Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 kwietnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Nerd będzie ich wiódł

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdybyż tylko można było umiejętności zdobyte dzięki godzinom spędzonym na grach wykorzystać z pożytkiem, prowadząc niezwyciężone armie do boju. W „Erfworldzie” Roberta Baldera, szalonej parodii i hołdzie złożonym strategiom, rolplejom i nerdowej kulturze, jest to możliwe.
„Erfworld” zaczyna się w momencie, gdy dla lorda Stanleya, władcy na Gobwin Knob, wojna przebiega katastrofalnie. Po tym, jak jego ostatni dowódca dostał bełtem w oko, a zjednoczeni wrogowie ruszyli na stolicę, odbył on rozmowę ze swoją naczelną czarodziejką:
– W tym momencie naszą jedyną nadzieją jest wojskowy geniusz.
– Kogo masz na myśli?
– Nikogo, mój panie. Nie mamy geniuszy w naszych szeregach.
Jednak gdy ma się do dyspozycji magię, cóż łatwiejszego niż przeszukać wszechświat i znaleźć Doskonałego Dowódcę – żyjącą i oddychającą strategią istotę, której jednym zajęciem jest wojna – i ściągnąć go do Erfworldu? Tymczasem na Ziemi Preston Gotti (z Columbus, Ohio, USA) wiedzie życie otyłego i antyspołecznego nerda, a jedyną jego pasją są gry strategiczne. Prawa magii i oszczędzanie na serwisie czaru sprawiły, że obaj – Stanley i Preston – prawie znaleźli to, czego pragnęli.
Standardowo każdy bohater przeniesiony z Ziemi do fantastycznego świata musi poznać reguły i historię rządzące na miejscu, zanim odniesie sukces. Tyle że Erfworldowi – krainie wymyślonej przez Roberta Baldera i rysowanej najpierw przez Jamiego Noguchi (pierwszy tom), potem przez Xin Ye (drugi tom) – bardzo daleko do standardowej krainy fantasy.
Przed wszystkim rządzą nim prawa turowej gry strategicznej. Dosłownie: świat podzielony jest na królestwa toczące ze sobą nieustanne wojny. Jego armie i mieszkańcy (w zasadzie jedno i to samo) są generowani w miastach, w pełni uformowani, ze wszystkimi umiejętnościami koniecznymi do toczenia bitew i oczywiście z możliwością zdobywania kolejnych leveli.
Śmiertelnie poważne wojny toczą się jednak w cukierkowo słodkim świecie. Dwójka rysowników, Noguchi i Ye, stworzyła niepowtarzany graficzny styl, w sam raz pasujący do książki dla dzieci, namalowany wesołymi i jaskrawymi barwami. W skład maszerujących armii wchodzą między innymi rozkoszne pluszowe misie. Nikt nie krwawi, nawet gdy połyka go „dwagon”. Nawet nazwy są ucukrowane (dwagon zamiast dragon daje się przetłumaczyć jako śmok zamiast smoka). Na dobitkę Preston odkrywa też, że świat cenzuruje jego przekleństwa.
To jednak tylko początek zabawy, jaką mają autorzy. Erfworld wypełniają parodie i przekręcone odniesienia do popkultury, wymieszane ze slangiem z forów internetowych. Smażone sowy bojowe skwierczą przy akompaniamencie akronimu PWNED. Roi się tu od neologizmów: croakmancerzy (wykitomancerzy?), czyli miejscowi nekromanci, wskrzeszają poległe jednostki, a hippiemancerzy potrafią pozbawić jednostki zdolności do atakowania przez jedną turę.
Preston, dzięki swojemu ziemskiemu hobby, jest dobrze przygotowany do przetrwania w Erfworldzie, choć gdy natyka się na kolejne dziwactwa logicznie wywiedzione z natury świata (miasta powstają w ułamku sekundy, jeśli tylko strona dysponuje wystarczającą ilością gotówki), podejrzewa, że dostał zawału i halucynuje, leżąc pod kroplówką. W sumie jednak adaptuje się z podziwu godną szybkością, bo w końcu jego marzenie o prowadzeniu armii do boju stało się rzeczywistością. A zadanie faktycznie ma skrojone na miarę Doskonałego Dowódcy, gdyż egocentryczny i niezbyt rozgarnięty Lord Stanley zdołał wkurzyć wszystkich sąsiadów.
Cała ta mieszanina wypełniająca komiks, na pierwszy rzut oka złożona z elementów przystających do siebie jak pięść do oka, działa fenomenalnie i dosłownie zmusza czytelnika do klikania na przycisk prowadzący do następnej strony. Konflikt szybko się rozkręca i nabiera iście epickich rozmiarów. W jego tryby zostaje wciągnięta rzesza bohaterów, dowódców i monarchów, którzy mimo tego, że zostali wygenerowani w miastach-koszarach, są w pełni ucharakteryzowani i ciekawi. Co jakiś czas autorzy rzucają też skrawek informacji o głębszych tajemnicach Erfworldu – skąd się wziął tak dziwny świat – co oczywiście rodzi tylko więcej pytań. Wreszcie obserwowanie, jak Parson najpierw poznaje kolejne przepisy rządzące światem, a potem ich nadużywa i nagina je, by wygrywać bitwy, to czysta przyjemność.
Zarzucić mogę „Erfworldowi” niewiele. W bogactwie popkulturowych odniesień, slangowych terminów i zawiłościach fabuły można się pogubić, zwłaszcza jeśli ktoś jest spoza anglosaskiego kręgu kulturowego. Inny problem dotyczy sposobu, w jaki zorganizowany jest komiks. Pomiędzy częściami graficznymi – normalnymi komiksowymi stronami – pojawiają się uzupełnienia w formie tekstowej, krótkie opowiadania w częściach, co może wprowadzić zamieszanie w odbiorze i wybić z rytmu. Najlepiej zacząć czytanie od Księgi 1.
To wszystko jednak to przekleństwa obfitości. „Erfworld” oferuje naprawdę dobrą lekturę. Mam wrażenie, że autorzy, tworząc swoje dzieło, bawili się równie dobrze jak czytelnicy1).
koniec
3 września 2012
1) Jeśli komuś potrzeba jeszcze zachęty, to dodam, że „Erfworld”, zanim został przeniesiony pod własny adres, był godny dzielić tę samą stronę z komiksem „Order of the Stick”, jednym z najlepszych (jeśli w ogóle nie najlepszym) komiksów, jakie można znaleźć w Internecie. „Esensja” dała 100% jego papierowemu wydaniu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Naiwna, źli i brzydcy
Paweł Ciołkiewicz

