Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Michał ‘Śledziu’ Śledziński
‹Czerwony Pingwin musi umrzeć #1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzerwony Pingwin musi umrzeć #1
Scenariusz
Data wydaniamaj 2013
RysunkiMichał ‘Śledziu’ Śledziński
Wydawca Kultura Gniewu
CyklCzerwony Pingwin musi umrzeć
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Śledź rysuje karpia
[Michał ‘Śledziu’ Śledziński „Czerwony Pingwin musi umrzeć #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Czerwony Pingwin musi umrzeć”, nowe dzieło Michała Śledzińskiego, to pierwszy wypad tego twórcy w komiksowy kosmos. Pierwszy, choć ma się wrażenie, że Śledziu bywał tam bardzo często, ba!, ma się wrażenie, że bywaliśmy tam razem.

Konrad Wągrowski

Śledź rysuje karpia
[Michał ‘Śledziu’ Śledziński „Czerwony Pingwin musi umrzeć #1” - recenzja]

„Czerwony Pingwin musi umrzeć”, nowe dzieło Michała Śledzińskiego, to pierwszy wypad tego twórcy w komiksowy kosmos. Pierwszy, choć ma się wrażenie, że Śledziu bywał tam bardzo często, ba!, ma się wrażenie, że bywaliśmy tam razem.

Michał ‘Śledziu’ Śledziński
‹Czerwony Pingwin musi umrzeć #1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzerwony Pingwin musi umrzeć #1
Scenariusz
Data wydaniamaj 2013
RysunkiMichał ‘Śledziu’ Śledziński
Wydawca Kultura Gniewu
CyklCzerwony Pingwin musi umrzeć
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Och, aż sam byłem zaskoczony, jak wielką przyjemność sprawił mi „Czerwony Pingwin”. Surrealistyczna przygotówka, z maestrią operująca wypróbowanymi motywami popkultury zaczerpniętymi z filmów, komiksów i gier komputerowych, jest dość szaloną jazdą, na szczęście po całkiem dobrze znanej autostradzie.
Czym jest więc „Czerwony Pingwin”? Jeśli mówimy o tytułowej postaci (?), to nie mam pojęcia, bo w komiksie (na razie?) się nie pojawia. Jeśli zaś mowa o samym albumie, to mamy tu do czynienia z oryginalną space operą w klimacie przygodowych opowieści pirackich Roberta Louisa Stevensona (albo z piratów karaibsko-disneyowskich), skrzyżowaną z motywami rodem z japońskiego komiksu, kina samurajskiego, „Gwiezdnych wojen”, gier komputerowych… Wiedząc o tym, że niegdyś sam Lucas zapożyczał się u Kurosawy, traktując Stevensona jako prekursora wszelkich opowieści przygodowych, można dojść do wniosku, że popkulturowe mikstury od dawna powstają z podobnych składników i przepisów….
Fabuła? Kapitan Budo dryfuje wraz ze swym kucharzem Momo w kosmicznej szalupie. Dowiadujemy się, że przyczyną takiego stanu rzeczy była pewna nieroztropna, choć w gruncie rzeczy romantyczna decyzja kapitana, która kosztowała go utratę większości załogi i statku „Śpiący Prosiak” na rzecz wrednego, pierzastego Papugaty. Nasi bohaterowie nie poddają się jednak i dzięki pomocy Megakarpia (to taka ryba, która lata sobie po kosmosie, gdybyście nie wiedzieli), którego przy okazji zjadają, docierają do ludzkich osad, by odnaleźć kolejnych członków załogi – Bebetto, cherry ninję imieniem Wisień i niejakiego Wyplucha, będącego w gruncie rzeczy… strzelbą. Co czeka ich dalej? Tego się nie dowiemy, bo fabuła „Czerwonego pingwina” urywa się w tym miejscu, pozostawiając apetyt na więcej. Apetyt ten zostaje częściowo zaspokojony przez niezwiązaną fabularnie nowelkę „Tykwa”, w której znów zobaczymy Wiśnia. Klimatycznie ten odcinek bardzo różni się od humorystycznego głównego wątku „Pingwina”, ale pozostaje w zakresie tematyki popkulturowych wariacji, będąc w gruncie rzeczy kolejną klasyczną opowieścią popkulturalną przefiltrowaną przez Śledziową poetykę.
Graficznie mamy tu do czynienia z dziełem arcyciekawym, acz niełatwym w odbiorze przy pierwszym podejściu. Kreska Śledzia, tu dodatkowo odmieniona przez cyfrową technologię powstawania albumu, z początku stanowi pewną barierę, ale po przyzwyczajeniu się do konwencji daje szansę na delektowanie się kadrowaniem, kolorystyką i pomysłami narracyjnymi. Główną zaletą albumu jest jednak poczucie wspólnego, wzajemnego zrozumienia między autorem i świadomym czytelnikiem. Śledziu przedstawia tu zupełnie nowy, niby nietypowy świat, a my, znający konwencję, bardzo łatwo w ten świat się zapadamy, rozumiemy jego zasady i już po kilku kadrach czujemy się, jakbyśmy nie zajmowali się od lat niczym innym niż korsarstwem na kosmicznym szlaku.
koniec
23 października 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odnaleźć harmonię
Paweł Ciołkiewicz

