Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Frank Miller
‹Krwawa jatka›

Krwawa jatka
EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrwawa jatka
Tytuł oryginalnyThe Big Fat Kill
Scenariusz
Data wydaniamaj 2003
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-9669-6
Cena25,-
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Krwawa jatka

Nie ma zmiłuj!
[Frank Miller „Krwawa jatka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Akcja "Krwawej jatki" zamyka się w kilku zaledwie godzinach. Fabuła jest prosta jak rysy twarzy Borysa Karloffa ucharakteryzowanego na Frankensteina, a jednak nie pozwala ani na chwilę oderwać się od lektury, nim z wypiekami na twarzy nie dotrzemy do ostatniej strony.

Sebastian Chosiński

Nie ma zmiłuj!
[Frank Miller „Krwawa jatka” - recenzja]

Akcja "Krwawej jatki" zamyka się w kilku zaledwie godzinach. Fabuła jest prosta jak rysy twarzy Borysa Karloffa ucharakteryzowanego na Frankensteina, a jednak nie pozwala ani na chwilę oderwać się od lektury, nim z wypiekami na twarzy nie dotrzemy do ostatniej strony.

Frank Miller
‹Krwawa jatka›

Krwawa jatka
EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrwawa jatka
Tytuł oryginalnyThe Big Fat Kill
Scenariusz
Data wydaniamaj 2003
RysunkiFrank Miller
PrzekładTomasz Kreczmar
Wydawca Egmont
CyklMiasto Grzechu
ISBN-1083-237-9669-6
Cena25,-
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Krwawa jatka
Jeżeli ktoś gustuje w kinie a lá Quentin Tarantino i na dodatek jest wielbicielem "czarnego kryminału", jaki dominował w Hollywood w latach czterdziestych - ta seria jest właśnie dla niego! Frank Miller - scenarzysta odpowiedzialny także za jedne z najlepszych części przygód "Batmana" i "Daredevila" - ponownie wspiął się na wyżyny swoich możliwości, ofiarowując nam historię z piekła rodem (inne to jednak piekło niż to, które wydało chociażby Hellboya). Stworzone przezeń Miasto Grzechu to miejsce, które jednocześnie odstręcza i przyciąga, wzbudza obrzydzenie i fascynuje... Miasto jak z bajki, tyle że cholernie okrutna to bajka i niezłym popaprańcem musi być ten, kto zechce opowiedzieć ją swoim znajomym. Jeśli więc zdecydujecie się sięgnąć po ten komiks, musicie mieć świadomość, że czynicie to wyłącznie na swoją odpowiedzialność!
Miastem Grzechu rządzą dość specyficzne zasady. Znajomość prawna ogranicza się bowiem co najwyżej do kodeksu Hammurabiego, ten zaś wyznaczył prawidła wyjątkowo wyraziste: "oko za oko, ząb za ząb"! A wyrywanie zęba, zwłaszcza bez znieczulenia, cholernie boli (o wydłubywaniu oczu nie ma nawet co wspominać). To Miasto pełne dziwek, alfonsów, mafiosów, płatnych morderców i gliniarzy, poczynających sobie nie lepiej niż ci, których powinni ścigać. Odwracają się role i tak naprawdę nie warto sobie nawet zaprzątać umysłu rozwikłaniem, zdawałoby się, prostej zagadki: kto tu jest dobry, a kto zły? Powiem tylko: źli są, bez wyjątku, wszyscy!
Akcja "Krwawej jatki" zamyka się w kilku zaledwie godzinach. Fabuła jest prosta jak rysy twarzy Borysa Karloffa ucharakteryzowanego na Frankensteina, a jednak nie pozwala ani na chwilę oderwać się od lektury, nim z wypiekami na twarzy nie dotrzemy do ostatniej strony. I chociaż na kartach tego komiksu nie spotkamy już nieodżałowanego Marva (jest wprawdzie o nim mowa, ale nic ponad to), to jednak godnie zastępuje go inny "schwarzcharakter" - Dwight McCarthy, który podobnie jak Marv, mógłby powtórzyć za nieśmiertelnym Philipem Marlowe′em: "Kłopoty to moja specjalność"! A w kłopoty te, jak zwykle, wpędza go kobieta - barmanka, którą nieopatrznie wyrwał pewnemu szaleńcowi imieniem Jacky. McCarthy′emu wiele można by zarzucić. Pewnie nawet kodeks karny nie zawiera spisu wszystkich przestępstw, jakie ten koleś popełnił. Jednego jednakże odmówić mu nie mamy prawa: braku honoru! Kiedy więc okazuje się, że to właśnie z powodu jego nadgorliwości na dzielnicę rozpusty (zwaną Starym Miastem) spada śmiertelne niebezpieczeństwo, Dwight nie waha się ani przez moment i - spłacając swój stary dług - podejmuje się piekielnie trudnego zadania. To w zasadzie dopiero początek jego drogi pod górkę!
"Krwawą jatką" Miller udowadnia po raz kolejny, że jest facetem obdarzonym wyjątkowym talentem literackim (sic!): znakomicie potrafi konstruować dialogi (zwróćcie uwagę na scenę otwierającą album), a i tok narracji zapewnia czytelnikowi niezwykle ostrą jazdę. Widać od razu, że pobierał lekcje - i był przy tym wyjątkowo pojętnym uczniem - u najlepszych: Raymonda Chandlera, Dashiella Hammetta, Davida Goodisa czy Alistaira MacLeana. Ten komiks czyta się bowiem w wielu partiach jak książkę! Tyle że jest to książka opatrzona na dodatek doskonałą grafiką. Miller potrafi zbudować niepowtarzalny mroczny, depresyjno-schizofreniczny klimat, mimo że wykorzystuje jedynie dwie barwy - czerń i biel (w całym albumie nie doszukacie się nawet odcienia szarości). Jego geniusz jako rysownika objawia się zwłaszcza w dwóch elementach: niebanalnym sposobie kadrowania oraz efekcie negatywu. Stosowanym często, ale z umiarem, dzięki czemu robi to jeszcze większe wrażenie,. Jakie to uczucie? Jakby ktoś dał nam fleszem po oczach. W takich momentach, nawet gdyby nie działo się nic, nie znika ani napięcie, ani dynamika akcji. To doskonały przykład na to, jak minimalnymi środkami osiągnąć maksymalny efekt! I taka właśnie jest "Krwawa jatka". Bo niby nic wielkiego, ale wrażenie takie, jakby nam ktoś walnął obuchem w łeb i poprawił kopniakiem w krocze.
koniec
1 sierpnia 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
Marcin Knyszyński

