Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXXII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Bart Nijstad
‹Komarów›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKomarów
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2013
RysunkiBart Nijstad
Wydawca Centrala
ISBN978-83-63892-14-2
Cena44,90
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kula dla autora! Nie w głowę, lecz pod pachę

Esensja.pl
Esensja.pl
Niestety, „Komarów” Holendra Barta Nijstada to jeden z najsłabszych komiksów wydanych przez poznańską Centralę. Dziwi to tym bardziej że rok temu praca została uznana za najlepszą podczas Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura. Nie zmienia to jednak faktu, że historia młodego chłopca, którego miasto rodzinne pada ofiarą katastrofy, nie niesie ze sobą – poza paroma efektownymi wizjami – żadnych wartościowych przemyśleń.

Sebastian Chosiński

Kula dla autora! Nie w głowę, lecz pod pachę

Niestety, „Komarów” Holendra Barta Nijstada to jeden z najsłabszych komiksów wydanych przez poznańską Centralę. Dziwi to tym bardziej że rok temu praca została uznana za najlepszą podczas Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura. Nie zmienia to jednak faktu, że historia młodego chłopca, którego miasto rodzinne pada ofiarą katastrofy, nie niesie ze sobą – poza paroma efektownymi wizjami – żadnych wartościowych przemyśleń.

Bart Nijstad
‹Komarów›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKomarów
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2013
RysunkiBart Nijstad
Wydawca Centrala
ISBN978-83-63892-14-2
Cena44,90
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Bart Nijstad nie tak dawno obchodził swoje trzydzieste czwarte urodziny. Przyszedł na świat w niewielkiej holenderskiej miejscowości Meppel, natomiast fachu uczył się w Akademii Sztuk Pięknych w Groningen, której muru opuścił w 2005 roku. Od tamtej pory zajmuje się malarstwem, grafiką oraz tworzeniem komiksów. „Komarów” (w oryginale: „Muggen”) powstał w 2010 roku; dwa lata później zdobył pierwszą nagrodę na poznańskiej Ligaturze, co zaowocowało jego publikacją na rynku polskim. Tytuł dzieła to nazwa prowincjonalnego miasteczka (być może za pierwowzór posłużyła autorowi rodzinna mieścina), które pewnego dnia zostaje nawiedzone przez nie dającą się logicznie wytłumaczyć katastrofę. To sprawia, że „Komarów” można potraktować jako komiks science fiction (tezę tę spokojnie dałoby się obronić), choć równie dobrze ktoś mniej życzliwy dla autora mógłby dopatrzyć się w nim jedynie wizji narkotycznych, które donikąd nie prowadzą.
Główną postacią opowieści jest wrażliwy i inteligentny chłopiec, z wyglądu – dwunasto-, trzynastolatek, którego ojciec – pan Bocian – zaangażował się w działalność na rzecz likwidacji kopalni i fabryki asfaltu w Komarowie. Należy jednak nie tylko do ekologów-krzykaczy, którzy dobrze prezentują się w wiadomościach telewizyjnych, potrafi również wyciągnąć ludzi na ulice i poprowadzić lud na barykady. Problem w tym, że cały ten wątek (notabene zapowiadający się bardzo ciekawie), który niemal w całości wypełnia obszerny „Prolog”, zostaje później przez Nijstada porzucony. A to z kolei skłania czytelnika do zadania oczywistego pytania: Po co w takim razie w ogóle został umieszczony w komiksie? Nie dowiadujemy się tego. W dalszym ciągu obserwujemy bowiem już tylko zmagania Jana – to imię chłopca – z samym sobą i dającym o sobie coraz bardziej znać zainteresowaniem seksualnością. Młodzian marzy więc o ponętnej nauczycielce, ale nie zauważa przy tym zainteresowania, jakim obdarza go koleżanka ze szkoły. Z drugiej strony trudno się temu dziwić, bo dziewczyna wygląda wyjątkowo paskudnie.
Inna sprawa, że to cecha charakterystyczna wszystkich postaci pojawiających się w komiksie. A rekordy bije pod tym względem sąsiadka państwa Bocianów – kobieta w zaawansowanym już wieku, bardzo samotna i schorowana. Po domu porusza się przy pomocy kuli, gdy musi udać się dalej – na przykład do specjalisty od medycyny naturalnej – korzysta z elektrycznego wózka inwalidzkiego. Czas wolny spędza na znęcaniu się nad swoim psem oraz lepieniu i wypalaniu w piekarniku przedziwnych, fantastycznych figurek, których kształty mogą budzić przeróżne skojarzenia. I to właśnie one ściągają na miasteczko nieszczęście, doprowadzając – jak King Kong w Nowym Jorku bądź Godzilla w Tokio – do jego unicestwienia. Dlaczego tak się dzieje? – nie pytajcie. Autor nie pozostawił żadnej logicznej wskazówki. A to oznacza, że każda odpowiedź może być prawdziwa. Najlepsza byłaby zaś taka, która przenosiłaby całość rozważań na wyższy poziom abstrakcji i symboliki. Patrząc z chrześcijańskiego punktu widzenia, katastrofa, jaka dotyka Komarów i jego mieszkańców, jest zemstą. Ale kto się mści? Porzucona przez społeczeństwo i niezrozumiana przez nie inwalidka? Jacyś starożytni bogowie, którzy na czas rozpierduchy przyjęli postać kosmiczno-komicznych figurek-potworów? Najlogiczniejszą – i chyba najatrakcyjniejszą dla fabuły – byłaby odpowiedź, że to zemsta natury (tym sposobem powróciłby zaniedbany wątek ekologiczny), ale nic na to nie wskazuje.
„Komarów” sprawia wrażenie dzieła, które powstawało na raty. Jakby w ciągu dłuższego czasu – może kilku miesięcy, a nawet kilku lat – autorowi przychodziły do głowy różne pomysły, z których nie chciał zrezygnować, a na koniec postanowił na siłę powiązać je w całość. Efekt jest taki, że trudno dopatrzyć się w nim nie tylko jakiegokolwiek przesłania, ale zwyczajnie sensu. Jeśli jednak komuś komiks się spodoba (należy i taką ewentualność dopuścić, skoro jury Ligatury oceniło projekt tak wysoko), łatwo będzie on mógł odeprzeć wszystkie zarzuty pod adresem Nijstada – wszak to awangarda, album eksperymentalny zarówno pod względem treści, jak i formy. Zatem: nie każdy go zrozumie! I trochę prawdy też w tym będzie, zwłaszcza w tej „eksperymentalnej formie”. Holender posłużył się rysunkiem czarno-białym, nierzadko umiejętnie łącząc go ze zdjęciami abstrakcyjnych rzeźb; kreśląc postaci, także zresztą odwoływał się do wcześniej wykonanych fotografii. Tym bardziej dziwić jednak może kanciastość i niezgrabność, połączona z nieproporcjonalnością, bohaterów ludzkich (bo są jeszcze pies i stado kruków). Dla dobra autora należy założyć, że taki sobie obrał styl, bo przecież czegoś go przez pięć lat studiów mimo wszystko nauczono. Podsumowując: „Komarów” miał szansę, by stać się jednym z ważniejszych pozamainstreamowych komiksów, które wciąż stanowią w Polsce mniejszość. Nie stał się takim z winy samego Nijstada, który, pisząc scenariusz, zapomniał, że powinien on zawierać coś ponad zbiór fantastycznych wizji.
I jest jeszcze jedna drobna rzecz, na której wywrócił się autor z Holandii – znikająca kula inwalidzka, z której korzysta sąsiadka Bocianów. Najpierw ma ją przy sobie, a potem przedmiot ulega dematerializacji, by w kolejnej scenie ponownie pojawić się pod pachą kobiety. Podobnych niekonsekwencji znalazłoby się więcej. Ale co tam, przecież mamy do czynienia z komiksem awangardowym!
koniec
12 września 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o komiksach: Tylko dyliżansów żal
Marcin Mroziuk