11 XII 2019

Po komiksowej biografii Artemizji Gentileschi wydawnictwo Marginesy oferuje kolejną opowieść o niezależnej kobiecie. Z siedemnastego wieku przeskakujemy wprawdzie do lat dwudziestych XX wieku, ale bohaterka jest bardzo podobna. Tamara Łempicka to również silna i zdeterminowana artystka, wykraczająca poza horyzont swojej epoki.

więcej »

Sandman 2.0?
Marcin Knyszyński

9 XII 2019

W zeszłym miesiącu pisaliśmy o komiksie „Sandman Uniwersum” – swego rodzaju wprowadzeniu do czterech nowych serii kontynuujących dzieło Neila Gaimana. Dziś przyszła pora na pierwszą z nich – tę najbardziej „sandmanowską”, będącą bezpośrednim przedłużeniem fabuły i estetyki opowieści o „Śnie z Nieskończonych”. Odwiedzamy „Śnienie” – domenę Morfeusza. Królestwo opuszczone już dwukrotnie.

więcej »

„Martwi żyją, a żywi są martwi”
Paweł Ciołkiewicz

8 XII 2019

Na kolejną odsłonę postapokaliptycznej opowieści o mieście Bardo przyszło nam czekać dwa lata. W tym czasie zmienił się wydawca komiksu, ale nie stylistyka, w jakiej autorzy przedstawiają swoją depresyjną historię. Mrok, poczucie beznadziei oraz wszechobecna inwigilacja towarzyszą nam na każdym kroku.

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Swobodna ekipa kontratakuje
— Paweł Ciołkiewicz

Kapitan Żbik: Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Styczeń 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Jaka piękna katastrofa
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Przeżyyyj to saaam! Przeżyyyj to…
— Tomasz Kontny

Niby nowe, a trąci myszką
— Daniel Gizicki

Dwugłos: Osiedle Swoboda #1
— Daniel Gizicki, Piotr Klinger

Ciąża doniesiona
— Piotr Klinger

Osiedle: (skuteczna) Reanimacja (mitu)
— Daniel Gizicki

Tegoż autora

Here's Danny!
— Konrad Wągrowski

Przebudzony potwór kontratakuje!
— Konrad Wągrowski

Bliskie spotkania owczego stopnia
— Konrad Wągrowski

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wojna, która zakończy wszystkie wojny
— Konrad Wągrowski

W puszczy i pustyni
— Konrad Wągrowski

Z ziemi włoskiej do Polski
— Konrad Wągrowski

Kwapiszon, czyli szalony pościg
— Konrad Wągrowski

Kochając Diego, nienawidząc Maradony
— Konrad Wągrowski

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.