Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Janusz Christa
‹Klasyka polskiego komiksu: Kajtek i Koko w kosmosie (wyd.III)›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajtek i Koko w kosmosie (wyd.III)
Scenariusz
Data wydania11 czerwca 2012
RysunkiJanusz Christa
Wydawca Egmont
CyklKlasyka polskiego komiksu
ISBN978-83-237-4768-0
Cena99,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 85,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Komiks monumentalny

Esensja.pl
Esensja.pl
Grubo ponad 600 stron (w tym koło 80 dotychczas niepublikowanych), piękna tłoczona okładka i obwoluta – jednak nie dlatego warto sięgnąć po najnowsze, poszerzone wydanie „Kajtka i Koka w kosmosie”. Najważniejszy w przypadku tej edycji jest fakt, że ujrzała światło dzienne.

Marcin Osuch

Komiks monumentalny

Grubo ponad 600 stron (w tym koło 80 dotychczas niepublikowanych), piękna tłoczona okładka i obwoluta – jednak nie dlatego warto sięgnąć po najnowsze, poszerzone wydanie „Kajtka i Koka w kosmosie”. Najważniejszy w przypadku tej edycji jest fakt, że ujrzała światło dzienne.

Janusz Christa
‹Klasyka polskiego komiksu: Kajtek i Koko w kosmosie (wyd.III)›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKajtek i Koko w kosmosie (wyd.III)
Scenariusz
Data wydania11 czerwca 2012
RysunkiJanusz Christa
Wydawca Egmont
CyklKlasyka polskiego komiksu
ISBN978-83-237-4768-0
Cena99,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 85,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Niepozorne słowo „poszerzone” w tym przypadku oznacza, że mamy do czynienia z wydaniem kompletnym. W trakcie przygotowań do druku udało się pozyskać wszystkie odcinki komiksu publikowanego codziennie w „Wieczorze Wybrzeża” przez okres czterech lat. Nie wiadomo, co jest większych wyczynem: narysowanie całej tej historii, czy też benedyktyńska praca, której celem było zdobycie, odrestaurowanie i przygotowanie jej do druku po, bez mała, czterdziestu latach. Pamiętajmy, że były to czasy, gdy nie było zwyczaju oddawania twórcom materiałów oryginalnych. Ale o tym później.
Na sam album można spojrzeć dwojako. Po pierwsze oczami tych fanów twórczości Christy, którzy mieli do czynienia z wcześniejszymi wydaniami „Kajtka i Koka w kosmosie”. Teraz otrzymują oni całą historię dokładnie w takim kształcie, jak narysował ją Janusz Christa. Składają się na to zarówno wspomniane na początku uzupełnione kadry, jak i oryginalne dialogi (które w poprzednich wydaniach musiały być zmienione ze względu „dziury” w materiałach oryginalnych). Już lektura samego początku powoduje poczucie obcowania z czymś nowym. Dość powiedzieć, że o ile w poprzednich wydaniach bohaterowie startowali w kosmos w okolicach piątej strony, to teraz jest to strona dziesiąta. Również bardzo rozbudowana została sekwencja końcowa – zaraz po wylądowaniu Kajtek i Koko wpakowali się w kompletnie nową awanturę. Poza tym w bieżącym wydaniu uzupełnione zostały pojedyncze kadry, których, jak okazuje się, brakowało bardzo wiele. Bez nich komiks wyglądałby jak szwajcarski ser. Pobieżny rachunek pokazuje, że brakowało średnio jednego kadru na półtorej strony. Interesująco prezentują się zamieszczone na końcu materiały dodatkowe: bardzo ciekawie napisana i zawierająca wiele szczegółów historia powstania komiksu, uzupełniona szkicami. Tutaj można się dowiedzieć, jakie były losy poszczególnych wydań albumowych, kiedy i z jakich powodów kolejny odcinek nie pojawił się w „Wieczorze Wybrzeża”.
A jak „Kajtka i Koka w kosmosie” mogliby przyjąć czytelnicy, dla których komiksy Janusza Christy kultowe nie są i z historią tą mają do czynienia po raz pierwszy? Zakładając, że tacy w ogóle by się znaleźli, najprawdopodobniej byliby bardzo zdziwieni – przede wszystkim niezwykle bujną wyobraźnią autora, połączoną z jego zaskakująco dużym wczuciem się w tematykę SF. Trzeba pamiętać, że komiks powstawał w pod koniec lat 60. i nie bardzo skąd było brać wzorce i motywy fantastyczno-naukowe. Można tu znaleźć wszystko, co później stało się popkulturowym kanonem gatunku (roboty, kosmiczne imperia wraz z ich szalonymi władcami, przemiany osobowości, wirtualne rzeczywistości itd,. itp.). Jedyne, na co można narzekać, to miejscami nadmierne rozciągnięcie i mnożenie wątków. Cóż, taki był urok komiksu publikowanego w odcinkach.
Jak wspomniałem na początku, ogromnym wyzwaniem w przypadku tego albumu było przygotowanie materiałów do druku, a przede wszystkim problemy z ich częściowym brakiem. Cały komiks liczył 1270 odcinków (publikowanych w latach 1968-72), do tego doszło osiem kadrów (strona 7) z albumu wydanego w roku 1974, które od tego momentu stały się integralną częścią całej historii. Ponieważ niemalże jedna trzecia oryginalnych plansz zaginęła, do poprzednich wydań zbiorczych autor musiał dużą cześć rysunków odtworzyć. W tym wydaniu wszystkie kadry pochodzą z wydania gazetowego. Przygotowanie do druku trwało pół roku, a jego autorem jest człowiek kryjący się pod
skromną pozycją „przygotowanie do druku” – Arkadiusz Salamoński.
„Starałem się jak najdokładniej odtworzyć kreskę Janusza Christy z skanów prasowych, ale nie uda się zawsze uzyskać takiej samej ostrości konturów kreski jak w oryginałach wykonanych tuszem kreślarskim. Sądzę, że jakość tych poprawianych rysunków jest na tyle wysoka, że w większości kadrów retuszowanych nie wszyscy czytelnicy dostrzegą różnice pomiędzy skanami z materiałów od autora, a tymi poprawianymi.” – opowiada o swojej pracy Salamoński. A na pytanie o największe wyzwania i trudności odpowiada: „Skompletowanie brakujących materiałów w jak najwyższej jakości i ich renowacja, oczyszczenie z zabrudzeń i uzupełnienie braków. Zastosowałem tu dwuetapową technikę renowacji. W pierwszym etapie po zeskanowaniu materiałów, oczyszczanie kadrów następowało w postaci cyfrowej na ekranie monitora. Kolejnym krokiem był wydruk każdego odcinka w powiększeniu (format A4) i uzupełnianie braków w kresce już ręcznie, według wzorów zgodnych z pierwotną wersją każdego odcinka. Dodatkowym utrudnieniem było cofnięcie zmian w oryginalnych planszach, jakie autor dokonał w latach późniejszych. Zmiany w dialogach i rysunkach miały za zadanie połączyć fabułę i zniwelować brak części odcinków, które zaginęły po edycjach prasowych w „Wieczorze Wybrzeża” i „Expresie Ilustrowanym”.
Byłoby nadużyciem stwierdzenie, że to jeden z najważniejszych polskich komiksów. „Wieczór Wybrzeża” jako dziennik lokalny nie miał dużej siły rażenia. Mocno przycięte, albumowe wydanie „Kajtka i Koka w kosmosie” także było dostępne głównie na Wybrzeżu. Ale tym wydaniem Egmont wypełnił istotną lukę w historii polskiego komiksu, czytelnicy mogą poznać pełną wersję bardzo ważnego w twórczości Janusza Christy dzieła. Po lekturze dużo łatwiej można zrozumieć decyzję autora o zamianie wszędobylskich marynarzy w średniowiecznych wojów. Już dłuższej i bardziej pokręconej opowieści (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) nie dało się stworzyć. Zmiana klimatu była konieczna.
koniec
3 października 2012