15 I 2019

Trzeba przyznać, że pierwszy album o Lucky Luke’u, który wspólnie stworzyli Morris i Goscinny, skutecznie oparł się próbie czasu.

więcej »

Historia w obrazkach: „Wybrani”, by zginąć
Sebastian Chosiński

14 I 2019

Przyznam uczciwie, że mam z tym „Narodem wybranym” problem. Bo o ile całkiem nieźle wypada w nim, mimo akademickiego wykładu, warstwa fabularna, o tyle nieatrakcyjnie prezentuje się jego strona wizualna. Widać, że choć autor – Kristof Bien, Duńczyk z żydowsko-polskimi korzeniami – ma ogólne pojęcie o rysowaniu, to jednak z komiksem jako takim nie miał dotąd zbyt wiele do czynienia.

więcej »

Głowa rodziny
Paweł Ciołkiewicz

13 I 2019

Powoli kończą mi się sposoby na wyrażanie zachwytów po lekturze kolejnych tomów komiksu Briana Azzarello i Eduardo Risso. Czwarty tom serii „100 naboi” jest równie dobry, jak poprzednie. Dostajemy solidną porcję sensacji na najwyższym poziomie. Krwawa zemsta, brutalna walka o władzę oraz sieć skomplikowanych intryg to kluczowe elementy tej opowieści.

więcej »

Polecamy

Kadry odnalezione #2

Kadr, który…:

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cały we krwi!
— Marcin Knyszyński

Trach! Łup! Aaargh!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Co Kropelka sklei…
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Pola śmierci
— Marcin Knyszyński

Uszta Żona
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

By nie pozostał po nim nawet powidok…
— Sebastian Chosiński

Wielkość i małość rodu Laurentów
— Sebastian Chosiński

Poznańska orkiestra jazzowa gra ponownie!
— Sebastian Chosiński

Pierwsza ofiara, druga zdrada
— Sebastian Chosiński

Nikt nie jest bez winy, ale czy wszyscy są winni?
— Sebastian Chosiński

Pięknym kobietom wiatr zawsze w oczy
— Sebastian Chosiński

Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Mrok w afrykańskim słońcu
— Sebastian Chosiński

Mrowienie w czaszce
— Sebastian Chosiński

Na polu walki… o przyszłość
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.