22 IX 2020

Dziś znowu czytamy „Sin City”. Poznaliśmy już brutalnego Marva i poharatanego psychicznie Dwighta. Obaj byli antybohaterami pełną gębą, nie różnili się zbytnio od bandziorów, którym stawiali czoła. Dziś spotkamy Johna Hartigana, pierwszego jednoznacznie pozytywnego mieszkańca Miasta Grzechu – zdecydowanie najmniej cynicznego i zepsutego. Być może dlatego cierpi najbardziej.

więcej »

Skąd jesteś, Ziemianko?
Tomasz Nowak

21 IX 2020

Wszystkich cierpliwie śledzących przez lata wzloty i upadki „Armady” od zawsze dręczyło pytanie o pochodzenie Navis. I oto, w oczekiwanej od trzech lat, dwudziestej odsłonie sagi, prawda zostaje ujawniona. Nareszcie! Choć wypada bardziej prozaicznie, niż można by oczekiwać.

więcej »

Podziemny front: Komiks, którego nie było
Konrad Wągrowski

20 IX 2020

Wspomniałem na początku, że serial „Podziemny front” zaowocował sześcioma zeszytami komiksowymi, dwa kolejne były adaptacją telewizyjnego filmu „Powrót doktora von Kniprode”, a ostatni wykorzystywał fabułę kinowej produkcji „Pułapka”. W sumie dziewięć zeszytów. Tak, ale… Przecież serial miał siedem odcinków! Dziś chciałbym napisać o komiksie, który nigdy nie powstał.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Hardboiled Berserker
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Sierpień 2003, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Bartosz Jeziorski, Marcin Lorek, Piotr Niemkiewicz, Tomasz Sidorkiewicz

Tegoż twórcy

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
— Marcin Knyszyński

Hardboiled Berserker
— Marcin Knyszyński

Istota absolutnie zła
— Marcin Knyszyński

Zmierzch rewolucji
— Marcin Knyszyński

Śpij, przyjacielu
— Marcin Osuch

Rewolucja
— Marcin Knyszyński

Religijny fanatyk z Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Zwiastun rewolucji
— Marcin Knyszyński

Leonidas i Kubuś Puchatek czyli władcy wyobraźni
— Marcin Osuch

Marvel: Witaj ponownie, Frank
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Słowiańska dusza, amerykański szyk
— Sebastian Chosiński

Morskie opowieści w rytmie roots reggae
— Sebastian Chosiński

Po obu stronach Bałtyku
— Sebastian Chosiński

Internacjonalizm międzygalaktyczny
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
— Sebastian Chosiński

„I po ch… pani robiła te badania?!”
— Sebastian Chosiński

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.