Komentarze

06 X 2012   20:22:47

Poszukam ew Empiku, chętnie bym przeczytał

10 X 2012   01:48:43

Marzy mi się 1 albo dwu tomowe wydanie przygód Kajka i Kokosza i Milusia:).

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zachować życie
Paweł Ciołkiewicz

20 III 2019

Death Save to historia o dorastaniu, trudnych wyborach i przyjaźni. Rune Ryberg opowiada o perypetiach dwóch nastolatków nieuchronnie wkraczających w dorosłość. Czy uda im się coś w życiu osiągnąć, czy może dołączą do licznego grona osób rozpamiętujących błędne decyzje i żałujących zmarnowanego życia?

więcej »

Co zdarzyło się w Chinatown?
Paweł Ciołkiewicz

19 III 2019

Podczas lektury „Zbira” można odnieść wrażenie, że czyta się horror, opowieść gangsterską i komedię jednocześnie. Eric Powell sprawnie żongluje różnymi gatunkami i bawi się konwencją snując bezkompromisowe opowieści pełne surrealistycznej przemocy i absurdalnego poczucia humoru.

więcej »

Kolorowy czarny kryminał
Marcin Knyszyński

18 III 2019

„Halloween Blues”, belgijska seria komiksowa, utrzymana w konwencji klasycznego, czarnego kryminału, doczekała się właśnie kolejnego wznowienia w Polsce. Na początku dwudziestego pierwszego wieku Jean-Claude Smit-le-Bénédicte, scenarzysta sygnujący swoje prace nieco łatwiejszym do zapamiętania pseudonimem – „Mythic”, zaproponował Zbigniewowi Kasprzakowi stworzenie wspólnej historii. „Kas” potrzebował odmiany i nowych wyzwań – tak powstała opowieść o nawiedzonym oficerze śledczym z posterunku (...)

więcej »

Polecamy

Queens, Nowy Jork, 1975 rok

Kadr, który…:

Queens, Nowy Jork, 1975 rok
— Paweł Ciołkiewicz

Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Finger Tower
— Paweł Ciołkiewicz

Czy te oczy mogą kłamać?
— Paweł Ciołkiewicz

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Tak dobrych już nie ma…”
— Paweł Ciołkiewicz

Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ćwierć wieku później
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do czytania w każdym wieku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Istny kosmos!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Prototypowy rajd po średniowieczu
— Łukasz Bodurka

Esensja czyta dymki: Październik 2011
— Esensja

Lektura obowiązkowa
— Marcin Osuch

A na zakończenie dokarmimy stonkę
— Łukasz Bodurka

Tegoż autora

Nazywam się Klaus, Santa Klaus
— Marcin Osuch

Herbatka chaosu
— Marcin Osuch

Ciekawe, co na to mama Goliata…
— Marcin Osuch

Przypadek? Nie sądzę
— Marcin Osuch

Instrukcja, głupcze!
— Marcin Osuch

Koniec prywatności
— Marcin Osuch

Niedoskonała odyseja kosmiczna
— Marcin Osuch

Mój przyjaciel Stalin
— Marcin Osuch

To gumisie nie miały białych czapek?
— Marcin Osuch

Wysiłek, pomysłowość i upór
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.