – bohaterowie tej opowieści – prowadzą dzieci przez magiczny świat komiksu i tłumaczą im wszystkie jego tajemnice.

więcej »

Objawy gorączki złota
Maciej Jasiński

17 I 2021

„Klondike” to sześćdziesiąty piąty tom serii, który swoją premierę miał w 1996 roku. Jednak aby fabuła była w pełni czytelna, a część żartów zrozumiała, należy przed jego lekturą sięgnąć po wcześniejszy o ponad 30 lat album pt. „Żółtodziób” (w pierwszej polskiej edycji wydany jako „Wrażliwa Stopa”), do którego scenariusz napisał Rene Goscinny.

więcej »

Umarł Kapitan, niech żyje Kapitan
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 I 2021

Stany Zjednoczone muszą mieć Kapitana Amerykę. Zwłaszcza w dobie kryzysu. O tym, jak trudno zastąpić martwego Steve′a Rogersa na tym stanowisku opowiada komiks „Kapitan Ameryka: Człowiek, który kupił Amerykę”.

więcej »

Polecamy

Umarł król, niech żyje król!

Legendarna Historia Polski:

Umarł król, niech żyje król!
— Marcin Osuch

Gryzonie zemsty
— Marcin Osuch

Zanim pojawił się wiedźmin
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Masakra w Tull
— Paweł Ciołkiewicz

Wystarczy jeden błąd, by upadło królestwo
— Paweł Ciołkiewicz

W domu najlepiej
— Paweł Ciołkiewicz

Wezwanie do wyprawy
— Paweł Ciołkiewicz

Lewe jądro Szatana
— Paweł Sasko

Krótko o komiksach: Luty 2004
— Sebastian Chosiński, Wojciech Gołąbowski, Konrad Wągrowski

Krótko o komiksach: Grudzień 2003
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Piotr Niemkiewicz

Twardym trzeba być
— Piotr Niemkiewicz

Bardziej ludzcy niż ludzie
— Artur Długosz

Tegoż autora

Chędożenie karlicy
— Sebastian Chosiński

Najeźdźcy z Maghrebu i okrutni sekciarze
— Sebastian Chosiński

Policjant śmie wątpić!
— Sebastian Chosiński

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Gdy coś nie istnieje, to istnieje tym bardziej
— Sebastian Chosiński

A imiona ich Marek, Mateusz, Łukasz i Jan…
— Sebastian Chosiński

W pięknej krainie wśród jezior
— Sebastian Chosiński

Hołd
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.