25 IV 2018

Wydawnictwo OMG! pozostaje wierne twórczości Fabiena Nury’ego. Po dwóch świetnych opowieściach o Vladzie Tepesu Drakuli przyszedł jednak czas na całkowitą zmianę nastroju oraz gatunku. „Tyler Cross” to mocna, brutalna, gangsterska opowieść utrzymana w stylistyce noir. Nie ma w niej ani szlachetnego bohatera, ani jakiegoś pozytywnego przesłania, ale po lekturze – za sprawą kilku naprawdę wstrząsających momentów – ta opowieść na długo pozostanie w głowach czytelników.

więcej »

Balonem w kosmos
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 IV 2018

Egmont wystartował z nową serią komiksową autorstwa Alexa Alice′a „Gwiezdny zamek. 1869”. Jej pierwszy tom „Podbój kosmosu” budzi jednak mieszane odczucia i dalej nie wiadomo, czy będziemy mieli do czynienia z cyklem genialnym, czy tylko średnim.

więcej »

Krótko o komiksach: Lucky Luke: Alibi
Marcin Mroziuk

22 IV 2018

Krótko o krótkich historyjkach z Dzikiego Zachodu.

więcej »

Polecamy

Krąg komiksów Hachette

Marvel:

Krąg komiksów Hachette
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bruce Banner będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jedziemy po zioło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

A ja chcę potworów pod łóżkiem
— Łukasz Bodurka

Gdy razem z tygrysem wyruszasz na Alaskę
— Łukasz Bodurka

Więzienie w kosmosie
— Łukasz Bodurka

Jak ja lubię, gdy nadciąga ostateczne starcie dobra ze złem
— Łukasz Bodurka

Brutalnie zabawny, zabawnie brutalny
— Łukasz Bodurka

Wadliwość rozgrzeszona
— Łukasz Bodurka

Zbrodnicze antidotum na współczesność
— Łukasz Bodurka

Preludium do gwałtownych wydarzeń
— Łukasz Bodurka

Usympatycznienie potwora
— Łukasz Bodurka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.